Kocie Łapki Zmniejszamy bezdomność kociej gromadki

Kocie Łapki Zmniejszamy bezdomność kociej gromadki Pomożesz mi ratować bezdomne koty? Lidia Bakalarz
49 1020 2629 0000 9502 0493 9528
tytuł: darowizna dla Kocich Łapek Kocie Łapki to nie jest fundacja!

To nazwa strony fanpage, na której opisuję moje działania związane z pomocą bezdomnym kotom. Pomagam bezdomnym kotom od lat jako osoba prywatna, niezrzeszona, nie mam organizacji prawnej, administracji, siedziby, schroniska. Jestem wolontariuszką, która dostrzega i nie godzi się na cierpienie bezdomnych kotów. Nie chcę, żeby się rozmnażały, ze względu na ogromny problem z nadpopulacją kotów. Nie c

hcę żeby żyły w ciągłym strachu, odchodziły niezauważone, cierpiały z powodu głodu i chorób. To człowiek jest odpowiedzialny za kolejne, niechciane kocie istnienia, które przychodzą na świat. Wiem, że nie pomogę wszystkim, ale mogę pomóc tym, które staną na mojej drodze. Robię dla nich tyle, ile tylko mogę. Czuję się do tego zobligowana z moralnego obowiązku osoby dostrzegającej ich krzywdę. To samo może robić każdy inny człowiek.

Nika – kotka niczyja.​Pojawiła się w jednej z podkieleckich miejscowości. Nie wiadomo, skąd się tam wzięła – po prostu p...
17/05/2026

Nika – kotka niczyja.

​Pojawiła się w jednej z podkieleckich miejscowości. Nie wiadomo, skąd się tam wzięła – po prostu pewnego dnia zamieszkała na ulicy pomiędzy kilkoma domami oddalonymi od pozostałych. To oswojona kotka, która uwielbia kontakt z człowiekiem. Kotów bytujących w tej okolicy jest kilka. Nie wiadomo, czy są spokrewnione, w jakim są wieku ani czy są zdrowe. Nikt się do nich nie przyznaje – są niczyje.

​O pomoc dla Niki poprosiła mnie Agata, która o jej istnieniu dowiedziała się przypadkiem, bo nie mieszka w tej okolicy. Kicia miała ogromną, ropną zmianę na brzuchu. Taki ropień nie tworzy się w jeden dzień – zapewne Nika od dawna bardzo z tego powodu cierpiała. Była już tak słaba, że przyszła pod drzwi jednego z domów i przez kilka godzin nie odchodziła. Jakby chciała poprosić o pomoc, jakby wiedziała, że bez człowieka nie przeżyje.

​Zabrałyśmy kicię do weterynarza. Natychmiast dostała antybiotyk, a rana została oczyszczona i zabezpieczona. Cały czas lała się z niej gęsta, serowata, ropna wydzielina. Ropień pękł, tworząc ogromną dziurę z otwartą raną, dookoła której powstała martwica.

​Gdyby Nika trafiła do gabinetu weterynaryjnego dzień później, pewnie już by nie żyła.

​Kotka jednak walczy! Po wdrożeniu leczenia czuje się dużo lepiej. Jest niezwykle cierpliwa przy wszystkich zabiegach, pozwala zrobić przy sobie wszystko i ma świetny apetyt. Rana ładnie się goi. Za około tydzień, gdy stan zapalny się uspokoi, będzie można wykonać kastrację oraz zszycie rany.

​Dotychczasowy koszt leczenia to 700 zł. Po zakończeniu terapii załączę fakturę końcową za ratowanie jej życia. Szacowany koszt całego leczenia wraz z kastracją Niki to około 1200 zł. Czy to dużo za życie kota niczyjego proszącego człowieka o pomoc?

pomagam.pl/47pgfd

Uwaga! drastyczne zdjęcia.

01/05/2026

Bigos, Śliwka i Mini - zanim na przełomie roku trafiły do KociŁapkowego domu tymczasowego ich życie wisiało na włosku.

Panujące wówczas mrozy były śmiertelnym zagrożeniem dla takich maluchów. Do tego, jak to zwykle bywa u kotów wolnożyjących, były silnie zarobaczone. Długo walczyliśmy z pasożytami, później doszło ropne zapalenie oczu. Pojawił się też problem ze znalezieniem opieki, bo mało kto decyduje się na przyjęcie pod dach kotów z biegunką.

​Krok po kroku udało się jednak wszystko wyleczyć. Po ciężkich przeżyciach w końcu wyszliśmy na prostą.

Bigos od pierwszego dnia w domu tymczasowym miał zarezerwowany dom stały. Byłam w stałym kontakcie z przyszłą opiekunką, która poprosiła o wykonanie testów płytkowych FIV/FeLV. U kotów poniżej 6. miesiąca życia, zwłaszcza z osłabioną odpornością, takie testy bywają niemiarodajne – mogą dawać wyniki fałszywie dodatnie lub ujemne. Zaproponowałam dokładniejsze badanie metodą PCR, ale przyszła opiekunka nie skorzystała z tej opcji.

​Bigos pojechał do nowego domu. Po zaledwie godzinie odebrałam telefon: nowa właścicielka zrobiła mu test płytkowy, wynik wyszedł dodatni. Usłyszałam, że kot siedzi osowiały, bardzo się boi i nie chce jeść, więc... mam go jak najszybciej zabrać. Przesłodki kociak w jedną chwilę stał się „trędowaty”. Miał natychmiast zniknąć.

Znalezienie domu tymczasowego dla kota FeLV+ graniczy z cudem, ale udało się. Bigos wrócił pod KociŁapkową opiekę, odizolowany od rodzeństwa. Mimo ogromnych kosztów, jakie pochłonęło wcześniejsze leczenie, musieliśmy zrobić badania PCR całej trójce.

Wyniki były zaskakujące: u Bigosa wynik dodatni, u Śliwki i Mini – ujemny. Kilka tygodni później wykastrowaliśmy mamę maluchów – ona również była ujemna. Jak to możliwe, że w jednej kociej rodzinie, wylizującej się wzajemnie, dzielącej miski i kuwety, tylko jeden maluch ma wirusa? W moim doświadczeniu w opiece nad kotami, to kolejny taki przypadek, który wymyka się podręcznikowym regułom.

Koty z ulicy nie prosiły się na ten świat. Od urodzenia znały tylko zimno, głód i ból. Czy za to „nieodpowiednie pochodzenie” mają płacić odrzuceniem? Obiecałam sobie, że znajdę im domy, w których nikt nie spojrzy na nie jak na wybrakowane.

W ogłoszeniu adopcyjnym Bigosa wyraźnie pisałam o dodatnim wyniku FeLV. Telefon dzwonił non stop, ale nikt nie czytał treści – ludzie patrzyli tylko na śliczne zdjęcia malutkiego rudaska. Gdy tylko w rozmowie pytałam o kwestię pozytywnego wyniku FeLV Bigosa, wszyscy rezygnowali. Mimo moich tłumaczeń na czym polega nosicielstwo FeLV nikt nie chciał dać mu szansy, nikt nie chciał takiego "uszkodzonego" kota. Aż do momentu, gdy zadzwoniła Ania.

Ania, chciała dać Bigosowi dom. Jej nie przeszkadzało potencjalne nosicielstwo wirusa FeLV. Bigos od prawie dwóch miesięcy mieszka w cudownym domu stałym, otoczony troską i miłością. Z postem poadopcyjnym czekałam, aż Ania po ukończeniu 6 miesiąca życia Bigosa powtórzy wyniki, żeby sprawdzić, czy wynik jest prawdziwy.

Wiadomość od Ani:
"Jeszcze nie robiłam ponownych badań, na tę chwilę nie ma to dla mnie znaczenia. Bigos jest zdrowy, nic mu nie dolega. Kiedyś je powtórzę, żeby wiedzieć, jak reagować w razie choroby, ale i tak go nie mam zamiaru wypuszczać na dwór, więc ryzyko jest minimalne."

"Bigos ma się dobrze, jest już po kastracji, zabieg zniósł świetnie. Waży 3 kg więc będzie dużym przystojniakiem 😻"

"Bigos ma dwa oblicza - skoczek pełen energii i chętny do zabawy, a później przytulasy buziaczki i zasypia przy nas. W nocy przychodzi i śpi z nami w łóżku. Jak wracam z pracy to on jest pierwszy, wita się i nadstawia pyszczek żeby dać mu buzi 🥰".

"Dzięki Bigosowi sunia seniorka odzyskała energię i chęć do zabawy… nie wiedziałam, że psa i kota może połączyć taka więź."

Bigos dzięki Ani ma cudowną rodzinę, której jest pełnowartościowym członkiem 💕 Dla nich nie ma znaczenia czy jest nosicielem wirusa, czy nie, kochają go i troszczą się o niego. Każdy może mieć jakieś choroby nabyte lub wrodzone, ale czy to jest powód żeby go odrzucić, wyeliminować ze społeczeństwa?

26/04/2026

Mieszko 🐈
bytował w dużym stadzie kotów dokarmianych na terenie Kielc. Brudny, sponiewierany, upodlony przez los, który dając mu długą, gęstą, białą sierść, rzucił go na ulicę. Kiedy ponad półtora miesiąca temu został odłowiony na kastrację, był sfrustrowany do granic możliwości. Jego futro było skołtunione, na grzbiecie miał grube, twarde, sfilcowane dredy, które raniły jego skórę. Jakby tego było mało Mieszko miał biegunkę. Wiecie jak się musi czuć zwierzę ceniące sobie czystość, z sierścią obklejoną resztkami odchodów, z którymi nie może poradzić sobie samodzielne?

Jego stan fizyczny przekładał się na stan psychiczny i zachowanie. Na początku była wściekłość - zdarzały się ataki agresji, był strach - Mieszko zamierał w bezruchu, jakby chciał zniknąć, potem pojawiła się rezygnacja, depresja, każdy kolejny tydzień był inny.

Nie spałam po nocach martwiąc się co zrobię z takim kotem, który przez długie futro nie może wrócić na ulicę.

Leczenie biegunki szło opornie. Mieszko miał napady głodu, rzucał się na jedzenie, co też nie pomagało w opanowaniu problemu. Nasilił się stan zapalny jelit, Mieszko trafił na leczenie do szpitalika. W lecznicowej klatce, pozostawiony sam sobie, szalał z rozpaczy, podkłady higieniczne rozdzierał na kawałeczki, momentalnie wyrywał sobie wenflon. Miauczał, płakał, prosząc o atencję człowieka, uspakajał się miziany i noszony na rękach, wtedy był szczęśliwy. Wszelkie, możliwe badania, zmiana leków, nic nie dawało poprawy.

Tydzień temu po podaniu innego preparatu odrobaczającego biegunka ustała, napady głodu minęły 😃

Mieszko bardzo, ale to bardzo potrzebuje domu i człowieka, który będzie kochał i poświęcał mu czas. Wiele w swoim krótkim, około rocznym życiu przeszedł, został odarty z godności, część sierści musiała zostać ogolona, ale z upływem czasu odbuduje swój potencjał i będzie naprawdę pięknym, dostojnym kocurem 😻 Jeżeli tylko ktoś da mu szansę, zyska cudowbego przyjaciela na wiele lat.

​Mieszko to prawdziwy pieszczoch! Uwielbia przytulanie, bliskość i wspólne spędzanie czasu – zawsze stara się być tam, gdzie jego człowiek. Kocha bliskość – mruczy, barankuje, ugniata mięciutkimi paputkami. Gdy tylko usiądziesz Mieszko od razu wskakuje na kolana, domagając się głaskania i mruczy i mruczy i mruczy.

​Uwielbia zabawy wędką, jednak na pierwszym miejscu są przytulaski. To typowy atencjusz – jest absorbujący w najsłodszy możliwy sposób i odda całe serce za odrobinę uwagi.

​Zdrowie:
🔹️zdrowy, wykastrowany, zaczipowany
🔹️odrobaczony. ​
🔹️testy FIV/FeLV: ujemne. ​

Kotek nauczony czystości, korzysta z kuwety.

Warunki adopcji:
🔹️okna/ balkon zabezpieczone siatką
🔹️ umowa adopcyjna

Kotek przebywa w domu tymczasowym w Kielcach. W miarę możliwości postaramy się pomóc w transporcie do innego miasta.

Osoby zainteresowane adopcją proszę o kontakt:
👉 mail: [email protected] 💌
👉 messenger KociŁapkowy 🐱

Ostatnie tygodnie KociŁapkowe były niesamowicie pracowite. Działo się tyle, że na aktywność w mediach społecznościowych ...
23/04/2026

Ostatnie tygodnie KociŁapkowe były niesamowicie pracowite. Działo się tyle, że na aktywność w mediach społecznościowych po prostu brakowało czasu.

​Przeprowadziłam wiele rozmów przedadopcyjnych – są one niezwykle czasochołonne, ale w efekcie kilka kotków znalazło już swoje domy stałe ❤ (wkrótce o nich opowiem). Równie ważne są dla mnie rozmowy poadopcyjne, szczególnie w okresie aklimatyzacji. Muszę mieć pewność, że decyzja o adopcji była słuszna, a kot jest w nowym miejscu bezpieczny i zaopiekowany.

Niestety, nie omijały nas problemy zdrowotne KociŁapkowych kotów i próby poradzenia sobie z nimi. U Mieszka od 1,5 miesiąca walczymy z nawracającymi dolegliwościami gastrycznymi. Za nami dwukrotne badania kału w najlepszych laboratoriach, kilkukrotne odrobaczanie, leczenie stanu zapalnego jelit w szpitaliku, probiotyki i specjalistyczna karma – a stan zdrowia wciąż był niestabilny. Na szczęście w ostatnich dniach nastąpiła poprawa. Miejmy nadzieję, że będzie ona permanentna. Mieszko bardzo, ale to bardzo potrzebuje domu i człowieka, który będzie kochał i poświęcał mu czas. Serce się kraje, że przez te problemy zdrowotne spędza w domu tymczasowym tak dużo czasu.

Jednak większość naszych działań to obecnie: łapanki, łapanki i jeszcze raz łapanki.

​Odławiamy koty w kilku miejscach jednocześnie, by zdążyć z kastracją i skutecznie walczyć z bezdomnością. Niemal codziennie taszczymy ciężkie klatki, skaczemy przez płoty, żeby je nastawić jak najbliżej miejsca, gdzie przychodzą koty i czuwamy w ukryciu godzinami. Efekt? Tej wiosny udało nam się wykastrować już ponad 50 kotów!

Niestety, nie każda akcja kończy się sukcesem. Kluczową rolę grają tu karmiciele, a ich podejście czasami bywa trudne:
▪️​Postawa roszczeniowa: „Zgłosiłem kota, niech »ona« się tym zajmie. Ja do tego nie będę się angażować, nie mam na to czasu, to »jej« obowiązek. Wyjaśniam: »ona« i »jej« to ja 😕 Uprzejmie nadmieniam, że nie pracuję na etacie łapacza, nie mam takiego zakresu obowiązków, nie pobieram za to wynagrodzenia – wręcz przeciwnie, angażuję prywatny czas i fundusze. ​

▪️​Niezrozumienie idei: „Nie będę okaleczać zwierząt, nie będę patrzeć na ich cierpienie, koty się bardzo zestresują łapaniem, natura sobie poradzi, a wnuczki lubią bawić się małymi kotkami”. ​

▪️​Bierność: Najczestrzym jednak chyba zachowaniem, jest bierność karmicieli w stosunku do rozmnażania się kotów. Ich to po prostu nie obchodzi, dają im jeść i czują się przez to lepszymi ludźmi, bo uważają, że w ten sposób pomagają, a los kolejnych, bezdomnych miotów ich nie interesuje.

Takie postawy są frustrujące, ale muszę z tymi osobami współpracować. Najczesciej kot wychodzi z ukrycia tylko na głos, czy obecność właśnie tego karmiciela. Bez ich pomocy – a przynajmniej bez zaprzestania dokarmiania tuż przed łapanką – często nie mamy szans na sukces. Niektórzy potrafią specjalnie nakarmić koty w dniu akcji, by te nie weszły do klatki... Mimo to walczę o tę współpracę, bo najważniejszy jest cel: ograniczenie kociej bezdomności.

To był wyjątkowo trudny czas. Ale warto było – dla tych kilkudziesięciu kocich istnień, które bez naszej pomocy skazane byłyby na bezsensowne cierpienie.

Chcesz pomóc?
pomagam.pl/67magc

19/04/2026

Ignaś ❤
To 7 miesięczny kocurek 🐈 Ma mięciutkie, puchate futerko, bure pręgowane na grzbiecie i główce oraz śnieżnobiały pyszczek, brzuszek i paputki 😻

Ignaś odda całe serce za cierpliwość ❤ Zamiziany - mruczy, wtula się w rękę, przewraca brzuszkiem do góry i rozkosznie przysypia 🥰 Jest w nim jeszcze trochę ostrożności, potrzebuje chwili, żeby się zrelaksować przy człowieku, ale przy odrobinie spokoju odwdzięczy się miłością 💕 Chętnie nawiązuje relacje z innymi kotami i pieskami.

Ma super apetyt i nie wybrzydza przy jedzeniu, pięknie korzysta z kuwety bez żadnych wpadek, jest bardzo sprawny fizycznie, ale nie należy do kotów natrętnie zwiedzających blaty 😉 Uwielbia patrzeć przez okno lub obserwować domowników. Jest grzeczny, nie hałasuje, daje sobie umyć ząbki, podciąć pazurki, u weterynarza jest bezproblemowy w obsłudze ☺

Zdrowie: ​
👉 zdrowy, wykastrowany
👉 dwukrotnie odrobaczony
👉 testy FIV/FeLV: ujemne
👉 w najbliższych dniach zostanie zaszczepiony

​Ignaś szuka domu na całe życie, pełnego miłości, troski i cierpliwości.
Warunki adopcji:
👉 okna/ balkon zabezpieczone siatką
👉 umowa adopcyjna

Kotek przebywa w domu tymczasowym w Kielcach. W miarę możliwości postaramy się pomóc w transporcie do innego miasta.

Osoby zainteresowane adopcją proszę o kontakt:
👉 mail: [email protected] 💌
👉 messenger KociŁapkowy 🐱

Startujemy z wiosennym 🌸 KociŁapkowym Bazarkiem Charytatywnym - Kastrujemy kocią bezdomność 😺 🩷 Licytacje będą trwały do...
16/04/2026

Startujemy z wiosennym 🌸 KociŁapkowym Bazarkiem Charytatywnym - Kastrujemy kocią bezdomność 😺 🩷

Licytacje będą trwały do 26 kwietnia 2026 (niedziela) do godz. 20:00 ⏰🙂

Przygotowaliśmy dla Was dużo ciekawych fantów 🤩 Każdy znajdzie coś dla siebie 🥰
Przypominamy, że licytując fanty na naszym KociŁapkowym bazarku, pomagacie w walce z kocią bezdomnością 💪 💜

Zaglądajcie na bazarek, licytujcie, udostępniajcie, zapraszajcie do licytacji znajomych 🥰

Zapraszamy! 💐 😻
https://facebook.com/groups/bazarekzdobrymimyslami/

Za bezpieczeństwo kota odpowiedzialny jest człowiek – jego opiekun.​Kot nie wie, że ulicę należy przechodzić na pasach i...
12/04/2026

Za bezpieczeństwo kota odpowiedzialny jest człowiek – jego opiekun.

​Kot nie wie, że ulicę należy przechodzić na pasach i tylko na zielonym świetle. Nie ma świadomości, że gdy wejdzie na jezdnię, może zostać rozjechany przez samochód. Może będzie miał szczęście i zginie na miejscu. A może będzie godzinami lub dniami umierał w przydrożnym rowie, mijany przez ludzi myślących: „jemu i tak nie da się już pomóc”. Może doczołga się do "domu" z krwotokiem wewnętrznym, przetrąconym kręgosłupem lub zmiażdżoną łapą. Może opiekun zabierze go do weterynarza, ale gdy dowie się, że koszt operacji wynosi 5 tysięcy złotych, to czy nadal będzie chciał ratować mu życie? To nie są wymyślone historie, to fakty. Każdy z nas zdaje sobie sprawę z tego zagrożenia – to częsty widok, szczególnie na drogach w okolicy zabudowy jednorodzinnej czy gospodarstw.

Oswojony kot, łaszący się do ludzi, nie wie, że istnieją osoby, którym sprawia przyjemność znęcanie się nad słabszymi istotami. Człowiek – opiekun – to wie. Nie raz czytał o zwyrodnialcach, którzy skatowali kota dla zabawy. Nie będę przytaczać szczegółów.

Kot ma świadomość dwuletniego dziecka. Nie jest w stanie rozpoznać zagrożeń. To człowiek - jego opiekun powinien go przed nimi chronić.

Zagrożeń dla kotów wychodzących jest o wiele więcej:
❌ walki z innymi zwierzętami narażające je na utratę zdrowia, a nawet życia
❌ nieuleczalne choroby zakaźne FeLV Fiv
❌ zagryzienie przez psa lub inne dzikie zwierzę
❌ otrucie, zjedzenie szkodliwych produktów
❌ zamknięcie w piwnicy lub garażu i śmierć głodowa
❌ pasożyty zewnętrzne i wewnętrzne

Jeżeli mam do wyboru dom wychodzący lub wypuszczenie kota w miejsce bytowania, gdzie ma karmiciela, wybiorę drugie rozwiązanie. Wyrwanie kota ze środowiska, które zna i oddanie go „na kota wychodzącego”, gdzie będzie narażony na TE SAME ZAGROŻENIA, tyle że w obcym dla niego miejscu, jest o wiele większym ryzykiem. Nie mam prawa decydować o takim dla niego losie. Nie mam prawa złapać go, zamknąć w transporterze i zawieźć dziesiątki kilometrów od miejsca, które zna, nie niwelując zagrożeń, jakie miał w miejscu bytowania. Jaki byłby wtedy sens całej mojej pracy?

W ogłoszeniach zawsze zaznaczam wymagania adopcyjne: „dom niewychodzący z oknami/balkonem zabezpieczonymi siatką”. Około 60% osób chętnych do adopcji ignoruje tę informację. Niektórzy wylewają z tego powodu swoją frustrację: „to ja podziękuję, kupię sobie kota bez tych głupich wymagań”. Jak go rozjedzie samochód, kupi następnego – przecież jest tyle kotów, cóż takie życie może być warte...

Nie potrafię zrozumieć, dlaczego część osób kochających swoje zwierzęta, wiedząc o konsekwencjach, decyduje się na wypuszczanie ich lub brak zabezpieczeń w oknach. Kotu nie da się wytłumaczyć: „nie wychodź przez otwarte okno”. Kota nie da się upilnować sekunda po sekundzie. Przecież każdy wietrzy mieszkanie i nie ma co nad tym dywagować.

Jeszcze mniej rozumiem rozpacz, gdy kot zaginie. Przecież to jest do przewidzenia – zawsze może zdarzyć się ten pierwszy raz, nawet jeśli przez 10 lat nic się nie działo. Czy ludzie ryzykujący życiem kota, ryzykowaliby tak samo życiem swoim lub swoich bliskich? Czy zagraliby z nimi w rosyjską ruletkę?

P.S. Do napisania tego postu skłonił mnie nagły wysyp ogłoszeń na grupach prozwierzęcych o zaginięciach „ukochanych” pupili. Ile z tych dramatów wynika z braku zabezpieczeń? Czy widząc tyle tragedii, nikomu nie zapala się czerwona lampka, że może to spotkać również jego kota? Mam nadzieję, że ten tekst uratuje choć jedno kocie życie.

Grafiki z internetu, niektóre zdjęcia drastyczne.

07/04/2026

❤ Kizik
❤ Lawenda
❤ Porzeczka
❤ Bazylia

O pomoc dla nich poprosił Pan samotnie wychowujący trójkę dzieci. Bezdomna kocica (już wykastrowana) okociła się w obejściu jego domu. Pan szukał dla nich pomocy, próbował je wyadoptować, ale nie udało mu się to. Postanowiliśmy pomóc - zabraliśmy kociaki do doktora, wykastrowaliśmy, odrobaczyliśmy i znaleźliśmy im domy stałe 🏡

A o to krótkie relacje nowych opiekunów 😃

Kizik obecnie Bąbel - dołączył do kocich rezydentek - KociŁapkowej Perełki i Śnieżki.
"Zaaklimatyzował się bardzo dobrze 😃 To straszny łobuz i zdążył zrobić lekkie przemeblowanie w mieszkaniu, więc energii i pomysłów mu nie brakuje 😼 Poza tym wygląda na bardzo zadowolonego — chętnie się bawi, jest ciekawski i dobrze dogaduje się z innymi kotkami. Można powiedzieć, że ma życie jak w Madrycie 😅 No i straszna przylepa z niego jest 🥰"

Porzeczka obecnie Monon:
"Jak pierwszy raz zobaczyłam Monon, wiedziałam, że będzie moja. Jest przekochaną kotką, zawsze mi towarzyszy, a jak słyszy, że gdzieś siadam biegnie, żeby się przytulić. Uwielbia wszelkie wędki, myszki i głaski. Jest bardzo ciekawska, a ślady mokrych łapek są wszędzie, bo uwielbia siedzieć przy zlewie (czasami tez w) 😉
Odkąd ją mam, nie wyobrażam sobie życia bez niej, jako mała dziewczynka marzyłam o tym żeby mieć kotka i w końcu to marzenie się spełniło ❤️"

Lawenda: „Młoda jest okropnym łobuzem, psoci i rozrabia, ale jest tak niespotykanie kochana i urocza, że ciężko jej nie wybaczać tych małych przewinień 😻 Generalnie rządzi domem i robi co chce 😆 Wszędzie wejdzie, jest bardzo skoczna, dla zabawy niszczy sobie różne rzeczy, a potem wskakuje na ramiona i się tuli 🙈 Straszna z niej przylepa ❤

Bazylia: "Kicia jest absolutnie przeurocza, zaaklimatyzowała się w zasadzie pierwszego dnia, robi do kuwety bez najmniejszego problemu. Jest bardzo grzeczna i przyjazna wobec ludzi. Bardzo się cieszymy, że mogliśmy zaadoptować Bazylię i dać jej kochający dom."

Warto pomagać 💚💚

04/04/2026

Kolejne kotki dołączyły do KociŁapkowych tymczasów 🐈🐈‍⬛ Dwaj chłopcy odłowieni na kastrację, o których pisałam w ostatnim poście, nie wrócą na ulicę - dostali szansę na lepsze życie. To szesciomiesięczne kociaki odłowione z tego samego stada, co Dorotka, Mieszko, Alek i Alinka.

😻 Ignaś - buro-biały
😻 Henio - srebrny

Henio podobnie jak Mieszko i Alek jest kotem długowłosym, dla których życie na ulicy, przez długą sierść to dodatkowe cierpienie.

W domu tymczasowym Ignaś i Henio są coraz śmielsi, zwiedzają powoli mieszkanie i coraz mniej się boją.

Henio jest zdecydowanie odważniejszy, ale na razie nie jest typem jakiegoś przytulasa. Daje się głaskać i dotykać, ale nie lubi być noszony na rękach. Jeszcze nie mruczy, chociaż jak sie go mizia widać, że sprawia mu to przyjemność, nastawia pyszczek i wtula się w rękę.

Jak są sami w pokoju chętnie bawią się piłeczkami i innymi zabawkami, wchodzą w interakcje z kocimi rezydentami - KociŁapkowym Filipem i Panem kotem.

Ignaś zdecydowanie bardziej zakumplował się z nowymi koleżkami, ale w stosunku do człowieka jest mniej ufny niż Henio, bardziej się boi i ucieka, chociaż złapany i wygłaskany zapomina na trochę, że człowiek jest straszny i słodko mruczy.

Heniowi zdarzyło się spać wtulonym w Filipa, ale głównie spędza czas z Ignacym, widać, że jeden idzie za drugim.

Ignaś, kiedy został zabrany z miejsca bytowania był bardzo brudny, jego futerko było szaro bure. Chyba nie mógł już tego znieść i zwiedzając mieszkanie postanowił sie wykąpać, tyle, że w ... oleju 😕 Dlatego nie było innego wyjścia jak zrobić mu delikatną kąpiel, żeby zmyć z niego całe "dobrodziejstwo", które uzbierał na futerku. Był bardzo grzeczny, dał się umyć i zrobić przy sobie wszystko, a po kąpieli nie było regresu w jego socjalizacji, więc chyba nie była dla niego przykrym doświadczeniem.

Henio i Ignaś nie wykazują ani trochę agresji. Widać też, że coraz bardziej nudzi im się banie i siedzenie schowanym, więc z każdym dniem robią jakiś postęp socjalizacyjny 😃

Chłopaki są wykastrowani, odrobaczeni, testy FIV felv ujemne, bez zarzutu korzystają z kuwety. Przebywają w domu tymczasowym w Kielcach.

Osoby zainteresowane adopcją proszę o pozostawienie nr telefonu komentarzu lub kontakt:
👉 mail: [email protected] 💌
👉 messenger KociŁapkowy 🐱

Zdążyć przed wiosną! Kolejne koty odłowione na kastrację w ostatnim tygodniu - dwie kocice i cztery kocury.Niestety, sta...
01/04/2026

Zdążyć przed wiosną!

Kolejne koty odłowione na kastrację w ostatnim tygodniu - dwie kocice i cztery kocury.

Niestety, stan uzębienia jednej kotki i jednego kocurka wymaga natychmiastowego zabiegu usunięcia popsutych zębów. Ból z jakim musiały żyć na co dzień jest niewyobrażalny. Kocurek mimo bardzo młodego wieku nie ma siekaczy, a przynajmniej trzy zęby są w znacznej części ułamane aż do kości, w której są osadzone. U kotki cała jama ustna jest w stanie masakrycznym: połamane zęby, kamień nazębny raniący dziąsła, silny stan zapalny.

Zrobimy wszystko, żeby im pomóc, żeby nie musiały już tak potwornie cierpieć.

Kastracja - to najskuteczniejszy sposób walki z kocią bezdomnością i cierpieniem kotów!

Kastracja kocurów:
👉 zmniejsza populację bezdomnych kotów,
👉 zmniejsza ryzyko zachorowania na FIV/FeLV,
👉 reguluje gospodarkę hormonalną, ogranicza zachowania agresywne i wdawanie się w bójki z innymi kocurami,
👉 zmniejsza ryzyko znakowania,
👉 zapobiega nowotworom jąder i prostaty.

Czy kastrować kocury? Tak, tak i raz jeszcze – tak! Koty niekastrowane, te bezdomne i domowe, przyczyniają się BEZPOŚREDNIO do niekończącego się problemu bezdomności zwierząt i przepełnionych schronisk!

​Kastrujcie swoje zwierzęta. Reagujcie na los tych bezdomnych. Nie pozwalajcie, by spirala kociego nieszczęścia kręciła się dalej.

pomagam.pl/67magc

31/03/2026

Może ma ktoś drapak, z którego Wasze koty już nie korzystają, a mógłby posłużyć jeszcze kotkom KociŁapkowym w domu tymczasowym?

Dorotka bardzo by taki chciała 🐈🐈‍⬛

Ps. KociŁapkowe domy tymczasowe znajdują się na terenie Kielc.

Kontakt:
👉 mail: [email protected] 💌
👉 messenger KociŁapkowy 🐱

Adres

Kielce
25-901

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Kocie Łapki Zmniejszamy bezdomność kociej gromadki umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij