Edu-Canis

Edu-Canis Misją Edu-Canis jest etyczna praca z psami oraz edukacja w zakresie szkolenia i behawioru psów zgodna z najnowszą wiedzą

szkolenia stacjonarne i online, dojazd do klienta

Głośno się mówi o schroniskach, natomiast niewiele osób wie o istnieniu gminnych przechowalni. Tam też można wiele zdzia...
28/05/2026

Głośno się mówi o schroniskach, natomiast niewiele osób wie o istnieniu gminnych przechowalni. Tam też można wiele zdziałać w dobrej współpracy z Gminą, aby psy miały w dość krótkim czasie pobytu zapewnione maksimum dobrych warunków.
Swoim doświadczeniem, możliwością współpracy, wolontariatu i tym w jaki sposób zapewnia maksimum dobrostanu względem możliwości podzieli się kolejna nasza prelegentka. Pomysłodawczyni, autorka, napęd i silnik marki Psiedlisko .

Agnieszka Łagoda

Behawiorystka COAPE oraz członkini Stowarzyszenia Trenerów i Behawiorystów COAPE. W 2023 roku na potrzebę zbudowania przestrzeni wolontariatu na rzecz psów w Gminie Bobolice stworzyła markę-ideę Psiedlisko. Od ponad dwóch lat działając we współpracy z władzami Gminy oraz wolontariuszami i darczyńcami ratuje bezdomne psy przed schroniskiem. Działania pomocowe skupia m.in. na stworzeniu przestrzeni jak najbardziej przyjaznej bezdomnym psom na terenie gminnej przechowalni, budowaniu wolontariatu na rzecz psów, koordynowaniu pracą z psami w warunkach pozaschroniskowych oraz procedurami adopcyjnymi, a także edukacji o prawach i potrzebach psów. Jednocześnie od ponad roku bierze udział w kontrolach warunków bytowych psów mieszkających w gospodarstwach położonych na terenie województwa zachodniopomorskiego i pomorskiego. Niejednokrotnie uczestniczyła w zabezpieczeniu psów na zrzeczenie oraz na podstawie procedur interwencyjnych.
Strona:
www.facebook.com/Psiedlisko

Ogromną rolę w przygotowaniu psów do adopcji mają wolontariusze. Ludzie z sercem i zaangażowaniem, którzy często mają sw...
25/05/2026

Ogromną rolę w przygotowaniu psów do adopcji mają wolontariusze. Ludzie z sercem i zaangażowaniem, którzy często mają swoje własne obserwacje podczas opieki nad zwierzętami w schroniskach.
Często są jednak zdani sami na siebie na własne doświadczenia albo wiedzę z internetu.

Dlatego w schroniskach tak ważne jest wsparcie ze strony dobrego, doświadczonego behawiorysty.

Kluczowa w pracy z psami jest komunikacja jej rozumienie i wykorzystywanie w praktyce, tak aby realnie podnosić kompetencje społeczne psów. To z kolei daje wolontariuszom lepsze możliwości przygotowania psa do adopcji.

Dlatego kolejną prelegentką będzie Agnieszka Arabczyk. ProCanis Agnieszka Arabczyk, Behawiorysta, trener zwierząt towarzyszących

Dyplomowana behawiorystka zwierząt towarzyszących COAPE, członkini Zarządu Stowarzyszenia Behawiorystów i trenerów COAPE.
Autorka kursu dla wolontariuszy „Od relacji do komunikacji” oraz wykładowczyni i prowadząca warsztaty praktyczne z komunikacji psów przeznaczone dla opiekunów oraz wolontariuszy schroniskowych.
Pomysłodawczyni i realizatorka programu: „Komunikacja kluczem sukcesu by zrozumieć psa” - warsztaty praktyczne dla opiekunów psów w Nowej Wiosce. Specjalizuje się i nieustannie kształci w kraju i za granicą w zakresie psiej obserwacji i komunikacji, a także w tworzeniu poprawnej relacji psio-ludzkiej.
Współpracuje jako behawiorystka wspomagająca fundacje prozwierzęce (Nadzieja Dobermana, Podaj Łapę Bullom, Serce dla Kaukaza, Charity Tattoo) oraz jako wykładowca i behawiorystka współpracuje z wolontariuszami Schroniska w Zielonej Górze.
Na co dzień konsultuje psy w ramach swojej praktyki.

Przedstawiam dziś kolejną prelegentkę czerwcowego Śląskie Seminarium Behawiorystyczne Jej postać chciałabym przybliżyć n...
22/05/2026

Przedstawiam dziś kolejną prelegentkę czerwcowego Śląskie Seminarium Behawiorystyczne
Jej postać chciałabym przybliżyć nawiązując do sytuacji kotów w schroniskach.
Bo one są dla mnie takim „cichym” tematem bezdomności.
O psach mówi się dużo. Są spacery, wolontariat, adopcje, emocje, dyskusje.
A koty często po prostu… są. Gdzieś obok. W tle. Mają wolontariuszy, ale nie są aż tak w centrum uwagi.

Tymczasem kot w schronisku to często zwierzę funkcjonujące w ogromnym stresie, którego człowiek nawet nie zauważa. Bo przecież je. Bo siedzi spokojnie. Bo nie szczeka, nie rzuca się na kraty, nie robi zamieszania. Albo nie je, zmrożony strachem.
Kot bardzo często cierpi właśnie po cichu.

I mam poczucie, że nadal za mało mówi się o tym, że kot nie jest „mniejszym psem”.
Ma kompletnie inne potrzeby gatunkowe, inaczej reaguje na stres, hałas, zamknięcie, brak kontroli nad środowiskiem czy ciągłe zmiany ludzi i zapachów. Wymaga zupełnie innych warunków i opieki niż psy.

Dlatego bardzo się cieszę, że będzie z nami
Magdalena Nykiel www.zooedukacja.pl Zwierzęta bez tajemnic

To osoba z ogromnym doświadczeniem, którym podzieli się podczas wydarzenia.

W latach 2003-2008 pracowała w schronisku dla bezdomnych zwierząt, organizując opiekę nad kotami i koordynując pracę wolontariuszy. Stworzyła pierwszą w Polsce (2023) zorganizowaną sieć domów tymczasowych dla kotów i ogólnopolskie programy kotów wolno żyjących - „Ciach!bezdomność” i „Operacja Zabieg”.
Od kilkunastu lat szkoli pracowników schronisk dla bezdomnych zwierząt i osoby zajmujące się wyłapywaniem i transportem bezdomnych zwierząt do schroniska na zlecenie gmin.
Od 17 lat zajmuje się terapią zachowania zwierząt, specjalizując się w problemach behawioralnych kotów.
Autorka książek: „Jak dobrze żyć z kotem. Poradnik dla początkujących i zaawansowanych” (2023), „Kot i dziecko” (2025) i „Aktywnie z kotem” (2026). Współtwórczyni kursu „Wpływ żywienia na behawior kota” i wykładowczyni na konferencjach branżowych. Autorka licznych publikacji (m.in. „Animal Expert”, „Kocie Sprawy”, „Twój Styl”, „Gazeta Wyborcza”, „Magazyn Kot”, „Magazyn Weterynaryjny”).

Strona:
www.zooedukacja.pl

Wiele osób uważa, że dobre schronisko to takie, do którego można po prostu wejść z ulicy, obejrzeć wszystkie zwierzęta. ...
20/05/2026

Wiele osób uważa, że dobre schronisko to takie, do którego można po prostu wejść z ulicy, obejrzeć wszystkie zwierzęta.

Jeszcze lepiej, jeśli da się od razu wybrać i adoptować psa czy kota. Wielokrotnie spotykałam się z pretensjami wobec wymogu minimalnej ilości spacerów przed adopcyjnych.

Mało kto zwraca uwagę na to, że takie spotkania są konieczne, bo pozwalają ludziom sprawdzić choć częściowo zachowanie zwierzęcia ale przede wszystkim pozwalają psu poczuć się choć trochę bezpieczniej.

Zapominamy często, że sama adopcja dla zwierzęcia to kolejny moment dezorientacji, ogromnego stresu, utraty rutyny i kontroli, zwierzę nie rozumie co się dzieje i często potrzebuje wielu miesięcy aby odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Niestety nadal pokutuje szkodliwy mit, że pies czy kot jest wdzięczny za dom.

Dlatego potrzebne są procedury, żeby ten proces ułatwiać i zwiększać ilość dobrych, trafionych adopcji.

Właśnie tam, gdzie dobrostan zwierząt jest priorytetem, są wdrożone zasady, które świetnie się sprawdzają.
Nie wynika to z zamknięcia na ludzi, ale z odpowiedzialności za zwierzęta a lata wypracowanego doświadczenia pokazują, że system się sprawdza.

Dlatego zaprosiłam kierowniczkę schroniska Sopotkowo Schronisko dla bezdomnych zwierząt

Prelegentka Anna Leppert

To osoba, która przez 6 lat wypracowała standardy zarządzania zespołem, wolontariatem i procedurami adopcyjnymi tak, aby służyły zwierzętom i ludziom, realnie zmniejszając ilość zwrotów z adopcji.

Podczas seminarium Ania opowie nie tylko o procedurach adopcyjnych i przygotowaniu zwierząt do nowego życia, ale także o tym, jak wygląda współpraca z gminą, jak organizować pracę schroniska, planować wyposażenie i tworzyć rozwiązania, które poprawiają codzienne funkcjonowanie placówki.

Anna Leppert swoją drogę zaczynała jako wolontariuszka. Stworzyła rozbudowaną i świadomą procedurę adopcyjną, która znacząco zmniejszyła liczbę zwrotów po adopcji, opierając ją na rzetelnym dopasowaniu zwierzęcia do rodziny adopcyjnej, rozmowach z kandydatami oraz edukacji przedadopcyjnej.
Zajmuje się również szkoleniem wolontariuszy, przekazując im wiedzę z zakresu pracy z psami i komunikacji. Równolegle od lat prowadzi firmę Joker - psie terapie - zoopsycholog • behawiorysta • trener psów , zajmującą się szkoleniem psów, terapią zwierząt oraz szkoleniami o tematyce zwierzęcej. W swojej pracy łączy praktykę schroniskową z indywidualną pracą z opiekunami i ich zwierzętami, wspierając ich w budowaniu bezpiecznych i świadomych relacji.

Strona:
www.a-joker.com

Link do wydarzenia w komentarzu

Jak każdy chyba, obserwuję, że co jakiś czas mamy kolejne afery związane z patologicznymi schroniskami. Pojawiają się na...
16/05/2026

Jak każdy chyba, obserwuję, że co jakiś czas mamy kolejne afery związane z patologicznymi schroniskami.
Pojawiają się nagrania, dramatyczne relacje, nagłaśniane przez znane i medialne osoby.
Trzeba aż takiego działania, aby rzeczy oczywiste ujrzały światło dzienne doprowadzając do konfrontacji i zmian? Lub do szybkiego pożaru a potem zamiatania pod dywan?

Z drugiej strony, gdyby nie takie akcje, to cierpienie zwierząt i zaniedbania nigdy nie zostałyby nazwane głośno. A dzięki temu ludzie protestują, komentują i głośno domagając się konkretnych działań.
Bezdyskusyjnie, krzywda zwierząt i nieprawidłowości powinny poruszać.

Mnie patologia już nie zaskakuje.
Ale zaskakuje mnie ciągle, gdy widzę ludzi, którzy dbają, prowadzą schroniska rzetelnie, gminy, które biorą odpowiedzialność. Są takie miejsca. I nikt ich publicznie nie chwali, nie nagłaśnia, że da się, a szkoda. Niestety im też się potem obrywa, bo ludzie są uwrażliwieni.

Mnie nurtuje od lat pytanie, dlaczego tak łatwo jako społeczeństwo jednoczymy się wokół tragedii, a tak trudno wokół rozwiązań i działania?

Gdy dramat jest publiczny to tysiące osób reaguje, jednoczy się w działaniu.

Gdy pojawia się przestrzeń do otwarcia rozmowy o tym, jak system naprawdę działa i co można zmieniać to zainteresowanie nagle spada.
Dla mnie jest to paradoks - bo najpierw o te zmiany walczy się krzykiem, a gdy jest otwarcie tematu z dialogiem to zalega cisza i okazuje się, że nikogo nie ma...

Czy naprawdę chcemy zmian?
Czy tylko kolejnej historii, która wywoła emocje, wyrzut adrenaliny i poczucie, że coś zrobiliśmy, choć nie jest to nic trwałego . Taka dopaminka.

Chciałabym zwrócić uwagę , że ten problem jest głęboki, wielowymiarowy i zaczyna się dużo wcześniej:

W decyzjach.
W dokumentach.

W tym, czy do współpracy zaprasza praktyków, czy działa według schematów sprzed lat, i przepisów które nie są złe, ale wymagają zmian. A żeby je zmieniać, trzeba spojrzeć holistycznie na to, co jest zgodne z wiedzą o gatunkach.

W tym, jak gminy wydają środki.

W tym, czy inwestują w edukację mieszkańców, szkół, urzędników.
A wiecie, że raport NIK z 2024 roku pokazuje, że wydatki gmin na edukację to zaledwie 0.5% ? Reszta to kastracje, odławianie i utrzymanie zwierząt w schroniskach.
A bez regularnej, całorocznej edukacji w szkołach, nacisku na edukację urzędników odpowiedzialnych za decyzje związane z bezdomnością niewiele się zmieni długofalowo.
Mam wrażenie, że kręcimy się w kółko, jak pies goniący własny ogon.

Zbyt często sprowadza się temat zapobiegania bezdomności do jednego rozwiązania: kastracji.

I chcę podkreślić, żeby później nikt mi nie zarzucał skrajności, że owszem, ubezpładnianie jest koniecznym elementem ograniczania rozmnażania.

Ale nie zastąpi mądrego systemu, nie poprawi warunków, nie nauczy nikogo odpowiedzialności. Nie sprawi, że zwierzę trafi do dobrego domu, gdzie ludzie udźwigną ciężar ewentualnych problemów, lub będzie im łatwiej.
Kastracje w schroniskach są obligatoryjne, regulują to odpowiednie przepisy.
Jednak jeśli wykonuje się je bez oceny behawioralnej, zbyt wcześnie lub bez indywidualnego podejścia, konsekwencje ponoszą później psy i ludzie.

Od lat pracuję z opiekunami psów po adopcjach.
Widzę, jak ludzie zostają sami z problemami, których nie przewidzieli, nikt ich na nie przygotował a system często widzi tylko statystykę.
Nikt nie uprzedził, że pies z zaburzeniami zachowania był niedawno wykastrowany i zacznie zachowywać się agresywnie na skutek spadku testosteronu w ciągu krótkiego czasu po zabiegu.
Nikt nie zajął się przepracowaniem problemu przed kastracją, jeszcze w schronisku. Bo nie ma komu.
Nikt nie powiedział ludziom, że mogą pojawić się problemy z zachowaniem po kastracji, zwłaszcza u psa po przejściach, więc niech się przygotują na jakąś pracę z nim.
Za dużo widziałam zwrotów z takich właśnie adopcji lub historii gdzie pies któregoś dnia zniknął bo ktoś nie dźwignął problemu. Tak się zapętla bezdomność.

Schroniska nie zatrudniają specjalistów, bo często nie mają na to funduszy, po drugie, rynek wypuszcza osoby po różnych kursach, zupełnie nie przygotowane do pracy.
I rozumiem, że trudno to zweryfikować na poziomie urzędniczym.
Wydaje mi się, że o tym się nie mówi głośno, bo łatwiej udostępnić dramatyczny post niż usiąść do trudnej rozmowy o tym, co trzeba zmienić. Ale chyba wszyscy o tym wiemy.

A przecież są miejsca, które działają dobrze.
Schroniska, które naprawdę się starają.
Gminy, które potrafią wprowadzać lepsze rozwiązania.
Ludzie, którzy codziennie pracują z bezdomnymi zwierzętami i wiedzą, gdzie system się zacina. Są i znam takie.

Dlatego zamiast kolejny raz zatrzymać się na oburzeniu, warto pójść krok dalej i zacząć rozmawiać o przyczynach, błędach i rozwiązaniach.

Właśnie po to powstało II Śląskie Seminarium Behawiorystyczne jako przestrzeń do otwartej rozmowy o systemie opieki nad zwierzętami bezdomnymi, o praktyce schronisk, współpracy z gminami i tym, co naprawdę pomaga ograniczać bezdomność i wspiera adopcje, o wolontariatach.
A także co można robić aby faktycznie już na etapie schroniska łatwiej przygotowywać zwierzęta do adopcji.

Przemyślenie i przygotowanie drugiej edycji zajęło mi rok. A tak naprawdę to znacznie więcej - pomysł kiełkował we mnie odkąd pierwszy raz miałam styczność z bezdomnością i niemoc na brak rozwiązań prostych ale niemożliwych do osiągnięcia z powodu braku wiedzy osób odpowiedzialnych. Nie braku chęci, tylko wiedzy i to widzę na codzień. Nie mogę pozostać bierna.

Dlatego zaprosiłam prelegentki, które nie tylko posiadają odpowiednie wykształcenie w kierunku behawiorysty, ale też wieloletnie doświadczenie w pracy ze zwierzętami i bezpośrednio związane są ze schroniskami dla bezdomnych zwierząt, również od strony zarządzania.
Znają temat do podszewki.

Zrobiłam to po to, aby pokazać dobre praktyki, rozwiązania, które pomagają w prowadzeniu schroniska i realnej walce z bezdomnością. Pokazać każdemu, kto krzyczał i alarmował gdy działo się źle, że są miejsca z których każdy powinien brać przykład. Są gminy, które stają na wysokości zadania.
Bo to da się zrobić.
Ale do tego potrzebni są ludzie, społeczeństwo . O tym trzeba krzyczeć.

Nie protesty, ale świadomość co wszyscy wspólnie możemy zrobić i czego wymagać by tragedie się nie działy a system dawał możliwość większej kontroli społecznej.
Dlatego, jeśli temat bezdomności jest dla Was ważny, chcecie mieć realny wpływ na jakieś zmiany , zapraszam na wydarzenie. Link w komentarzu.

Moja Hera wkrótce skończy 15 lat. Nadal jest w świetnej formie, choć jak u wielu starszych psów czasem odzywają się plec...
12/05/2026

Moja Hera wkrótce skończy 15 lat. Nadal jest w świetnej formie, choć jak u wielu starszych psów czasem odzywają się plecy. Dlatego dbam o to, żeby jej życie było po prostu komfortowe — regularne kontrole ortopedyczne, fizjoterapia, reagowanie na to, co ciało pokazuje na bieżąco.

W schroniskach większość psów nie ma takiej możliwości.

A ból i dyskomfort bardzo często nie wyglądają tak, jak wyobrażają to sobie ludzie. To nie zawsze kulejący pies. Nie rozpoznamy bólu zębów czy innego złego samopoczucia.

Widoczny ból to często nadmierne pobudzenie, silne ziajanie przy niewielkim wysiłku, napięcie przy dotyku, niechęć do wyjścia z kojca. Czasem wycofanie.
Czasem wręcz przeciwnie, ból objawia się w zachowaniach agresywnych jak ugryzienie przy próbie zapięcia smyczy, założenia szelek, pielęgnacji czy zwykłego dotknięcia.

I właśnie wtedy najczęściej psu przypisywana jest łatka „problemowego” albo nawet „nieadopcyjnego”.

W praktyce jednak bardzo często nie ma możliwości rozróżnienia, czy widzimy wyuczoną strategię zachowania, czy reakcję na przewlekły ból.

Zdarza się, że psy wracają z adopcji, bo „gryzą przy dotyku”, przy zakładaniu szelek, obroży, przy próbie zapięcia smyczy czy pielęgnacji. Ale jeśli ciało boli, dotyk przestaje być neutralny i staje się źródłem realnego dyskomfortu.
I właśnie wtedy system najczęściej wydaje wyrok: pies gryzie więc jest problemowy. Nieadopcyjny.
Taki pies często utyka w schronisku.

Tym sposobem dokładamy do zagęszczenia w schroniskach, zwrotów, porzuconych z powodu problemów psów i niemalejącej bezdomności. To tylko kropla w morzu tego szerokiego tematu.

Po zimie widać to szczególnie mocno. Psy mieszkające latami w zewnętrznych kojcach, nawet dobrze utrzymanych, często zaczynają zmagać się z problemami aparatu ruchu, starzeją się.
W swojej pracy widzę to regularnie u ogromnej liczby psów. I widzę to dlatego, że mam narzędzia, które pozwalają łączyć zachowanie z możliwym bólem. To nie jest wyjątek, tylko spora skala.

Jest też druga strona - większość schronisk nie ma warunków, żeby to sprawdzić. Nie ma rozbudowanej diagnostyki na miejscu bo sprzęt kosztuje majątek. Nie ma możliwości fizjoterapii. Nie ma przestrzeni, żeby naprawdę zobaczyć, co stoi za zachowaniem. No i najważniejsze - nie ma na to funduszy i odpowiedniej ilości ludzi, którzy by się tym zajęli.

Są za to przepełnione kojce, ograniczone fundusze i psy, które często latami żyją w warunkach, które obciążają ich ciało bardziej, niż jesteśmy w stanie sobie wyobrazić.

To powinno zmieniać nasze podejście do adopcji.

Uczciwa adopcja to nie tylko wydanie zwierzęcia nowym opiekunom i radosne posty ze się udało. To coś znacznie więcej...

To również odpowiedzialność i powiedzenie wprost: ten pies ma za sobą historię, schronisko zrobiło tyle, ile mogło, ale po adopcji warto sprawdzić jego stan zdrowia, wykonać profilaktyczną wizytę u lekarza weterynarii, czasami wskazać konkretną diagnostykę, wykluczyć pasożyty, ból, sprawdzić zęby czy inne przewlekłe problemy.
Zwłaszcza jeśli zwierzę prezentuje trudne zachowania.

Sama sugestia sprawdzenia stanu zdrowia psa po przejściach powinna być standardem po adopcji. Nie przymus ale edukacja i wskazówki. A ona może się zacząć w schronisku.

Lepsze adopcje nie zaczynają się od „naprawiania psa”. Zaczynają się od lepszego systemu.

A system to nie tylko schronisko. To gminy, fundusze i decyzje ludzi, którzy mają wpływ. To temat dotyczący każdego, kto jest w jakikolwiek sposób związany z losem bezdomnych zwierząt, więc wolontariuszy, pracowników, organizacji i mieszkańców.

Jeśli ten temat Was dotyka, to zapraszam na II edycję ogólnopolskiego Śląskie Seminarium Behawiorystyczne w czerwcu.
Bo każdy, kto interesuje się losem zwierząt bezdomnych, może dzięki takiej wiedzy lepiej rozumieć, co dzieje się „po drugiej stronie” systemu. Wiedza o tym, jak naprawdę działa system schronisk i adopcji, daje coś konkretnego: większą świadomość, lepsze rozumienie i możliwość bardziej świadomego wpływu tam, gdzie zapadają decyzje o losie zwierząt.

Tegoroczna edycja nosi tytuł " Schronisko Przyjazne Zwierzętom - edukacja i zmiany jako droga do skutecznych adopcji"

Prelegentki to osoby, które od lat są w tym systemie od środka. Zajmując różne stanowiska pracują z bezdomnymi zwierzętami na co dzień, w schroniskach, oraz gminnej przechowalni, gdzie podejmuje się realne, trudne decyzje o ich losie.

10/05/2026

Tworzę kameralną grupę dla osób po kursach, które zaczynają prowadzić konsultacje lub już pracują z klientami, ale chcą lepiej odnaleźć się w realnej pracy z przypadkiem, nauczyć się analizować sytuacje, szukać rozwiązań i rozwijać swój warsztat.

Podczas spotkań będziemy omawiać rzeczywiste przypadki z mojej pracy: wywiad, nagrania, efekty pracy oraz przypadki uczestników.

Przejdziemy cały proces pracy z przypadkiem: od zebrania wywiadu, przez przygotowanie i prowadzenie konsultacji, aż po plan terapii oraz pracę z psem.

Poruszymy też temat rozpoznawania sytuacji wymagających diagnostyki i współpracy z lekarzem weterynarii.

Dodatkowo uczestnicy otrzymają dostęp do zamkniętej grupy wsparcia na FB.
Cykl obejmuje 4 spotkania online, raz w tygodniu. Pierwsze spotkanie planowane jest na czwartek 21 maja o godzinie 18:00.

Grupa będzie niewielka, żeby każdy miał przestrzeń na pytania, własną pracę i komfort.

Jeśli chcesz poznać szczegóły i dołączyć do grupy, napisz do mnie wiadomość prywatną.

AKTUALIZACJA:
Dziękuję za duże zainteresowanie mentoringiem i ogrom pytań

Mamy już komplet a osoby zainteresowane udziałem wpisuję obecnie na listę rezerwową na kolejną edycję.

W sprawie szczegółów można kontaktować się ze mną w wiadomości prywatnej lub najlepiej przez whatsapp.

Do napisania tego posta skłonił mnie argument, który pojawia się bardzo często: że tzw. „dni spacerkowe”, czyli zbiorowe...
03/05/2026

Do napisania tego posta skłonił mnie argument, który pojawia się bardzo często: że tzw. „dni spacerkowe”, czyli zbiorowe wyprowadzanie psów przez mieszkańców, to dla psów radość, coś na co czekają, okazja do nawiązania relacji i doświadczenia przyjemności.

Problem w tym, że w rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie.

Brak poczucie bezpieczeństwa to nie miejsce na relację. To, co człowiek widzi jako radość, w przypadku psa schroniskowego bywa wysokim pobudzeniem i próbą poradzenia sobie z sytuacją, która jest dla niego trudna. Żeby to zobaczyć, trzeba rozumieć komunikację psa. W takich sytuacjach bardzo często obserwujemy ciągnięcie na smyczy, które nie jest „entuzjazmem”, tylko próbą ucieczki lub poradzenia sobie z napięciem. Widzimy skakanie na ludzi, które bywa próbą zatrzymania interakcji albo zwiększenia dystansu. Widzimy dezorientację, uszy położone do tyłu, napięte fafle, intensywne ziajanie. To są sygnały stresu, a nie komfortu i radości.
Jedzenie z ręki dostają psy, które mają trudność w kontaktach z człowiekiem. Nikt tego nie zauważa, ale może to mieć katastrofalne skutki w postaci pogryzień i jeszcze większego braku zaufania do ludzi.

Psy w schroniskach to w ogromnej części zwierzęta po przejściach, traumach z trudnościami w kontaktach z ludźmi i niskim poczuciem bezpieczeństwa. W takich warunkach spacery z przypadkowymi osobami oznaczają dla nich brak kontroli nad sytuacją, brak przewidywalności i ogrom bodźców. Pies nie ma wpływu na to, kto go wyprowadza, jak ta osoba się zachowuje, czy respektuje jego granice. Zdarza się, że psy są przekazywane z rąk do rąk, wychodzą kilka razy pod rząd, wracają i niemal natychmiast trafiają do kolejnej osoby lub rodziny.

Dochodzi do tego dotykanie przez obcych, obecność dzieci, podawanie smaczków bez jakiejkolwiek kontroli. To ma realne konsekwencje zdrowotne. Psy z alergiami, problemami przewodu pokarmowego, ale też psy zdrowe, bardzo często reagują biegunkami po takich dniach. To nie przypadek, tylko fizjologiczna reakcja organizmu na stres i chaos.

Kolejna kwestia to brak weryfikacji osób, które wyprowadzają psy. W praktyce zdarzały się sytuacje, w których psa wyprowadzała osoba z wyrokiem za znęcanie się nad zwierzętami. To pokazuje, jak bardzo w takich działaniach brakuje realnej kontroli i odpowiedzialności a weryfikacja jest niemożliwa.

Warto też jasno powiedzieć, komu takie akcje służą. Dają ludziom poczucie, że zrobili coś dobrego, że pomogli, że dali psu chwilę uwagi. I to jest zrozumiałe. Ludzie chcą pomagać, chcą mieć kontakt ze zwierzętami, chcą robić coś wartościowego. Problem polega na tym, że w takiej formie nie przekłada się to na dobrostan psa. W tych działaniach zaspokajana jest przede wszystkim potrzeba społeczności, a nie realne potrzeby zwierząt.

Nie ma danych, które pokazywałyby, że tak organizowane wydarzenia zwiększają adopcje. Są natomiast liczne badania pokazujące, jak silnie stres wpływa na psy w schroniskach. Przewlekły i nagły stres wpływa na ich zachowanie, zdolność uczenia się, regulację emocji i zdrowie fizyczne, w tym funkcjonowanie układu pokarmoweg, zdolności adaptyjne.
Im więcej chaosu i nieprzewidywalnych doświadczeń, tym trudniej psu funkcjonować stabilnie, a to właśnie stabilność jest kluczowa w procesie adopcyjnym.

Schroniska w pierwszej kolejności powinny dbać o dobrostan zwierząt i to jest bezdyskusyjne.

Akcje, w których pies jest przekazywany przypadkowym osobom, wielokrotnie wyprowadzany, dotykany i dokarmiany bez kontroli, stoją w sprzeczności z tym celem.

W takich modelach organizacji zwierzę i jego samopoczucie schodzą na dalszy plan, a na pierwszy wysuwa się zadowolenie ludzi.

A przecież można to robić inaczej. Można organizować spacery w sposób kontrolowany, z ograniczoną liczbą osób, po przeszkoleniu, z przypisaniem konkretnych opiekunów do konkretnych psów. Można zadbać o to, żeby pies miał poczucie bezpieczeństwa, przewidywalność i realny wpływ na to, co się dzieje. To wymaga zmiany myślenia, zatrzymania się na chwilę nad systemem.

To nie jest trudne, ale wymaga uważności i gotowości do uczenia się od tych, którzy są decyzyjni za los tych zwierząt.

Ten temat jest ważny społecznie. Bardzo wiele osób chce pomagać, chce dawać psom chwilę „lepszego życia”, chce robić coś dobrego. I to jest ogromna wartość. Właśnie dlatego warto robić to mądrze i odpowiedzialnie.

Dlatego jako organizator zapraszam na Śląskie Seminarium Behawiorystyczne . To wydarzenie, podczas którego będziemy mówić o poprawy warunków zwierząt w schroniskach, czyli codziennych możliwości we współpracy z mieszkańcami, opiekunami, wolontariuszami- wszystko w oparciu o wiedzę i doświadczenie praktyków z różnych schronisk w Polsce. To przestrzeń do rozmowy, wymiany doświadczeń i szukania rozwiązań, które naprawdę służą zwierzętom.
Link do wydarzenia znajdziecie w komentarzu.

W ostatnim czasie miałam okazję poprowadzić dwa szkolenia dla wolontariuszy w schronisku w Bytomiu.Dla mnie takie spotka...
27/04/2026

W ostatnim czasie miałam okazję poprowadzić dwa szkolenia dla wolontariuszy w schronisku w Bytomiu.

Dla mnie takie spotkania zawsze mają szczególne znaczenie, bo dotyczą nie tylko pracy z psami, ale całego systemu, który wokół nich funkcjonuje.
Prawdziwym wyzwaniem jest tworzenie spójnej społeczności działającej zgodnie i z troską dla dobra zwierząt. Tu, zapewniam, wszystko jest na najlepszej drodze.

Cieszę się, że w tym miejscu kładziony jest duży nacisk na dobrostan zwierząt oraz bezpieczeństwo dla ludzi.
To proces, który wymaga czasu, konsekwencji i zaangażowania wielu osób.

Zmiany w schronisku nie dzieją się z dnia na dzień. To często miesiące, a nawet lata pracy.
Tym bardziej widzę wartość w działaniach, które są ukierunkowane na rozwój, podnoszenie kompetencji i budowanie dobrych praktyk.

Dziękuję za zaproszenie i możliwość uczestniczenia w tym etapie zmian. Cieszę się, że mogę wspierać kolejne schroniska swoim doświadczeniem.

Z reguły nie udostępniam postów ze rzutkami, ale tu sytuacja jest wyjątkowa. Bardzo proszę Was o udostępnianie, bo ten p...
31/03/2026

Z reguły nie udostępniam postów ze rzutkami, ale tu sytuacja jest wyjątkowa.
Bardzo proszę Was o udostępnianie, bo ten psiak już zbyt wiele w życiu przeszedł a kiedy po latach spędzonych w schronisku wreszcie ma dom, to wymaga kosztownej rehabilitacji i wsparcia w leczeniu.

Rayman ma sprawną głowę, chęci do życia ale jego choroba zwyrodnieniowa daje się mocno we znaki. Opiekunka robi wszystko, aby mógł żyć bez bólu i względnie sprawnie funkcjonować na resztę życia.

Rayman w schronisku ujął mnie osobowością, wrażliwością i ciekawością świata. Spędził tu kilka lat, niechciany , mimo to za każdym razem z radością wyczekiwał na spacery i kontakt z człowiekiem. Teraz jest bezpieczny, ale bardzo potrzebuje wsparcia.
Wierzę w moc ludzi, tu pomoc jest bardzo potrzebna i uzasadniona

Raymanek prosi o pomoc! Poznajcie Raymanka. Ma 12 lat i serce, które mimo przeciwności, wciąż kocha świat. Połowę swojego życia spędził tam, gdzie nikt nie chce trafić – za schroniskowymi kratami. Kiedy w końcu uśmiechnęło się do niego szczęście i znalazł kochający dom, pojawi....

Adres

Katowice
Katowice

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Edu-Canis umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Edu-Canis:

Udostępnij