09/08/2026
Niedawny zwrot psa do schroniska skłonił mnie do refleksji nad tym, jak trudno jest brać pod uwagę wszystko, wydając psa do adopcji.
Przykładowy pies wracał już dwa razy z adopcji, za każdym razem bardzo szybko i z powodu agresji do domowników. W obu przypadkach rozmawiałam z rodzinami i mogłam zweryfikować okoliczności.
W pierwszym domu opiekun był osobą nerwową i głośną, naruszał przestrzeń psa i od pierwszego dnia próbował go dotykać. Pies ostrzegał, kłapiąc zębami, w końcu ugryzł i po dwóch dniach wrócił do schroniska. W drugim domu były dzieci w wieku wczesnoszkolnym, bardzo głośne i mające niewiele zasad dotyczących kontaktu z psem. Pies przejawiał wobec nich zachowania grożące, a ostatecznie zębami zostały uderzone również dwie dorosłe osoby. Pies wrócił do schroniska.
Jeśli spojrzymy na te sytuacje logicznie, można powiedzieć, że zachowanie psa było adekwatne i zrozumiałe w takich warunkach. Tym bardziej że przez kilka lat pobytu w schronisku nigdy nie sprawił problemu. Jest w pełni obsługiwalny, lubiany przez pracowników i wolontariuszy, kontaktowy, wesoły. Jego obraz w schronisku właściwie nic nam nie mówi o problemie, który ujawnił się w domach.
Kolejna adopcja. Tym razem, po wyciągnięciu wniosków z poprzednich sytuacji, nowi opiekunowie zostali bardzo szeroko poinformowani o wcześniejszych zdarzeniach i przygotowani do adopcji. Zdecydowano się na dom z ogrodem, aby zminimalizować problemy związane z zamkniętą przestrzenią. Niestety tym razem doszło do pogryzienia w sytuacji zupełnie nieoczywistej. I nie mogę w tym zachowaniu psa znaleźć żadnej adekwatności.
Najtrudniejsze jest to, kiedy emocjonalnie podchodzimy do takich sytuacji. Bo tym razem obrażenia były poważne a ludzie, mimo tego, co się wydarzyło, tłumaczą, że to nie jest jego wina i chcą przede wszystkim, żeby po powrocie do schroniska nic mu się nie stało. A jednocześnie trzeba podjąć decyzję, co dalej z psem, który w schronisku funkcjonuje świetnie.
Dlaczego o tym piszę? Żeby sama pamiętać o tym, jak łatwo zamknąć się w schemacie interpretacji. Jak łatwo przyjąć, że skoro pies ugryzł, to zawsze człowiek musiał go sprowokować, tak łatwo obwiniamy ludzi za błędy.
A co z tym schematem dzieje się wtedy, kiedy okazuje się, że jednak pies ma problem z agresją, gryzie dotkliwie i nie można zidentyfikować, dlaczego? Jak rozmawiać z ludźmi, którzy tym psem w schronisku opiekują się na co dzień? Jak wytłumaczyć im, że pies, którego znają jako wesołego, kontaktowego i bezproblemowego, po adopcji okazuje się niebezpieczny? Jak uchronić innych jednocześnie zadbać o psa - dać mu szansę, czy nie?
Problem polega na tym, że ludziom trudno zrozumieć, dlaczego pies w schronisku nie sprawia problemów, a zachowania problemowe pojawiają się w domu.
Badania pokazują, że ocena zachowania psa w schronisku ma ograniczoną wartość w przewidywaniu jego funkcjonowania po adopcji.
W badaniu Clay L. et al. (2020), „Do Behaviour Assessments in a Shelter Predict the Behaviour of Dogs Post-Adoption?”- Animals https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC7401658/
oceniono 123 psy w schronisku, a następnie ich zachowanie miesiąc po adopcji. Okazało się, że niektóre cechy można było w pewnym stopniu przewidywać, natomiast agresja, pilnowanie zasobów czy problemy związane z separacją nie były wiarygodnie przewidywane na podstawie standardowej oceny schroniskowej. Autorzy zwracają więc uwagę, że ocena psa w schronisku powinna być traktowana jako jeden z elementów oceny, a nie jako sposób przewidywania całego jego zachowania po adopcji.
W innym badaniu:
Bohland K. R. et al. (2023), „Shelter dog behavior after adoption: Using the C-BARQ to track dog behavior changes through the first six months after adoption” – PLOS ONE
https://journals.plos.org/plosone/article?id=10.1371/journal.pone.0289356
obserwowano 99 psów adoptowanych z pięciu schronisk przez pierwsze sześć miesięcy po adopcji. Opiekunowie oceniali ich zachowanie po 7, 30, 90 i 180 dniach. Okazało się, że część zachowań zmieniała się w tym czasie, między innymi wzrastały wskaźniki agresji wobec obcych, wrażliwości na dotyk, pobudliwości i trudności w szkoleniu. To również pokazuje, że zachowanie psa nie jest czymś, co możemy zawsze trafnie ocenić na podstawie tego, co widzimy w jednym środowisku i w jednym momencie.
Zapominamy, że w schronisku zwierzę w zasadzie ani razu nie znajduje się w sytuacji nawet minimalnie zbliżonej do tej, która czeka je w domu. Do dzielenia z ludźmi jednej, zamkniętej i ograniczonej przestrzeni i praktycznie stałego podporządkowania. Tylko tyle i aż tyle, aby pies zaczął zachowywać się inaczej.
Przy zwrotach z adopcji czasami ludzie zarzucają schronisku, że coś zostało zatajone, że nie powiedziano wszystkiego. Oczywiście wiemy, że takie sytuacje miewają miejsce w niektórych placówkach. Ale trzymajmy się dobrych praktyk i pewnej prawidłowości: często zdarza się tak, że pewne rzeczy w schronisku po prostu nie są możliwe do zauważenia. Zarówno w zachowaniu, jak i w kwestiach zdrowotnych.
Adoptując zwierzę, zawsze należy przygotować się na niespodziewane. Nie na najgorsze. Na niespodziewane - zawsze będę to podkreślać.
Obserwować, uczyć się, jakie są potrzeby gatunku, nie bagatelizować drobnych oznak problemów.
Pamiętać, że taki pies niesie swój bagaż traum i trudnych doświadczeń, a często również zachowań, które pozwalały mu przetrwać. Nie uczłowieczać, bo pies jest zwierzęciem i nie rozumie idei adopcji... Dla niego zmiana kojca na dom to kolejny stres i konieczność radzenia sobie w nowej i nieznanej sytuacji. Warto się do tego dobrze przygotować. Na adopcję patrzeć racjonalnie: rozumem, nie sercem.
W schronisku warto rozmawiać jeszcze przed adopcją o możliwych formach pomocy czy polecanych behawiorystach.
A kiedy świadomie chcecie adoptować psa, który wracał już wcześniej ze względu na zachowania agresywne lub pogryzienia, tym bardziej, zanim zjawi się on w Waszym domu, skontaktujcie się ze specjalistą, który pomoże Wam zadbać o bezpieczeństwo i poprowadzić proces pracy nad problemem od pierwszego spotkania z psem.