AlpakiJa

AlpakiJa U nas można spotkać się ze świetnymi zwierzętami alpakami Dodatkowo można miło spędzić czas na łonie przyrody przy grillu czy ognisku.

Organizujemy imprezy okolicznościowe, możemy też przyjechać do Ciebie

Ten post mógłby wyglądać tak:podczas prowadzonych zajęć nie zawsze mam możliwość odebrania telefonu.W czasie spotkań moj...
24/05/2026

Ten post mógłby wyglądać tak:

podczas prowadzonych zajęć nie zawsze mam możliwość odebrania telefonu.

W czasie spotkań moja pełna uwaga skupiona jest na uczestnikach, przebiegu zajęć oraz bezpieczeństwie dzieci i zwierząt. Zajęcia z udziałem alpak wymagają stałego nadzoru, spokojnej organizacji oraz bieżącego reagowania na potrzeby grupy.

Z tego powodu w trakcie zajęć nie prowadzę rozmów telefonicznych. Proszę o pozostawienie wiadomości SMS lub kontakt przez komunikator. Odpowiem lub oddzwonię w najbliższym możliwym terminie, po zakończeniu zajęć.

ale wygląda tak:

Dlaczego czasem nie odbieram telefonu?

Bo jestem na zajęciach. A wtedy próbuję robić coś, co w teorii brzmi prosto: ogarnąć dzieci, alpaki i samą siebie.

Dzieci są ciekawe świata.
Alpaki są ciekawe marchewek.
A ja jestem ciekawa, czy tym razem uda mi się zakończyć zajęcia bez siana w staniku, marchewki w kieszeni i miny człowieka, który właśnie przegrał negocjacje z miniwielbłądem bez garbu.

Telefon oczywiście dzwoni zawsze w idealnym momencie. Najczęściej wtedy, gdy:
* alpaka uzna, że teraz ona prowadzi zajęcia,
* dziecko pyta, czy alpaka może spać w domu, i czy alpaka mieszka w alpach
* siano jest już wszędzie, również w miejscach objętych tajemnicą państwową,
* ktoś właśnie odkrył, że marchewka to waluta,
* a ja próbuję wyglądać jak profesjonalistka, choć wewnętrznie mam otwarte 47 zakładek i żadna się nie ładuje.

Chciałabym odbierać zawsze. Naprawdę. Ale moje dwie ręce są już zajęte: jedna ogarnia sytuację, druga udaje, że ją ogarnia.

Dlatego jeśli nie odbieram, to nie znaczy, że Cię ignoruję. To znaczy, że jestem w trybie: „dzieci całe, alpaki całe, ja jeszcze jakoś funkcjonuję — sukces”.

Najlepiej napisać wiadomość. Wtedy temat nie zginie między sianem, marchewkami, grafikiem i moją pamięcią, która po zajęciach czasem działa jak Windows 98 po aktualizacji.

Oddzwaniam, kiedy tylko mogę spokojnie porozmawiać — czyli wtedy, gdy alpaki przestaną zarządzać moim życiem.

Dziękuję za wyrozumiałość. U nas telefon czasem musi poczekać, bo alpaki mają pierwszeństwo. A jak wiadomo: z alpaką można dyskutować, ale po co się ośmieszać.

CZERWIEC I LIPIEC — BRAK WOLNYCH TERMINÓWNo i stało się.Nasz kalendarz na czerwiec i lipiec jest pełny.Pełny po brzegi.P...
16/05/2026

CZERWIEC I LIPIEC — BRAK WOLNYCH TERMINÓW

No i stało się.

Nasz kalendarz na czerwiec i lipiec jest pełny.
Pełny po brzegi.
Pełny jak taczka po porannym sprzątaniu.
Pełny jak alpaka po sianie.
Pełny jak moje buty po wejściu tam, gdzie nie trzeba.

Dziękujemy za ogromne zainteresowanie naszymi zajęciami z alpakami. Wszystkie terminy na czerwiec i lipiec są już zarezerwowane.

I teraz informacja ważniejsza niż pytanie: „czy alpaka pluje?”:

Jeśli chcecie mieć alpaki w okolicy Dnia Dziecka, pikniku rodzinnego, zakończenia roku albo letniego wydarzenia — termin trzeba rezerwować już w styczniu.

Tak.
W styczniu.

Wtedy, kiedy człowiek jeszcze chodzi w czapce, marzy o kocu i zupie, a nie o Dniu Dziecka, dmuchańcach i alpakach między przedszkolakami.

Ale właśnie wtedy trzeba pisać.

Bo w maju i czerwcu alpaki mają grafik bardziej napięty niż fryzjer przed komuniami, fotograf przed ślubami i nauczyciel przed radą klasyfikacyjną razem wzięci.

Nie mamy już:

wolnych sobót,
wolnych poranków,
wolnych „może jakoś się uda”,
wolnych „a dałoby się jeszcze wcisnąć?”,
ani tajnego zapasu alpak schowanego w stodole na nagłe przypadki.

Alpaki nie działają w trybie „last minute”.
To nie pizza.
Nie dowozimy ich w 30 minut albo gratis.

Każdy wyjazd to przygotowania, logistyka, zwierzęta, sprzęt, siano, marchewki, sprzątanie, pakowanie i próba wytłumaczenia alpakom, że dziś znowu są gwiazdami programu.

A one, jak to alpaki, przyjmują to z godnością i miną:
„wiedziałyśmy, że jesteśmy ważne”.

Dlatego dziękujemy za zaufanie, za zaproszenia i za to, że chcecie nas u siebie.

A jeśli ktoś planuje wydarzenie na przyszły rok, szczególnie okolice Dnia Dziecka, to nie czekajcie do maja.

W maju to my już nie planujemy.
W maju my już tylko liczymy marchewki, sprawdzamy kalendarz i mówimy:
„niestety, wszystko zajęte”.

Czerwiec i lipiec są pełne.

Alpaki mają sezon.
Kalendarz ma zadyszkę.
A my idziemy sprzątać, bo gwiazdy same po sobie jednak nie sprzątają.

14/05/2026

Dlaczego nie warto kupować alpak?

Bo alpaka to nie pluszak z Wi-Fi, nie żywa kosiarka i nie ozdoba ogrodu z funkcją „ładnie wygląda na zdjęciach”.

Alpaki są cudowne. Serio.
Ale zanim ktoś kliknie w głowie przycisk: „kupuję alpaki, będę mieć sielski slow life”, warto wiedzieć, że ten slow life bardzo często zaczyna się od taczki, siana w majtkach i pytania: „czy to błoto, czy może kupa?”.

Nie warto kupować alpak, jeśli:

myślisz, że jedna alpaka wystarczy, bo „będzie miała mnie”,
uważasz, że ogrodzenie „jakoś się zrobi”,
nie masz czasu codziennie ogarniać zwierząt,
nie wiesz, że alpaki się strzyże, kontroluje im pazury i pilnuje zdrowia,
liczysz, że będą same zarabiać na siebie, najlepiej od poniedziałku,
chcesz je kupić, bo są modne, słodkie i mają fryzurę lepszą niż większość ludzi po wyjściu od fryzjera.

Alpaka to nie dekoracja.
To zwierzę stadne, wymagające spokoju, rutyny, opieki, miejsca, wiedzy i człowieka, który nie panikuje, kiedy zamiast romantycznego zachodu słońca ma przed sobą kupę, siano i mokre kalosze.

Najgorszy plan to kupić alpaki pod wpływem emocji, a potem dopiero wpisać w Google:
„co je alpaka”,
„czy alpaka pluje”,
„dlaczego alpaka patrzy na mnie z pogardą”.

Dlatego mam prostą propozycję.

Jeśli ktoś naprawdę myśli o kupnie alpak — zapraszam do nas na tydzień wolontariatu.

Tydzień.
Nie godzinkę na głaskanie.
Nie trzy zdjęcia na Instagram.
Tydzień prawdziwego życia z alpakami.

Siano, sprzątanie, karmienie, błoto, obserwacja zwierząt, noszenie rzeczy, których człowiek wcześniej nie planował nosić, i odkrywanie, że alpaki są piękne, ale obsługa tego piękna nie robi się sama.

Po takim tygodniu wszystko będzie jasne.

Albo powiesz:
„Tak, to jest moje życie, chcę w to wejść”.

Albo:
„Dziękuję, jednak zostanę przy oglądaniu alpak w internecie”.

I obie odpowiedzi są dobre.

Bo alpaki są cudowne.
Ale właśnie dlatego nie powinny trafiać do przypadkowych ludzi.

Kupno alpak to nie kaprys.
To odpowiedzialność na lata.

A zdjęcia?
Zdjęcia są najłatwiejszą częścią tej zabawy.

Dzisiaj zdjęcia nie będzie, bo podczas sprzątania weszłam w kupę i uznałam, że to wystarczająco mocny materiał dowodowy na to, że życie z alpakami to nie tylko miękkie futerko i zachody słońca.

No to chyba poszło nam trochę ZA dobrze.Po zajęciach w przedszkolu nauczycielki tak nas oceniły, że padła nawet propozyc...
08/05/2026

No to chyba poszło nam trochę ZA dobrze.

Po zajęciach w przedszkolu nauczycielki tak nas oceniły, że padła nawet propozycja pracy.
Czyli oficjalnie: alpaki przyjechały, dzieci szczęśliwe, panie zadowolone, a ja prawie wróciłam do domu z nowym etatem i grafikiem dyżurów.

Szczerze mówiąc, trochę się przestraszyłam
Bo jeszcze chwila i dostałabym:
– kubek „Najlepszy pracownik miesiąca”,
– dyżur przy leżakowaniu,
– i odpowiedzialność za pilnowanie, kto zjadł kredkę.

Na szczęście alpaki zachowały profesjonalizm.
Trochę podjadały trawę, trochę pozowały do zdjęć i standardowo udawały, że nie słyszą poleceń — czyli dokładnie jak część dzieci po obiedzie.

Ale tak całkiem serio — takie słowa naprawdę bardzo mnie cieszą.
To ogromnie miłe, kiedy ktoś widzi w tym wszystkim coś więcej niż tylko „fajną atrakcję”.
Widać wtedy, że liczy się też nasze podejście do dzieci, atmosfera, spokój i to, ile serca wkładam w każde spotkanie.

I chyba właśnie dlatego dzieci tak dobrze dogadują się z alpakami.
Jedni i drudzy bywają uparci, lubią przekąski i czasem patrzą na człowieka tak, jakby oceniali wszystkie jego życiowe decyzje.

Bardzo dziękujemy za zaufanie, świetną atmosferę i tyle ciepłych słów.
Takie sytuacje naprawdę dają ogromną motywację i pokazują nam, że robimy dobrą robotę.

A my?
My zostajemy przy swoim.
Dalej będziemy jeździć, przywozić alpaki, rozśmieszać dzieci i wracać do domu z sianem w kieszeniach i historiami, których nikt by nie wymyślił.

03/05/2026

Oddamy alpaczy nawóz „czysty” bez słomy, idealny pod warzywa
Kontakt przez fb
:)

Stało się coś, co stać sie musiałoZmobilizowaliście mnie do tego zakupu Ale dlaczego w kwietniu kupuje kalendarz który z...
22/04/2026

Stało się coś, co stać sie musiało
Zmobilizowaliście mnie do tego zakupu
Ale dlaczego w kwietniu kupuje kalendarz który zaczyna się od września??
Tak, dobrze myślicie. Rozpoczynamy zapisy na nowy rok szkolny .
Śmiało, zapraszamy. Żeby później nie było płaczów że chcecie nas zaprosić do przedszkola a my nie mamy już terminów ;)

Zrobiłam inwentaryzację w "dziale kołder i poduszek" Została kołdra 140x200 w maksymalnie obniżonej cenie 950złkołdra 22...
21/04/2026

Zrobiłam inwentaryzację w "dziale kołder i poduszek" Została
kołdra 140x200 w maksymalnie obniżonej cenie 950zł
kołdra 220X200 w maksymalnie obniżonej cenie 1200zł
poduszka 70X80 w cenie 450
2 poduszki 50X60 w cenie 350
3 poduszki 40X40 w cenie 120
To są ceny z maksymalnym rabatem bo niebawem nowa wełna będzie wchodzić na magazyn :)
Alpaki są już bardzo puchate

To nie my się reklamujemy. My tylko przywozimy alpaki. Resztę robi Leoś i jego dział PRLeoś od powrotu ze żłobka prowadz...
21/04/2026

To nie my się reklamujemy. My tylko przywozimy alpaki. Resztę robi Leoś i jego dział PR
Leoś od powrotu ze żłobka prowadzi w domu regularną, całkowicie niezależną kampanię reklamową alpak.
Więc nie, to nie my się reklamujemy — to Leoś zrobił nam marketing szeptany na pełen etat.

Były kochane, mięciutkie, słuchał ich serduszek… i wygląda na to, że alpaki zrobiły na nim większe wrażenie niż niejeden dorosły.

Ale najlepsze jest to, że zjadł marchewkę.
Dobrowolnie.
Bez negocjacji.
Bez protestu.
A podobno do tej pory uważał, że marchewka jest dla baranów ;)

Szczerze mówiąc, same jesteśmy pod wrażeniem, bo wygląda na to, że alpaki potrafią więcej niż niejeden poradnik wychowawczy.

Takie wiadomości to dla nas złoto.
Dziękujemy — i bardzo się cieszymy, że Leoś wrócił do domu z takimi wspomnieniami… i najwyraźniej również z nowym podejściem do marchewki.

Kochani, podjęliśmy decyzję o rezygnacji z odwiedzin u alpak i pozostawieniu w ofercie spacerów ze zwierzakami ;)W najbl...
17/04/2026

Kochani, podjęliśmy decyzję o rezygnacji z odwiedzin u alpak i pozostawieniu w ofercie spacerów ze zwierzakami ;)

W najbliższej okolicy pojawia się coraz więcej mini zoo i podobnych miejsc, a my zwyczajnie nie zamierzamy wchodzić w taki rodzaj konkurencji.

Nie interesuje nas wyścig na ilość atrakcji, głośniejsze hasła, niższe ceny i coraz większe zamieszanie wokół zwierząt. To nie jest nasz styl i nie po to tworzyliśmy to miejsce.

Od początku zależało nam na czymś innym — na spokojnym, uważnym kontakcie, na jakości, na szacunku do zwierząt i na spotkaniach, które mają sens, a nie tylko dobrze wyglądają na zdjęciach.

Dlatego wolimy z czegoś zrezygnować, niż na siłę dopasowywać się do rynku, który coraz częściej idzie w stronę hałasu i masowości. Nie zamierzam konkurować z mini zoo, bo po prostu nie chce być częścią tego samego schematu.

Jednocześnie nadal spaceruje z alpakami i to właśnie ta forma zostaje z nami. Bo właśnie w takich spokojnych, kameralnych spotkaniach widzimy największą wartość — bez pośpiechu, bez tłumu i bez robienia ze zwierząt atrakcji.

Dziękujemy wszystkim, którzy byli z nami do tej pory i rozumieli nasze podejście.
My zostajemy przy swoim.
Mniej hałasu, więcej sensu.
Mniej konkurencji na pokaz, więcej tego, co naprawdę wartościowe.

Tak, wiemy — trochę nas tu ostatnio mało.Nie, nie zniknęliśmy.Nie, alpaki nie przejęły konta.Kluska też nie. Chociaż aku...
12/04/2026

Tak, wiemy — trochę nas tu ostatnio mało.
Nie, nie zniknęliśmy.
Nie, alpaki nie przejęły konta.
Kluska też nie. Chociaż akurat ona pewnie najchętniej wrzucałaby tylko zdjęcia, na których wyszła najlepiej.

Po prostu ograniczamy internet, bo ile można żyć z telefonem przyklejonym do ręki.
Scroll, rolka, powiadomienie, post, znowu scroll…
W pewnym momencie człowiek już sam nie wie, czy jeszcze żyje, czy tylko odświeża ekran.

My wybieramy trochę bardziej zwykłe, prawdziwe życie.
Takie z sianem we włosach, błotem na butach, marchewką w kieszeni, psem pod nogami i alpaką, która patrzy na człowieka tak, jakby właśnie wystawiała mu ocenę z całokształtu.

Bo prawda jest prosta — nie wszystko trzeba wrzucać do internetu.
Nie każda chwila potrzebuje zdjęcia, opisu i podpisu, jakby właśnie ratowała świat.
Czasem lepiej po prostu być, zamiast robić z każdej minuty materiał na publikację.

A nasze zwierzaki?
One mają na to wszystko świetny patent.
Alpaki nie sprawdzają zasięgów — tylko jedzą, stroją fochy i udają, że to one tu wszystkim zarządzają.
Kluska też nie przejmuje się internetem — bardziej interesuje ją, kto ma smaczki, gdzie iść i czy da się przy okazji być w centrum uwagi.
I szczerze? To podejście wydaje się całkiem zdrowe.

Więc tak — jesteśmy trochę mniej online, bo wolimy prawdziwy świat niż życie pod dyktando ekranu.
Nie zniknęliśmy.
Po prostu żyjemy trochę bardziej naprawdę, a trochę mniej „pod publikację”.

Offline to nie znikanie.
Offline to wybór.
A alpaki i Kluska chyba od dawna wiedziały, o co w tym chodzi.

Ciciuś pilnuje porządku

10/04/2026

Pracujemy, chociaż tej pracy nie pokazujemy. Ale efekty można już zobaczyć

Adres

Ulica Bagiennica
Jankowice
32-551

Godziny Otwarcia

Środa 10:00 - 17:00
Czwartek 10:00 - 17:00
Piątek 10:00 - 17:00
Sobota 10:00 - 17:00
Niedziela 10:00 - 17:00

Telefon

+48697025021

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy AlpakiJa umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do AlpakiJa:

Udostępnij