23/02/2021
Proszę poświęcić kilka minut i przeczytać... My też niestety spotykaliśmy się z tym na codzień... I to jest jeden z powodów dla którego cieszę się, że już nie sprzedajemy zwierząt i nie prowadzimy sklepu - nie przyczyniamy się do szerzenia takich sytuacji. Chociaż, że dzięki swojemu zaangażowaniu w dobrostan zwierząt sprzedawanych u nas, nawiązaliśmy wiele wspaniałych znajomości, wybiliśmy z głowy zakup wieeeelu zwierząt osobom które do tego się nie nadawały i pomogliśmy znaleźć fajne domy zwierzakom bezdomnym czy porzuconym - z tego jesteśmy dumni : ) dziękujemy, że są wśród nas ODPOWIEDZIALNI, szkoda, że jeszcze dużo jest tych nieodpowiedzialnych....
Do końca życia nie zapomnę, gdy przyszła do nas babcia:
- Córka kupiła u Was króliczka 2 tyg temu i zdechł. Co sie mogło stac?
- czy miał jakies obajwy, biegunka, brak apetytu itp?
- nieeee, wszystko dobrze, dzieci świetnie się NIM BAWIŁY jeszcze wieczorem, biegały z nim na rekach i wyszarpywały go sobie....
- !!!??? JAK TO DZIECI SIĘ BAWIŁY KRÓLICZKIEM? WYSZARPYWAŁY GO? BEZ NADZORU DOROSŁYCH ??
- no tak? [a co w tym dziwnego, przeciez to było dla dzieci zwierzątko] No moze faktycznie troche za mocno szarpały? Może coś uszkodziły??
- ..... [raczej sie domyślacie jaka była nasza reakcja... ]..... :(
Weterynaryjny Wtorek!
Dziś nie będzie, jak zazwyczaj, opisu jakiegoś ciekawego przypadku, omówienia choroby czy problemu weterynaryjnego. Dziś będzie kilka smutnych przemyśleń i gorzkich słów na temat ludzkiej nieodpowiedzialności i bezmyślności.
- Czyli od kiedy króliczek tak chudnie?
- Nie wiem... W sumie nie mam pojęcia, bo wie pan doktor, to zwierzątko dziecka, ono się nim zajmuje...
********
- Jakie są warunki w terrarium agamy?
- Yyyy, trudne pytania... Ja się tym nie interesuję, bo to syn chciał i on się tym zajmuje...
********
- Od kiedy papużka ma aż tak przerośnięty dziób?
- Wie pan, ja tylko przywiozłem, one stoją u córki w pokoju, ja tam rzadko zaglądam
Nawet nie wiecie, jak często tego typu rozmowy przeprowadzam w gabinecie. Ja, ale zapewne również spora grupa innych lekarzy weterynarii. Zatrzymajmy się na chwilę na tym dziwnym stwierdzeniem: "to zwierzę dziecka, ono się nim opiekuje, ja się nim nie zajmuję". Zastanówmy się chociaż chwilę nad logiką i sensem tego zdania. Dorosła osoba, sama będąc odpowiedzialna za wychowanie i czyny swojej latorośli, powierza jej/mu pod opiekę zwierzątko - chomiczka, króliczka, żółwika, rybkę... cokolwiek... Żeby nauczyć empatii, poćwiczyć odpowiedzialność. I super! Bardzo dobrze! Pod warunkiem, że na tym etapie nie zostawia się tematu samemu sobie... Czy na serio rozsądnie myślący dorosły uzna, że sześciolatek jest już na tyle dojrzały, by zapewnić opiekę żywej istocie? Czy dziecko jest w stanie logicznie ocenić stan podopiecznego, skoro z całą pewnością nie jest jeszcze w stanie posiąść choćby fragmentu wiedzy specjalistycznej niezbędnej (!!!) do zapewnienia temuż podopiecznemu godziwego życia?
A już totalnym wykrzywieniem wychowania jest łajanie przerażonego dziecka na wizycie, jakie to było nieodpowiedzialne, jak zaniedbało zwierzę, jak to jest jego wina.
- "No i widzisz, co narobiłeś/-aś? Zwierzątka ci się zachciało, a nie umiesz się nim opiekować! Przez ciebie choruje!"
Gorzej, jeśli dziecko w swojej niewygodnej dla klienta szczerości nieopatrznie odpowie:
- "Ale tato, mówiłem Ci już 2 tygodnie temu, żeby z nim jechać..."
Jasne - czasami faktycznie dziecko totalnie zaniedba temat, bo uzna, że karmienie i sprzątanie jest nudniejsze niż gra komputerowa. Ale nawet wtedy nadal staram się delikatnie takiemu rodzicowi zwrócić uwagę, że jednak będąc osobą decyzyjną, dorosłą - zdawać by się mogło - odpowiedzialną, to na nim spoczywa obowiązek kontrolowania sytuacji i nadzorowania poczynań swojej pociechy. Jeśli ktoś chce uczyć dziecko odpowiedzialności i ograniczyć swoją do minimum (dziwne podejście...), niech zamiast chomika kupi swojej pociesze Tamagotchi i co najwyżej wymienia guzikową bateryjkę raz na jakiś czas. Taniej wyjdzie, a i szkody mniejsze...
Jako dziecko marzyłem o zwierzęciu. Byłem przeszczęśliwy, gdy w końcu, jakoś koło 10-tego roku życia, rodzice kupili mi Łatkę - trójkolorową, krótkowłosną świnkę morską. Były to czasy, gdy jeszcze nikt nie zdawał sobie sprawy chociażby z potrzeb socjalnych tych zwierząt, dlatego Łatka mieszkała sama, mając jednak dużo interakcji ze mną i moim młodszym bratem. Biegała pod nadzorem po pokoju, często wyjeżdżała z nami na działkę, gdzie pasła się na rosnących tam chwastach... Wydawane książeczki-broszurki sugerowały karmienie ich ziarenkami i czerstwym chlebem, chociaż Łatka i tak jadłospis miała całkiem bogaty i zbliżony do obecnie zalecanego. Opieka nad Łatką z pewnością mocno mnie wzbogaciła, chociaż przyznam szczerze, że momentami troszeczkę się - jak to dziecko - w swoich obowiązkach zaniedbywałem. Na szczęście rodzice czuwali i w razie potrzeby mobilizowali mnie do właściwych działań, za co jestem Im niezmiernie wdzięczny. Sami również intensywnie włączali się w opiekę nad Łatką, by nie działa się jej krzywda.
Opieka nad zwierzątkiem - ukochanym, wymarzonym, wyśnionym - to dla dziecka często niesamowite doświadczenie. Wiele badań wskazuje na pozytywny wpływ przywiązania do zwierzęcia na rozwój zachowań prospołecznych i zdolności odczuwania stanów psychicznych innych. Kontakt z przyrodą - nawet "udomowioną" - może wykształcić jej pozytywny odbiór i bardziej empatyczne myślenie w późniejszym dorosłym życiu. Jeśli coś ma służyć dobru, czemu to deformować i wynaturzać? Zwierzę nigdy nie jest wyłącznie pod opieką dziecka! To jest zwierzę całej rodziny, a na dorosłych spoczywa odpowiedzialność - zarówno za dobro dziecka, jak i zwierzęcia. W tą odpowiedzialność wlicza się między innymi:
👨🏫 rozsądny wybór gatunku (nie każdy gatunek nadaje się do kontaktów z maluchem, a jedną z największych pomyłek jest promowanie chomików jako idealnych zwierzątek dla dzieci)
👨🏫 rozważenie, czy zapewnimy mu odpowiednie warunki bytowe
👨🏫 czuwanie nad intensywnością kontaktów dziecka i zwierzęcia (oczywistym jest, ze w dziecku trzeba wyrabiać pewne granice, tłumaczyć, co dla zwierzęcia jest dobre, a co złe).
To my - dorośli - odpowiadamy za wychowanie i kształtowanie przyszłych pokoleń! Aż dziw bierze, że dziś trzeba to ludziom tłumaczyć, chociaż za oczywistą oczywistość uznawano to ponad 400 lat temu, gdy Jan Zamoyski kreśląc akt fundacyjny Akademii Zamojskiej ujął to w znany cytat: "Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"...
Na zdjęciu Łatka, mój brat i ja, rok 1995, działka w Kuligów, pierwsze zetknięcie z własnym zwierzakiem, nieudolne początki uczenia się odpowiedzialności za słabszych od siebie...
Wykorzystana literatura:
● Hawkins R.D. i wsp. "Childhood Attachment to Pets: Associations between Pet Attachment, Attitudes to Animals, Compassion, and Humane Behaviour"; International Journal of Environmental Research and Public Health
● Vidović V.V. i wsp. "Pet Ownership, Type of Pet and Socio-Emotional Development of School Children"; Anthrozoos A Multidisciplinary Journal of The Interactions of People & Animals