07/08/2026
Aaa co tam Ciocia Karolina nawywijała ostatnio w hotelu?😆😅😎 Teraz to już możemy Wam powiedzieć. Są dwie historie. Jedna z cyklu "o s**t". Druga z cyklu "horror story". I z tym już Ciocia nie ma nic wspólnego. Którą wybieracie? Może zróbmy tak. Jeśli masz słabe nerwy to skończ na historii "o s**t". A jesli lubisz się bać, to czytaj dalej.
"O s**t"
Tak dziwnie mamy w hotelu, że drzwi do domków mają klamki tylko z zewnątrz. To znaczy miały. Teraz już mamy z obu. No i (gdyby nie Karolina i jej wiarygodność, to nie wiem czy sama bym w to uwierzyła) jakby to powiedzieć..., pies zamknął Ciocię w środku. Działo się to oczywiście szybko. Jeszcze będąc w domku upada Cioci telefon. Ale upada ten telefon na zewnątrz! Przed domek! Ciocia się pochyla, aby go podnieść. Pies jak to zawsze kiedy wychodzi na wybieg/spacer wypada z impetem z boksu, wbija na korytarz, hop i już jest na zewnątrz. No i tutaj było jak zawsze. A pies nie byle jakiej masy, bo byczek nasz labuś Rafa😎 No i wypadł Rafa na zewnątrz, tu ta akcja z telefonem, po czym pies naskoczył na zamykające się drzwi, łapą pac na klamkę, no i Ciocia zamknięta. Bez telefonu!!!!!!! Wyobrażacie sobie? No i co z tego, że ja w Szeptunowym domu jestem kilkaset metrów obok. Ciocia Karolina wołała chwilę przez okno, ale postanowiła działać, no bo pies został bez opieki na wybiegu. Co robi Ciocia? Wybija szybę w drzwiach na dole (drzwi dzielone). Szczęśliwe nie raniąc się, robi dziurę w szybie i otwiera drzwi. Wychodzi. Ale drzwi do naprawy. Szybko zbieramy szkło. Robimy to już razem, bo Karolina może zadzwonić, ma telefon. Rafa niczego nie świadomy hasa w tym czasie po wybiegach😆 Zabezpieczamy domek i wyłączamy go z użytku.
A teraz wyobraźcie sobie, co Wy byście zrobili w takiej sytuacji. To co w głowie miała Karolina to to, że pies jest sam na zewnątrz. Mamy hiper bezpieczne miejsce, odpowiedniej wysokości ogrodzenie, wybiegi po wielokroć ogrodzony. Ale pies jest sam, a u nas nigdy żaden pies nie jest sam. Nigdy. Zatem egzamin z priorytetów zdała Ciocia na piątkę👌
Nie macie dość?
No to trzymajcie się.
Człowiek w kryzysie psychicznym, ostatni raz widziany w Goszycach (przypuszczam, że w okolicach Restauracji Bażant), nim skryje się w lesie, wypowiada słowa, że jesli kogoś napotka w tym lesie to... go zabije. Czy jakoś tak. I padło również stwierdzenie, że siebie lub/i również. Info wpada na grupę mieszkańców. Pojawiają się patrole policji. Istnieje przypuszczenie (a może i nawet pewność), że ten człowiek ma broń i zagraża sobie i innym. Po kilku godzinach dostajemy info, że człowiek ten został już odnaleziony. Oddychamy z ulgą. Ale nie na długo. Bo okazuje się, że ten znaleziony to nie ten z bronią. To inny człowiek w kryzysie, który również skrył się w kędzierzyńskich lasach🤦♀️ A ten z bronią nadal tam jest. Byłam w 99% pewna, że jest w lasach za rzeką tzn. za Bierawką. Podczas gdy my chodzimy do lasu z psami zupełnie gdzie indziej. Ale! No czy ktokolwiek wszedłby do lasu po takim alercie? No nie. Nie ma opcji. Zatem dzień ten przebiega na wyczekiwaniu na infornacje i przekazywaniu ich sobie nawzajem. Nadchodzi noc. Wiemy już następnego dnia rano, że człowiek został namierzony. Możecie sobie wyobrazić jakie służby i ile ich tam było w naszych lasach. Zabezpieczenie ludzi, którzy mieszkają w pobliżu to jedno. A jak poinformować tych, którzy jak zawsze przyjadą sobie na spacer z psem czy rowery do naszych lasów? No tylko wyodrębniając teren, zabezpieczając go i pilnując, aby nikt się nie przedarł. Już wiedzieliśmy, że ten człowiek się nie ruszy. Że trwają negocjacje. Ale tylko z nieoficjalnych źródeł pod wieczór kolejnego dnia mogliśmy się dowiedzieć, że negocjacje nie przyniosły oczekiwanego skutku i ten człowiek prawdopodobnie odebrał sobie życie. Miał 42 lata...
I tutaj prośba. Reagujcie na ludzi w kryzysie. Sięgajcie dla siebie i swoich bliskich po pomoc psychistryczną, psychologiczną. Nie bójcie się. Nie wstydźcie.
Nie znam historii tego człowieka. Ale wszystkie przypadki samobójstw w okolicznych lasach, o jakich do tej pory słyszałam dotyczyły mężczyzn.
Lasy to piękne miejsca. Dla mnie najpiękniesze. Kocham lasy miłoscią bezgraniczną. Nie umiem żyć bez drzew obok. Wiecie o tym. To widać i czuć z relacji Szeptuna każdego dnia. Ale zdaję sobie sprawę, że las to również miejsce mroku. Kryjówki dla migrantów i ludzi w czasie wojen, miejsce szubienic, zwierzęcych i ludzkich szczątków. Większość ludzkich zwłok w lasach odnajdują spacerowicze, grzybiarze.
Poraża mnie to połączenie piękna i mroku. Pewnie dlatego boimy się wchodzić do lasu po zmroku. A Wy? Jak tam się macie z lasem? Macie jakieś mocne leśne historie? Opowiedzcie.