11/05/2026
Szkoda mi psów, które dzięki temu, że mają świetnie rozwinięte kompetencje społeczne muszą się zmagać z psami, których opiekunowie nie nauczyli kultury.
Świetnie wygląda filmik jak taki kompetentny pies stawia granicę psiemu bucowi, który jedyne, co potrafi to chamska konfrontacja. Bo przecież „taki to go nauczy”. Jaki? Taki, który nikomu nie wchodzi w drogę, potrafi odnaleźć się w sytuacji, zachowuje się kulturalnie? Mówimy o tym samym psie, który mimo tego, że to wszystko potrafi jest wykorzystany do tego, aby dać komus lekcje, która powinien otrzymać od swojego przewodnika? Psu, który powinien być stopniowo uczony nowyc kompetencji, które w końcu doprowadzą go do momentu konfrontacji na tyle dobrze, że będzie umiał odczytać brak zgody ze strony drugiego psa, zaakceptować postawione granice, uszanować psie „nie”? Czy socjalizacja powinna faktycznie wyglądać tak, ze te kompetentne psy mają przerąbane bo muszą (muszą!) brać na siebie nieodrobione zadania innych?
Przykro mi jak widzę takie filmy, martwię się również o to, jak któregoś dnia nadejdzie dzień, w którym ten kulturalny pies powie dość. Pies, który jest regularnie obciążany ma prawo nie wytrzymać. Po prostu skończy mu się ta cierpliwość i zasoby. Jakie będzie wtedy tłumaczenie, jeżeli faktycznie zrobi komuś krzywdę?
Nauka kultury i resocjalizacja nie powinna odbywać się kosztem innych. Odpowiedzialność za proces, konfrontacje, ocene sytuacji leży po stronie opiekuna i nikt nie powinien nią obciążać innych tylko dlatego, że z jakiegoś powodu opiekun sam nie wziął tego na klatę. A trener powinien ten proces poprowadzić tak, aby opiekun odrobił swoje zadanie bez naruszania granic innych.