22/04/2026
Wczorajszy dzień był pasmem dobrych i złych zdarzeń...
Wczoraj późnym wieczorem odszedł również Stefan :( …
To, co się stało, jest niewyobrażalnie trudne ponieważ odszedł nagle, zupełnie bez uprzedzenia… Na oczach tymczasowej Opiekunki przewrócił się, zwymiotował i koniec…
Teraz – jak i my – ma oczy pełne łez…
Kocur cierpiał na chroniczną niewydolność nerek. Kiedy przyszedł pod dom Pani Ani poziom jego kreatyniny sięgał 900 (!) jednostek… Kosmos… Ale dzięki regularnym wizytom u weterynarza stan kreatyniny był „trzymany w ryzach” od kilku miesięcy. W ubiegły piątek wskaźnik był na poziomie 422. To nadal było dużo. Ale Stefan nie czuł dyskomfortu, ładnie jadł, nawet przybrał na wadze, dostawał wszystko co trzeba aby maksymalnie spowolnić tę straszną chorobę.
Kiedy przyszedł pod dom Pani Ani wyczuł jej miłość i wiedział, że u Niej będzie bezpieczny. Podarowała mu najlepszy czas, jakiego mógł prawdopodobnie doświadczyć w całym swoim życiu... Nawet jeśli ten wspólny czas trwał krótko, dla Niego był to dar od Losu...
Bo wiele kotów nigdy nie zaznało tego, co on miał u Jej boku – ciepła, pełnej miski i pewności, że jest kochany. Zamiast umierać w samotności, gdzieś w zaroślach, odszedł jako ukochany Stefan, mając przy sobie kogoś, kto był dla niego całym światem. Dostał dom (choćby tymczasowy), godność i najpiękniejsze wspomnienia. To najważniejsze, co człowiek może zrobić dla zwierzęcia...Żegnaj Kocurku [*] …
A Tobie Aniu, z całego serca wszyscy z Fundacji DZIĘKUJEMY za serce, które ofiarowałaś temu niezwykłemu futrzakowi… Pamiętaj – zrobiliśmy co można.
Mimo,że Stefana już nie ma prosimy nie zostawiajmy zbiórki na Jego cel, która została niedawno utworzona… Zebrane środki pozwolą nam na pokrycie kosztów dotychczasowej opieki weterynaryjnej (nawadnianie 2x w każdym tygodniu odkąd był na tymczasie, regularne badania krwi monitorujące postęp choroby, suplementacja i leki).
Link do zbiórki:
https://www.ratujemyzwierzaki.pl/stefannerkitrzemeszno
Z góry serdecznie dziękujemy...