26/07/2017
Niestety spotykamy się z coraz większa niechęcią do korzystania z naszego osiedlowego wybiegu. Coraz większa grupa osób skarży się na zachowanie - nie psów, a niestety właścicieli. Przypominamy, że jest to miejsce dla każdego i zachowujmy się tak, aby każdy z przyjemnością mógł tam spędzać czas ze swoim pupilem. Ale nie oznacza to, że nie należy przestrzegać żadnych zasad. Przede wszystkim chodzi o agresywne psy. Dziś spotkaliśmy się z sytuacją, kiedy na wybiegu odbywało się indywidualne szkolenie psa wykazującego agresję wobec innych psów. "Instruktor" wraz z właścicielem zezwolili na wejście na wybieg innego psa, ale nie poinformowali o tym, że odbywa się szkolenie, że pies jest agresywny i nie zamierzają go spuścić ze smyczy, aby pobiegał z innymi psami. Potraktowali innych jak powietrze, intruzów. Przypominamy, że jedną z zasad wolnego wybiegu jest nietrzymanie psa na smyczy. Gdyż jaki jest sens wchodzenia w tym momencie innych psów? Mają nie zwracać na tamtego uwagi? Szkolenie idzie w łeb, bo tamten pies wyrywa się "instruktorowi". I nie chodzi w tym momencie o psa, ale o to, że wystarczyło poprosić, aby nie wchodzić na wybieg, tylko poczekać 20 minut. KOMUNIKACJA. To rzecz, która zawodzi w ostatnim czasie w naszym całym społeczeństwie. Pojawia się natomiast agresja, znieczulica i jakaś ogólna niechęć do innych ludzi i kontaktu z nimi.
Każdy ma prawo organizować sobie szkolenia w takim miejscu ale nie kosztem innych psów - w momencie kiedy ktoś inny zamierza skorzystać z wybiegu - przerywamy szkolenie i albo psy się socjalizują i wspólnie korzystają z wybiegu, albo w przypadku agresji - w ogóle opuszczamy teren.
Smycz, kolczatka i agresja - to są rzeczy, których nie chcemy oglądać na wybiegu. Chyba, że w sytuacji kiedy nikt inny z niego nie korzysta.
Sprawmy, żeby nie tylko nasz pies miał radość z przebywania w takim miejscu i czuł się tam bezpiecznie, ale żebyśmy sami mieli podobne odczucia.