04/05/2026
Nie karzmy kotów za błędy ludzkie, pomóżmy im wrócić do normalności♥️Każda złotówka się liczy♥️
EDIT: Wkradł się mały błąd wynikający ze złej interpretacji słów wolontariuszki robiącej przegląd książeczek weterynaryjnych - część z nich była szczepiona, natomiast chodziło o to, że nikt nie ma ważnych szczepień - tzn. nikt nie miał kompletu szczepień, ponadto u każdego minęło co najmniej kilka lat.
Nadszedł wyczekiwany post, czyli przedstawienie naszych już nie-aż-tak nowych podopiecznych - kotów przejętych z Fundacja "Przytulisko Pani Ani".
Zbierałam się do tego posta naprawdę długo, bo toczyłam wewnętrzną walkę: jak napisać to tak, żeby nie zabrzmiało źle? Przecież chcę, żeby Kociołek zawsze był pozytywnie nastawiony i gotowy na wyzwania. Ale czasem i mnie szala goryczy się przelewa...
Z góry mówię, że ten opis nie ma na celu obrażenia nikogo, a jest jedynie obiektywnym opisem stanu kotów, które do nas trafiły.
Od lewej góry mamy: Mareczka, Tatusia, Julcię, Ślicznotkę, Balbinkę i Maję. Ta ostatnia trafiła do nas nie bezpośrednio z Przytuliska, a ze zrzeczenia po adopcji, natomiast "oryginalnie" była również podopieczną Pani Ani.
Liczyliśmy się z tym, że stan tych kotów może nie być idealny, w końcu część z nich to koty starsze, ale absolutnie nie spodziewaliśmy się tego, co realnie zastaliśmy.
Koty przed trafieniem do nas nie miały robionych testów na FIV i FeLV, zostały zrobione one dopiero na naszą prośbę. Wyszło z nich, że w stadzie mamy jedną kotkę FIV-dodatnią, Julcię, która cały ten czas żyła w stadzie zdrowych kotów mimo braku odpowiedniej socjalizacji. Koty nie był NIGDY szczepione na choroby zakaźne!!! 4 z nich potrzebują zabiegów na zęby. A to tylko wierzchołek góry lodowej.
Tatuś był pod "opieką paliatywną" mimo... braku diagnozy co mu dolega. Musimy więc tą diagnostykę poszerzyć, bo bynajmniej nie wygląda na umierającego... Skąd więc taki wyrok ówczesnego lekarza onkologa? "Jedyne" co mu widocznie dolega to przewlekła biegunka, też do diagnostyki. No i zęby, ale to już "pikuś".
Mareczek ma paszczę pełną zgnitych zębów, czeka go totalna ekstrakcja. Ślicznotkę też. Balbinka na szczęście chyba "tylko" sanacja.
Julcia ma FIV i jest kotem nerkowym, do końca życia musimy więc prowadzić regularne kontrole, wprowadzić dietę nerkową i suplementy. Ponadto czeka ją RTG kręgosłupa, podejrzewamy zwyrodnienia, bo jest mocno bólowa przy dotyku.
Najgorszy przypadek to Maja, długowłosa piękność. Długie włosy pięknie kamuflują, że to skóra i kości, bo od MIESIĘCY ma LEJĄCĄ SIĘ biegunkę. Na ten moment jesteśmy w stanie jedynie ją lekko zmniejszyć lekami i gotowanym BARFem. Przed nami diagnostyka, która pewnie skończy się na kolonoskopii z biopsją. Przypominam raz jeszcze: Majka to ta, która miała dom...
Ogrom kosztów, jakie pochłonie zdiagnozowanie i ogarnięcie tej szóstki absolutnie nas przerasta. Musimy więc otworzyć zrzutkę.
🔗 https://www.ratujemyzwierzaki.pl/kotyzprzytuliska 🔗
Koszty są orientacyjne, podejrzewamy, że jak już, to raczej urosną niż spadną, szczególnie, że przed nami 3 totalne ekstrakcje i masa diagnostyki endoskopowej i obrazowej. Będziemy na bieżąco oczywiście dawać znać, jak sytuacja.
Nie ukrywam, pierwszy raz od powstania Kociołka jestem naprawdę załamana i to nawet nie tak bardzo czekającymi nas kosztami, jak stanem tych kotów... Zawiódł je cały system i bardzo chcemy to naprawić i dać im wszystkim w końcu szansę na życie bez bólu.
Z góry dziękujemy za każdą złotówkę i udostępnienie, są w tym momencie na wagę złota.
*Przytulisko Pani Ani opłaciło testy FIV i FLV całej ekipy, dotychczasowe leczenie Julci, podarowało nam także karmę i żwir.