Mieszko Eichelberger

Mieszko Eichelberger Zoopsycholog i behawiorysta kotów domowych. Wesprzyj - https://cuplink.to/wesprzyjmieszka https://www.kocie-porady.pl/

Pomagam opiekunom rozumieć kocie zachowania, rozwiązywać problemy behawioralne i dbać o dobrostan kotów z uwzględnieniem ich wpływu na środowisko.

Wyjątkowo w tym tygodniu wyświetla mi się dużo wspomnień z Czarkiem. Synu, pamiętam i pamiętać będę do ostatniego swojeg...
22/05/2026

Wyjątkowo w tym tygodniu wyświetla mi się dużo wspomnień z Czarkiem. Synu, pamiętam i pamiętać będę do ostatniego swojego dnia.

22 maja - Ogólnopolski Dzień Praw Zwierząt. Brzmi dumnie, prawda? Święto ustanowione na pamiątkę ustawy z 1997 roku, któ...
22/05/2026

22 maja - Ogólnopolski Dzień Praw Zwierząt.

Brzmi dumnie, prawda? Święto ustanowione na pamiątkę ustawy z 1997 roku, która jako pierwsza w polskim prawie ogłosiła, że zwierzę nie jest rzeczą, bo czuje. Piękna teoria, idealna na pełne empatii posty w mediach społecznościowych, grafiki z hasztagami i okolicznościowe apele.

Ale spójrzmy na to bez lukru i bez emocji. Spójrzmy na fakty. Na ile ten dzień realnie dotyczy wszystkich zwierząt?

Odpowiedź jest bolesna: wcale.

22 maja to w rzeczywistości „Dzień Praw Psów i Kotów” - i to też tylko niektórych, tych, które miały szczęście trafić na odpowiedzialnego człowieka. Nasza systemowa wrażliwość jest drastycznie selektywna, a polska ustawa o ochronie zwierząt w obecnym kształcie to legislacyjny skansen, który zamiast chronić, sankcjonuje hipokryzję.

Prawa zwierząt kończą się dokładnie tam, gdzie zaczyna się ludzki nawyk, rozrywka albo zysk.

Czy dobro bezdomnych zwierząt można ukryć za parawanem przepisów?Wyobraź sobie sytuację, w której los czworonogów w miej...
22/05/2026

Czy dobro bezdomnych zwierząt można ukryć za parawanem przepisów?

Wyobraź sobie sytuację, w której los czworonogów w miejskim schronisku pozostaje tajemnicą, a aktywiści walczący o ich prawa odbijają się od ściany milczenia.

Czy tajemnica weterynaryjna powinna stać wyżej niż prawo obywateli do kontroli tego, jak traktowane i leczone są zwierzęta za publiczne pieniądze?

Ta według mnie ważna sprawa trafiła właśnie przed Europejski Trybunał Praw Człowieka ze wsparciem Sieć Obywatelska - Watchdog Polska.

Przeglądam właśnie media szukając ciekawego tematu i znowu widzę ten sam schemat:sponsorowane posty, apele o pomoc, zdję...
21/05/2026

Przeglądam właśnie media szukając ciekawego tematu i znowu widzę ten sam schemat:

sponsorowane posty, apele o pomoc, zdjęcia uroczych kociąt i dramatyczne nagłówki o „corocznym, bardzo trudnym czasie”, przed którym stają schroniska. I klasyczne: „dajcie dary, wpłaćcie pieniądze”.

Wiecie, czego w tych apelach brakuje? Ani jednego słowa o kastracji. To podręcznikowy błąd i “wycieranie podłogi zamiast zakręcenia cieknącego kranu”. Przekaz kierowany do społeczeństwa jest prosty: problemem schronisk jest brak funduszy, a nie niekontrolowane rozmnażanie zwierząt.

Mówmy o tym głośno i bez owijania w bawełnę:

- każdy bezdomny miot to konkretne zaniechanie - brak kastracji kotki właścicielskiej, ignorowanie kastracji kotów wolno żyjących (bezdomnych) czy świadome, pseudo hodowlane mnożenie.
- finansowanie skutków, ignorowanie przyczyn - zbieranie funduszy na odchowanie setek kociąt bez jednoczesnej edukacji i bezwzględnego egzekwowania kastracji to tworzenie błędnego koła. Za rok te schroniska będą pękać w szwach dokładnie tak samo.

Schroniska i media mają gigantyczne zasięgi. Jeśli marnujemy ten potencjał wyłącznie na granie na emocjach i prośby o wsparcie, zamiast edukować o obligatoryjnej kastracji i odpowiedzialnym zarządzaniu populacją, to sami skazujemy się na wieczne gaszenie pożaru.

Pomagajmy schroniskom, ale przede wszystkim - kastrujmy. Tylko w ten sposób realnie zatrzymamy cierpienie, zamiast co roku je dotować.

Wyborcza.pl Wrocław, Wroclaw.pl TOZ Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt we Wrocławiu - profil prawdziwy, Kocham Wroclaw, Wroclaw [Wroclove]

Panie Baryłko, tata pamięta!
21/05/2026

Panie Baryłko, tata pamięta!

Dziś podczas jazdy tramwajem miałem nieprzyjemną konfrontację. Byłem ubrany w czarną koszulkę z głową kota i kolorowymi ...
16/05/2026

Dziś podczas jazdy tramwajem miałem nieprzyjemną konfrontację. Byłem ubrany w czarną koszulkę z głową kota i kolorowymi akcentami w tle - ktoś mógłby mylnie skojarzyć je z tęczą - oraz miałem na szyi smycz z kluczami z Hello Kitty.

Na kolejnym przystanku dosiadł się mężczyzna: łysy, między 25 a 35 lat, w dresie, z plecakiem. Zaczął mówić coś pod nosem - najpierw cicho, potem coraz głośniej. Siedziałem w telefonie i ignorowałem go, choć dzieliły nas jakieś 3–4 metry. Wkrótce podniósł głos i zaczął komentować kolory na koszulce oraz smycz. Pojawiły się wyzwiska, obraźliwe uwagi dotyczące wyglądu i wagi, a co ciekawe - również orientacji seksualnej. Według niego koszulka i smycz były prowokacją wymierzoną bezpośrednio w niego i jego wolność.

Kiedy próbował się do mnie doskoczyć, wyciągnąłem telefon z informacją, że nagrywam, oraz pokazałem gaz w żelu - i to powstrzymało go przed fizycznym atakiem. Wulgaryzmy, obraźliwe komentarze i groźby utraty zdrowia oraz życia trwały jednak aż do chwili, gdy udało mi się opuścić tramwaj na kolejnym przystanku. Całe zdarzenie nie trwało dłużej niż 5–6 minut.

Zastanawia mnie jedno: co by się stało, gdyby na moim miejscu był nastolatek, samotna kobieta albo młody mężczyzna o słabszej psychice lub drobniejszej budowie ciała? Jeśli taki osobnik - sprowokowany kolorami na smyczy czy koszulce - jest w stanie zaatakować ogromnego, rosłego brodatego mężczyznę o minie krasnoluda po kopalni, to co powstrzyma go przed atakiem na kogoś mniejszego i słabszego? Przed znalezieniem sobie łatwiejszej ofiary?

Złożę oczywiście zawiadomienie na policję, choć obawiam się, że nie zostanie potraktowane poważnie - nic mi się przecież fizycznie nie stało, a skoro nie jestem homoseksualistą, trudno mówić o dyskryminacji. Powiadomię też Gdańskie Autobusy i Tramwaje z prośbą o zabezpieczenie nagrania z monitoringu - o ile ten akurat działał, bo jak słyszałem od jednego z pracowników, z dostępnością nagrań w GAIT bywa różnie.

Zarząd Transportu Miejskiego w Gdańsku, Gdańskie Autobusy i Tramwaje, Miasto Gdańsk

Trojmiasto.pl, Dziennik Bałtycki, Wyborcza.pl Trójmiasto, Zawsze Pomorze

wśród fanów

Ustawa o Krajowym Rejestrze Oznakowanych Psów i Kotów przeszła przez Sejm, a potem przez Senat. Posłowie i posłanki świę...
15/05/2026

Ustawa o Krajowym Rejestrze Oznakowanych Psów i Kotów przeszła przez Sejm, a potem przez Senat. Posłowie i posłanki świętują, składają podziękowania, wrzucają zdjęcia z sali plenarnej. I rozumiem ten odruch - KROPIK rzeczywiście jest potrzebny.

Państwowy, ogólnopolski rejestr czipowania to krok w słusznym kierunku. Oddanie tej funkcji prywatnym podmiotom jak Safe Animal było rozwiązaniem niedomkniętym, niekontrolowanym i nierównym dla właścicieli zwierząt w całym kraju. Dobrze, że to się zmienia.

Ta sama klasa polityczna, która teraz się chwali - przez lata nie zrobiła nic systemowego w kwestii kastracji i sterylizacji. Tymczasem już rządowe dokumenty towarzyszące projektowi KROPiK-u wprost przyznają, że "rozwiązanie problemu bezdomności wymaga podejścia systemowego, połączonego z obowiązkiem kastracji i sterylizacji". Słowa zapisane w uzasadnieniu do ustawy - ale z samej ustawy wypadły.

Dane mówią same za siebie: 63% gmin nie realizowało planów sterylizacji i kastracji zwierząt właścicielskich, a ponad 80% nie spełniało innych wymogów ustawowych w zakresie opieki nad bezdomnymi zwierzętami. Nie ma w KROPiK-u odpowiedzi na pytanie: skąd gminy wezmą pieniądze na programy kastracyjne? Kto to skontroluje? Co grozi za niewykonanie?

Czip nie działa antykoncepcyjnie. Zwierzęta będą się rodzić, porzucać i trafiać do przepełnionych schronisk - a my będziemy po prostu lepiej wiedzieć, czyje były. To ważne, ale to nie jest rozwiązanie problemu bezdomności.

KROPIK to narzędzie. Samo w sobie - dobre. Ale bez systemowej polityki kastracji finansowanej centralnie, bez realnych mechanizmów egzekwowania obowiązków przez gminy, bez ustawy o ochronie zwierząt na miarę XXI wieku - jest to powód do ostrożnego zadowolenia, nie do oklasków.

I tu zaczyna się ta frustracja, którą trudno nazwać inaczej niż pułapką.

Mam ochotę nawrzucać. Naprawdę. Bo tempo zmian jest żółwim tempem, bo kastracja wciąż czeka, bo gminy wciąż są bez kasy i bez nadzoru, bo można było zrobić więcej - i nie zrobiono. I wiem, że wiele osób z branży, z organizacji, z ruchu obrony zwierząt czuje dokładnie to samo.

Ale jednocześnie wiem - i nie mogę tego przemilczeć - że alternatywą nie jest "ktoś lepszy". Alternatywa to powrót środowisk, które głosowały przeciwko zakazowi hodowli futerkowych, które blokowały każdą sensowną nowelizację ustawy o ochronie zwierząt, które traktują "prawa zwierząt" jako ideologiczny wymysł.

Przy PiS-ie i Konfederacji nie ma mowy o obowiązkowej kastracji, centralnym finansowaniu schronisk ani żadnej spójnej polityce wobec bezdomności zwierząt. Żadnej.

Więc ta frustracja musi być konstruktywna. Nie "w ogóle nie dziękujemy", tylko "dziękujemy i domagamy się reszty". Presja społeczna, głos ekspertów, nagłaśnianie zaległości - to jedyna droga. Bo cisza po uchwaleniu KROPiK-u to dokładnie to, na co liczą ci, którym nie zależy.



CC: Koalicja Obywatelska, Polskie Stronnictwo Ludowe, Lewica, Razem, Polska 2050

CC: Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, Senat Rzeczypospolitej Polskiej

Kastruj przed miotem – nie po. Kastracja po ciąży to za późno. Za późno dla niej. Za późno dla kociąt. Za późno dla schr...
13/05/2026

Kastruj przed miotem – nie po. Kastracja po ciąży to za późno. Za późno dla niej. Za późno dla kociąt. Za późno dla schroniska.

Wiele osób myśli: „Niech najpierw urodzi, potem ją wykastruje." Brzmi łagodnie. W praktyce oznacza kolejny miot, za którym stoją konkretne losy - najczęściej trudne.

Każde kocię, które przychodzi na świat bez pewnego domu, to potencjalny problem bezdomności. Schroniska są pełne. Domy adopcyjne - ograniczone. A kotka po porodzie może zajść w kolejną ciążę już po kilku tygodniach.

Kastracja przed pierwszą rują to:

- brak ryzyka niechcianej ciąży
- znacznie mniejsze ryzyko nowotworów gruczołów mlekowych
- spokojniejsze życie kotki bez kolejnych cykli rujowych
- jeden problem mniej dla Ciebie - i dla systemu, który już pęka w szwach

Nie czekaj na „właściwy moment". Właściwy moment był przed pierwszą rują. Następny właściwy moment – to teraz, zanim będzie za późno.

Skonsultuj termin kastracji z lekarzem weterynarii.

Z uznaniem przyjmuję deklarację samorządu lekarsko-weterynaryjnego o aktywnym udziale w pracach legislacyjnych dotyczący...
12/05/2026

Z uznaniem przyjmuję deklarację samorządu lekarsko-weterynaryjnego o aktywnym udziale w pracach legislacyjnych dotyczących ochrony zwierząt. Lekarze weterynarii są niezastąpionym głosem w kwestiach zdrowotnych, sanitarnych i klinicznych - i w tych obszarach ich udział jest jak najbardziej właściwy.

Chciałbym jednak zwrócić uwagę na pewien niepokojący trend: w debacie publicznej coraz częściej kompetencje z zakresu behawioru, etologii i dobrostanu psychicznego zwierząt są przypisywane lekarzom weterynarii jako grupie zawodowej, która posiada monopol na wiedzę o zwierzętach. To uproszczenie, które może realnie zaszkodzić jakości tworzonego prawa.

Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego z 28 kwietnia 2026 roku wprowadza normy dotyczące warunków utrzymania zwierząt i ich potrzeb gatunkowych - a to już nie jest wyłącznie domena medycyny weterynaryjnej. To dziedzina zoopsychologii, etologii i behawiorystyki - nauk, które zajmują się potrzebami psychicznymi zwierząt, ich naturalnymi wzorcami zachowania, wpływem środowiska na dobrostan psychiczny oraz konsekwencjami deprywacji potrzeb gatunkowych. Żaden program studiów weterynaryjnych nie zapewnia w tym zakresie wykształcenia porównywalnego z kierunkową specjalizacją behawioralną.

Postulat jest prosty: zamiast przejmować kompetencje innych specjalistów, samorząd lekarsko-weterynaryjny powinien aktywnie zabiegać o to, by przy stole legislacyjnym zasiedli również behawioryści, zoopsycholodzy i etolodzy - jako równoprawni uczestnicy prac, nie jako głos doradczy drugiej kategorii. Tylko interdyscyplinarne podejście zagwarantuje, że nowe prawo rzeczywiście służy zwierzętom - a nie wyłącznie interesom jednej grupy zawodowej.

Dobrostan zwierzęcia to nie tylko brak choroby. To przede wszystkim możliwość wyrażania naturalnych zachowań, poczucie bezpieczeństwa i brak przewlekłego stresu. Bez ekspertów od zachowania zwierząt nie zbudujemy prawa, które to zapewni.

🐾 Krajowa Izba Lekarsko-Weterynaryjna na posiedzeniu Komisji Nadzwyczajnej ds. ochrony zwierząt.

W posiedzeniu Komisji Nadzwyczajnej do spraw ochrony zwierząt, podczas którego odbyło się pierwsze czytanie dwóch projektów ustaw dotyczących ochrony zwierząt, udział wzięli przedstawiciele Krajowej Izby Lekarsko-Weterynaryjnej — prezes Krajowej Rady Lekarsko-Weterynaryjnej Marek Mastalerek oraz dyrektor biura KIL-W Jacek Łukaszewicz.

📋 Przedmiot posiedzenia

Komisja zajęła się pierwszym czytaniem dwóch projektów:
➡️ projektu ustawy przedstawionego przez Prezydenta RP, uzasadnianego przez Sławomira Mazurka z Kancelarii Prezydenta RP,
➡️ poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o ochronie zwierząt, uzasadnianego przez posłów Katarzynę Marię Piekarską, Ewę Szymanowską oraz Jarosława Rzepę.

🔗 Co łączy oba projekty?

Obie ustawy nowelizują ustawę o ochronie zwierząt z 1997 r. i zmierzają do tego samego celu — wprowadzenia całkowitego zakazu trzymania psów na uwięzi, zastępując dotychczasowy przepis ograniczający uwięź do 12 godzin na dobę, który był w praktyce niemożliwy do egzekwowania. Oba projekty przewidują:
✅ tożsamy katalog wyjątków od zakazu (m.in. smycz podczas spaceru, transport, wystawy, zabiegi weterynaryjne, krótkotrwałe uwiązanie w sytuacjach wyjątkowych),
✅ obowiązek zapewnienia psu budy z izolacją cieplną,
✅ wyłączenie psów służbowych,
✅ 12-miesięczny okres vacatio legis.

⚖️ Co je różni?

Projekty różnią się zakresem podmiotowym — projekt prezydencki obejmuje wszystkie zwierzęta domowe, ustawa sejmowa tylko psy — oraz stopniem szczegółowości: ustawa sejmowa wprowadza definicję kojca i określa minimalne wymogi jego powierzchni, projekt prezydencki rezygnuje z tych regulacji jako nadmiarowych.

🗣️ Głos samorządu lekarsko-weterynaryjnego

— Bez względu na decyzję posłów, którzy zdecydują o dalszych losach obu projektów, udział samorządu lekarsko-weterynaryjnego w pracach legislacyjnych dotyczących ochrony zwierząt jest jego obowiązkiem i naturalną powinnością. Lekarze weterynarii, dysponując specjalistyczną wiedzą z zakresu biologii, behawioru oraz dobrostanu zwierząt, mogą wnieść istotny wkład merytoryczny w tworzenie prawa, które rzeczywiście służy zwierzętom. Oczekujemy, że w toku prac legislacyjnych zostaną uwzględnione przepisy unijnego rozporządzenia o dobrostanie psów i kotów oraz ich identyfikowalności, uchwalonego 28 kwietnia przez Parlament Europejski. Rozporządzenie to wprowadza konkretne normy dotyczące warunków utrzymania zwierząt, w tym wymagań odnośnie do kojców i przestrzeni życiowej — powiedział Marek Mastalerek, Prezes Krajowej Rady Lekarsko-Weterynaryjnej.

🔜 Krajowa Izba Lekarsko-Weterynaryjna będzie nadal uczestniczyć w kolejnych etapach prac legislacyjnych nad obydwoma projektami.

Obecne ulewy w Polsce (właśnie wkroczyły z południa do Gdańska) brutalnie w mojej ocenie weryfikują popularne przekonani...
11/05/2026

Obecne ulewy w Polsce (właśnie wkroczyły z południa do Gdańska) brutalnie w mojej ocenie weryfikują popularne przekonanie o rzekomej wyższości "wolności" nad bezpieczeństwem kotów wolno żyjących i bezdomnych. Twierdzenie, że kotu domowemu jest lepiej na ulicy niż w domu czy odpowiednio zarządzanym schronisku, pomija fundamentalne fakty dotyczące biologii i potrzeb tego gatunku.

Dla kota domowego ekstremalne opady i towarzyszące im wychłodzenie organizmu to nie tylko brak komfortu, ale bezpośrednie zagrożenie zdrowia i życia. Warto poddać refleksji, czy romantyzowanie życia na zewnątrz faktycznie służy dobrostanowi zwierząt, czy jest jedynie próbą usprawiedliwienia braku realnej opieki i odpowiedzialności za gatunek, który sami udomowiliśmy.

Adres

Gdansk

Strona Internetowa

https://www.mieszkoeichelberger.pl/, https://www.petsiterzy.pl/

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Mieszko Eichelberger umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Mieszko Eichelberger:

Udostępnij