02/02/2026
Frozen 😉
W ciągu ostatnich kilku dni wiele osób pytało mnie, jak moje konie dają radę w taką pogodę.
No cóż… lekko nie jest. Dzisiaj o 7:00 mieliśmy -21°C 🥶
Muszę nadmienić, że konie całkiem dobrze znoszą niskie temperatury. To, co faktycznie im przeszkadza, to deszcz i wiatr. Przy wyżowej pogodzie - mróz bez wiatru - czują się całkiem nieźle. Ich komfort termiczny sięga około -15°C. No ale właśnie… mamy znacznie mniej.
Czy w takim razie powinnam je zamykać w boksach i derkować? Nie, nie powinnam. Oto dlaczego:
Moje konie to stado. Nie są przypadkowymi pensjonariuszami w hotelu. Mają ustalone między sobą relacje, sympatie i antypatie. Ale gdy przychodzi co do czego, działają wspólnie - jak to stado. Podczas silnych mrozów stoją razem i wzajemnie się grzeją. Nikt nie zostaje poza grupą.
Gdybym zamknęła je w boksach angielskich, nie miałyby takiej możliwości i paradoksalnie zmarzłyby bardziej.
Derki? Bardzo zły pomysł przy koniach z prawidłową, zimową sierścią. Żadna derka nie będzie tak efektywna jak poprawnie działająca termoregulacja u zdrowego konia.
To, co konie mają dostać, to siano, siano, siano - i jeszcze raz siano 😉 Fermentując w jelitach, robi im po prostu cieplej.
Przy tak ekstremalnie niskich temperaturach wspomagam moje konie olejem i wysłodkami.
Ostatnie, ale nie mniej ważne - woda. Przy takich ilościach siana pilnuję, żeby piły. Co nie jest łatwe, bo woda natychmiast zamarza. Wtedy podjadają śnieg. Nie jest to idealne rozwiązanie, ale mają czym zwilżyć usta przez te kilka godzin między jednym a drugim pojeniem.
I to by było na tyle. Oby ten okropny mróz w końcu przestał nas męczyć.
PS Jak na razie jest dobrze 🙂 Ani razu nie zebrały się w zwartą grupę