27/10/2026
Są psy, które noszą w sobie tyle bólu, że potrzebują bardzo dużo czasu, by uwierzyć, że człowiek może być także dobry.
Nemo był jednym z nich.
Nemuszka przyjechał do Promyka w 2020 roku z Radys. Skrzywdzony przez ludzi, delikatny emocjonalnie, z bliznami na pyszczku, które pokazywały jak wiele musiał przejść.
Nie wiedzieliśmy, ile strachu musiał w sobie pomieścić i jak wiele czasu będzie potrzebował, żeby znów poczuć się bezpiecznie, ale widzieliśmy, że zrobimy wszystko, żeby nam zaufał.
W Promyku znalazł coś bardzo ważnego - ludzi, którzy go pokochali. Wolontariusze stali się jego całym światem. To przy nich mógł być sobą, czuć się bezpiecznie i cieszyć się bliskością. Inne psy mogły dla niego nie istnieć. Wystarczał ukochany człowiek, znajomy głos i obecność kogoś, komu ufał. Nie miał domu na wyłączność, ale miał swoich ludzi, którzy kochali go całym sercem.
Niedawno Nemo po raz pierwszy zobaczył morze. Na tym wyjeździe pokazał nam, że pod skorupą lęku mieszka ciekawski psiak, który chciał być wszędzie i wszystko zobaczyć - jakby próbował nadrobić czas odebrany mu przez strach.
Nikt z nas nie przypuszczał, że ta przygoda będzie jego ostatnią.
Tyle lat czekania na swojego człowieka, nadziei na własny dom, na życie, w którym nie trzeba już wracać za schroniskowe kraty, a jednak odszedłeś sam, Nemuszku. To właśnie boli najbardziej. Tak bardzo chcieliśmy, żebyś zdążył jeszcze zaznać szczęścia u boku człowieka, który wybrałby Cię na swojego psa i zabrał Cię do domu.
Chcemy wierzyć, że przez te wszystkie lata czułeś naszą miłość, że wiedziałeś, jak bardzo byłeś ważny. Dla nas byłeś pięknym rudzielcem, który zasługiwał na wszystko, co najlepsze.
Na drugim końcu Tęczowego Mostu czeka pewnie Melon. Przyjechaliście do Promyka razem, więc wierzymy, że znów jesteście razem. Bez strachu, bólu i czekania.
Żegnaj, Nemuszku. Dziękujemy za każdą chwilę i za zaufanie, którym obdarzałeś swoich ludzi.
Nie miałeś swojego człowieka na wyłączność, ale miałeś ludzi, którzy Cię kochali i którzy będą za Tobą tęsknić.
Twoi wolo. 💔