Stancja u Kociej Szamanki

Stancja u Kociej Szamanki Aktualny stan osobowy: Ciciek, Gienia, Filcu, Franca, Białas, Szamanka Szamanka współpracuje z jednoosobową inicjatywą Charytatywną Koty Spod Bloku.

Na naszej stancji mieszkają bezterminowo Ślepa Gienia i jej niepełnosprawny syn Kociołek i trzy starsze kicie - Uma, Papuga i Pita. Zdarzają się też małe tymczasy :) Jeśli zechcecie obejrzeć więcej filmików z Gienią i resztą bandy w rolach głównych, zapraszamy na naszą jutubową playlistę: Ślepa Gienia.

27/08/2025

Kochani, tu Szamanka.

Długo biłam się z myślami, czy napisać ten post. Po postu nie miałam psychy. Ale to byłoby nie fair wobec Was, a szczególnie wobec Osób, które były z nami od samego początku cićkowej przygody na Stancji, kiedy z zapyziałego podwórka przyniosłam ślepą, zabiedzoną kotkę z trójką chorych dzieci. Wasza szczodrość i doping pozwoliły mi wtedy uratować tę czwórkę.

Ciciek odszedł w zeszłą sobotę.
Nie dał mu rady kalicivirus i herpes, nie dała rady panleukopenia, zapalenie dziąseł i h**e nadwątrobie. Tym razem zza zakrętu wyskoczył na nas chłoniak. Mój mały wygadany syn (sorki, Gieny, twój też) pewnie nazwałby go jamochłonem, gdyby wiedział, ale nie powiedziałam mu, jak bardzo jest chory. Ja sama nie wierzyłam, kiedy kolejne cztery USG robione w odstępie paru dni pokazywały coraz większe spustoszenia w jego brzuszku. Wylosowaliśmy najgorszą cholerę - Ciciek zawinął się w 6 tygodni od pierwszych objawów.

Uratować go nie mogłam, ale zrobiłam wszystko, żeby się nie zorientował, co się odjaniepawla. Jechał na swoich ulubionych dragach i nieomal do końca czuł się tak, jak widzicie na filmiku - to nasz ostatni. Aż przyszedł taki moment, że nie dało się już dłużej ogrywać tego kurestwa.

Jeśli to jakaś pociecha, reszta bandy czuje się doskonale.

Dziękuję, że przez te 9 lat tak serdecznie nam kibicowaliście i kibicowałyście, ale muszę się pożegnać. Bez Cićka ta strona nie ma sensu. Chwilowo nic bez Cićka nie ma sensu.

25/01/2025

Oglądanie Pani z Pszyry. Ja, Ciciek, polecam.

12/01/2025
Z cykluHistorie kuchenne.Dramatis personae: Franca i Szamanka. - Frania, litości, wyjęłam świeżą ściereczkę...- I słuszn...
11/12/2024

Z cyklu
Historie kuchenne.
Dramatis personae: Franca i Szamanka.

- Frania, litości, wyjęłam świeżą ściereczkę...
- I słusznie. Stara śmierdziała cebulą.
- Dlatego wyjęłam świeżą.
- I w czym problem?
- Że nowa będzie śmierdziała kocią dupą.
- Wciąż nie widzę problemu.

30/11/2024

Szacowni moi! (Bo sam już nie wiem, co wymyślić, żeby nie było tak samo. Ale może i dobrze wyszło, bo ja też zaraz będę szacowny.)

Chodziłem ostatnio mocno rozdrażniony osobą tego chama Klamki i ze dwa razy nawet dałem mu w pysk (przy okazji też Filipowi, bo akurat przechodził obok) aż w końcu zidentyfikowałem źródło swojej frustracji.

Chodzi otóż o tóż, iż Klamka posiada nazwisko. Plebejskie, byle jakie i krótkie, niemniej je ma, a ja do tej pory nie wpadłem na to, że można. Moja podświadomość po prostu zzieleniała z zazdrości i stąd niemiła emocja. Zatem w celach terapeutycznych postanowiłem wynaleźć jakieś dla siebie, ale lepsze. Arystokratyczne. Brzmiące. Godne mnie.

Nie musiałem szukać daleko. Wystarczyło spojrzeć w jedynie słusznym kierunku, czyli ponad klamkę. Znajduje się tam akcesorium doskonale odwrotne, gdyż o ile klamka służy do wchodzenia, ono wchodzeniu zapobiega. Jego nazwa mieści w sobie wielowiekowy rodowód, królewskich antenatów, bajeczne bogactwo oraz waleczność dającą odpór hordom nieprzyjaciół. A na dodatek jest dwuczłonowa! Jednym słowem bingo w każdym aspekcie.

Od dziś nazywam się Ciciek Zamek-Antywłamaniowy.

Dobry prawiewieczór. Nie było mnie chwilę, gdyż zajmowałem się treningiem przetorpetowywania przez tunel. Trenowałem dop...
21/11/2024

Dobry prawiewieczór. Nie było mnie chwilę, gdyż zajmowałem się treningiem przetorpetowywania przez tunel. Trenowałem dopotąd, aż udało mi się przekroczyć barierę czasoprzestrzenną i wysłać przodek mojego ciała w przód, podczas gdy tyłek został w tyle.

Szamanka, zamiast być zachwyconą, jak zwykle narzeka na moje wynalazki i twierdzi, że efekt jest mało pożyteczny, a raczej wręcz odwrotnie, gdyż wydłużyły mi się kiszki. A ma to swoje konsekwencje zarówno pod względem wielkości wchłanianych porcji jak i efektów przemiany materii. Trudno, nie moja broszka, chociaż trochę szkoda, bo lubię ładną biżuterię.

Nie ma jednak broszki bez kolca. To rozwleczenie mej osoby sprawia mi pewną trudność, a mianowicie taką, że korzystanie z kuwety stało się dyskusyjne. Nie dałem rady upchać jej w tunel, aby też się rozwlokła, muszę więc żyć z dylematem: wygrzebać dołek czy zmieścić tyłek.

Otóż dziś, całowicie bez okazji i przczyny, wydarzyło się coś zadziwiającego. Filec zaśpiewał. Własnym, a nawet cudzym u...
14/11/2024

Otóż dziś, całowicie bez okazji i przczyny, wydarzyło się coś zadziwiającego. Filec zaśpiewał. Własnym, a nawet cudzym uszom nie wierzyłem, kiedy nagle ni z gruchy ni z pietruchy zaintonował pieśń. Na dodatek sam wytworzył tekst i o dziwo wyszło mu to całkiem składnie, choć podobno to jedna wielka improwiazacja. Spodobało nam się to tak niezmiernie, że postanowiliśmy dograć mu chórki. Nie spodziewałem się sam po sobie, że dysponuję uroczym barytonem!

Franca wpadła w taki trans muzyczny, że w połowie pieśni zatkała Filcowi paszcz i urozmaiciła całość własną wizją atrakcyjnego pożywienia. Niżej zamieszczam transkrypcję jej solówki, bo z dykcją u niej słabo. A melodia jest tak nieodparta, że wasze neurony zwierciadlane na bank zmuszą was do wtórowania. Koniecznie zawołajcie krewnych i znajomych, żeby to jakoś brzmiało.

Zongi z solą, mak z kipelem, i tisio, i benguele, i saługi ze selerem, ongos i yam, ongos i yam.

Nagranie jak zwykle w komentarzu.

12/11/2024

Z okazji zgniłego wyżu, który nie planuje się ewakuować sponad mojej głowy, pragnę podzielić się z Wami piosenką o słoneczku. Znam ją od lat, ale żyłem w przekonaniu, iż jest to piosenka o oleju na S (w refrenie wyraźnie słychać słowa solej lej, i to mnie zmyliło). Niedawno zostałem jednak z grubsza oraz z francuska uświadomiony co do jej treści. Otóż Nana śpiewa w niej: O, SŁOŃCE SŁOŃCE, SŁOŃCE SŁOŃCE, O SŁOŃCESŁOŃCE (co jest nieco niezrozumiałe, bo czyż da się lać słońce? Uznajmy jednak, że to taka operacja poetycka).
Jest to zatem piosenka odpowiednio kontrastująca z aktualną pogodą i może podniesie Wam moralność.

Piosneczka w komentarzu. Endzioj.

No powiedzcie sami, jaki bezczelny gnój. Mam nadzieję, że Szamanka zmieni powłoczkę, bo inaczej spychanie jej w nocy z p...
10/11/2024

No powiedzcie sami, jaki bezczelny gnój. Mam nadzieję, że Szamanka zmieni powłoczkę, bo inaczej spychanie jej w nocy z poduszki straci sens. Nie będę się tarzał w kudłach tej foki z horroru.

Adres

Gdansk

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Stancja u Kociej Szamanki umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij