31/01/2026
Dzisiaj ugryziemy temat psiego fitnessu z troszeczkę innej strony czyli nas, psich opiekunów.
Temat trudny bo porozmawiamy o poczuciu winy.
Może akurat potrzebujesz to przeczytać i chociaż trochę poczujesz się lepiej.
Inspiracją do tego były niestety moje zajęcia. Dużo nowych psiaków z różnymi schorzeniami. Psiaki bardzo różne, ale pytania opiekunów takie same.
Czy mogłam zrobić więcej? Czy to przeze mnie? Czy to moja wina? Czy to ja zepsułam psa? A może jakby zrobiła coś inaczej to by się to nie stało?
Są osoby, które tego głośno nie powiedzą, ale widzę, że też o tym myślą. Widać ten smutek. Nie rzadko łzy w oczach. No, kłuje mnie to w serduszko.
Ale jak to? Jak możesz się obwiniać za to, że nie wiedziałaś? No jak? Przecież nie zrobiłaś tego z premedytacją.
Czy jeśli inaczej byś psa prowadziła to by było lepiej? Może by nie miał tej dysplazji lub nie zerwał więzadła? Nie wiem. Nie jestem w stanie w 100% tego stwierdzić. Ilość czynników, które na to wpływa jest tak duża, że to jest gdybanie.
Nawet nie wyobrażasz sobie jak różne psiaki do mnie trafiają. O różnej budowie. Wychowujące się w zupełnie skrajnych środowiskach. Mają inna historię, geny czy poziom aktywności fizycznej. Jest to tak zróżnicowane towarzystwo, że czasami ciężko stwierdzić co w jakim stopniu wpłynęło na pojawienie się problemu.
Biorę pod uwagę to, że nadal nasza wiedza o ruchu psów jest ograniczona.
Czemu psy tak często zrywają więzadła w kolanach? Dobre pytanie. Dopiero od nie dawna mówi się o predyspozycji do dysplazji bioder. Kiedyś tego nie było. Ani ćwiczeń ze szczeniakami, żeby zmniejszyć ryzyko jej rozwinięcia się. Nadal wiele osób neguje to, że dysplazja to nie tylko genetyka, ale też czynniki środowiskowe w tym takie na bardzo wczesnym etapie rozwoju. Dostęp do tej wiedzy jest nadal mocno ograniczony więc nic dziwnego, że tak trudno było ci na te informacje trafić.
A czy wiedza powoduje, że jestem w stanie w 100% zapobiec takim sytuacją? Też nie. Mam większe szanse i mogę zmniejszyć ryzyko czy to wystąpienia dysplazji czy jakiejś kontuzji. Ale jest wiele czynników, na które nie mam wpływu. Jeśli by się okazało, że moja spanielka ma predyspozycje do dysplazji to nie wiem jakby się to skończyło. Czy byłabym w stanie ją wyciągnąć z tego w trakcie „okienka pogodowego” kiedy jest największa szansa na poprawę? Nie wiem. Ona miała wtedy bardzo poważne problemy z brzuchem, które powodowały stany zapalne w organizmie. Spięty brzuch bardzo źle wpływał na ruch tylnych łap. Organizm ma swój limit i nie da rady naprawiać wszystkiego na raz. Często jest to wybieranie między jednym, a drugim. A tutaj stan brzucha mocno wpływałby na stan bioder więc zaczęłabym pewnie od brzucha. No, ale przeciążenia też mogą się pojawić w przednich łapach. A co jak jeszcze przednie łapy się rozsypią? A jak tu w tym czasie wzmacniać psa? To potrafi być bardzo skomplikowane.
Bardzo podobnie patrzę na pracę z psiakami jako zoopsycholog. Moja spanielka Majka okazała się szczeniakiem, który miał wiele problemów. Każda decyzja, którą podejmowałam, żeby jej pomóc mogła poprawić lub pogorszyć jej stan. Wybrałam też ścieżkę dość nietypową. Kompletnie ignorując wszystko czego się uczyłam jako beha i trener. Nie miałam pewności, że to dobra ścieżka. Nie raz, nie dwa miałam kryzys czy to dobra droga. Ja postawiłam wszystko na jedną kartę czyli z pomocą fizjoterapii postanowiłam wyciągnąć Majkę z problemów i behawioralnych i gastro. Nie wyszła na tym źle. Ufff! 😉
Czy działamy z problemami behawioralnymi czy z ruchem to rozbija się o to samo. Wiedzę i obserwację. Bazujemy na wiedzy, którą mamy. Wdrażamy rozwiązania i sprawdzamy czy działa. Jeśli jest lepiej to idziemy w dobrym kierunku.
A co mi chodzi po głowie jak trafiacie do mnie na zajęcia? Zawsze jestem bardzo ciekawa z czym będziemy pracować. Jesteście dla mnie pustą kartką. Nie wiem jeszcze jaki jest stan psiaka. Jak się rusza. Jaką ma historię. Nie przychodzę oceniać tego co się działo do tej pory. Wszystkie informacje, które dostaję potrzebne mi są, żeby ustalić plan działania i skupić się na tu i teraz. Jaką aktywność psiak ma teraz i co możemy zmienić, żeby było lepiej. Jak się teraz rusza i jakie ćwiczenia teraz może lub nie może robić. Głównie jest to skupianie się na bieżącej sytuacji i zrobienie tak, żeby było lepiej.
Z czym chcę cię zostawić? Zobacz ile robisz dla tego psiaka. Doceń to! Jest to trudne, a ty działasz. Zauważ to. I pamiętaj, że nie jesteś sama. Wszystkich nas dopadają wyrzuty sumienia. Mnie również.