15/07/2026
Promowanie i chwalenie kotów za zabijanie dzikich, chronionych zwierząt jest promowaniem zachowań szkodliwych i nieetycznych. Konieczna jest edukacja i zmiana postaw, aby ludzie zrozumieli, że kot domowy na zewnątrz to drapieżnik inwazyjny, a jego ofiary to cenne i często chronione elementy naszej przyrody, które zasługują na ochronę, a nie na śmierć w imię "kociego instynktu".
Odpowiedzialność za te ofiary ponoszą wyłącznie ludzie, którzy na to pozwalają i którzy takie zachowania chwalą.
To co widzimy na zdjęciu to podręcznikowy przykład ignorancji przyrodniczej i promowania zachowań szkodliwych dla ekosystemu. To, co dla niewprawionego oka może wyglądać jak "natura w działaniu" lub "instynkt łowiecki Luni", jest w rzeczywistości przykładem niszczycielskiego wpływu gatunków inwazyjnych na rodzimą faunę.
Kot domowy (Felis catus) nie jest naturalnym elementem dzikich ekosystemów.
Jest gatunkiem przemieszczonym i wprowadzonym przez człowieka na skale globalną. Zachwyt nad jego "czujnością" w konfrontacji z rodzimym dzikim zwierzęciem (w tym przypadku zaskrońcem, gatunkiem w Polsce chronionym) jest głęboko chybiony. To nie jest "uczciwa walka" w ramach łańcucha pokarmowego. To sytuacja, w której sztucznie utrzymywany przez człowieka drapieżnik, niepodlegający naturalnym mechanizmom regulacji populacji (jest karmiony, leczony, ma schronienie), zabija dzikie zwierzęta, które często są już zagrożone z powodu utraty siedlisk czy zmian klimatu.
W Polsce wszystkie rodzime gatunki gadów, w tym powszechny zaskroniec zwyczajny, podlegają ochronie prawnej. Komentarz i reakcje pod zdjęciem całkowicie ignorują ten fakt. Zamiast oburzenia faktem, że kot (zwierzę domowe) atakuje chronionego węża, pojawia się podziw dla umiejętności kota. Takie podejście normalizuje i trywializuje zabijanie chronionej fauny przez zwierzęta domowe, co stoi w sprzeczności z wysiłkami na rzecz ochrony bioróżnorodności.
Problem nie dotyczy tylko tej jednej "Luni" i tego jednego węża. Według szacunków naukowców (np. badania dr D. Krauze-Gryz i dr. M. Żmihorskiego), koty domowe w Polsce zabijają rocznie setki milionów ssaków i ptaków. Są one jednym z głównych czynników spadku liczebności wielu gatunków, zwłaszcza ptaków gniazdujących na ziemi, małych ssaków oraz gadów i płazów. To nie jest "naturalny proces", ale antropogeniczny nacisk, który dewastuje lokalne ekosystemy.
Post i komentarze pod nim obnażają po raz kolejny brak odpowiedzialności opiekunów kotów. Pozwalanie kotu domowemu na swobodne bieganie na zewnątrz bez nadzoru (tzw. kot wychodzący) jest bezpośrednim przyzwoleniem na niszczenie przyrody. Argumenty o "potrzebie wolności" kota są nieuzasadnione w świetle wiedzy ekologicznej i dobrostanu zwierząt (koty wychodzące żyją krócej, są narażone na wypadki, choroby, ataki innych zwierząt). Odpowiedzialny opiekun zaspokaja potrzeby łowieckie kota poprzez zabawę w domu, a nie kosztem dzikich zwierząt.