Smocza Mama

Smocza Mama Refugio dla Aksolotli meksykańskich
Edukacja na temat tych wyjątkowych płazów.

kanał YT: YouTube.com/c/smoczamama
blog: aksolotlemeksykanskie.blogspot.com
ig: .mamita
wsparcie: https://zrzutka.pl/tamdkj
PayPal:
patronite: smocza.mama

Ktoś tu zaczął jeść po usłyszeniu że jak kamienie nie zaczną wychodzić to będzie operacja 🏥Głodna blondyna pozdrawia 👋🏼C...
25/05/2026

Ktoś tu zaczął jeść po usłyszeniu że jak kamienie nie zaczną wychodzić to będzie operacja 🏥
Głodna blondyna pozdrawia 👋🏼
Ciekawostka: często, gdy aksolotle są głodne, bledną im skrzela, tak jak na poniższym zdjęciu u Güery.

Dobiegło końca III Sympozjum STP - Terrarystyka i Herpetologia bez tajemnic! Sympozjum odbyło się w na Uniwersytecie Prz...
24/05/2026

Dobiegło końca III Sympozjum STP - Terrarystyka i Herpetologia bez tajemnic!
Sympozjum odbyło się w na Uniwersytecie Przyrodniczym w Lublinie. Miejsce szczególne, bo to właśnie tutaj pierwszy raz w historii zostały przeobrażone w formę dorosłą Aksolotle, przez polską uczoną, Laurę Kaufman.
Przede mną 5 godzin drogi do domu, ale jestem szczęśliwa i zadowolona.
To jest takie wspaniałe, poznac tylu pasjonatów którzy są tak samo zakręceni jak ja 😁
Wiele twarzy znałam z internetu, cieszę się że mogłam wszystkich poznać na żywo, porozmawiać, a nawet potańczyć razem na fajnym afterku!
Nie mogę się już doczekać kolejnego Sympozjum☺️

Dziś muszę sie podzielić małym szczęściem - dorwałam za grosze na Vinted maskotkę Odmieńca jaskiniowego 😂 brakowało chyb...
21/05/2026

Dziś muszę sie podzielić małym szczęściem - dorwałam za grosze na Vinted maskotkę Odmieńca jaskiniowego 😂 brakowało chyba tylko jego w mojej pluszowej kolekcji!

Kim jest odmieniec jaskiniowy? To tajemniczy kuzyn aksolotla z wiecznej ciemności.
Czasami można spotkać w internecie informacje o tym, że aksolotle żyją w jeziorach w jaskiniach - ich autorzy prawie na pewno pomylili je właśnie z odmieńcami.
Proteus anguinus, zwany też olmem. To niezwykły płaz, który – podobnie jak aksolotl – nigdy nie dorasta do formy lądowej i przez całe życie pozostaje w wodnej, młodocianej postaci (czyli jest neoteniczny). Tak samo jak one oddycha skrzelami, rozmnaża się będąc neotenicznym, oraz skutecznie regeneruje się.

- Żyje w całkowitej ciemności jaskiń Europy (Słowenia, Chorwacja)
- Jest praktycznie ślepy – oczy ma szczątkowe, ukryte pod skórą
- „Widzi” świat jak aksolotle -komórkami czuciowymi i chemicznymi sygnałami
- Może żyć nawet kilkadziesiąt lat i poruszać się co kilkanaście lat!
- A jego wygląd sprawia, że często nazywany jest „smokiem jaskiń”

Często dostaję od Was zdjęcia odmieńców jaskiniowych z podróży do Słowenii – i za każdym razem mnie to mega cieszy, bo są to dla mnie równie niesamowite zwierzęta, co Aksolotle :)

Kiedyś sama tam pojadę i zobaczę go w jego naturalnym środowisku ☺️

20/05/2026

Czy aksolotle potrafią wymiotować?
Jak wiemy, są na świecie zwierzęta które nie posiadają tego odruchu, takie jak konie, króliki, czy gryzonie.
Aksolotle zostały obdarzone możliwością oddania tego, czego napchały do żołądka za dużo i za szybko, albo czegoś, co im zaszkodziło. Często w wyniku utknięcia ciała obcego w żołądku próbują wymiotować, co może być szczególnie niebezpieczne i doprowadzić do wypadnięcia górnej części układu pokarmowego poprzez jamę ustną.
Czy to słychać?
Tak, ma to charakterystyczny odgłos, brzmi trochę jak wypuszczanie wody przez jakąś cienką rurkę, jest na tyle dziwny, że nie sposób go nie zauważyć.
Wideo które Wam pokazuję, jest zdobyczne, ponieważ nie udało mi się jeszcze nagrać moich stworów "w akcji", bo jak już się to dzieje, to zdecydowanie niespodziewanie.
Możecie też zauważyć nietypową pozycję płaza, jest wygięty w pałąk. Taką pozycję aksolotle przybierają nie tylko gdy wymiotują, ale także gdy boli je brzuch.

18/05/2026

Nad Laguną Alchichica w Meksyku, gdzie żyje "słony" gatunek aksolotla.

Gruba zaprasza na Bazarek Smoczej Mamy Trwa dolicytowywanie rzeczy które nie zostały opłacone bądź przekazane dalej ;)
14/05/2026

Gruba zaprasza na Bazarek Smoczej Mamy
Trwa dolicytowywanie rzeczy które nie zostały opłacone bądź przekazane dalej ;)

12 maja Dzień Technika Weterynarii 🐾To ciężka praca, czasem brudna i wyczerpująca.Ale jest prawdziwa i potrzebna.My, tec...
12/05/2026

12 maja
Dzień Technika Weterynarii 🐾

To ciężka praca, czasem brudna i wyczerpująca.
Ale jest prawdziwa i potrzebna.
My, technicy weterynarii, jesteśmy obok zwierząt, gdy im najtrudniej.
Widzimy i czujemy więcej, często zabieramy to do domu.
Na co dzień robimy wiele rzeczy:
- asystujemy przy zabiegach i operacjach,
- przygotowujemy sprzęt i zwierzęta,
- pobieramy krew i materiały do badań,
- zakładamy wenflony,
- podajemy leki,
- czuwamy nad hospitalizowanymi zwierzętami,
- monitorujemy ich stan,
- wykonujemy badania,
- zarządzamy dokumentacją,
- rozmawiamy z opiekunami w trudnych chwilach.

Dziś chcę powiedzieć, że was widzę i jestem z wami.
Dziękuję za opiekę, za czujność i serce, które wkładamy w każde życie,
nawet jeśli nikt tego nie zauważa.
Trzymajcie się, drużyno 💪🏼

Znowu częściej pojawiają się pytania "a opowiesz jak się to zaczęło? No to szykujcie sobie kawkę i tu macie, jak się to ...
11/05/2026

Znowu częściej pojawiają się pytania "a opowiesz jak się to zaczęło? No to szykujcie sobie kawkę i tu macie, jak się to zaczęło, a będzie długo 😬

Usłyszałam o aksolotlach jakieś 10 lat temu, jeszcze na studiach. Wydawało mi się wtedy, że trzymanie ich w domu jest czymś kompletnie niemożliwym.
Później zaczęłam pracę w sklepie zoologicznym i tam po raz pierwszy miałam z nimi faktyczny kontakt. Opiekowałam się aksolotlami przeznaczonymi na sprzedaż… ale warunki, w jakich były trzymane, były złe. Zbyt wysoka temperatura, brak komfortu — czułam, że się męczą. Postanowiłam je zabrać do domu. Przygotowałam akwarium, mały filterek… ale zanim zdążyłam je odebrać, wszystkie w sklepie padły.
Akwarium jednak już było gotowe, więc zaczęłam jeździć po całym mieście w poszukiwaniu aksolotla. W końcu znalazłam jednego, w małym sklepie akwarystycznym.

Niestety, nie zapewniłam mu odpowiednich warunków. Wierzyłam wtedy, że tak bardzo niskie temperatury to mit i że spokojnie poradzi sobie w temperaturze pokojowej. Problem pojawił się latem — temperatura w akwarium zaczęła drastycznie rosnąć. Zaniepokoiło mnie jego zachowanie: unosił się przy tafli, przestał jeść. Zaczęłam ratować sytuację po swojemu — wrzucałam zamrożone butelki z wodą. Przed wyjściem do pracy zbijałam temperaturę z 28°C do 16°C, a kiedy wracałam, znowu była bardzo wysoka, więc powtarzałam cały proces.
Nie zdawałam sobie wtedy sprawy, jaki ogromny stres mu funduję tymi nagłymi zmianami.
Zachorował bardzo poważnie. Spuchł, pływał do góry brzuchem, a ja nie mogłam znaleźć pomocy. W tamtym czasie popularną „metodą leczenia” było wkładanie aksolotla do lodówki — do temperatury około 4°C. Dziś wiemy, że to nie leczy, tylko drastycznie spowalnia metabolizm i może doprowadzić nawet do zawału.
Wtedy właśnie poznałam doktora Kwiatkowskiego i praktycznie „siedziałam” z nim na telefonie. Pierwsze, co mi kazał, to wyjąć aksolotla z lodówki. Niestety, mimo prób, nie udało się go uratować.
Do dziś nie mogłam sobie wybaczyć, że przez niewiedzę doprowadziłam do jego śmierci.

Po tym wszystkim zdecydowałam się przygarnąć dwa aksolotle z ogłoszenia — ale tym razem byłam już przygotowana. Dojrzałe akwarium, chłodziarka, odpowiednie warunki.
Zaczęłam intensywnie szukać rzetelnych informacji. I wtedy przyszła ogromna frustracja — na grupach i forach królowały mity. Widziałam mnóstwo chorych zwierząt, a odpowiedzi wciąż były te same: „lodówka i sól”.
Nie znałam wtedy hiszpańskiego, a szybko odkryłam, że najwięcej wartościowej wiedzy pochodzi z Meksyku — ojczyzny aksolotli. Moja siostra, która pracowała w szkole językowej, namówiła mnie na kurs z native speakerem. I tak, w ciągu dwóch lat, nauczyłam się mówić na tyle dobrze, żeby móc rozmawiać i korzystać ze źródeł. (Swoją drogą — nauka z native speakerami naprawdę zmusza do mówienia i bardzo przyspiesza postępy - polecam.)
Po zbanowaniu mnie na grupach o aksolotlach, zaczęłam dzielić się zdobytą wiedzą na grupach akwarystycznych. Ludzie zaczęli czytać, dopytywać, czekać na kolejne posty o "smokach". Zaczęli mnie nazywać „Smoczą Mamą” — a także „Daenerys z Bydgoszczy” 😂
Z czasem zaczęłam dostrzegać, jak ogromna jest skala zaniedbań wynikających z niewiedzy. I wtedy to już nie była tylko pasja — zaczęłam edukować, ratować, przygarniać.
Założyłam tę stronę, żeby nie zaśmiecać grup ciągłymi postami. Nazwa? Szczerze mówiąc, nie byłam do niej do końca przekonana, ale społeczność już zdecydowała. I tak zostało — dziś nie ma sensu tego zmieniać, bo wszyscy mnie z tym kojarzą.

Początki nie były łatwe. Trudno było przebić się z nowymi informacjami. Byłam traktowana jak „heretyczka”, wielu ludzi mi nie wierzyło.
W końcu się zdenerwowałam… i kupiłam bilet do Meksyku.
Do dziś niektórzy nie zdają sobie sprawy, co to dla mnie znaczyło. Często tu wspominam, że jestem osobą w spektrum autyzmu (dawniej zespół Aspergera) i mam ADHD. W tamtym czasie miałam ogromne lęki związane z podróżami — przez lata nigdzie nie wyjeżdżałam. Nawet zaproszenie na wykład do Katowic potrafiło wywołać u mnie silną reakcję organizmu.
A mimo to — na jednym wdechu wzięłam kredyt i kupiłam bilet. Nigdy wcześniej nie leciałam samolotem. A tu nagle ponad 20 godzin podróży, dwa loty w jedną i drugą stronę, przesiadki na jednych z największych lotnisk świata.

Ale wiedziałam, że muszę.

Miałam dość pisania maili i wiadomości. Chciałam usiąść naprzeciwko tych ludzi, porozmawiać, zadać pytania. Powiedzieć, jak bardzo szanuję to, co robią.
I kiedy w końcu usiadłam naprzeciwko doktora Zambrano… dosłownie zapomniałam hiszpańskiego — kilka dni po zdanym na UNAM egzaminie SIELE na poziomie B2 🫠
Za to z doktorem Meną było już swobodniej — zabrał mnie wraz ze swoimi studentami do kamieniołomu, gdzie rozmnażane są aksolotle z laboratorium.
Ja przecież nawet pomagałam biologom odławiać dzikie aksolotle, żeby zbadać populację, dotarłam nad lagunę Alchichica gdzie żyje jedyny na świecie słonowodny aksolotl, to wszystko jeszcze rok wcześniej było dla mnie abstrakcją, marzeniem!

To wszystko co w Meksyku zobaczyłam, zwiedziłam… do dziś wydaje mi się snem.
Ostatnio opowiedziałam o mojej podróży koleżance z Meksyku która mieszka w Polsce i stwierdziła, że w miesiąc przeżyłam tyle, co można przeżyć w rok. Była w szoku, że w tak krótkim czasie odwiedziłam tyle miejsc.

Miałam nagrywać, robić reportaże, działać na YouTube. Ale wybrałam przeżywanie tego „tu i teraz”. Nagrałam tylko tyle, ile było potrzebne. Dziś trochę tego żałuję, bo słowami nie oddam tego, co widziałam na własne oczy.
Po powrocie zapłaciłam za tę podróż wysoką cenę — przyszła depresja. Do materiałów wróciłam dopiero po wielu miesiącach.
Ale to wszystko przyniosło efekty.

Zaczęłam dostawać zaproszenia na wykłady, targi, wydarzenia, uczelnie. Mogłam w końcu robić to, co było dla mnie najważniejsze — mówić ludziom, jak prawidłowo dbać o aksolotle i dlaczego to takie ważne. A także podkreślać istotę ich istnienia - ich naturalne środowisko ktore dziś jest ruiną, bez wsparcia meksykańskiego rządu, dzielni naukowcy z instytutu biologii próbują wydrzeć jego ostatnie nadające się tereny i trzymać je dla aksolotli.

Pojawiła się telewizja, magazyny, YouTube. Nie byłam na to gotowa. Często się do tego zmuszałam, wiedząc, że to może pomóc zwierzętom — ale jednocześnie bardzo mnie to przebodźcowywało.

Dzisiaj czuję, że trochę się wypaliłam.
Staram się dalej działać, ale już inaczej — bardziej doraźnie, na tyle, ile mam siły. Łączenie tego z pracą, która pochłania całą moją energię, bywa trudne. Często na koniec dnia nie mam już siły na nic. Ale mimo wszystko — cieszę się, że mogę pracować w swoim zawodzie (technik weterynarii).

I wiem jedno: ta historia, choć momentami bardzo trudna, nie była przypadkiem. Każdy błąd, każda decyzja i każda walka o życie tych zwierząt doprowadziły mnie dokładnie tutaj.
I nawet jeśli dziś robię mniej, ciszej, wolniej — to nadal robię to samo.

Dla nich :)

10/05/2026

Zwracam się z uprzejmą, ale stanowczą prośbą o usunięcie lub pilną korektę opublikowanego przez Państwa materiału dotyczącego aksolotli.
Film zawiera informacje, które są niepełne i mogą prowadzić do poważnych konsekwencji dla tych zwierząt. Przede wszystkim przedstawienie aksolotli jako łatwo dostępnych i tanich („kosztują tylko 100 zł”) upraszcza temat ich hodowli i może zachęcać osoby nieprzygotowane do impulsywnego zakupu. Tymczasem są to zwierzęta wymagające specjalistycznej wiedzy, odpowiednich warunków środowiskowych oraz stałej opieki.
Szczególnie niepokojąca jest informacja sugerująca, że można im odcinać kończyny, ponieważ „odrosną”. Choć aksolotle rzeczywiście posiadają zdolności regeneracyjne, celowe okaleczanie zwierząt jest działaniem nieetycznym, sprzecznym z zasadami dobrostanu zwierząt i może prowadzić do ich cierpienia, infekcji oraz śmierci. Tego typu przekaz może zostać odebrany jako przyzwolenie na przemoc wobec zwierząt.
Jako osoba zaangażowana w dobrostan aksolotli oraz edukację na ich temat, apeluję o odpowiedzialność w tworzeniu treści. Materiały publikowane w internecie mają realny wpływ na decyzje i zachowania odbiorców.
Proszę o:
– usunięcie filmu w obecnej formie
lub
– jego rzetelną korektę poprzez uzupełnienie informacji o wymaganiach gatunku oraz jednoznaczne potępienie jakichkolwiek działań krzywdzących zwierzęta
Rzetelna edukacja jest kluczowa dla ochrony tych wyjątkowych stworzeń przed cierpieniem wynikającym z niewiedzy.

Przepraszam, jeśli kogoś to obrzydzi, ale wiem że sporo osób na tą informację czekało:Oto pierwsza 💩 Matlallego od czasu...
10/05/2026

Przepraszam, jeśli kogoś to obrzydzi, ale wiem że sporo osób na tą informację czekało:
Oto pierwsza 💩 Matlallego od czasu operacji!
Jelita po pozszywaniu funkcjonują prawidłowo, na dodatek zaczął jeść sam!
Hurra!!
❓Dla tych co nie wiedzą o co chodzi:
Matlalli u byłych właścicieli najadł się żwirku (powód: skąpa dieta, głód prowadzą u aksolotli do litofagii). Niestety, w ciągu kilku tygodni wydalił tylko najdrobniejsze zalegające kamyczki, ale reszta wyjść nie chciała, więc został poddany zabiegowi laparotomii, podczas którego z jelit zostały usunięte zalegające ciała obce.

Adres

Bałtycka 10A
Bydgoszcz
85-707

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Smocza Mama umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Smocza Mama:

Udostępnij