20/05/2026
Przychodzimy z kolejną złą informacją :( najgorszą....
Mimi odeszła za Tęczowy Most
"Od wielu dni biję się z myślami. Co mam powiedzieć, jak opisać, jak pożegnać swoją ukochaną psyjaciółkę Mimi. Żadne wypowiedziane tu słowa, nie zdołają oddać tego, jak bardzo ją kochałam.
Po odejściu mojej poprzedniej podopiecznej, Peggy, nie byłam pewna czy będę w stanie dać kolejnemu psu to wszystko, czego będzie potrzebować. Czy zaopiekuje się nim tak jak na to zasługuje.. Czy żal i smutek po poprzednim odejściu wszystkiego nie przekreśli?
I tak,niedługo potem pojawiła się Ona, Mimi.12-letnia psinka, która trafiła do schroniska bardzo zagubiona. Z Mimi poznałyśmy się w listopadzie. Nie będę mówić, że od razu zaiskrzyło, nie. Mimi bardzo długo nie mogła odnaleźć się w nowej rzeczywistości i ja chyba też.
Jej piękne poczciwe oczy i cudowny wicherek na czole, długi puszysty ogonek i ten uśmiechnięty pychol z dnia na dzień sprawiały coraz większą radość, upewnialy mnie, że warto, warto o nas zawalczyć.
Na każdym spacerku widziałam, jaką radość sprawia jej poznawanie nowych miejsc, nowych rzeczy. Jak bardzo cieszyła się widząc pierwszy śnieg, tak jakby nigdy wcześniej tego nie doświadczyła. Jej uśmiechnięty pychol mówił wszystko. Każda trawka, każdy zapach pieczołowicie analizowała. Po kilku tygodniach wspólnego zwiedzania świata, Mimiś po raz pierwszy zaczęła również zwracać uwagę na mnie. Gdy tylko wyczuwała moja obecność, zaczynała szczekać, jakby upominała mnie "halo ciotka, ale ty się grzebiesz,no szybciej ,ja już czekam".
Taki był nasz stały rytuał. Wspólny spacer, moczenie łapek, jakiś dobry smaczek na zachętę i oczywiście głaski po powrocie. Gdy tylko Mimi nabrała więcej odwagi, to głaskanie nie kończyło się tylko na rękach cioci, lecz każdej napotkanej osoby czy to w schronisku czy poza nim.
Tak samo jak Mimi uwielbiała ludzi, tak samo było z pieskami. Dziewczyna przy każdej nadążającej się okazji ciągnęła do zapoznania. Dama w każdym calu. Delikatna ,eteryczna, ale gdy ktoś był zbyt natarczywy, potrafiła ustawić do pionu.
Najbardziej związana była ze swym mężem Wasylem, z którym razem mieszkali w kojcu, razem spali,r azem jedli. To była prawdziwa miłość, a ja cieszyłam się z ich wspólnego towarzystwa, że mimo iż są w schronisku nie są samotne.
Mimiś, nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo mi pomogłaś. Ile dałaś mi radości, jak bardzo ceniłam to, że mi zaufałaś i na nowo zaczęłaś żyć.
Stałaś się kimś więcej niż podopieczny, byłaś moja Psyjaciolka. Mam nadzieję że pomogłam Ci choć odrobinę. Nigdy Cię nie zapomnę.
Kiedyś się jeszcze spotkamy..
Twoja ciocia"
Po tych słowach Moniki już nie ma nic do napisania. Został pustka i morze łez 😭