07/05/2023
Edit. Rozmawiałyśmy z kobietą, która "zgubiła" Brunona. Rozmawiałyśmy z sąsiadami. Wezwałyśmy policję. Sytuacja jest przerażająca!! Nie będę pisać narazie więcej szczegółów ale ta kobieta NIE MOŻE MIEĆ ŻADNYCH ZWIERZĄT!
Historia z dziś. W głowie się nie mieści 🤬 Przeczytajcie proszę. Wyadoptowany do niby dobrego domu, znaleziony na śmietniku.. 😔
Brunon ❤ nasz ciekawski, wspaniały kocurek, chętny do zabawy, tulaśny, bardzo lubi ludzi i im ufa. Znalazł dom. Tak nam się przynajmniej wydawało. Umowa podpisana, Pani z pełną wiedzą o żywieniu, zabezpieczeniach balkonu, okien itp. No cud malina, kotek lepiej trafić nie mógł! A jednak...
Na zdjęciu pierwszym Brunon w domu tymczasowym.
Na zdjęciu drugim Brunon latający po osiedlu (miał być zaopiekowany przez "właścicielkę" w nowym domu!!).
Na zdjęciu trzecim Brunon odsypiający stres (został zabrany ze śmietnika! przez swoją opiekunkę z domu tymczasowego).
Co mogła zrobić Pani, która wyadoptowała Brunona a jej z jakiś powodów nie pasował?
Powiadomić opiekuna i oddać kota! Proste, prawda? Opiekunka zabrałaby go bez mrugnięcia okiem. Lepsze to dla kota niż śmierć pod kołami samochodu! Pani o tym wiedziała ale tego nie zrobiła... Nie odbiera telefonów.
Kobieto, jeśli to czytasz to wiedz, że stworzyłaś temu niewinnemu żywemu stworzeniu sytuację zagrażającą jego życiu! Mógł zginąć pod kołami auta, pogryziony przez psy bo skrzywdzony przez "człowieka".
Brunon nie chce jeść, spi od paru godzin, zestresowany, zmęczony tułaczką i szukaniem schronienia, domu, człowieka...
Nie powinnaś mieć kobieto pod opieką nawet muchy, jesteś nieodpowiedzialną, bez empatii i żadnych uczuć babą.
Czy Brunon zasłużył na ten stres? On tylko chciał mieć swojego człowieka do kochania...
Było długo ale i tak delikatnie, chociaż cisną się na usta najgorsze słowa...
Dziękujemy osobie, która wstawiła post, dzięki niej Brunon jest już bezpieczny.