16/03/2017
Słów parę o umaszczeniu....
Przeglądając portale ogłoszeniowe można zauważyć rosnącą modę na szczenięta o innym, oryginalnym umaszczeniu, przede wszystkim błękitnym. Szczeniaki te wyróżniają się nie tylko kolorem, ale i ceną. Są one droższe od psów o typowym umaszczenie. Czy jednak cena idzie w parze z „jakością”?
Dlaczego kolor ma znaczenie?
Według wzorca rasy FCI umaszczenia czarne podpalane, mysio-szare (powszechnie znane jako błękitne) i brązowe uznawane są za wady dyskwalifikujące. Oznacza to, że hodowcy nie powinni celowo rozmnażać psów o takim umaszczeniu. Działanie wbrew standardowi jest motywowane przede wszystkim chęcią zysku, gdyż umaszczenia te stają się popularne, a nabywców na takie szczeniaki nie trudno znaleźć.
Należy jednak pamiętać, że odpowiedzialny hodowca dbający o prestiż swojej hodowli i dobro rasy powinien hodować psy zgodnie z obowiązującym standardem. Pamiętajmy, że wzorce rasy nie zostały stworzony przez grupę osób, które kierowały się tylko chęcią zysku. Nieprawdą jest też, że zakaz hodowli błękitnych Buldogów zostanie zniesiony tak szybko jak wiele lat temu płowych. Dla miłośników rasy zysk to nie wszystko Liczy się przede wszystkim dobro tych czworonogów!
Błękitne Buldogi Francuskie
Zacznijmy od początku. Skąd bierze się umaszczenie błękitne? Jest ono efektem rozcieńczania czarnego pigmentu do szarego w układzie homozygotycznym. Dzieje się tak poprzez zbrylanie się cząstek melaniny, które prowadzą do utraty intensywności koloru, czyli wizualnego rozjaśnienia koloru sierści oraz oczu danych osobników aż do szarego. Gen ten nasila się przy wielopokoleniowym kojarzeniu dwóch osobników niebieskich poprzez powiększanie się bryłek eumelaniny. Takie nadmierne zbrylenie cząstek pigmentu, poza stopniowym coraz mocniejszym rozjaśnianiem koloru, powoduje "rozsadzenie" łodygi włosa, czyli łamliwość i łysienie.
Psy o umaszczeniu błękitnym są szczególnie narażone na choroby skóry i sierści – tzw. zespół chorobowy CDA, którego efektem jest łysienie. Prowadzi to do najczęściej trwałej utraty włosów, problemów skórnych i częstych infekcji. Nie wiadomo jakie jest genetyczne pochodzenie tej choroby jednak wiadomo, że jest ona mocno sprzężona z genem błękitnego umaszczenia, a ryzyko jej wystąpienia wzrasta, gdy krzyżowane są dwa osobniki o tym umaszczeniu.
Choroba ta w większości przypadków nie ujawnia się w wieku szczenięcym. Przyjmuje się, ze pierwsze objawy pojawiają się między 3 a 24 miesiącem życia choć zdarza się też jej występowanie u dużo starszych osobników. Choroba ta jest nieuleczalna. Jedynie poprzez właściwe leczenie i dietę można zmniejszyć jej objawy.
Pamiętajmy też o tym, że wyhodowanie błękitnego buldoga nie jest łatwe. Istnieje niewiele psów o takim umaszczeniu. Przez lata były one eliminowane przez odpowiedzialnych hodowców. Dlatego popularnym stało się krzyżowanie buldogów z innymi rasami – przede wszystkim staffikami. Przez takie działanie można zauważyć, że dzisiejsze błękitne buldogi znacznie odbiegają wyglądem od wzorca – mogą być większe, dłuższe, o dłuższych kufach. Często można przeczytać, że takie Buldogi nie ważą do 14 kg jak mówi wzorzec rasy, a dużo więcej – nawet do 20 kg. Charakter takich psów też będzie się różnił od typowego Buldoga – w końcu płynie w nich krew teriera.
Merle Buldogi Francuskie
Merle to jeden z nowych trendów w hodowli Buldogów Francuskich na świecie. Gen merle nie występuje w puli genowej rasy. Aby urodził się Buldog Francuski w tym umaszczeniu musi być on wynikiem krzyżowania buldożka z innymi rasami. Z powstałego potomstwa wybierane są te, które są najbardziej podobne do typowego szczeniaka, a następnie sprzedawane jako rasowe buldogi francuskie merle.
Jednak problem z tym umaszczeniem wynika przede wszystkim z faktu, ze bardzo często niesie ono za sobą problemy zdrowotne. Aby wyhodować jak najwięcej psów o takim umaszczeniu, hodowcy nie wahają się rozmnażać dwóch osobników merle („merle to merle breeding”) W efekcie możemy mieć do czynienia z wieloma problemami zdrowotnymi, takimi jak głuchota, ślepota czy też mikroftalmia (niedorozwój gałki ocznej lub też jej brak) a nawet syndrom śmiertelnej bieli („lethal white”), który bardzo często prowadzi do licznych zgonów jeszcze w życiu płodowym.
Należałoby więc zadać sobie pytanie co dzieje się ze szczeniętami, które posiadają te wady? Przecież należy zdawać sobie sprawę, że nie wszystkie rodzą się piękne i zdrowe, a tylko takie są sprzedawane na portalach ogłoszeniowych. Co dzieje się z tymi chorymi i zniekształconymi?
Na koniec zastanówmy się też nad etyką hodowcy. Jeśli dążąc za wszelką cenę do jak największego zysku, decyduje się on na tak niebezpieczne krycia to czy mamy pewność, że dba on o wykonywanie odpowiednich badań? Czy przykłada odpowiednią wagę do prawidłowego odchowu maleństw? Każdy niech sam odpowie sobie na te pytania.