Konioholic - trening koni Ewa Winiarska

Konioholic - trening koni Ewa Winiarska Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Konioholic - trening koni Ewa Winiarska, Trener koni, Toruńska 1, Łubianka.

​☑️Profesjonalne wsparcie w budowaniu relacji opartej na zaufaniu i wzajemnym zrozumieniu.
☑️Miejsce dla tych, którzy chcą poczuć coś więcej podczas pracy i bycia z koniem.
☑️Trener HorseKiDo.

Kiedy koń przestaje być „przydatny”Przeglądając końskie ogłoszenia, co jakiś czas trafiam na konie starsze, schorowane a...
29/05/2026

Kiedy koń przestaje być „przydatny”

Przeglądając końskie ogłoszenia, co jakiś czas trafiam na konie starsze, schorowane albo takie, które z różnych powodów nie mogą już pracować tak jak kiedyś. I za każdym razem zadaję sobie to samo pytanie. Czy naprawdę jesteśmy gotowi kochać konie przez całe ich życie?

Bo kochać młodego, zdrowego i sprawnego konia jest łatwo. Łatwo cieszyć się wspólnymi treningami, zawodami, wyjazdami, sukcesami i pięknymi zdjęciami. Łatwo mówić, że jest członkiem rodziny, kiedy codziennie daje nam emocje, rozwój i spełnia nasze marzenia. Prawdziwy test przychodzi później. Kiedy koń się starzeje, kiedy zaczynają pojawiać się zwyrodnieni, kiedy grzbiet nie jest już taki jak dawniej, kiedy wet mówi, że trzeba ograniczyć pracę w siodle, albo całkowicie z niej zrezygnować. Kiedy rachunki za utrzymanie zostają takie same, a możliwości konia coraz mniejsze.

Wtedy nagle okazuje się, że dla wielu ludzi koń staje się problemem. A przecież dla niego nie zmieniło się nic. Nadal rozpoznaje swojego człowieka, nadal ufa, nadal szuka kontaktu i nadal jest tym samym koniem, który tego swojego człowieka woził na grzbiecie przez lata.
Nadal ufa. Zmieniło się tylko to, że teraz to on potrzebuje więcej od nas.
Nie każdy ma warunki, żeby utrzymywać końskiego emeryta przez wiele lat i nie chcę nikogo oceniać. Życie pisze różne scenariusze. Ale mam wrażenie, że jako środowisko za rzadko rozmawiamy o odpowiedzialności za konie po zakończeniu ich kariery. Bo końska emerytura nie zaczyna się w dniu sprzedaży. Powinna zaczynać się w naszej głowie już wtedy, gdy decydujemy się kupić konia. Powinniśmy od początku zakładać, że pewnego dnia przyjdzie moment, w którym ten koń nie będzie mógł już nic dla nas zrobić. Nie zabierze nas w teren. Nie wystartuje w zawodach. Nie nauczy kolejnej osoby galopu i właśnie wtedy będzie nas potrzebował najbardziej.

Dla mnie miłość do koni nie kończy się wtedy, gdy koń przestaje być użytkowy. Właśnie wtedy zaczyna mieć największą wartość, bo prawdziwa relacja nie polega na tym, co możemy od kogoś dostać. I nikt, kto wymienia konie na „nowsze modele”, nigdy prawdziwej więzi z koniem nie będzie miał, bo nie rozumie, że przyjaciół się nie sprzedaje ani nie oddaje.

Trochę w temacie dzisiejszego święta - „Końska mama” - jaka powinna być?Choć sama nie lubię tego określenia, to chciałam...
26/05/2026

Trochę w temacie dzisiejszego święta - „Końska mama” - jaka powinna być?

Choć sama nie lubię tego określenia, to chciałam nawiązać do uczuć, jakimi często darzymy konie, zbyt…. matczynych. Ja jestem zwolenniczką zdrowego podejścia, zresztą nie tylko do koni, ale do wszystkich istot. Nie panikuję przy każdym gorszym dniu, nie płaczę nad końmi kiedy mają zadrapanie, nie kupuję miliona niepotrzebnych rzeczy, żeby pięknie wyglądały. I nie fiksuję się na pytanie: „czy robię wystarczająco?”.

Zdrowa miłość do konia wygląda trochę inaczej. To nie jest rozpieszczanie go do granic możliwości i pozwalanie na wszystko „bo on miał ciężkie życie” albo „bo jest wrażliwy”.

Zdrowa miłość potrafi spojrzeć szerzej. Rozumie, że koń potrzebuje nie tylko jedzenia, codziennych smaczków, wiecznego „ojojania” i nowych derek, ale przede wszystkim poczucia bezpieczeństwa, stabilności i spokojnego człowieka obok siebie, takiego, który zna jego psychikę, widzi subtelne sygnały i wie, kiedy koń mówi „nie mogę”, a kiedy po prostu sprawdza granice. Wie, kiedy odpuścić trening, a kiedy właśnie konsekwencja daje koniowi poczucie bezpieczeństwa.

Bo dbanie o dobrostan psychiczny konia to przede wszystkim rozumienie go. To też umiejętność stawiania jasnych granic, budowania zaufania i przewidywalności.
Konie naprawdę potrzebują stabilnych ludzi bardziej niż idealnych. I czasami największą oznaką miłości jest właśnie odpuszczenie własnych ambicji. Jednego treningu. Jednych zawodów. Presji. Udowadniania czegoś sobie albo innym.

Ale równie ważne jest to, żeby nie zatracić siebie całkowicie. Bo koń nie potrzebuje człowieka, który żyje w ciągłym napięciu, analizuje każdy ruch i rozpada się psychicznie przy każdym problemie. Potrzebuje człowieka spokojnego. Obecnego. Takiego, przy którym sam może czuć się bezpiecznie.

I chyba właśnie na tym polega bycie dobrym człowiekiem dla konia. Nie na idealności. Nie na ilości wydanych pieniędzy. Tylko na umiejętności kochania konia mądrze. ❤️

Są dni, kiedy brakuje czasu, pieniędzy, siły i snu.Kiedy pojawiają się problemy, których nikt nie widzi na zdjęciach.Ale...
13/05/2026

Są dni, kiedy brakuje czasu, pieniędzy, siły i snu.
Kiedy pojawiają się problemy, których nikt nie widzi na zdjęciach.

Ale potem wychodzę na padoki. Patrzę na nasze konie, które kiedyś nie lubiły ludzi, a dzisiaj są szczęśliwe, bo udało mi się z przyjaciółmi stworzyć takie miejsce i wiem, że jestem dokładnie tam, gdzie powinnam być. ❤️

Kocham to, co robię. Kocham konie same w sobie, bez siodeł, kantarów, bez wymagań. Kocham tę codzienność, nawet jeśli bywa chaotyczna i wymagająca. Bo to nigdy nie była tylko praca. To kawałek mojego serca.
I życzę wszystkim koniarzom, żeby też to poczuli, żeby doceniali siebie i to, co mają.

Niektóre konie nie potrzebują „naprawy”.Potrzebują czasu, ciszy i człowieka, który niczego od nich nie chce. ❤️To jest S...
11/05/2026

Niektóre konie nie potrzebują „naprawy”.
Potrzebują czasu, ciszy i człowieka, który niczego od nich nie chce. ❤️
To jest Struna — klacz arabska, która jeszcze rok temu na widok człowieka odchodziła najdalej, jak mogła. Nie chciała dotyku, kontaktu ani bliskości. Po prostu nie ufała ludziom. I trudno jej się dziwić. Przez lata była przede wszystkim „do czegoś”. Najpierw hodowla, potem bycie matką koni wyścigowych. Przyjechała do Polski z Rosji wiele lat temu. Życie nauczyło ją funkcjonować obok człowieka, ale niekoniecznie przy człowieku.

A dzisiaj?
Dzisiaj zasnęła mi na kolanach. 🥹
To są najpiękniejsze przemiany koni po przejściach. Bardzo często wystarczy po prostu pozwolić im być końmi, dać czas i poczekać aż zrozumieją, że życie może wyglądać zupełnie inaczej niż dotychczas. ❤️

Przez ostatnie 12 miesięcy dostała tylko kilka prostych rzeczy:
— spokój
— wolny wybieg
— pełny brzuch
— rutynę
— i człowieka bez oczekiwań

Bez presji. Bez zmuszania do kontaktu. Bez udowadniania czegokolwiek.

Konie bardzo długo pamiętają emocje. Pamiętają napięcie, strach, samotność i ciągłe wymagania. Ale potrafią też odzyskać zaufanie — powoli, po cichu, we własnym tempie. I właśnie dlatego takie momenty znaczą więcej niż największe sukcesy w typowej „pracy”. Bo kiedy koń, który kiedyś uciekał od ludzi, wybiera człowieka jako swoje bezpieczne miejsce… to jest coś naprawdę wyjątkowego. ❤️🐴

Ignorancja wobec prymitywnych ras koni to temat, który często mimochodem pojawia się wśród koniarzy, szczególnie w środo...
06/05/2026

Ignorancja wobec prymitywnych ras koni to temat, który często mimochodem pojawia się wśród koniarzy, szczególnie w środowisku, gdzie wszystko mierzy się osiągnięciami i oceną z zewnątrz. Nie raz i nie dwa widziałam pobłażliwy uśmiech drugiej strony, kiedy ktoś mówił, że jego koń to hucułek. Rasy o bardziej naturalnym typie budowy bardzo często są z góry skreślane. Bo „za małe”, bo „za słaby ruch”, bo „nie zrobią wyników”. Tylko czy naprawdę każda wartość konia musi być liczona przez pryzmat sportu?

Te konie nigdy nie były tworzone do wyczynu. Ich siła leży zupełnie gdzie indziej. To konie, które przez pokolenia przetrwały w trudnych warunkach. Są odporne, wytrzymałe, niezwykle świadome swojego ciała i otoczenia. Ale przede wszystkim – są inteligentne. I to w sposób, który często bywa niewygodny dla człowieka. Bo one nie działają bezmyślnie, nie wykonują poleceń „bo tak” i na pewno nie dadzą się zdominować siłą bez konsekwencji, bo nie współpracują z człowiekiem, jeśli tego nie czują.

I właśnie dlatego tak często dostają łatki w stylu „uparty”, czy „leniwy”, szczególnie w szkółkach, a ja uważam, że takie właśnie konie są jednymi z najlepszych nauczycieli, bo przy nich dopiero człowiek pojmie co to znaczy cierpliwość, konsekwencja i klarowność w komunikacji. Z takimi końmi trzeba zbudować partnerstwo w relacji, bo one rzadko się poddają.

Oczywiście - ze względu na swoją krępą budowę, absolutnie nie nadają się do wysokiego sportu, ale swoim usposobieniem mogłyby wiele nauczyć przyszłych zawodników, aby kolejnym ich koniom było łatwiej w życiu. Bo nie każdy koń musi być sportowcem i wyglądać jak milion dolarów, żeby być wartościowym. Pokusiłabym się o stwierdzenie, że niektóre mają znacznie ważniejszą rolę - budują świadomość, w jaki sposób rozmawiać z koniem - a to o wiele ważniejsze w jeździectwie niż pokonywanie parkurów „na czysto”, na koniu który został wyselekcjonowany i wyszkolony do tego aby było łatwo.

fot. Magda i Pegaz, który jest dokładnie takim nauczycielem, o jakim pisałam w poście. Uwielbiam treningi z tą parą, bo praca zawsze polega na udoskonalaniu komunikacji abyśmy mogły również poprawnie zaangażować jego ciało. :)

Dziś jest Dzień Konia.I zamiast zdjęć z zawodów, medali czy „idealnych” ujęć — chcę napisać o czymś ważniejszym. O szacu...
30/04/2026

Dziś jest Dzień Konia.

I zamiast zdjęć z zawodów, medali czy „idealnych” ujęć — chcę napisać o czymś ważniejszym. O szacunku do tych wspaniałych zwierząt.

Bo konie nie powstały po to, żeby pasować do naszego świata.To my, ludzie weszliśmy w ich przestrzeń, a one musiały się do nas dopasować.

Z szacunku do nich, powinniśmy pamiętać, że są zwierzętami stadnymi, potrzebują innych koni, relacji, komunikacji, bliskości, wolności, choć trochę. Potrzebują przestrzeni, żeby się ruszać — nie 60 minut dziennie, tylko godzinami, tak jak robią to w naturze. Potrzebują możliwości wyboru: odejść, podejść, zareagować. Potrzebują spokoju, bezpieczeństwa, przewidywalności i czytelności.

A my bardzo często próbujemy to wszystko „dopasować” do naszych wygód. Zamykamy je w boksach. Ograniczamy ruch. Wymagamy szybkich efektów. Ignorujemy sygnały, które do nas wysyłają — bo są „niewygodne”. I jednocześnie mówimy, że je kochamy.

Miłość do koni zaczyna się od zrozumienia, kim one naprawdę są. Od zadania sobie pytania:
czy to, co robię, jest dla konia… czy dla mnie Szacunek do konia to nie jest wielkie hasło. To codzienne decyzje.

To wybór pensjonatu, w którym są wielkie padoki, siano do woli i stado zamiast złotych klamek w paszarni i codziennie równanej hali. To słuchanie zamiast dominowania. To budowanie zamiast łamania.To cierpliwość zamiast presji nakładanej w emocjach.

Dziś, w Dniu ich święta, życzyłabym im jednego:

żebyśmy zaczęli widzieć w nich nie narzędzie, nie sport, nie „środek do celu” — tylko żywe istoty, które mają swoje potrzeby, emocje i granice. I żebyśmy mieli odwagę je uszanować. Bo prawdziwa relacja z koniem zaczyna się tam, gdzie koń przestaje być dla nas, a na powrót zaczyna być… koniem.

Instruktor, to nie powinien być ktoś, kto „po prostu prowadzi jazdy”. A niestety, coraz częściej dokładnie do tego to si...
29/04/2026

Instruktor, to nie powinien być ktoś, kto „po prostu prowadzi jazdy”. A niestety, coraz częściej dokładnie do tego to się sprowadza.

Dziś, żeby zostać instruktorem, wystarczy mieć 18 lat i średnie wykształcenie, pozostała ocena kwalifikacji spada na właściciela ośrodka, który często patrzy przez pryzmat tego, komu może mniej zapłacić. Czy to naprawdę wystarczy, żeby brać odpowiedzialność za człowieka i zwierzę jednocześnie?

Bo instruktor nie powinien sprowadzać się do tego żeby stać na środku placu i mówić: „pięty w dół”. To powinien być ktoś, kto rozumie podstawy budowania dosiadu — a to nie jest schemat, który działa tak samo u każdego. Każdy jeździec ma inne ciało, inne napięcia, inne ograniczenia. I rolą instruktora jest to zobaczyć, zrozumieć i umieć to przełożyć na język, który ten konkretny człowiek zrozumie. Bo można mieć wiedzę. Ale jeśli nie potrafisz jej przekazać — to dla ucznia ona nie istnieje.

Instruktor powinien też widzieć konia.
Nie tylko „czy jest grzeczny”, ale czy jego ciało pracuje zdrowo. Czy napięcie, które widzimy, wynika z błędu jeźdźca, czy z bólu. Czy sposób prowadzenia jazdy nie robi temu koniowi krzywdy — nawet jeśli „na oko wszystko wygląda dobrze”. I powinien mieć odwagę to powiedzieć. Nawet jeśli to oznacza, że jazda będzie mniej „efektowna”.

Bo prawda jest taka, że nauka jazdy konnej powinna być… nudna. Powolna. Uważna. Budująca podstawy. Taka, w której jeździec krok po kroku buduje nie tylko umiejętności fizyczne, ale też poczucie bezpieczeństwa, świadomość ciała, pewność siebie i zdolności komunikacyjne z końmi. A nie taka, w której ktoś z boku pyta:
„kiedy moje dziecko zacznie galopować?”
albo jeszcze gorzej: „kiedy zacznie skakać?”

I niestety — bardzo często to pytanie nie pada tylko od rodziców. Czasem pada też „z góry”. Bo trzeba zrobić więcej jazd. Bo trzeba „przytrzymać klienta”. Bo jak nie tu, to pójdzie gdzie indziej. I wtedy kończy się to tym, że tempo nauki nie jest dostosowane do jeźdźca… tylko do oczekiwań rynku. A koń i człowiek płacą za to później.

Pierwszy instruktor to często najważniejsza osoba w całej jeździeckiej drodze. To on kształtuje nie tylko umiejętności, ale też sposób myślenia, który później trudno zmienić. To, czy ktoś nauczy się słuchać konia — czy tylko nim zarządzać. Czy będzie szukał porozumienia — czy efektu. Dlatego naprawdę nie powinno być obojętne, kto nim jest.

Bo jazda konna — nawet rekreacyjna — to nie jest „atrakcja”. To relacja z żywym, czującym zwierzęciem i odpowiedzialność za jego ciało i psychikę.

I tego właśnie, na samym początku, ktoś powinien uczyć. Jakim zwierzęciem jest koń, jak się z nim komunikować, jak wychwytywać kiedy czegoś nie rozumie, jakie są jego potrzeby fizyczne i psychiczne, no i oczywiście czucia. Na wielu płaszczyznach.

Konie nie zostały stworzone do życia na kilkunastu metrach kwadratowych.W naturze przemieszczają się nawet kilkanaście–k...
25/04/2026

Konie nie zostały stworzone do życia na kilkunastu metrach kwadratowych.

W naturze przemieszczają się nawet kilkanaście–kilkadziesiąt kilometrów dziennie. Nie dlatego, że ktoś je do tego zmusza — tylko dlatego, że tak działa ich organizm. Szukają jedzenia, wody, wchodzą w interakcje między sobą. Ruch i relacje społeczne to nie „dodatek”. To podstawa ich zdrowia – fizycznego i psychicznego.

A teraz spójrzmy na rzeczywistość wielu koni sportowych, które bardzo często stoją w boksie przez większość doby. Wychodzą na kwaterki na kilka godzin dziennie, albo na trening lub karuzelę.

Patrząc na moje konie, stare i chore, widzę jak się zmieniają, psychicznie i fizycznie, kiedy mają możliwość na swobodny ruch przez całą dobę. Są spokojne, silniejsze i mimo wieku oraz przypadłości, zdrowsze. Kwaterek używamy tylko do jedzenia.

Brak naturalnego ruchu przez większość doby, to większe ryzyko kontuzji, problemy z układem pokarmowym, napięcia w ciele. Brak stada to stres, frustracja i zachowania, które potem nazywamy „trudnym charakterem”.

Co wspaniałe — coraz więcej świadomych zawodników to rozumie i zmienia podejście. Ja nigdy koni sportowych nie miałam, ale to są takie same stworzenia, jak te, które mieszkają w mojej stajni.

Daria Kobiernik czy Jurek Krukowski pokazują, że konie sportowe mogą funkcjonować na dużych wybiegach, w stadzie — i tak samo osiągać wyniki. Z tego co wiem, większość ich koni mieszka również wolnowybiegowo.

Bo koń, który może być koniem, to koń zdrowszy, spokojniejszy i zawsze po prostu lepszy w pracy niż gdyby siedział zamknięty na kilkudziesięciu metrach kwadratowych przez większość życia.

Zastanawiam się, dlaczego wciąż tak często konie sportowe są trzymane jak chomiki w klatkach?

Kochani sympatycy naszej stajni - dzisiaj będzie można posłuchać o naszej fundacji w radiu P*K ❤️
29/01/2025

Kochani sympatycy naszej stajni - dzisiaj będzie można posłuchać o naszej fundacji w radiu P*K ❤️

🔴Dzisiaj o 16.30 włączcie Polskie Radio P*K🔴

W audycji „popołudnie z reporterem” będzie można posłuchać wywiadu o naszej fundacji. ❤️

Ewa i Kalina opowiedzą historie koni, ich zwyczaje i o funkcjonowaniu naszej fundacji. ❤️

Jeśli nie możesz włączyć radia, posłuchaj na stronie internetowej: https://www.radiopik.pl/344 🫡

20/01/2025

Równo co 6 tygodni odwiedza nas świetny kowal. To super człowiek, bardzo słowny i zawsze terminowy, co jest bardzo wyjątkowe w tej profesji ale przede wszystkim  świetny fachowiec, który tak struga kopyta, że naszym koniom naprawdę lepiej się chodzi.  Mówi się, że bez kopyt ni...

Adres

Toruńska 1
Łubianka
87-152

Telefon

+48508144310

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Konioholic - trening koni Ewa Winiarska umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij