31/03/2018
Czasami są takie dni, smutne dni kiedy mamy naszego psa po prostu dość, na samą myśl o treningu lub dłuższym spacerze żyć nam się odechciewa, przy każdej interakcji z psem denerwujemy się z byle powodu i unikamy interakcji z psem jak ognia. Sam miałem taką sytuację wiele razy...za pierwszym razem czułem się dziwnie bo z jednej strony wiem że psy są moją pasją, uwielbiam je trenować, spędzać z nimi czas, głaskać ect. a z drugiej strony nie miałem ochoty wchodzić w żadną interakcję z moim własnym psem...😅😅 bo wiedziałem że skończy się to moją flustracją i nerwami...Na szczęście następnego dnia wszystko wróciło do normy i znów mogłem z radością spędzać czas z psem. Kiedy 2 raz przyszło "to uczucie" dałem sobie i psu ok 2 godzin totalnej separacji i zająłem się swoimi rzeczami, przez ten czas trochę zatęskniłem za interakcją z psem, ale dalej miałem z tyłu głowy przeczucie że może się to źle skończyć. Postanowiłem wtedy że wyjdę z psem na dwór tylko po to żeby się pobawić, 0 oczekiwań, 0 szkolenia, tylko zabawa i ku mojemu zdziwieniu nie zezłościłem się ani razu i odzyskałem radość z interakcji z psem, wtedy pomyślałem sobie "kurczę skoro tak fajnie się bawimy to czemu by nie zamienić tej zabawy w małą sesję treningową". Kolejne 15 - 30 min spędziliśmy na treningu a następnie zadowoleni wróciliśmy do domu. Teraz kiedy mam "to straszne uczucie" zawsze daję sobie i psu trochę przestrzeni a potem idę się z nim pobawić bez oczekiwań czy szkolenia i wszystko wraca do normy. Polecam przetestować tę metodę, mnie pomogła i mam nadzieję że wam też się na coś przyda 😁😁😁😉