22/05/2026
Z Serii „Nasza stadko”
DANUSIA – wiek: tajemnica, której nie zna nawet ona sama.
Została nie tyle przygarnięta, co… złapana na ulicy w Piotrkowie Trybunalskim, pachnąca wolnością (i wszystkim, co z wolnością się wiąże jeśli wiesz o czym mówie), z pasażerami na gapę w postaci licznego towarzystwa pcheł.
Plan był prosty – chciałam dużego psa z prawdziwego zdarzenia.
Zatem Danusia pojechała do nowego domu… który uznała za zbyt nudny i po dwóch dniach dała dyla. Straż miejska szybko ją zlokalizowała, do schroniska przekazała, noc tam spędziła a ja – po tej niezbyt dyskretnej ucieczce – zrozumiałam, że to jednak przeznaczenie. Danutka wybrała nas, więc została.
Od tej pory wiernie trzyma się mojej nogi, chodzi bez smyczy, wpatrzona we mnie jak w obraz za miliony, i generalnie robi z siebie aniołka. Ale nie dajcie się zwieść tej jej słodkiej mordce i kompaktowym rozmiarom.
Bo Danutka… to osiedlowy sebix w wersji mikro.
Psy od 5 do 50 kg? Wszystkie zostały ustawione. Bez wyjątku. Jak dotąd – żadna ofiara nie śmiała jej oddać, chociaż parę psich kostek ząbkami potraktowała. W skrócie – rządzi na dzielni.
Do ludzi? To już inna bajka. Danusia to absolutny przytulak. Jej miejsce jest na kolanach, kanapach, poduszkach, ewentualnie na barku – byle wyżej od reszty tej amatorszczyzny. Ma w sobie coś z kierowniczki zmiany i zarazem samozwańczej królowej salonu. Każdy pies i człowiek zostaje przez nią natychmiast zorganizowany.
Podróżniczka z niej nie lada – była we Włoszech, Austrii, Słowacji, przeszła przez góry, lasy, miasta i pola. Choć prawdę mówiąc, zwiedza raczej z obowiązku, po prostu idzie tam gdzie „madka „ pójdzie. Zdecydowanie woli miękką kanapę niż asfalt i błoto.
Gości przyjmuje uprzejmie, ale nie ukrywa, że ludzie są fajniejsi niż psy.
Dostosowuje się do wymagań madki (czytaj: mnie), ale wewnętrznie ocenia każdego przybysza.
Na ulicy – celebrytka.
“Jaka słodka!”, “Ooo jaka śliczna!” – słychać z lewej, z prawej, z auta, z balkonu. Danusia przyjmuje komplementy za komplementem. „ Co to za rasa” pytają . A to bałuciara pospolita przecie.
Uczyć się nie lubi. I to nie tak, że nie może – po prostu ma ważniejsze rzeczy do roboty. Jak leżenie na kanapie … chociaż po leśnych pniach skakać lubi.