Koc-Pol Cat - Ragdoll cattery

Koc-Pol Cat - Ragdoll cattery Zapraszamy na stronę internetową:
www.ragdoll.pl
Staram się, aby wszystkie informacje były na bieżąco aktualizowane.

Boutique Ragdoll Cattery – KOCIOGRÓD
23 lata doświadczenia • 11 pokoleń linii KOC-POL CAT
Hodowla oparta na pełnych panelach MyCatDNA™
Zaawansowane profilowanie genetyczne + certyfikaty rodzicielstwa dla każdej linii
Rejestracja: FIFe / FPL–klub NoProblem Szczególnie gorąco zapraszam na FAQ - czyli odpowiedzi na najcześciej zadawane pytania:
https://www.ragdoll.pl/faq-lista-najczesciej-zadawanych-nam-pytan-wraz-z-odpowiedziami

27/04/2026

Milka, kotka adopcyjna.

27/04/2026

Petunia, kotka adopcyjna

27/04/2026

Kilka słów o planowanych adopcjach.

Poniedziałki mam wolne 🌸Tak sobie kiedyś postanowiłam, chociaż oczywiście słowo „wolne” w Kociogrodzie należy traktować ...
27/04/2026

Poniedziałki mam wolne 🌸

Tak sobie kiedyś postanowiłam, chociaż oczywiście słowo „wolne” w Kociogrodzie należy traktować z dużą ostrożnością. Bo tu zawsze ktoś mruczy, ktoś patrzy, ktoś czegoś potrzebuje, ktoś właśnie odkrył miskę, ktoś uznał, że kuweta wymaga natychmiastowej kontroli jakości, a ktoś inny położył się tak rozkosznie na środku mojego dnia, że nie wypada przejść obok obojętnie.

Ale mimo wszystko poniedziałek próbuję zostawić dla siebie.

Nie dlatego, że nic nie kocham bardziej niż nicnierobienie, chociaż przyznam, że sama koncepcja brzmi ostatnio coraz bardziej kusząco. Raczej dlatego, że bez odpoczynku nie da się potem naprawdę dobrze działać. Nie da się być uważną, cierpliwą, ciepłą, precyzyjną, obecną, jeśli człowiek przez cały czas jedzie na rezerwie. A ja bardzo nie chcę żyć na rezerwie. Nie chcę prowadzić Kociogrodu jak maszyny, która tylko odhacza kolejne zadania. Chcę go prowadzić sercem. A serce też musi czasem usiąść w fotelu, napić się kawy i powiedzieć: dziś troszkę ciszej, dobrze?

Dlaczego akurat poniedziałek?

Bo soboty są u mnie dniem spotkań z Państwem. To piękne dni, ważne dni, często wzruszające, bo widzę wtedy, jak zaczynają się nowe historie. Widzę spojrzenia ludzi, którzy po raz pierwszy biorą na ręce kociaka i nagle świat robi się miękki. Widzę dzieci, które milkną z zachwytu. Widzę dorosłych, którzy próbują zachować powagę, a po pięciu minutach mówią do kota głosem, którego sami się po sobie nie spodziewali. Soboty są cudowne, ale nie są wolne.

Niedziele też rzadko bywają naprawdę spokojne. W Kociogrodzie niedziela potrafi zacząć się od kawy, a skończyć na planach, rozmowach, filmach, decyzjach, kocich sprawach i nagłym odkryciu, że dzień gdzieś po drodze wyszedł z domu bez pożegnania. Więc wymyśliłam sobie poniedziałek.

Poniedziałek od zwalniania.

Nie od całkowitego zatrzymania, bo chyba jeszcze nie osiągnęłam takiego stopnia wtajemniczenia. Ale od zwolnienia na tyle, żeby wypić kawę spokojniej. Żeby przejść się po ogrodzie bez telefonu przyklejonego do dłoni. Żeby zjeść posiłek nie na stojąco, nie między jedną wiadomością a drugą, nie z myślą, że zaraz trzeba coś komuś odpisać. Żeby zobaczyć, czy coś zakwitło. Czy trawa urosła. Czy ptaki mają dziś coś do powiedzenia. Czy koty śpią tak słodko, że właściwie człowiek powinien się od nich uczyć życia.

Może nawet pozwolę sobie na drzemkę w ciągu dnia.

Piszę to zdanie z pewną nieśmiałością, bo brzmi prawie jak luksus. Drzemka. W poniedziałek. W środku dnia. Bez poczucia winy. No dobrze, może z odrobiną poczucia winy, bo ono u kobiet pracujących sercem zwykle siedzi gdzieś pod stołem i udaje, że go nie ma. Ale może dziś spróbuję je zignorować. Może dziś powiem mu: poczekaj, teraz śpię.

Dlatego proszę Państwa o wyrozumiałość.

Na dzisiejsze wiadomości nie odpiszę tak, jak zwykle. Nie dlatego, że są nieważne. Przeciwnie. One są tak ważne, że chcę odpowiedzieć na nie dobrze, spokojnie, z uważnością, a nie w biegu, między jednym obowiązkiem a drugim. Chcę być w kontakcie naprawdę, nie tylko technicznie.

Jutro wrócę.

Jutro porozmawiamy o adopcjach. O Balsamie. Może też o Petunii i Palmirze. O tych wszystkich kocich osobowościach, które czekają nie tylko na dom, ale na swoje miejsce w czyimś życiu. Postaram się jeszcze dzisiaj po południu nagrać dla Państwa filmik z kotkami. Pokazać je tak, jak ja je widzę. Opowiedzieć o nich. O ich oczach, ruchach, minach, o tej delikatnej magii, której nie zawsze da się uchwycić na zdjęciu, a która pojawia się nagle, kiedy kot spojrzy w kamerę i człowiek już wie, że przepadł.

A od jutra będę z Państwem w stałym kontakcie i dalej spokojnie poprowadzimy cały proces adopcyjny.

A dziś?

Dziś idę nicnierobić.

Nie wiem, czy Kociogród pozwoli mi na to przez cały dzień. Nie wiem, czy koty uznają mój plan za wiążący. Nie wiem, czy Baloo, ogród, dom i życie nie będą miały własnych uwag do mojego poniedziałku. Ale spróbuję.

Choć kilka godzin. Choć jedną kawę wypitą do końca. Choć jeden spacer bez pośpiechu. Choć jeden oddech, w którym nie trzeba niczego naprawiać, planować, sprawdzać ani udowadniać.

Bo czasem, żeby następnego dnia znów dawać z siebie dużo, trzeba jednego dnia pozwolić sobie po prostu być.

Pięknego dnia, Kochani 😽
Monika Koc

26/04/2026

Lekko to ja nie mam 🤪

26/04/2026

Balsam, kociak do adopcji

felieton: Nowa kosiarka nie dała rady… ja dałam :)Ostatnio miałam pod górkę. I to nie przez kilka dni czy tygodni, tylko...
25/04/2026

felieton: Nowa kosiarka nie dała rady… ja dałam :)

Ostatnio miałam pod górkę. I to nie przez kilka dni czy tygodni, tylko naprawdę długo… właściwie od zeszłego roku, od ostatniego koszenia trawnika.

Pamiętam ten dzień bardzo dobrze. Nowa kosiarka, taka „na przycisk”, bez szarpania, wygodna, nowoczesna… i jak się okazało – bardziej delikatna niż ja 😄 Miało być łatwiej, szybciej, przyjemniej. I było… przez chwilę.

Niedługo później ja sama wylądowałam w szpitalu. W stanie, który zatrzymuje wszystko. To był ten moment graniczny, kiedy organizm mówi „dość”, a życie robi zwrot akcji, którego nikt nie planował.

Od tego miejsca zaczęła się zupełnie inna historia. Powolna, momentami trudna, bez spektakularnych efektów. Raczej składanie siebie kawałek po kawałku. Najpierw powrót do podstaw, potem do siły, do równowagi.

Dzisiaj mogę powiedzieć, że wróciłam. Już chodzę normalnie, nawet nie kuśtykam, wózek rehabilitacyjny stoi z boku i mam nadzieję, że już tam zostanie. Coraz bardziej się prostuję, coraz mocniej czuję, że moje ciało znowu mnie niesie. Czyli oficjalnie wróciłam do wersji „samodzielna i groźna” 😉

Głowa też się zmieniła. Spokojniejsza, bardziej selektywna. Odpuszczam rzeczy, którymi w ogóle nie powinnam się zajmować. I powiem Wam, że to jest jedna z przyjemniejszych umiejętności, jakie odkryłam :)

Nie wszystko jest jeszcze idealne. Kilka parametrów w badaniach nadal nie jest tam, gdzie powinno być. Ale już się z tym nie szarpię. Robię swoje, spokojnie, krok po kroku.

Zmieniło się też moje podejście do czasu i do siebie. Przyjmuję siwiznę, zmarszczki, to, że ciało ma swoją historię. I naprawdę nie widzę w tym problemu. Jeśli mam sprawność, jeśli mam siłę i chęć do życia, to jest dla mnie najważniejsze.

Czasem mam wrażenie, że trafiłam do zupełnie innej rzeczywistości. W domu pojawiają się roboty, rozwiązania, które jeszcze chwilę temu wydawały się abstrakcją, coraz więcej rzeczy ogarniam z telefonu, a do tego dochodzą asystenci AI, którzy tłumaczą mi świat, którego do końca nie rozumiem… ale który bardzo mnie ciekawi. Mam momentami wrażenie, że ktoś mnie przeniósł do przyszłości i zapomniał dać instrukcję obsługi 😄

I co ciekawe… ja się w tym odnajduję. Uczę się, sprawdzam, kombinuję. Bawię się tym. Czasem jak dziecko.

Rano wskakuję w biały dres i idę do przodu. Na własnych nogach. Ze swoją głową pełną kolejnych pomysłów.

A jednocześnie niczego nie zgubiłam. Nadal jest ogród, nadal są koty i ich spokojna obecność, nadal jest natura, która trzyma mnie w równowadze.

I gdzieś pomiędzy tym wszystkim – między tym trudnym momentem sprzed roku a tym, co jest teraz – jestem ja. Trochę inna, trochę bardziej uważna, ale z ogromnym apetytem na życie.

I chyba pierwszy raz od dawna mogę powiedzieć zupełnie spokojnie… że mimo wszystko jest dobrze. 🤍🐾✨

Monika Koc

24/04/2026

Dobry wieczór Kochani ☕🐾

mam dla Was pewne wyznanie… i jednocześnie prośbę o pomoc, bo stoję przed decyzją, która okazała się znacznie trudniejsza, niż przypuszczałam… chodzi o wybór ekspresu do kawy do mojego różowego coffeebaru.

Na początku wszystko wydawało się oczywiste. Chciałam kupić ekspres kapsułkowy. Szybki, wygodny, prosty w obsłudze. Taki, który pozwoli nam skupić się na tym, co najważniejsze, czyli na rozmowach, kotach i tej naszej wspólnej „kawce z kłaczkiem”. Wyobrażałam to sobie bardzo praktycznie. Pytam, jaką kawę ktoś chce, wskazuje kapsułkę, chwila i kawa gotowa. Bez mielenia, bez odmierzania, bez całej tej kawowej procedury.

I naprawdę uważałam, że to świetny pomysł… do momentu, kiedy ktoś zwrócił mi uwagę, że to jednak pójście na łatwiznę, że kapsułki nie są najlepszym wyborem ani pod względem jakości, ani zdrowia… i że przy takim miejscu, jakie tworzę, to może po prostu nie pasować.

Przyznam szczerze, że najpierw potraktowałam to z lekkim dystansem, ale później zaczęłam się nad tym zastanawiać. I nagle zobaczyłam to wszystko inaczej. Ten mój coffeebar, dopracowany w każdym detalu, pełen światła, koloru i klimatu… i gdzieś w tym wszystkim ekspres na kapsułki. I coś przestało mi się zgadzać.

No i zostałam z dylematem.

Bo z jednej strony zależy mi na wygodzie i sprawności, a z drugiej… chciałabym, żeby kawa była naprawdę dobra. Żeby miała smak, aromat, żeby pasowała do tego miejsca i do całej atmosfery, którą tu tworzę. I żeby sam ekspres też był jego częścią, a nie przypadkowym dodatkiem.

Problem w tym, że wybór jest ogromny. Ekspresy automatyczne, kolbowe, różne systemy, różne funkcje… i im więcej czytam, tym mniej wiem.

Dlatego zwracam się do Was. Wiem, że wśród Was jest wielu prawdziwych miłośników kawy. Powiedzcie mi, proszę, co wybralibyście na moim miejscu? Na co zwrócić uwagę? Jaki ekspres sprawdzi się najlepiej, jeśli zależy mi zarówno na jakości kawy, jak i na estetyce?

Co do ceny… dam radę 😉

Ale wybór… tutaj naprawdę potrzebuję Waszego doświadczenia.

Będę bardzo wdzięczna za każdą podpowiedź ☕🐾✨

24/04/2026

Dobry wieczór Kochani… ☕🌸🐾

piątek… piąteczek… piątunio… i wreszcie ta jedna, spokojna chwila, kiedy można usiąść… odetchnąć… i po prostu pobyć…

a ja dzisiaj siedzę… i patrzę… i trochę nie mogę się napatrzeć… bo mój różowy coffeebar już stoi… na swoim miejscu… dokładnie tam, gdzie powinien być… jakby od zawsze był częścią tego pokoju… jakby ktoś go tu po prostu… wyczarował…

jest dokładnie taki… jak lubię… miękki w odbiorze… delikatny… ale jednocześnie wyrazisty… i tak pięknie wpisuje się w tę przestrzeń, że aż trudno uwierzyć, że jeszcze chwilę temu go tu nie było…

a wokół niego… oczywiście życie…

Alchemia i Hagrid urządzili sobie prawdziwe polowanie… bo przy przesuwaniu mebli, przy tym całym „układaniu świata na nowo”… nagle zaczęły pojawiać się zagubione zabawki… takie, o których już dawno zapomniałam…

i widać było od razu, które były najważniejsze… bo od dobrej godziny trwa gonitwa… taka prawdziwa, dziecięca radość… kocia zabawa bez końca…

a ja siedzę… z filiżanką popołudniowej herbaty… i chłonę to wszystko…

to światło, które wpada przez okna…
ten zapach wiosny, który wypełnia cały pokój…
tę różowość magnolii, które zaglądają do środka jakby chciały być częścią tego świata…

i ten mój mebelek… który naprawdę wygląda, jakby został tu postawiony nie przez człowieka… tylko przez jakąś dobrą, cichą magię…

no i koty…

bo bez nich… bez tej miękkiej obecności… bez tego szelestu łapek, bez tej całej gonitwy za piłeczką… to wnętrze byłoby po prostu niepełne…

oj… rozowo mi… naprawdę rozowo… i wokół… i gdzieś głęboko we mnie…

życzę Wam Kochani pięknego, spokojnego weekendu… takiego z chwilą dla siebie… z oddechem… i z czymś, co sprawia, że robi się po prostu… dobrze 🤍🐾🌸

24/04/2026
LOLEK jest....obłędnie słodki. ..jest środek nocy, jednym okiem zerkam na film "wiek Adelina", a drugim przygotowuje fot...
21/04/2026

LOLEK jest....obłędnie słodki. ..jest środek nocy, jednym okiem zerkam na film "wiek Adelina", a drugim przygotowuje fotki tego słodziaka na stronę i musze przyznać, że jestem podłamana, bo choć bardzo się starałam, to żadna fotka nie oddaje urody tego malca. Musicie zobaczyć na żywo. Koniecznie. Zapraszam :)

Nareszcie pada… i powiem Wam szczerze, oddycham z ulgą taką prawdziwą, głęboką, aż gdzieś spod łopatek… bo deszcz to nie...
20/04/2026

Nareszcie pada… i powiem Wam szczerze, oddycham z ulgą taką prawdziwą, głęboką, aż gdzieś spod łopatek… bo deszcz to nie jest tylko woda dla ogrodu, choć oczywiście moje rabaty właśnie robią meksykańską falę z wdzięczności… deszcz to jest oficjalny, zatwierdzony przez naturę, podpisany i opieczętowany zakaz prac ogrodowych… a ja jestem bardzo zdyscyplinowana, jeśli chodzi o przestrzeganie takich zakazów… ;)

No bo jak pada, to przecież nie można… nie da się… to by było wbrew naturze, a ja z naturą nie dyskutuję… więc siedzę… z kawą… i to taką wypitą bez pośpiechu, bez biegania między jednym chwastem a drugim, bez myśli, że „jeszcze tylko tu coś poprawię”… nie… teraz mogę pomiziać kociaki, które nagle przypomniały sobie, że istnieją i że właściwie to są bardzo przytulne… mogę spojrzeć psu głęboko w oczy i z pełną powagą powiedzieć „nie, nie ma spacerku… nie ma zaczepiania kolegów z osiedla… nie ma też odkopywania w ogrodzie tego, co ja przed chwilą z takim zaangażowaniem zakopałam”… i on patrzy na mnie… ja patrzę na niego… i oboje wiemy, że dziś wygrał deszcz…

Leżakowanie na szezlongu… koniec, kropka, nie negocjujemy…

Schowałam też buty przed Ali… tak profilaktycznie… bo ostatnio uznała, że obuwie to nie jest element garderoby, tylko przekąska… i to taka wykwintna… dwie pary wciągnęła… dwie… i oczywiście nie jakieś stare, nie, absolutnie… tylko te „ładniejsze”… zawsze te ładniejsze… zaczynam się zastanawiać, czy ona ma jakiś wbudowany radar na drogie rzeczy…

I nagle… cisza…

Taka cisza, która nie mówi „rusz się, działaj, rób”, tylko taka, która mówi „usiądź, kobieto… może teraz jest ten moment”…

No to usiadłam…
Otworzyłam komputer…I zobaczyłam katalogi ze zdjęciami… setki zdjęć dostępnych kociaków… robionych gdzieś pomiędzy jednym obowiązkiem a drugim, z myślą „o, to będzie piękne, to wrzucę, to pokażę”… i oczywiście… nie było czasu… nie było siły… życie miało inne pomysły…
I tak patrzę na te zdjęcia i myślę sobie… no dobrze… to może teraz?
No i strona… ta moja ukochana, dopieszczana w głowie, a w rzeczywistości… no cóż… powiedzmy, że ma potencjał…

Zaległości? Ogromne.
Plan? Ambitny.
No to niech sobie pada tydzień… tydzień powinien mi wystarczyć… usiądę, skupię się, będę mega zaangażowana, zdeterminowana, w ogóle w trybie „produktywność level master”…

…hahahaha…

Przepraszam… na chwilę włączyły mi się jakieś filmiki motywacyjne z YouTube…

Już wyłączyłam… :)

Prawda jest taka, że jak ja dziś chociaż trochę posiedzę przy tym komputerze i nie wpadnę w odmęty scrollowania Facebooka… to będzie sukces dnia… naprawdę… wielki sukces…

A najlepsze jest to, że dziś jest poniedziałek… czyli mój dzień wolny…

Więc oczywiście… pracuję…
W czasie wolnym…
Uwielbiam tę logikę… naprawdę…

Ale powiem Wam coś zupełnie szczerze… ten poranek jest dobry… taki spokojny, miękki, bez ciśnienia… deszcz spada, ogród oddycha, ja oddycham razem z nim… i pierwszy raz od dawna mam wrażenie, że nie muszę gonić…

Że mogę po prostu być…
Z kawą… z kotami… z tym wszystkim, co stworzyłam…
Może właśnie o to chodzi…
Nie o to, żeby zrobić wszystko… tylko żeby czasem usiąść w środku tego swojego świata i powiedzieć… „dobra… jest dobrze…”
Więc tak… niech pada… Nawet tydzień…

A ja… ja będę robić swoje… trochę pracy, trochę nicnierobienia, trochę głaskania, trochę patrzenia w deszcz…

I jeśli ten początek dnia ma być zapowiedzią całego tygodnia…

to ja się pod tym podpisuję obiema rękami… i jeszcze łapą kota, który właśnie wszedł mi na klawiaturę i uznał, że to jest najlepszy moment, żeby mi pomóc pisać…

Trzymajcie kciuki… bo zapowiada się dobrze… naprawdę dobrze…
💛

a poniżej pierwsza gotowa fota mega rozmruczanej kociej panienki w opcji show/breeder

Adres

Równikowa 16
Łódź
93-464

Godziny Otwarcia

Środa 11:00 - 19:00
Piątek 11:00 - 19:00
Sobota 11:00 - 19:00

Telefon

+48791155791

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Koc-Pol Cat - Ragdoll cattery umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Koc-Pol Cat - Ragdoll cattery:

Udostępnij