12/03/2021
Ostatnio zaczęłam reagować alergicznie na kolejną diagnozę "alergia" stawiana przez lekarzy weterynarii. Niedługo nie będzie zwierzaka, który jej nie ma..
a przecież alergia to PATOLOGICZNA odpowiedź na alergen i powstanie stanu zapalnego na kontakt z czymś pozornie nieszkodliwym. Objawy są rożne: od kataru po wstrząs, ale podstawą jest to, ze organizm reaguje NIENORMALNIE - albo na "byle co", albo zbyt gwałtownie.
Nie można uznać, ze zwierzę jest uczulone na środek zawierający chlor, którym są zmywane podłogi, ponieważ chlor to silnie drażniąca substancja i reakcja organizmu na kontakt z nim jest całkowicie NATURALNA. To samo dotyczy stosowania nadmiaru kosmetyków w pielęgnacji zwierząt - przesuszona skóra, z której ciągle zmywany jest film ochronny stanie sucha, łuszcząca i wędząca, żadnej "alergii" tu nie...
Podobny scenariusz można zauważyć przyglądając się bliżej wielu "alergiom pokarmowym". Myśląc torem wielu weterynarzy powinniśmy stwierdzić, że połowa ludzkości jest uczulona na sok z kiszonej kapusty, bo wywołuje on biegunkę ;). Niegdys stwierdzenie FAKTYCZNIE PATOLOGICZNEJ reakcji na pokarm było rzadkością. Problemy gastryczne traktowano jako efekt nieprawidłowej diety. I zamiast szpikować zwierzaka sterydami, zamiast trzymać go na sztucznej, przemysłowej karmie (przypominam, wg medycyny wschodniej nieurozmaicona dieta, choćby i zbilansowana jest przyczyną ...alergii. a pies to nie panda wielka. naprawdę nie żywi się jednym rodzajem pokarmu... ;)) - po prostu modyfikowano dietę tak, by nie występowały objawy nietolerancji... Popatrzmy też na sytuację, gdy pies dostaje, oprócz swojego jedzenia, resztki z ludzkiego stołu. tłuste, doprawione, przetworzone. To naturalne, ze rozwinie się u niego "alergia" - biegunki, wzdęcia, świąd. To NATURALNA reakcja organizmu na nieprawidłowe żywienie... i zwykle wystarczy odstawić owe "smaczki", nie trzeba nawet wprowadzać specjalnej diety... ewentualnie przez jakiś czas zalecić podawanie ostropestu w celu oczyszczenia zbolałej wątroby. Podobnie rzecz ma się ze zwierzakami karmionymi karmami przemysłowymi niskiej jakości. One nie mają alergii. ich organizm po prostu buntuje się przeciw nadmiarowi barwników, konserwantów i dosmaczaczy... ma w tym nic patologicznego.
Oczywiście, są zwierzęta cierpiące na skłonność do bardzo silnej odpowiedzi immunologicznej organizmu, oczywiście są i takie, które reagują na czynniki pozornie nieszkodliwe, ale to naprawdę nie jest taki odsetek populacji jak mogłoby się wydawać po lekturze kart chorób... Prawda jest taka, ze KAŻDY z nas (i każde zwierzę) ma tzw. naturalnego wroga - czyli substancje, na która reaguje bardzo gwałtownie. Tylko dla jednego będzie to podana w iniekcji penicylina, a dla drugiego laktoza w mleku. Czy jednak wszyscy powinniśmy być w tej sytuacji być "leczonymi" lekami sterydowymi, inhibitorami kinaz janusowych czy lekami antyhistaminowymi? Tak na wszelki wypadek? nawet jesli objawy naszej straszliwej "alergii" to katar przez dwa tygodnie wiosny? Dlaczego to pytam? Ponieważ WSZYSTKIE leki modyfikujące działanie układu immunologicznego mają wpływ na odporność, zarówno na patogeny w rodzaju wirusów lub bakterii jak i na powstawanie nowotworów. Nie na darmo mówi się, że istoty poddawane leczeniu nimi muszą być monitorowane pod względem procesów rozrostowych. Może wiec warto pomyśleć zanim tak łatwo zgodzimy się na leczenie "alergii" u naszego zwierzaka?