Wrocław na czterech łapach

Wrocław na czterech łapach Kiedyś przestrzeń Nioki i Bisou, dziś czasem pisze tutaj Bruno, pies długi!

Od pół roku mieszka z nami Bruno. Ma ksywę Parówa z racji figury - jest to pies długi, na krótkich łapkach. Miał być mik...
09/09/2025

Od pół roku mieszka z nami Bruno. Ma ksywę Parówa z racji figury - jest to pies długi, na krótkich łapkach. Miał być miksem labradora i jamnika, ale nam wygląda raczej na mieszankę jamnika i jakiegoś staffa. Jest adopciakiem, błąkał się, zanim trafił do schroniska. Z Nioką dogadywał się dobrze, ale na dystans: pierwszego dnia ustaliła zasady, zakazując mu dobierania się do jej miski 😆 Trochę się jej bal, ale też widział jej kruchość: w ostatnich tygodniach zdawał się jej bronić na spacerach. W czasie jej chorowania i odchodzenia widać było, że czuje się niepewnie i że jest zestresowany. Teraz powoli się otwiera, wyluzowuje i widać zmianę nie tylko w stosunku do jego początków u nas, ale i do czasu odchodzenia Nioki. Fajny to pies, bardzo inny, niż nasze suki, ale zarazem pod wieloma względami do nich podobny. Wymagający, bo z przeszłością, ale też dający ogrom radości i wiele satysfakcji. Cieszymy się, że był z Nioką przez ostatnie pół roku jej życia: był dla niej zastrzykiem energii, dzięki któremu chciało jej się próbować nadążać za nim na spacerach, i okazją do próbowania nowych smaczków. Cieszymy się, że jest teraz - jest psią obecnością w domu, młodą energią, zupełnie inną psią osobowością. Podwija łapki jak kotek, paraduje po mieszkaniu z naszym butem, którego nie gryzie, ale traktuje jak smoczek, drze mordę na wszystkie psy, uczy nas szybko biegać i oczywiście nade wszystko kocha jeść. Fajnie jest towarzyszyć tej małej mendzie w oswajaniu świata.

Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie i Wasze słowa. To dla mnie poruszające, jak wiele osób kojarzy i pamięta Niokę. Na ra...
25/08/2025

Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie i Wasze słowa. To dla mnie poruszające, jak wiele osób kojarzy i pamięta Niokę. Na razie trudno jest mi odpisać każdemu i każdej z Was, ale mam nadzieję, że za jakiś czas będę w stanie to zrobić. Tymczasem mam Wasze słowa i obecność w sercu, głęboko.

Chciałam Wam napisać, że ta żałoba jest zupełnie inna, niż się spodziewałam. Myślałam, że jej odejście będzie końcem świata. Że będzie kosmosem bólu, że będzie niemożliwą do objęcia rozpaczą. Kochaliśmy tą pies (jak o niej mówiliśmy) najbardziej na świecie.

I jest ból, chwilami szarpiący, dotkliwy, przenikający.
Jest pustka ogromna, w sercu, w domu, w życiu. Jest płacz. Na szczęście.

Ale jest też bardzo dużo akceptacji, bardzo dużo spokoju, bardzo dużo wzruszenia i dobrego wspominania.

Chyba dzięki temu, jak wyglądało jej odchodzenie, temu, że widzieliśmy, jak bardzo słabnie, ale i temu, jak byliśmy świadkami jej świetlistych momentów, i dzięki temu, że mogliśmy się pożegnać, najpiękniej, jak można sobie wyobrazić.

Nioka miała być uśpiona już w poniedziałek. Umówiliśmy się na eutanazję, zadzwoniłam do Tęczowego Mostu. A w lecznicy czekała na nas s**a, która zdecydowała, że to jeszcze nie dziś. Wyraźnie ucieszyła się z powrotu do domu, choć spala już tylko w przedpokoju, nie chciała nigdzie indziej. Wtorek był jej najlepszym dniem, była wtedy najbardziej sobą i najwięcej miała radości. Nawet jeszcze w środę, już po ataku i gdy jasne było, że kroplówki podnoszą ją tylko na chwilę, jadła schab i wafelki od lodów i cieszyła się obecnością Cioć. Nawet jeszcze w czwartek, gdy już była naprawdę bardzo słaba, chwilę przed eutanazją wciągnęła solidną porcję schabu i usnęła w miejscu, które znała, lubiła i które było przesycone jej zapachem.

W nocy ze środy na czwartek, tej nocy, o której wiedzieliśmy, że jest naszą ostatnią razem, wleciała do naszego mieszkania krzewioróżka żółtoczarna. Taki magiczny, rzadki owad. Wiadomość od wszechświata, że piękno i zachwyt będą zawsze i że Nioka po prostu połączy się na nowo z wielką rzeką życia.

I nasze wieczory na kocyku przed blokiem, razem. Jeszcze nie mam odwagi usiąść tam sama. Ale są we mnie jak coś jasnego i ciepłego.

Zapisujemy powoli kolejne punkty Psiekalogu - psikazań wedlug suki Nioki, naszej może największej nauczycielki życia.

Dzisiaj odeszła Nioka. Pras**a, absolutne wcielenie wiecznej psiości, fighterka, znawczyni i nauczycielka życia, która s...
21/08/2025

Dzisiaj odeszła Nioka. Pras**a, absolutne wcielenie wiecznej psiości, fighterka, znawczyni i nauczycielka życia, która sama zdecydowała, kiedy i w jaki sposób odejdzie. Nie wiedzieliśmy wcześniej, że odchodzenie i żegnanie się mogą być tak piękne i tak dobre. Nauczyła nas ogromnie dużo przez całe swoje długie życie, a może jeszcze więcej przez kilka dni swojego odchodzenia. Dziękujemy, że nas wybrałaś, Nioka. Bycie Twoimi opiekunami było przywilejem i przyjemnością.

Zdjęcie nie czarno-biale, bo śmierć też jest o życiu. Śmierć Nioki bardzo taka była.

W dzień, gdy stan Bisou pogorszył się na tyle, że została po raz pierwszy w klinice, czułam, że jest źle. Trudno mi było...
19/03/2024

W dzień, gdy stan Bisou pogorszył się na tyle, że została po raz pierwszy w klinice, czułam, że jest źle. Trudno mi było wysiedzieć na teamsowym zebraniu rano i rysowałam w szkicowniku różne wariacje na temat wyrwy i pęknięcia. Potem poszłam na zajęcia, w czasie jednych z nich musiałam odebrać telefon z kliniki. Wróciłam roztrzęsiona. Podczas kolejnych uspokoiłam się.

Gdy wracałam do domu, przyszedł do mnie nagle obraz. Płótno z wyciętą dziurą. A na tej dziurze powoli, etapami, nanizujące się niteczki farby akrylowej.

Gojenie.

Wczoraj wycięłam tę dziurę.

Okazuje się, że niteczki nie chcą się tworzyć. Farba nie jest na tyle kleista. Gojenie na swoje prawa. Dziura długo będzie duża.

To nawet nie będą niteczki. To będą jakieś kawałeczki, które będą powoli, bardzo powoli przyklejać się do brzegów.

Takie materialne odzwierciedlenie tego procesu jest mi bardzo potrzebne.

Tymczasem w farbie jest łapa Nioki. Oczywiście zdążyłam spanikować, że to krew, gdy przypomniałam sobie, że wczoraj ze zdziwieniem podniosła pysk, gdy malowałam opierając płótno na klatce. Widocznie wtedy kapnęła na nią. Kolor się zgadza.

Chodźcie na naszego Instagrama, tam częściej publikuję, na psim fanpage'u i na Opowieściach.

https://www.instagram.com/niokaibisou?igsh=MW1mZXVpcXF5MWhhcQ==

Mieliśmy,  mamy piosenki na różne okazje.Spontaniczne przeróbki istniejących lub te wymyślone przez nas.Przeróbki tytułó...
14/03/2024

Mieliśmy, mamy piosenki na różne okazje.

Spontaniczne przeróbki istniejących lub te wymyślone przez nas.

Przeróbki tytułów filmów. Zawsze z motywem suki.

I był tekst - how to sukvive? Zamiast survive.

Próbujemy sur-vive, suk-vive, prze-trwać, czyli trochę przeczekać, trochę płynąć, ale s**a, suki są nadal w tym, ta, która jest i ta, której nie ma.

Rozmawialiśmy wczoraj o tym, że śmierć Nioki będzie zarazem końcem całego naszego dotychczasowego życia. Śmierć Bisou już nim właściwie jest.

A zarazem to życie trwa dalej.

Nioka przyjechała z nami do Wrocławia. Wzięliśmy ją 3 miesiące wcześniej. Rok po naszym ślubie. Biz pojawiła się, gdy mieszkałam tu, jeszcze w głównej mierze sama, od 3 miesięcy.

Ale ostatnio już mało były z nami na zewnątrz. Głównie w domu. Zwinięte w kłębek, senne, starutkie. Takie już inne.

Z moją terapeutką rozmawiałyśmy dużo o lęku przed stratą. Powiedziała mi kiedyś słowa, które we mnie zostały: "Pani Agato, kiedy już przetoczy się żałoba, na pewno będzie inaczej, ale skąd Pani wie, że gorzej?"

Przynosi mi to jakąś nadzieję.

Na zdjęciu droga z Tęczowego Mostu. Piękna droga.

Nioka znów nie najlepiej. Somatycznie i psychicznie. Ona też jest w żałobie. Ta myśl, że ją też możemy niedługo stracić....
13/03/2024

Nioka znów nie najlepiej.

Somatycznie i psychicznie. Ona też jest w żałobie.

Ta myśl, że ją też możemy niedługo stracić. Tak czy tak to nastąpi niedługo, biorąc pod uwagę jej wiek. Ale czy przetrzyma stratę Bisou?

I to poczucie, że nasz wpływ na to jest niewielki. To jest tak bardzo o utracie kontroli.

A zarazem przypomnienie, że teraz jest i że trzeba być przy niej, że życie dalej biegnie i ci, którzy zostali, są ważni.

Wczoraj przyszło do mnie, że przeżywam tę stratę tak bardzo nie tylko ze względu na Bizonka. Nie tylko ze względu na to, jak była cudowna i jak bezwarunkowa i czysta jest psia miłość.

Że w tej stracie są też moje żałoby, których ze względu na okoliczności nie mogłam domknąć. I one teraz mogą być usłyszane.

Moje ważne, najważniejsze kobiety z rodu, przy których odchodzeniu nie mogłam być.

I ja sama z przeszłości.

Dziewczynka, której nikt nie głaskał tak jak my umierającej Bisou, gdy walił jej się świat.

I wiecie, to jest ok. To jest ważne i potrzebne.

I w jakiś sposób przynosi ciut ulgi.

Dobrego dnia!

Dziękuję Wam, Kochane i Kochani, za ogrom wsparcia. Nie jestem w stanie odpisywać. Znajduję jej zdjęcia, o których zupeł...
12/03/2024

Dziękuję Wam, Kochane i Kochani, za ogrom wsparcia. Nie jestem w stanie odpisywać.

Znajduję jej zdjęcia, o których zupełnie nie pamiętałam, i bolą bardzo, ale cieszę się, że je mam. Nie pamiętałam na przykład, że zrobiłam zdjęcie śladów jej łapeczek na śniegu.

Dziś z Nioką na pobranie krwi, pierwszy raz bez Bizonka. Na razie staram się nie myśleć o tym, że Nioka jest już bardzo stara i że pogorszyły jej się wyniki. Jesteśmy razem i dajemy sobie dużo ciepła.

Jarkowi śniła się dziś malutka. Była młoda, wyszła sobie z wózeczka i biegała beztrosko.

Fale bólu i fale ukojenia, czasem jakiegoś odcięcia.

Żałoba.

Dziękuję Wam ogromnie za wsparcie. To jest takie światełko ❤️ nie jestem w stanie w tej chwili odpisać na komentarze, al...
11/03/2024

Dziękuję Wam ogromnie za wsparcie. To jest takie światełko ❤️ nie jestem w stanie w tej chwili odpisać na komentarze, ale dziękuję z samej głębi.

To nie jest moja pierwsza strata w życiu. Mam też historię głębokiej traumy i wieloletniego wychodzenia z niej, dobrze znam ból.

Ale nie wiedziałam, że może istnieć taki ból, jak ten.

Mam filtr z jej obecnością w oczach. Mój mózg wkleja jej obraz w te miejsca, gdzie zawsze sobie leżała. Świadomość wie, że jej nie ma, ale mimo woli szukam tego czarnego precla. Widzę ją koło Nioki na spacerach. Widzę ją biegnącą radośnie w moją stronę na klatce schodowej, gdy wracaliśmy całą gromadą do domu.

Tak trudno uwierzyć, że już nigdy. Nevermore.

Wczoraj jeszcze, odwożąc jej ciało do Tęczowego Mostu, próbowałam je zapamiętać dotykiem. Wąchałam jej łapki. Łapki pachniały tak samo, jak za życia. Jej ciało było takie spokojne. Takie pogodzone. To była dobra droga.

Wszystko, co było najcudowniejsze i najsłodsze w byciu razem, jest teraz k.rewsko, niewyobrażalnie bolesne.

Wiem, że to będzie się goić powoli. Wiem, że nie ma innego wyjścia, jak wejść w ten ból z całą otwartością. Ale jest kosmosem na tę chwilę, jest otchłanią. Cała moja wiedza o procesach emocjonalnych sobie jest i mnie wspiera, bo wiem, że to jest do przeżycia, ale na razie emocje i ciało dryfują po jakimś zupełnie nowym morzu, chwilami się podtapiając.

Ale było warto. Totalnie. Ponad trzynaście lat miłości.

Jeśli możecie, napiszcie, co Wam pomogło przetrwać stratę.

Bo przetrwaliście. I my też przetrwamy.

Nioka, po kilku bardzo złych dniach odzyskała apetyt, przestała mieć rozstrój żołądka, ma chwile radości i Nioczny élan vital, czyli wku.wa (taka prawda) i ciąga nas na nieprawdopodobnie dla niej długie spacery. Jest na lekach uspokajających, wiadomo. Ale ma apetyt na życie.

Nasze nauczycielki. Obie.

Na zdjęciu rysunek przedstawiający Bizonka, sprzed kilku lat. Malinę, Burbona, ciasto i masło.

Bizonko odeszła wczoraj około 20.00.Odprowadziliśmy ją. Już nie cierpi. Już nie leży bezwładnie, jak od kilku dni, i nie...
10/03/2024

Bizonko odeszła wczoraj około 20.00.

Odprowadziliśmy ją.

Już nie cierpi. Już nie leży bezwładnie, jak od kilku dni, i nie musi być karmiona przez sondę. Już jej nic nie boli ani nic nie osłabia.

Przedwczoraj podjęła decyzję. Powiedziała nam, że już czas.

Wczorajsze wyniki badań to potwierdziły.

Płaczę i zarazem mam w sobie głęboki spokój. Byliśmy jej to winni.

Boli jak ch.j, ale to nas boli, nie ją. Przetrwamy to. Zagoimy. Dostaliśmy od niej tak bardzo dużo.

I tak pięknie się odbyło to pożegnanie, w takim szacunku, z ogromnym wsparciem lekarek.

Żałoba to adaptacja do braku.

Śmierć jest o życiu.

Biegaj wolno, Bizonku.

Pomyślcie dziś o niej ciepło. Niech jej dusza trafi do innego, pięknego ciała. Niech będzie bardzo, bardzo szczęśliwa. Zasłużyła na to, bo była wspaniałym psem.

Dziękuję Wam, że byliście z nami. Ucałujcie Wasze zwierzaki i pamiętajcie, nawet jeśli ta wspólna podróż ma kres, nadal jest najpiękniejsza.

Bisou, wrzesień (?) 2010 - 09.03.2024

Powrót z drugiego już wyjazdu bez suk. Możliwy dzięki Cioci Natalii. Tyle odkryć. Przede wszystkim to, że jednak nie jes...
15/08/2022

Powrót z drugiego już wyjazdu bez suk. Możliwy dzięki Cioci Natalii. Tyle odkryć. Przede wszystkim to, że jednak nie jesteśmy sukom do życia niezbędni 😁🤣😂

Jest oficjalny komunikat w sprawie zatrucia Odry. Nie wchodźcie do rzeki, nie pozwalajcie kąpać się psom.
10/08/2022

Jest oficjalny komunikat w sprawie zatrucia Odry. Nie wchodźcie do rzeki, nie pozwalajcie kąpać się psom.

W związku z pojawieniem się śniętych ryb na Odrzańskiej Drodze Wodnej  pracownicy Wód Polskich podejmują szereg czynności i działań zmierzających do ograniczenia tego problemu i znalezienia przyczyny. Nasze służby monitorują też sytuację i pozostają w stałym kontakcie z organizacj...

Jeśli ktoś z Was tego lata wybiera się do Görlitz, przepyszna kawa na Was tu czeka ♥️ a na pieski miseczka wody 😊
02/08/2022

Jeśli ktoś z Was tego lata wybiera się do Görlitz, przepyszna kawa na Was tu czeka ♥️ a na pieski miseczka wody 😊

Adresse

Elisabethplatz Görlitz
Görlitz
02827

Webseite

Benachrichtigungen

Lassen Sie sich von uns eine E-Mail senden und seien Sie der erste der Neuigkeiten und Aktionen von Wrocław na czterech łapach erfährt. Ihre E-Mail-Adresse wird nicht für andere Zwecke verwendet und Sie können sich jederzeit abmelden.

Teilen

Kategorie