13/08/2025
W temacie lęków poruszyliśmy już kwestie poczucia bezpieczeństwa i lęku przed porzuceniem czy samotnością. Utratą wizji tak przyjemnych spacerów i czasu u boku człowieka. Nie jest to jedyny lęk Nortona, jednak poza tym nie ma ich tak wiele.
Jest jednak kwestia, która budzi w nim o wiele większą panikę i nad którą w warunkach schroniskowych trudniej jest pracować, możliwe jest jednak wspieranie Nortona najlepiej jak się tylko da. W tym temacie Norton nigdy nie wykazał się cieniem agresji, widać jednak, że potrafi być tym niezwykle przerażony, trzeba w krytycznych momentach myśleć za niego, bo wchodzi on w tryb przetrwania. I o ile to nieeeezwykle inteligenty pies, tak w takich momentach nie może być samodzielny i nie potrafi sam sięgnąć po swoje techniki radzenia sobie ze stresem. Chyba, że mówimy o lekkim natężeniu.
A o czym mowa? O wybuchach! Hukach, strzałach, fajorwerkach, silnych grzmotach. Wszystkich głośnych, nieprzewidywanych dźwiękach 🥺
Niestety, ale w pobliżu naszego schroniska znajduje się poligon wojskowy, na którym czasem przez kilka tygodni odbywają się głośne detonacje. I to jest zdecydowanie największy problem.
Jeśli chodzi o drobniejsze strzały - jeśli nie jest on nakręcony i nie wyszukuje zagrożenia w każdym dźwięku (po wcześniejszej serii wybuchów) to potrafi je już pięknie dźwignąć i zająć się swoimi sprawami.
Jeśli jednak chodzi o wybuchy, to rozwiązaniem dla niego jest:
- zmiana boksu na taki z możliwością wejścia do cichszego wnętrza
- unikanie wychodzenia na spacer w momencie wybuchów
- kierowanie się z dala od źródła dźwięku
- dostosowywanie i modyfikowanie na bieżąco trasy oraz słuchanie jego sugestii, dawanie decyzyjności by czuł się pewniej
- czasami, w pierwszym momentach paniki umożliwienie mu odciągnięcia tam gdzie wydaje mu się bezpiecznie, nawet jeśli wydaje się nielogiczne. Sensowniejszy kształt trasy można nadać poźniej
- podanie konga / gryzak / zabawa węchowa w korze w momencie, gdy jesteśmy daleko od źródła dźwięku - wszystko co pobudza pozytywnie zmysły, zajmuje głowę i spełnia potrzeby żucia, lizania i gryzienia
- noszenie i ciumkanie piłki w pysku
- moczenie się w wodzie
- pozwolenie na tarzanie i „zrzucenie z siebie emocji”
- wspierający głos przewodnika, jego spokojny oddech, spokojny chód
- spokojny przewodnik świadomy przeżywanych emocji
- chwalenie za najmniejsze czerpanie ze spaceru i luzowanie oraz zwykłe czynności ale i odpuszczanie fiksacji dźwiękowej
- towarzyszenie mu w tych drobnych, codziennych zachowaniach - zrywanie z nim trawy i kopanie dołków
- unikanie trudnych sytuacji, obcych ludzi i psów! nie ma co dokładać stresu wynikającego z interakcji. Należy też jednak pamiętać, że w tym stresie jest wrażliwszy i potrzebuje wyrozumiałości. Panika to nie czas na pracę, to czas na okazanie wsparcia!
- słuchanie, uważność na sygnały i odpowiadanie na nie
- spokojny powrot do boksu i obecność tak długo jak będzie tego potrzebować. To często siedzenie razem, pozwolenie mu na wtulanie i oparcie, głaskanie, mówienie do niego, uspokajanie gdy chodzi nerwowo w koło
Nie wszystko udało się nagrać, bo w pierwszej kolejności był dobrostan Nortona. Mamy nadzieje, że ten post nie tylko pokaże wam jak uspokaja się Norton, nie tylko będzie wskazówką dla przyszłego właściciela, ale być może stanie się przydatny dla tych wszystkich, którzy mają problemy z reakcją na huki. Pamiętajcie jednak, że każdy pies jest inny, inne strategie u niego zadziałają, wejdą w nawyk i po inne zacznie sięgać samodzielnie. Podobnie w przypadku zmiany środowiska mogą zmienić się strategie. Mieliśmy już psy, które w schronisku niezwykle uspokajały się w wodzie, a w domu (przewidywalnym, spokojnym, spełniającym wszystkie psie potrzeby - nie tylko te podstawowe, w miejscu gdzie pies ma poczucie bezpieczeństwa) nie miały już tyle napięcia by musieć sięgać po moczenie łapek.