21/08/2026
Ja wiem, że Wy, co tu jesteście, to wiecie, że "socjalizacja z izolacją" to nie droga do dokocenia.
Ale chciałam się podzielić doświadczeniami mojej Klientki, która takie rady dostała najpierw od hodowcy, a potem - od behawiorysty... (może nie wprost, bo przez artykuł na blogu, ale jednak)... I je dzielnie wdrożyła.
W efekcie tych "dobrych rad" trzymania kotów za zamkniętymi drzwiami, pokazywania ich sobie przez szparę, napięcie między kotami rosło. Gdy doszło do pierwszych spotkań wydawało się być nieźle... ale... wystarczył jeden punkt zapalny, aby wszystko spaliło na panewce, koty się spięły i agresja przybrała olbrzymie rozmiary.
Dlaczego tak się stało?
Izolowanie kotów od siebie, w postaci trzymania ich za zamkniętymi drzwiami daje nam - ludziom - złudne przekonanie o ich pracy nad dokoceniem. W rzeczywistości koty nie mają jak pracować. Tak, zgoda, powonienie to jeden z ich istotnych zmysłów, ale nie jedyny - inaczej po co by kotom był cały repertuar sygnałów mowy ciała...? To za mało, że się czują!
W istocie, koty zamiast uczyć się siebie obserwując przez siatkę, węsząc, widząc swoje zachowania, poziom aktywności, reakcje na różne bodźce itd nie mają na swój temat informacji, tym samym są sfrustrowane i w ciągłej gotowości do działania (najczęściej w postaci ucieczki lub walki).. a sposobność do eksplozji emocjonalnej nadarza się prędzej czy później.
Problem polega na tym, że brak świadomości po stronie opiekuna nie wyklucza konsekwencji, które on właśnie poniesie za powszechną dezinformację. Powszechną!, piszę to bez ogródek. Bo ku mojemu przerażeniu nadal jest duża ilość specjalistów, którzy uważają że "socjalizacja z izolacją" to dobra i jedyna droga.
A moja Klienta została oszukana. Powiedziano jej, że koty się dokocą i to w 2 tygodnie... tymi magicznymi metodami...
Dokocenie moi drodzy nie trwa tydzień czy dwa. Czasem kilka miesięcy to mało... Nie można jednak oszukiwać opiekuna, że łączenie kotów to jest błahostka i pójdzie migiem.
Koty co do zasady nie są zwierzętami społecznymi. Mogą wchodzić w silne więzi społeczne z przedstawicielami swojego gatunku, ale NIE MUSZĄ. I nie jest to mój wymysł ;) Ale przytoczenie wiedzy etologicznej na temat gatunku kot domowy. Można się z tym nie zgadzać. Ale nie wolno wprowadzać nikogo w błąd.