06/03/2026
Podsumowanie roku 2025 w marcu.
Im bardziej myślę o podsumowaniu roku 2025, tym bardziej czuję smutek chwytający mnie za gardło, ale chciałabym się z tym zmierzyć.
W styczniu 2025 zawiesiłam firme, aby zastanowić się co dalej. Czy jest sens dalej coś robić, czy może powinnam ją zamknąć i pójść pracować na etat? To był miesiąc, w którym pojawiło się w mojej głowie wiele przemyśleń i pomysłów co mogę jeszcze zrobić, jak powalczyć, aby u Filemona, a także Fotografia Monika Małek nie zniknęło. Na początku lutego wróciłam z głową pełną marzeń, wiary, że będzie dobrze.
Niestety 10 lutego musieliśmy uśpić Fisię. Odeszła od nas nagle, a moje serce roztrzaskało się na milion kawałków. 💔 Wszystko straciło sens. Nie było dnia żebym nie płakała. Przeżywałam żałobę i jednocześnie czułam, że muszę coś robić, że jeśli nie chcę zamykać firmy, to muszę podjąć jakieś działania. Nie umiałam tego zrobić. Czułam, że nie mam siły, ani wiary w to, że może się udać. Nie widziałam sensu w tym, żeby coś robić. Gdy ona odeszła, to jak jakby odeszło wraz z nią wszystko co dobre. Przez wiele miesięcy nie umiałam dać sobie prawa do tego, aby nie tylko się cieszyć, ale przede wszystkim, aby pozwolić sobie żyć dalej.
Nie chcę pisać, że nie wiem jak bo to dzięki uporowi bliskich mi osób, którzy ciągle byli i pokazywali, że Fisia nie chciałaby abym była smutna, ona zdecydowanie chciałaby abym czerpała z życia garściami - powoli wracały mi siły. A także dzięki antydepresantom, terapii i L4.
I teraz gdy ten rok mam już za sobą, gdy patrzę na to co osiągnęłam jestem bardzo wzruszona i z siebie dumna. Postanowiłam zawalczyć. Zaczęłam jeździć więcej na targi, dodałam do sklepu nowe koszulki. Oraz całą masę nowych wzorów: toreb, przypinek i magnesów. Po raz pierwszy pojawiłam się na Pyrkonie (będę tam i w tym roku!) Pojechałam na targi sama, bez męża, a za to z moimi koleżankami z mastermindu. Kilka razy sama pojechałam na sesje wyjazdowe. Radziłam sobie jak umiałam - gdy coś było za ciężkie to wysyłałam to sobie paczkomatem w miejsce sesji. Odbyłam wiele pięknych spotkań z Wami i Waszymi kotami. ❤️Pakowałam dla Was zamówienia, wciąż niezmiennie z Filemonowymi kłaczkami. Pozwalałam sobie na błędy, na gorsze dni i tygodnie, a potem wracałam i cieszyłam, że jesteście.
Dziękuję Wam za wszystkie spotkania - zarówno te fotograficzne, jak i te na targach (poznałam tyle osób, które wcześniej znałam tylko z imienia i nazwiska z zamówień!). Za zakupy, wspieranie mojego małego jednoczłowieczego biznesu i czterozwierzęcego.
W tym roku, który już trwa od trzech miesięcy planuję zrobić prawo jazdy i jeździć na sesje i na targi sama! (ahoj przygodo). Mam nadzieję, że jeszcze nieraz będę mogła spakować dla Was paczki, a Blania i Filemon dodać do nich swoje kłaczki. Czuję ekscytację na samą myśl o fotografowaniu Waszych kotów, o wspólnym śmianiu się z tego co one zrobiły i jak cudownie zapozowały, albo uciekły z miejsca sesji. 😂
Zdecydowanie do zobaczenia - online lub offline! ❤