28/12/2025
Emocje przewodnika = emocje psa.
I o tym jak dlugo nie chciałam tego przyjąć do wiadomości i walczyłam z tym podświadomie.
Przez długi czas miałam wobec własnego psa bardzo duże oczekiwania.
Nie tylko sportowe — życiowe.
Chciałam, żeby „był”, żeby „dawał”, żeby „wyglądał” na treningu.
I robiłam coś, co dziś widzę bardzo wyraźnie: porównywałam go do psów na treningu, szkoleniu, które miały już doświadczenie.
Do psów, które były dalej w swoim zaawansowaniu.
Do psów, których drogi, historii i zaplecza… w ogóle nie brałam pod uwagę.
Na zewnątrz starałam się być spokojna.
W środku była presja.
Myśl, że powinno iść szybciej.
Że mógłby więcej.
Że coś jest nie tak, a może to ja jestem beznadziejna? Pomimo 100 prób, różnych metod mu nie wychodziły tak proste rzeczy jak omijanie tyczki.
I choć nie mówiłam tego na głos — Kamuś to czuł.
Bo pies nie potrzebuje słów, żeby wiedzieć,
że jego człowiek jest napięty, sfrustrowany, rozczarowany.
W pewnym momencie dotarło do mnie coś trudnego, ale uwalniającego:
to nie mój pies był problemem.
To ja byłam w trybie ciągłego „sprawdzania”, „oceniania”, „porównywania” do innych psów. Myślę, że social media też miało tu dużo do czynienia.
Sam perfekcjonizm, psy chodzące jak w zegarku, jako trener też przecież powinnam mieć takiego psa. Tylko tam nikt nie pokazuje życia codziennego, psy robiące sztuczki i zbierające milion super komentarzy, mogą być beznadziejne w życiu codziennym, w wywalaniu na inne psy, w braku możliwości uspokojenia się i relaksu etc.
Nikt wam głowy nie urwie jak dziś nie dokonacie czegoś niezwykłego, zwykle to siedzi w nas samych, nikt nie uzna, że jesteście do niczego, a jeśli tak to niech te osoby pozostaną w sferze idealnego życia na insta i tiktoku.
Kiedy zaczęłam go rozumieć, a nie poprawiać,
kiedy przestałam projektować na niego swoje ambicje,
kiedy zaakceptowałam to, kim on jest —
a nie kim powinien być według mnie —
zmieniło się wszystko.
On się rozluźnił, ja odpuściłam. Trening przestał być testem,a stał się procesem i relacją, super zabawą przede wszystkim, przestałam być napięta jak struna, pozwoliłam mu na jego niedoskonałości.
Dziś wiem, że pies nie potrzebuje idealnego przewodnika, potrzebuje człowieka, który potrafi się zatrzymać, zobaczyć swoje emocje i nie przenosić ich ciężaru na psa. Masz gorszy dzień? Coś Ci się nie układa w życiu? Lepiej na kilka dni odpuścić trening i zrobić coś lżejszego niż przelewać frustrację na swojego psa.
Dlatego jeśli coś nie działa —zanim zmienisz plan treningowy, spróbuj zajrzeć w siebie, czy to Ty nie blokujesz swojego przyjaciela, krzyki, frustracje, wybuchy złości nic nie pomogą.
I wiecie co? On dalej nie omija tej tyczki, ale żyjemy dalej i świat się nie skończył 🫶🏻
Bo emocje przewodnika naprawdę stają się emocjami psa. ❤️