22/01/2026
W sprawie gadów z Bytomia
Zostały one zabrane, ale bez zbiorników (większość były zarządca i tak juz zabrał a stanowią one jego własność firmową). Mamy swoje więc okej tu się nie złościmy może były zarządca zechce w dobrej cenie te plastiki odsprzedać.
Gady to nie ssaki więc chorują długo, umierają długo a i długo zwykle trzeba czekać na pierwsze objawy więc, gdy zwykle te już są to temat staje się skomplikowany. Nie będę im zmyślać dramatycznych chorób na poczekaniu pod kamery, jednak zastanawia mnie dlaczego było ich tak mało - nie mam wglądu w sprawę więc pewnie wyjaśni to prokuratura.
W przypadku brodatek u jednej mamy nadwagę oraz problem z lewym udem (może to być jakaś stara zmiana, ponieważ pod żarówkami rozruszała się i biega podnosząc się na łapach). Natomiast u drugiej poza ogromną agresją i delikatnym mbd nie ma nic (jest to mbd do wypracowania udzieleniem jej dostępu do uvb lub jakieś stare zmiany, trzeba zobaczyć poziom utwardzenia kości). W przypadku Boa cesarskiego mamy bardzo młodego osobnika poprawnej kondycji fizycznej. Kwestia pasożytów w trakcie weryfikacji, bo musimy uzbierać odpowiednią ilość próbek.
Panika zgłaszających była duża i słuszna, bo nikt nie wiedział ile te gady tam siedzą. Na szczęście nie mają dramatycznych uchybień, jak to jest w przypadku psów i kotów.
Zwierzęta są mocno nastresowane i atakujące, ponieważ z każdej strony co chwile coś się działo, krzyczało, biegało. Schronisko teraz pracuje na najwyższych obrotach więc jest to zrozumiałe, teraz zwierzaki w czasie kwarantanny mają spokój a gdy przeniesiemy je do docelowego zbiornika (po badaniach) to rozpocznę pracę z zachowaniem agamy, aby była chociaż obslugiwalna.
Co do badań otrzymałam informację, że zwierzęta były ostatnio badane, ale nie było testów wirusowych. Tutaj nakreślę dla osób amatorskich, że takie testy w przypadku gadów prawnie nie są wymagane z kilku powodów:
- wynik negatywny nie oznacza, że wirusa nie ma na 100%.
- badania takie w przypadku gadów potrafią kosztować 500zl za pakiet dla jednego gada a to przy większej ilości rodzi ogromne koszta (w przypadku wyniku negatywnego, najlepiej test powtórzyć 3 razy).
Rozwiązywane jest to kwarantanną i obserwacją objawów. Doświadczony dom to dom mający gady i tutaj żeby zwiększyć szanse adopcyjne szczególnie węży - ostatni test wykonujemy zaraz przed adopcją (zmniejsza to koszty). Oczywiście te testy też w przypadku tych zwierząt wykonamy.
Ryby nie zostały zabrane, ponieważ są zabezpieczone przez prokurature, ale spokojnie do adopcji rybki jakieś mieć będziemy z innej interwencji (o tym później).
Nie tworzę zrzutki na te zwierzęta, ponieważ nie ma takiej potrzeby. Dla chętnych do wsparcia, pozostawiam link do zbiórki ogólnej rocznej z 2025 (na 2026 nie powstała żadna na chwilę obecną). Zbiórki tematyczne i osobne robione są wyłącznie, gdy moje finanse już kwiczą a na rocznej nic nie ma. Zdecydowana większość jest płacona z kieszeni mojej oraz Roberta i ciułamy, ile możemy. Kto chce to nas wspiera i tak to sobie działa, nie mamy żadnych umów z miastami i nie dostajemy wsparcia od rządu. Jak jest źle to bierzemy kredyty prywatne, aby nie zadłużać organizacji.
Remont nadal trwa więc krucho u mnie z czasem, ale udało mi się odłożyć kilka stówek więc dzisiaj zakupimy jakieś biurko do pokoju adopcyjnego. W planach też mam dzisiaj mycie kamieni do docelowych zbiorników brodatek.
Jeśli badania ujawnią jakieś uchybienia zdrowotne (w tym pasożyty, problemy z tym udem) podamy to do wiadomości publicznej.
Zapraszamy do wspierania naszych działań, ponieważ dzięki wam możemy pomagać zwierzętom!
pomagam.pl/ekbkn4
orlepioro.eu/wsparcie
Lub przelew
BNP
79160014621854320340000001
Tytułem: darowizna na cele statutowe lub darowizna dla ( i tu konkretny podopieczny)