25/03/2026
Dzień dobry w środę! To będzie najdłuższy post jaki kiedykolwiek napisałam, ale czas najwyższy zabrać głos 😇 będzie długo, i samo gęste - obiecuję 😉
Tak. Lucyna i Łatek są dziećmi Czesia.
W czasie kiedy szukałam odpowiedniego reproduktora dla Eriki ponad 2 lata temu, najważniejszym kryterium dla mnie był pakiet badań zawierający badania genetyczne jak GM2 i prcd-PRA, badania rzepek i oczu oraz koniecznie echo serca, ponieważ nie od dzisiaj wiadomo, że choroby serca towarzyszą chinom nie tak rzadko, jakby wszyscy sobie tego życzyli. Kryterium jakim jest echo serca było, jest i będzie u nas niezbędne, ponieważ nie zawsze brak szmerów w badaniu osłuchowym oznacza brak wad, a w konsekwencji być może (choć nie zawsze) problemów. Najbardziej nas na tę kwestię wyczuliła Rika-Kabanos, która jest sercowcem, ma niedomykalność zastawek - dziś już w stopniu B2, chociaż czuje się, odpukać, bardzo dobrze będąc pod stałą opieką kardiologa.
Czesio mając 7 lat miał na tyle dobre wyniki badań, że bez wahania zdecydowałam o użyciu go jako reproduktora. I, co chcę wyraźnie podkreślić - NIE ŻAŁUJĘ swojej decyzji, ponieważ wiem, że tak właścicielka Czesia, tak i ja, podjęłyśmy wszystkie możliwe działania, żeby spodziewać się zdrowych serc u jego ostatnich dzieci.
Lucyna i Łatek (a także Erika) ostatnie badania serca przeszli w październiku. Serca pracują prawidłowo, nie wykazują niedomykalności zastawek, ani, żeby rozwijały się u nich jakiekolwiek inne choroby serca. Faktem jednak jest, że choroba serca (jak i każda inna) może ujawnić się nagle, z wiekiem u każdego psa i postępować bardzo gwałtownie (tak jak w przypadku Czesia) i dlatego tak ważne są regularne badania i kontrola stanu zdrowia naszych czworonogów. Warto jednak zaznaczyć, że żadne badania nie dają gwarancji, że pies nigdy nie zachoruje - gdyby dziedziczenie chorób było proste to już dawno by ich nie było 🤷🏻♀️ dlatego ocena zdrowia psa, w mojej skromnej ocenie to jest zadanie na lata, bo dobre wyniki w danej chwili są wyznacznikiem właśnie w danej chwili, a nie w kontekście całego życia psa. Okazuje się bowiem, że używanie w hodowli starszych psów, które długo cieszyły się dobrym zdrowiem także nie jest rozwiązaniem pozbawionym ryzyka.
Z drugiej jednak strony, wykryta wada serca wcale nie oznacza, że pies na starość będzie skazany na cierpienie. Może cieszyć się dobrym samopoczuciem do starości i wykazywać łagodne objawy nie wpływające na jego komfort życia... I tu wracamy do tematu diagnostyki. Po co to robić? Żeby po prostu wiedzieć, bo to bardzo cenna wiedza.
Uważam, że hodowla chinów to bardzo trudny kawałek chleba, głównie w kontekście etycznym. Ze względu na wąską pulę genetyczną w rasie, a zwłaszcza w Polsce, kierując się doborem hodowlanym trzeba być gotowym na pewne kompromisy, ponieważ w tym konkretnym przypadku, chinów japońskich, nie jesteśmy w stanie wykluczyć z hodowli wszystkich psów z wadami. Dlatego myślę, że badania pod kątem chorób trapiących rasę są niezbędne, ponieważ tylko kompletna wiedza na temat psów, których chcemy użyć w hodowli pokazuje nam jakich narzędzi możemy użyć i na jakie kompromisy pójść.
Moim małym marzeniem jest rzetelna, uczciwa wymiana wiedzy na temat chorób występujących w rasie, tak między hodowcami, jak i właścicielami chinów, oraz żeby temat chorób przestał być tematem tabu. Sprawa wygląda tak, że pora przestać zaklinać rzeczywistość i udawać, że poważnych problemów zdrowotnych w rasie nie ma (albo że są tylko u innych). Niestety to tak nie działa, że jeśli 1000x powtórzymy, że problemu nie ma to on samoistnie zniknie. Występowanie chorób w rasie nie jest powodem do wstydu. Powodem do wstydu jest unikanie tematu. Świadomość problemów w danej rasie jest potężnym narzędziem do poprawy jakości życia psów w kolejnych pokoleniach.
Wcale się nie dziwię, że Natalia, właścicielka Czesia, zdecydowała o wygaszeniu hodowli chinów - sama też miałam tę myśl właśnie ze względu na Czesia. Kiedy jednak przyjrzałam się dogłębnie sprawie, doszłam do wniosku, że zrezygnowanie z Lucyny, Łatka i Eriki w kontekście hodowlanym nie rozwiąże problemu, ponieważ każdy kolejny kupiony pies do hodowli może tak samo w wieku 2, 4 czy 7 lat być okazem zdrowia, a potem nagle zachorować. Ryzyko jest zawsze i tylko od hodowcy zależy ile wysiłku włoży w dalszą pracę hodowlaną. Dlatego zdecydowałam się podjąć rękawicę i spróbować zawalczyć o zdrowie tych psów. Na pewno zajmie to długie lata, na pewno nie wszystko wyjdzie idealnie. Ale myślę, że warto chociaż spróbować.
Patrycja Makowska
Od wczoraj smutno u nas, wszystkiego mi się odechciało... Czesio miał kontrolę u kardiologa i o ile poprzednia wizyta była powodem ogromnej radości tak wczorajsza wręcz przeciwnie :(
Wiem ze stan Czesia jest bardzo poważny, od września żyje na kredyt z niewydolnością serca... Jednak na poprzedniej wizycie parametry ( i jego stan ogólny) na tyle się poprawiły ze byliśmy dobrej myśli. Od stycznia funkcjonowaliśmy normalnie, bez tlenu, bez strachu zostawiajac go samego w domu na chwile. Od dwóch tygodni mamy delikatny powrót kaszlu, ale bez duszności i z super samopoczuciem, do tego ma świetny apetyt i w koncu przybrał.
Nie spodziewałam się wczoraj żadnych rewelacji, ale tez nie tak tragicznych wiadomości. Jego obecny stan ogólny i samopoczucie są totalnie nieadekwatne do stanu serca.
Jest na granicy obrzęku, wszedł w stadium D mmvd, ostatnie... Na szczęście wyniki krwi ma super, nerki pięknie znosza leki odwadniające wiec lekarz podniósł dawki... do juz praktycznie maksymalnych.
Kończą nam się możliwości, cieszymy sie każdym tygodniem, dniem razem... Jeśli ktos chciałby poczytać więcej o chorobie i "rokowaniach" Czesia wystarczy wpisać w google "stadium d mmvd" ehh 😭
Na kontroli była tez Frania, ktora pare dni temu skończyła 8 lat. Frania na razie jest B2, ale tez się trochę pogorszyło od poprzedniego echo i tez korekta leków. Na szczęście u niej bez dramatu, bez żadnych objawów oby jak najdłużej, chociaż Czesio te 1.5 roku temu też nie zapowiadał sie na takie coś...
Decyzja o wycofaniu chinów japońskich z hodowli( zanim jeszcze zaczęły sie problemy z sercami) była dość trudną decyzją. Szczegolnie ze sporo było wtedy jeszcze młodych, zdrowych ( jeszcze, słowo klucz🤦🏼♀️), no i chinki są taką cudowną rasą ... Jednocześnie byla najlepszą decyzją jaką kiedykolwiek podjęłam. Po każdej wizycie u kardiologa utwierdzam sie w tym coraz bardziej. A jesteśmy u niego od września dwa razy w miesiącu ;) Ze wszystkich naszych chinów w domu aktualnie tylko dwa mają bezproblemowe serduszka- w tym najstarsza Królowa, pozostałe albo są juz na lekach albo wkrótce będą- i są to psy z różnych lini, niektóre zupełnie ze soba nie spokrewnione, w wieku od 5 do 9 lat. Jednego china już straciliśmy z powodu niewydolności serca... jak sobie pomyślę że cała reszta będzie odchodzić w podobny sposób to sama jestem na siebie zła że przyczyniłam się do przyjscia na świat kilkunastu szczeniąt, które mogą mieć podobne problemy :( Oby nie !
Długo zastanawiałam sie czy pisać ten post, ale hodowla to nie tylko słodkie szczeniaki. Do których przejdę za chwilę bo jakaś równowaga musi być... Wczoraj po powrocie od weterynarza tylko one były w stanie na chwile oderwać myśli, och jak dobrze ze lhasaczki tfu tfu są taką zdrową rasą i nie mają żadnych poważnych problemów. Nasze 13 i 14 letnie lhasaczki są w lepszej kondycji zdrowotnej niz niektóre 8 letnie chiny ...