15/04/2026
Dziś przychodzę z trudnym tematem, w który jestem zaangażowana jako ewaluator psiej agresji.
Jestem przerażona poziomem romantyzacji psiej natury , zakłamaniem instytucji i kretynizmem sądów…a także jestem przerażona polskim rynkiem trenerów i behawiorystów …
Psy bardzo poważnie pogryzły człowieka . Gdyby nie to, że właściciel je w końcu zdjął z poszkodowanej osoby to psy nie miały zamiaru kończyć.
Pogryzienia są rozległe , liczne, z przerwaniem ciągłości skóry. Pozostały ogromne blizny, które trzeba teraz chirurgicznie ogarniać , i jest trauma. Osoba ma PTSD.
Pomijam to, że sprawa została w sposób wybitny zbagatelizowana przez wszelkie państwowe organy i tylko determinacja poszkodowanej doprowadziła tę sprawę do sądu …ale…
Niestety dalej walenie w beton
I teraz , po fakcie możemy stosując sobie obliczenia matematyczne określić poziom agresji i oszacować ryzyko niebezpieczeństwa.
Matematyka jest bezlitosna: psy są niebezpieczne.
Nie musimy mieć nawet zbyt szczególnej empatii do poszkodowanej osoby , nie musimy być szalonymi adwokatami psów , możemy powstrzymać wszelkie emocje i po prostu spojrzeć w tabelki które zaproponował Dehasse czy Dunbar.
W Norwegi, Szwecji czy w krajach zachodnich taka akcja kończy się tylko w jeden sposób. Psy zostają wyeliminowane ze społeczeństwa
Koniec kropka
A u nas ?
To z czym mierzy się poszkodowana osoba to jak proces Kafki.
Sędziowie zaklinają rzeczywistość
A opiekunowie psów dołączają kolejne materiały i dokumenty i zaświadczenia, które dla sądu mają być dowodem jakie te psy są wspaniałe i opiekunowie odpowiedzialni
Wiecie co jest w tych dokumentach?
- zaświadczenie o szczepieniu na wściekliznę
- zaświadczeniu o kontroli przedstawicieli urzędu gminy którzy stwierdzili że psy nie są agresywne- rozumiecie to?! W urzędzie gminy pracuje jakaś Grażynka , Kasia , Marian czy Andrzej i ma kompetencje o wydawaniu opinii czy pies jest agresywny!!!! Niebywałe!!!!
-zaświadczenie od lekarza weterynarii który stwierdził, że psy nie są agresywne. Nie było to zaświadczenie które mówiło że „ w trakcie wizyty lekarskiej pies nie wykazywał zachowań agresywnych” tylko „ pies nie jest agresywny”. Lekarz nie jest zoopsychologiem i behawiorystą. Jego kompetencje też nie obemują określania takich parametrów jak zachowanie psa. I tutaj w tym stwierdzeniu też chodzi o niuans. Określenie „ pies nie jest agresywny” może sugerować ( i pewnie tak miało być ) że psy nie są agresywne w ogóle . Sędzia nie drążył…
Lekarz weterynarii do swojego opisu wrzucił także takie zdanie: brak czynników, które mogą zwiększyć agresywność zwierząt ( cóż to za fikołek logiczno taktyczny?!!) - o czym on pisze ?
-psy chodziły 2 miesiące na szkolenie do szkółki ( już po incydencie pokąsania ) . Jest opinia szkoły jak to świetnie sobie radzą bo i komunikacja lepsza i kontrola lepsza
-pies jest pod opieką behawiorysty ( hmm, w dalszym tekście poddam to wątpliwość albo bardziej jego kompetencje)
Poza tym opiekunowie zachowują już środki bezpieczeństwa bo:
- wychodzą z psami już na smyczy ( przyznaję że zaczęłam się śmiać gdy to przeczytałam)
-chodzą na spacery 5km od miejsca zamieszkania pokrzywdzone i tam sobie biegają bez smyczy ( 5km dalej już nie stanowią zagrożenia?! Obyście ich nie spotkali …)
- byli na seminarium z obroży elektrycznej ( wow)
-chodzą na szkolenia do szkółki i robią sobie siadowarujdomnie
- posesja po której biegają jest już prawie kompletnie zabezpieczona ( czyli psy mogą wydostać się na zewnątrz a także namierzać swoje ofiary)
I co następuje dalej .
Sąd nie widzi podstaw do przepadku mienia
Psy są rasy bardzo dużej, zwinnej i temperamentnej.
Tak tylko dodam
Na swoim koncie mają także pogryzienia psów .
Jestem zbulwersowana sądem :
-opiera się na nic nie znaczących dokumentach
- rozpatruje i bierze pod uwagę opinię osób które nie mają zielonego pojęcia o zachowaniu psów
-nie powołał biegłego sądowego , który powiedziałby w końcu jaka jest prawda ( może właśnie dlatego sąd go nie powołał bo nie chce tego wiedzieć)
Trenerzy i behawioryści
- wiem że dla kasy wielu z nich będzie pracować nawet z takimi psami.
Nie jest w ich interesie uświadomić ludzi że mają bombe z opóźnionym zapłonem . Nie poczuwają się do odpowiedzialności żeby uświadomić tym ludziom że psy nie mogą funkcjonować w społeczeństwie. Liczy się dla nich tylko kasa?
- nawet jeśli jesteś podrzędnym behawiorystą to na prawdę pozwalasz na to żeby psy po takim ciężkim pogryzieniu poruszały się w przestrzeni publiczne bez kagańców?!!! To że wierzysz że da się te psy zrehabilitować to nawet jestem skłonna zrozumieć bo w naszym kraju kultywuje się absurd ale żeby chociaż w stopniu minimalnym ogarniać bezpieczeństwo i zamontować im kagańce .
Ponieważ ta opieka trenerska i behawioralna jest fatalna to już nawet nie będę wspominać że nikt temu państwu nie powiedział że psy powinny być od razu rozdzielone bo razem są potwornie niebezpieczne.
I do brzegu
Sądownictwo nie wyciąga wniosków . Niedawno 3 psy zagryzły dorosłego silnego wysokiego wysportowanego mężczyznę
O zagryzieniach i pogryzieniach mówi się w tym kraju niewiele . A jeśli już coś się powie to temat grzeje 2 dni. No max 3
A potem każdy wraca do swoich mentalnych grajdołków
Środowisko kynologiczne nie ma charakteru. Trenerzy , behawioryści umywają ręce a opinia społeczna której częścią są romantyczni działacze będą piętnować każdą próbę zrobienia porządku z takimi psami.
Na co czekamy?
Na kolejny śmiertelny wypadek?
Dlaczego tak uparcie wypieramy fakt że psy mogą być śmiertelnie niebezpieczne?
Dlaczego nie wyciągamy wniosków ?
Dlaczego trenerzy i behawioryści biorą się za resocjalizację takich psów ? Kasa?
Nie życzę nikomu spotkać ( ani sobie ) takich psów na swojej drodze .
Poszkodowana mieszka w sąsiedztwie tych psów.
Czy wyobrażacie sobie to życie