19/05/2026
Dzisiaj będzie bardzo trudny post…
Właśnie jedzie do mnie wiewiórka z potrącenia. Ja się cała trzęsę. Łzy stoją mi w oczach. Myślę jaki będzie jej stan. Czy dam radę pomóc. Czy zdążę. Czy się uda…
To długi post o …
Ale przeczytaj go do końca. Bo warto wiedzieć, że wiewiórka, to nie cudowna maskotka, a dzikie zwierzę, które kocha wolność.
O błędach.
O bezsilności.
O bólu.
O nieprzewidywalności życia i sytuacji.
O tym, co niesie taka misja w komplecie z radością i miłością. O tym, że nawet jak są emocje i dobre chęci to jeszcze powinien być rozum, umiejętność zdystansowania emocjonalnego ( to mój problem, uczę się tego) i zwykłe BHP…
Wczoraj straciłam dwie wiewiórki.
Obie umarły mi na dłoniach. Jedną próbowałam reanimować, a drugą w trakcie oględzin już w gabinecie weterynaryjnym traciłam błagając by została. Jakby zaklinając rzeczywistość… Podziurawione płuco. Pogryzienie przez kota, niefortunnie przerwało struktury. Nie dało się nic zrobić… miałam ochotę krzyczeć, płakać, złościć się…
ale zamroził mnie ten dzień.
Sparaliżowało mnie.
Wyparłam na chwilę, za to nie przespałam nocy…
Młody samczyk, urazy wewnętrzne. Samica dorosła, miała znamiona karmienia młodych, lub ciąży… po sekcji okazało się że gdzieś zostały dzieci…
Poczucie bezradności, bezsilności i telefon do Kogoś, kto mnie szkolił, z pytaniami co robić?!? Ta Osoba wspiera mnie swoim doświadczeniem. Pomaga mi w trudnych sytuacjach i ma Ośrodek Rehabilitacji Dzikich Zwierząt od lat…
-nic na siłę. Nie szukaj, bo jeszcze ukradniesz czyjeś dzieci… przeczytałam… czuję przeszywający smutek, ale rozmawiam coraz częściej z tą dojrzałą i dorosłą częścią siebie. Prowadzenie Ośrodka to nie jest bajka z happy endem zawsze…
Potem kolejka na SORze… pogryziona przez wiewiórczą matkę, która cała zakrwawiona, dusząc się, po prostu się broniła. Zachowała naturalne instynkty dla gatunku. Nie zrobiła nic, czego nie powinnam się spodziewać, ale rękawice skórzane wyjęłam już po tym jak poczułam przeszywający ból. Oczywiście jestem zaszczepiona na wściekliznę. Ale…
Procedurę muszę przejść od nowa.
Szczepienie pierwsze na tężca i wściekliznę dostałam w szpitalu i kartkę, z terminami kolejnych dat podawania kilku dawek…
Kochani ❤️❤️❤️❤️❤️
Pamiętajcie o tym, że wiewiórka jest dzikim gryzoniem, gatunkiem który żyje na dużym obszarze i wolności. Nie podchodźcie bez zabezpieczenia i zawsze bierzcie pod uwagę, że jej zęby służą do rozłupywania orzechów. To boli!!! A potem wpisują Was w książkę „wściekłych” i pilnują, byście przeżyli.
Wścieklizna jest chorobą nadal nieuleczalną. A brak surowicy i szczepień podanych w odpowiednim czasie zabija. I nie piszę tego żeby straszyć, ale żeby zachować zdrowy rozsądek, którego mi wczoraj zabrakło. I wiedząc, że jeszcze dużo muszę się nauczyć, jest mi trochę wstyd, że doszło do tak banalnego zaniedbania z mojej strony- bo chciałam szybko pomóc dorosłej zakrwawionej wiewiórce…
Trzymajcie kciuki za tą, która do mnie jedzie. Rękawice mam już na wierzchu. Postaram się proporcje serca do rozumu wyważyć.
Życzę Wam i sobie cudownego dnia ❤️❤️❤️. Trzymajcie kciuki by tym razem się udało. Wspierajcie nas ❤️❤️❤️❤️❤️