Na Skraju Lasu

Na Skraju Lasu Pomagamy dzikim ptakom i kotom z Lublina i okolic. Ratujemy głównie gołębie, ale pod nasze skrzydła trafiają też inne zwierzęta w potrzebie.

Plan był ambitny: drzemka i sprzątanie. Pierwszy pisklak w sezonie uznał, że to żart. 🐣Skończyłam lekcje i miałam przed ...
18/04/2026

Plan był ambitny: drzemka i sprzątanie. Pierwszy pisklak w sezonie uznał, że to żart. 🐣

Skończyłam lekcje i miałam przed sobą wizję luksusu: godzina snu przed wieczornym ogarnianiem rzeczywistości. Plan był prosty, wręcz genialny. No, ale zadzwonił telefon, że ptak ledwie zipie.

Od razu odpalił mi się tryb awaryjny. Krótka instrukcja: pakujcie w karton i przywoźcie jak najszybciej. Szczerze? Mój mózg jeszcze nie przeskoczył na tryb „sezon lęgowy”, więc nawet nie zapytałam, czy to dorosły, czy maluch. Po prostu – rannemu się pomaga.

Ludzie zareagowali wzorowo. Zero kombinowania, szybka akcja, karton pod pachę i są u mnie. Tylko że kiedy zajrzałam do środka, zobaczyłam nie do końca opierzonego kosa. A jak wzięłam to maleństwo do ręki, poczułam to, czego się obawiałam: był wyraźnie chłodny.

W takim momencie kończą się uprzejmości i analizy. Jest tylko jedna misja: OGRZAĆ!

Zamiast drzemki miałam więc sesję pilnowania temperatury i sprawdzania, czy maluch „odpala”. Dopiero jak go ustabilizowałam, można było pomyśleć o czymkolwiek innym. A plany o „zarwaniu nocki i nadrabianiu zaległości” zweryfikowało samo życie – pisklęta nie uznają grafików.
One jedzą od świtu do zmierzchu i mają gdzieś mój nocny tryb życia.

Znalazłeś pisklaka? Zapamiętaj, to mu ratuje życie:
1. Ciepło to priorytet. Jeśli ptak jest chłodny w dotyku, on po prostu gaśnie. Potrzebujesz ok. 30–35 stopni. Termofor albo słoik z ciepłą wodą owinięty w szmatkę (żeby go nie poparzyć!) to zestaw obowiązkowy. Sam kocyk nic nie da – kocyk tylko izoluje, a ten maluch sam z siebie ciepła teraz nie wyprodukuje.
2. Najpierw grzejnik, potem miska. Pisklak w dotyku musi być wyraźnie cieplejszy niż Twoja ręka. Jeśli nie jest – NIE KARM.
3. Dlaczego? Bo u wychłodzonego ptaka układ pokarmowy po prostu stoi. Nie trawi, nie przyswaja. Wpychanie w niego jedzenia w tym stanie to prosta droga do tragedii.
4. Cisza i spokój. Żadnego głaskania, zaglądania co pięć minut czy sesji zdjęciowych. Karton i święty spokój to połowa sukcesu.
5. Nie lej wody do dzioba! Może się bardzo łatwo zachłysnąć a pisklęta wodę przyswajają głównie z pokarmem.

Jak już go zagrzejesz i maluch odzyska wigor, najlepiej zadzwoń do nas albo do najbliższego ośrodka rehabilitacji. Sezon na takie biespodzianki właśnie ruszył, więc warto znać te zasady, żeby nie improwizować w stresie.

A u nas? Po staremu. Leczenie, transporty i faktury, które jakoś nie chcą płacić się same. Jeśli chcesz dorzucić cegiełkę do tej naszej ptasiej układanki, każda pomoc jest na wagę złota.

💚 Zrzutka: www.zrzutka.pl/na-skraju-zycia
📱 BLIK: 694 207 727
🏦 Nr konta:Stowarzyszenie Na Skraju Lasu
98 1140 2004 0000 3002 8565 7682 (Tytuł: darowizna na cele statutowe)
📊 1,5% KRS: 0000534337
📦 Paczkomat (na ziarenka i inne przydasie):
LUB07N, ul. Chodźki 14, Lublin
Tel: 694 207 727
E-mail: [email protected]

Są takie momenty, kiedy wszystko dzieje się naraz.Oto mój wczorajszy dzień: Wet, kilka ptaków na wizycie, lodówka się po...
17/04/2026

Są takie momenty, kiedy wszystko dzieje się naraz.

Oto mój wczorajszy dzień:

Wet, kilka ptaków na wizycie, lodówka się poddaje, fachowiec znika, lekcje lecą jedna po drugiej… i nagle telefon: kolejny ptak, pilne.

Ja nie mogę się ruszyć, pani nie weźmie do mieszkania, nie zabezpieczy, nie zaniesie nigdzie. Straż miejska powiadomiona, wet na przyjechać ale nie wiadomo kiedy a pani chce iść do domu i ranny ptak zostanie sam.

Mogę tylko próbować ogarnąć coś zdalnie i liczyć, że ktoś pomoże. Dzwonię i piszę do wszystkich znajomych z okolicy licząc, że może ktoś będzie w pobliżu. I nagle zamiast zwykłego "nie mogę" dostaję ocenę mojej osoby i działalności.

Ale nie mam czasu na sentymenty bo ten ptak za chwilę zostanie sam i nie wiadomo co się z nim stanie. Więc piszę posta z prośbą o pomoc, wysyłam na grupy.

I w tym całym chaosie odzywają się dwie osoby.

Jedna znajoma, która już nieraz ratowała sytuację. Druga – zupełnie obca dziewczyna. Jedna z nich wsiada i po prostu jedzie.

To był moment, w którym już nie miałam z czego dołożyć… a ktoś dołożył za mnie.

Okazało się, że pani jednak podrzuciła ptaka w miejsce, gdzie ktoś zgodził się go przetrzymać w kartonie a stamtąd został już przywieziony do mnie.

Nie każdy zawsze może pomóc i to jest OK. Ja naprawdę szanuję odmowę.

Ale jeśli możecie… to czasem to jest dla jednego życia wszystko.

A czasem poza tym małym życiem można też pomóc komuś, kto właśnie dostał cios w czuły punkt ale mimo to nie poddaje się i walczy.

Wczorajszy dzień uświadomił mi, że nawet w trudnych chwilach nie jestem sama. Jestem Wam ogromnie wdzięczna, że tu ze mną jesteście, za wszystkie słowa otuchy i pozytywne komentarze.

Dzięki 💚

Na zdjęciach trzy uratowane wczoraj maluchy, którym są bardzo spieszyło się do dorosłości.

Jeśli chcecie nas wspomóc w ratowaniu takich małych żyć to potrzebujemy jeszcze około 2000 zł na fakturę za marzec a termin spłaty właśnie mija.

👉 Zrzutka: https://www.zrzutka.pl/na-skraju-zycia
👉 BLIK: 694 207 727

Jeśli nie możecie wpłacić, udostępnijcie.
To też realnie ratuje życie 💚

17/04/2026

Pierwszy pisklak w tym sezonie. Przyjechał już wychłodzony.

Zapamiętajcie: najważniejsze jest ciepło - 30-35 stopni.

Dopiero kiedy odzyska temperaturę, można w ogóle myśleć o karmieniu i tylko wtedy, kiedy sam szeroko otwiera dziób.

Nie karmimy na siłę i absolutnie nie lejemy wody do dzioba, bo można mu zrobić więcej krzywdy niż pomóc.

Najlepiej w takiej sytuacji po prostu skontaktować się z ośrodkiem rehabilitacji i dopytać, co dalej.

Sezon pisklakowy właśnie się zaczyna, więc takich sytuacji będzie coraz więcej.
Lepiej wiedzieć to teraz niż uczyć się na czyimś życiu.

💔 A u nas w tle jak zwykle leczenie i faktury, które same się nie zapłacą, więc jeśli ktoś chce nas wesprzeć:

💚 Zrzutka: www.zrzutka.pl/na-skraju-zycia
📱 BLIK: 694 207 727

16/04/2026

EDIT: maluszek zabezpieczony, ma podziobaną głowę, ale powinien dać radę. W komentarzu wstawię zdjęcie. Dziękuję serdecznie za pomoc Magdalena Pogódź ❤️.

Czy ktoś mógłby podjechać na targ na Wileńskiej i zabezpieczyć rannego młodego gołębia? Najprawdopodobniej wypadł z gniazda. Ja mogę po niego pojechać około 21 tylko trzeba przetrzymać do tego czasu

15/04/2026

Wyświetlił mi się materiał Teleexpressu o problemie z gawronami na cmentarzu. I aż się zagotowałam!

Serio? Już nawet z cmentarza ptaki mają się wynieść, bo komuś brudzą pomnik?

Bo ja to słyszę non stop. Gołębie srają na auta. Gołębie srają na balkony. Pod ostatnim memem o kawce i wronie też oczywiście klasyk: obie tak samo obsrają samochód. Jakby to był ich główny cel życiowy.

I żeby było jasne – ja rozumiem, że nikt nie chce otworzyć okna i dostać zapachu niespodzianki prosto w twarz. Naprawdę. Tylko że tu już nie chodzi o komfort.

Tu chodzi o to, że komuś zaczyna przeszkadzać, że ptaki… mieszkają na drzewach. Na cmentarzu.

Drzewach.

Na cmentarzu.

I nagle wielki problem, bo pomnik nie jest sterylny. Bo ktoś spojrzy. Bo co ludzie powiedzą.

No to chyba się komuś konkretnie pomyliły priorytety.

Zmarłym naprawdę wszystko jedno, czy nagrobek błyszczy jak z katalogu, czy trzeba go przetrzeć raz częściej. A prawda jest taka, że nawet jakby tam nie było ani jednego ptaka, to i tak prędzej czy później trzeba go umyć. Kurz, deszcz, liście, życie. Albo… można nie myć i świat się od tego nie zawali.

To jest przestrzeń dla żywych i ich potrzeb… często bardzo mocno podszytych tym, żeby wyglądało „jak trzeba”.

A gdzie w tym wszystkim jest miejsce na życie?

Bo to, co się teraz dzieje, to jest klasyczne stawianie kamienia wyżej niż żywego stworzenia. Pomnik ważniejszy niż kolonia ptaków, która była tam zanim komuś zaczęło to przeszkadzać.

I tak, dla niektórych najlepiej by było, gdyby zwierzęta istniały wyłącznie na obrazkach. Ładne, ciche, nieruchome i absolutnie nie brudzące.

Naprawdę chcemy zamienić miasta w betonową pustynię, w której ptaki będziemy słyszeć tylko z pozytywki albo z elektrycznego dzwonka do drzwi?

Bo jeśli tak, to jesteśmy na bardzo dobrej drodze.

https://www.facebook.com/share/r/1HxfkRSTp6/

Dlaczego w Lublinie nie ma wron*?Zaczęło się niewinnie:dlaczego w Warszawa masz wrony pod blokiem, a w Lublin głównie ka...
14/04/2026

Dlaczego w Lublinie nie ma wron*?

Zaczęło się niewinnie:
dlaczego w Warszawa masz wrony pod blokiem, a w Lublin głównie kawki i gawrony, jakby ktoś zrobił casting i wron nie zaprosił.

*I teraz najlepsze – to nie jest tak, że wron u nas nie ma. One po prostu są jak ten jeden znajomy, który niby istnieje, ale nigdy nie przychodzi na imprezy. Podobno były widziane w okolicach zalewu i Parku Bronowice.

Warszawa natomiast? Tam wrony sobie urządziły pełnoprawne „mieszkanko z widokiem na park i śmietnik”.

No dobra, to czemu tak jest.

Po pierwsze – geografia robi swoje.
Mamy w Polsce dwa „typy” z kompleksu Corvus corone:
wrona siwa, która trzyma się głównie wschodu i północy, i wrona czarna – bardziej zachodnia.
Lublin leży trochę na granicy tego zasięgu, więc wrony są tu raczej „na obrzeżach grafiku”, a nie na pełen etat.

Po drugie – konkurencja, czyli klasyczne „sorry, mamy komplet”.
Lublin to królestwo gawronów. One działają hurtowo, całe kolonie, hałas, impreza od rana do wieczora.
Wrony są bardziej indywidualistkami, terytorialne, wolą swoje miejsce i święty spokój.
Więc jak trafiają do miasta pełnego gawronów, to często mówią „dzięki, ja jednak poszukam czegoś spokojniejszego”.

Po trzecie – mieszkaniówka.
Wrony lubią trochę „półdzikości”: większe parki, cmentarze, takie miejsca gdzie nie wszystko jest przystrzyżone co do centymetra.
Warszawa daje im więcej takich przestrzeni.
Lublin? Mniej miejsca, a to co jest, już zajęte przez kawki i gawrony, które nie mają problemu z sąsiadami.

Po czwarte – zmiany w miastach.
Wrony są mniej elastyczne niż kawka czy gawron.
Jak miasto się „porządkuje”, wycina, zabudowuje, to one nie zawsze się do tego dostosują.
A Lublin od lat idzie właśnie w taką stronę.
Warszawa ma więcej zakamarków, gdzie można być trochę dziką i trochę miejską jednocześnie.

I po piąte – historia, czyli czysty przypadek, który się utrwalił.
Warszawskie wrony kiedyś się zadomowiły i już zostały.
Lublin nigdy nie miał ich dużo, więc teraz trudniej im się „rozkręcić”.

Podsumowując:
to nie jest żadna tajemnicza teoria spiskowa ptaków, tylko miks zasięgu, konkurencji i tego, kto pierwszy zajął najlepsze miejscówki.

Czyli klasyczne: kto pierwszy ten lepszy, a reszta stoi z boku i patrzy.

A jak ktoś następnym razem powie, że „czarny ptak to pewnie wrona”, to możesz spokojnie odpowiedzieć, że u nas to raczej… lokalny skład gawronowo-kawkowy, wrony tylko gościnnie.

Jeśli takie rzeczy są dla Ciebie ciekawe i chcesz, żebyśmy mogły dalej tworzyć treści edukacyjne i ogarniać ptasie dramy z pierwszej ręki, pomóż nam spłacić marcową fakturę:

Zrzutka: www.zrzutka.pl/na-skraju-zycia
BLIK: 694 207 727
Nr konta:
Stowarzyszenie Na Skraju Lasu
98 1140 2004 0000 3002 8565 7682
Tytuł: darowizna na cele statutowe
1,5% KRS 0000534337

📦 Paczkomat (ziarenka):
LUB07N
Chodźki 14, Lublin (przy Auchan)
Tel: 694 207 727
E-mail: [email protected]

13/04/2026

W niedzielę zwykle umawiam się z koleżanką i tradycją jest też to, że się do niej spóźniam. Wczoraj tradycji stało się zadość.

Telefon: ptak siedzi na trawniku, nie reaguje, wygląda słabo.
Poprosiłam panią, żeby z nim chwilę poczekała, dojechałam jakieś 20 minut później… a gołąb już kawałek dalej, bo sam się przesunął – podobno inne gołębie go męczyły.

Podchodzę i od razu wiadomo – to nie jest ptak, który sobie przysiadł na chwilę. To jest trzy ćwierci od śmierci, napuszona kulka, zero reakcji, waga jak piórko i do kompletu biegunka. Nie pytajcie skąd wiem...

Wzięłam podbierak na wypadek nagłego przypływu energii. Podbierak się obraził, bo był kompletnie zbędny.

W drodze do auta gołąb rozłożył skrzydła i zaczął mi wchodzić pod włosy, dokładnie jak ten pisklak z soboty. Te włosy naprawdę mają w sobie "to coś".

Dostał elektrolity, glukozę, Nutribird i teraz robimy to, co umiemy najlepiej – walczymy.

Trzymajcie za niego kciuki bo bardzo się przydadzą.

👉 Zrzutka: www.zrzutka.pl/na-skraju-zycia
👉 BLIK: 694 207 727

UPDATE: IPN kontra gołębie cz. 2 - wojna o skwerek trwaPamiętacie kartkę ze straszeniem IPN-em, kamerą i „dewastacją zab...
13/04/2026

UPDATE: IPN kontra gołębie cz. 2 - wojna o skwerek trwa

Pamiętacie kartkę ze straszeniem IPN-em, kamerą i „dewastacją zabytków”?

Kartka zniknęła.

Zakładam, że została zdjęta przez firmę od skrzynki (bo była przyklejona tam, gdzie nie wolno), chociaż nie wykluczam też nieznanych sprawców.

Wróciłam dziś nakarmić ptaki i zastałam… odpowiedź. Nie na skrzynce, tylko obok - na pojemniku z wodą.

Ktoś napisał:

!!! ZOSTAW TO PUDEŁKO
BO CI ŁAPY USCHNĄ
PS. CZEP SIĘ PRĄDU!!!

Wygląda na to, że ktoś, kto próbował ustanowić własne prawo na skwerku, dostał odpowiedź… na swoim poziomie.

I co ciekawe, tym razem:
– nic nie jest przyklejone do infrastruktury
– nikt nie udaje instytucji
– nikt nie wyciąga IPN-u z kapelusza

Jest po prostu komunikat wprost.
A w tle dalej to samo:
ptaki chcą zjeść,
zwierzęta chcą się napić,
a ludzie zostawiają po sobie śmieci.
I to akurat nikogo nie rusza.

Ja robię swoje. Karmię, daję wodę i ogarniam to, co faktycznie ma sens.

Reszta? To już trochę serial, który sam się pisze. Czy też czekacie razem ze mną na kolejny odcinek?

A jeśli chcesz wspomóc ptaki pod naszą opieką:

Zrzutka: www.zrzutka.pl/na-skraju-zycia

BLIK: 694 207 727

Nr konta:
Stowarzyszenie Na Skraju Lasu
98 1140 2004 0000 3002 8565 7682
Tytuł: darowizna na cele statutowe

1,5% KRS 0000534337

📦 Paczkomat (ziarenka):
LUB07N
Chodźki 14, Lublin (przy Auchan)
Tel: 694 207 727
E-mail: [email protected]

Z cyklu Kącik Humoru: jak odróżnić kawkę od wronySiedzą obok siebie.Jeden większy, drugi mniejszy.Jeden wygląda jakby za...
13/04/2026

Z cyklu Kącik Humoru: jak odróżnić kawkę od wrony

Siedzą obok siebie.
Jeden większy, drugi mniejszy.
Jeden wygląda jakby zarządzał osiedlem, drugi jakby już coś ukradł i tylko czekał na moment.

My też kiedyś myślałyśmy, że wszystkie czarne to „wrony”. Mamy nadzieję, że po dzisiejszej lekcji nikt już nie będzie mieć problemu z odróżnieniem ich 😂.

💛 Jeśli takie „biologie w 3 sekundy” są dla Was pomocne (albo przynajmniej poprawiają humor między jednym ratunkiem a drugim), możecie nas wesprzeć:

Zrzutka: www.zrzutka.pl/na-skraju-zycia

BLIK: 694 207 727

Nr konta:
Stowarzyszenie Na Skraju Lasu
98 1140 2004 0000 3002 8565 7682
Tytuł: darowizna na cele statutowe

1,5% KRS 0000534337

📦 Paczkomat (ziarenka):
LUB07N
Chodźki 14, Lublin (przy Auchan)
Tel: 694 207 727
E-mail: [email protected]

Co robiliście w sobotę wieczorem?Bo są ludzie, którzy zamiast imprezy: – stoją godzinę na chodniku– pilnują pisklaka– dz...
12/04/2026

Co robiliście w sobotę wieczorem?

Bo są ludzie, którzy zamiast imprezy:
– stoją godzinę na chodniku
– pilnują pisklaka
– dzwonią, szukają, nie odpuszczają

I nie dlatego, że mają nadmiar czasu.
Tylko dlatego, że akurat trafili na coś, obok czego nie da się przejść.

Wczoraj trafiła na niego studentka farmacji.
Mały, na kratce przy wejściu, w miejscu gdzie co chwilę ktoś przechodzi, często z psem, ktoś mógłby nawet nie zauważyć.

Stała z nim.
Pilnowała.
Szukała pomocy, bo „może ktoś się tym zajmuje”.

Straż miejska – wiadomo.
Więc szukała dalej.

I dzięki temu jedno małe życie się nie kończy. Dziękujemy!

I serio, czasem to jest dokładnie tyle. Jedna osoba, jedna decyzja, jedna godzina stania na chodniku.

👉 Jeśli widzisz ptaka, który nie ucieka - coś jest nie tak.
Zadzwoń. Reaguj.

💛 Zrzutka: www.zrzutka.pl/na-skraju-zycia
📲 BLIK: 694 207 727

Nr konta:
Stowarzyszenie Na Skraju Lasu
98 1140 2004 0000 3002 8565 7682
Tytuł: darowizna na cele statutowe

1,5% KRS 0000534337

📦 Paczkomat (ziarenka):
LUB07N
Chodźki 14, Lublin (przy Auchan)
Tel: 694 207 727
E-mail: [email protected]



11/04/2026

Dopiero umyłam włosy… a już mam w nich pisklaka.
Dzisiejszy dzień w skrócie:
- nocne sprzątanie
- 5h snu
- wyjazd po ziarno
- praca
- w międzyczasie dostarczono mi dwa ptaki
- potem naprawiłam ekspres do kawy.
W nagrodę chciałam zrobić sobie spokojną kąpiel.
Zamiast tego dostałam w prezencie pisklaka (od losu albo straży miejskiej, trudno powiedzieć).

Jeśli chcesz pomóc takim maluchom:
💛 Zrzutka: https://www.zrzutka.pl/na-skraju-zycia
📲 BLIK: 694 207 727
Każde wsparcie to realna pomoc.



Muszę się z Wami czymś podzielić! Dziś dzwoni telefon.Pan mówi, że pracuje w firmie produkującej karmę dla gołębi i chce...
10/04/2026

Muszę się z Wami czymś podzielić!
Dziś dzwoni telefon.
Pan mówi, że pracuje w firmie produkującej karmę dla gołębi i chce nam podarować 200-250 kg karmy.

Tak po prostu. Przyznam, że trochę mnie zamurowało ale pytam co w zamian. A on, że jak chcę, to mogę wrzucić posta, ale nie muszę.
Godzinę później dzwoni znowu i pyta, czy potrzebuję poideł, gritów, witamin, bo może dorzucić paczkę.
I że we wtorek przywiozą mi to pod dom. I ja stoję z tym telefonem i … aż musiałam usiąść.

Pan powiedział też, że oni czasem starają się przekazać trochę karmy na cele charytatywne i że zobaczył mój film, na którym "gonię jakiegoś sprintera".

I teraz szybki przegląd ostatnich filmów ale do głowy przychodzi mi tylko łapanie kawki z podbierakiem bo większość akcji w której ganiam za gołębiami nie jest nagrywana bo nie da się gonić ptaka i jednocześnie nagrywać.

I wtedy mnie olśniło! Wyścigówka! Ten początek kiedy myślałam że po prostu podejdę do gołębia i go wezmę do ręki a skończyło się na bieganiu za nim z kurtką.

Szczerze mówiąc tamten film nie zrobił oszałamiającej kariery. Wyświetlenia jak zwykle, bez fajerwerków, bez „wow”.

To jest w ogóle ciekawy temat, bo ja nigdy do końca nie wiem, co „siądzie”. Nie jestem ekspertką od mediów społecznościowych tylko uczę się na błędach. Największe zasięgi robią rzeczy, które wrzucam trochę od niechcenia, a te, w które wkładam więcej czasu albo które wydają mi się mocne… potrafią przejść bokiem. Czasem siedzę i się zastanawiam, czemu coś nie poszło.

Na przykład właśnie ten film: noc, akcja, skrzyżowanie, bieganie za ptakiem… wydawało się, że to będzie „to”. A już większe zasięgi miał filmik o śmieciach koło sklepu. Albo zwykłe zdjęcie gołębia z nitkami na nogach.

I to jest ten moment, kiedy dociera do mnie, że nawet wrzucanie takich materiałów ma sens by ktoś to zobaczył. Nie tylko przewinął. Nie polubił i zapomniał.
Zobaczył i pomyślał: pomogę. I że czasem wystarczy jedna właściwa osoba po drugiej stronie a te wszystkie statystyki przestają mieć takie znaczenie.

Więc jeśli ktoś się zastanawia, czy takie rzeczy mają sens… to mają.
Tylko nie zawsze tam, gdzie ich szukamy.
Na zdjęciu moja mina z tego filmu, myślę, że idealnie oddaje mój obecny stan ducha. Link do filmów będzie w komentarzu.
Oczywiście zrobię relację z odbioru karmy, powinna być we wtorek!

💚 A my dalej walczymy o leczenie naszych ptaków, bo karma to jedno, ale rachunki u weta dalej czekają:
Zrzutka: www.zrzutka.pl/na-skraju-zycia
📱 BLIK: 694 207 727

Adres

Lublin

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Na Skraju Lasu umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij