Trenuj, Psie

Trenuj, Psie Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Trenuj, Psie, Trener psów, Kraków.

09/04/2026

✂️📋 Nowe stanowisko BVA i BSAVA podkreśla, że kastracja psów i kotów powinna być decyzją indywidualną, a rutynowa, bardzo wczesna kastracja psów nie jest już rekomendowana.

🐾🩺 Lekarze weterynarii powinni wspólnie z opiekunem omawiać korzyści i ryzyka zabiegu, biorąc pod uwagę wiek, rasę, styl życia oraz długoterminowe zdrowie zwierzęcia.

Przeczytaj więcej, link w komentarzu 👇

😊
14/11/2025

😊

Bardzo ważna skala!
19/10/2025

Bardzo ważna skala!

Skala HHHHHMM – jak ocenić jakość życia swojego psa lub kota

To jedno z najtrudniejszych pytań, jakie może zadać sobie opiekun:
czy nadszedł już moment, by pozwolić swojemu psu lub kotu odejść.

W praktyce weterynaryjnej od lat stosuje się narzędzie, które pomaga tę granicę lepiej zrozumieć.

To skala jakości życia HHHHHMM, opracowana przez dr Alice Villalobos – lekarkę weterynarii i onkolożkę, która przez dekady pracowała z pacjentami terminalnymi.

Jej nazwa pochodzi od pierwszych liter siedmiu kryteriów oceny:
Hurt, Hunger, Hydration, Hygiene, Happiness, Mobility, More good days than bad.
----------------------------------------------
🔹 1. Hurt – ból

Ból jest najważniejszym punktem tej skali.
Nie każdy objaw cierpienia jest oczywisty. Niektóre zwierzęta nie jęczą, nie skomlą, nie krzyczą.
Zamiast tego wycofują się, śpią więcej, przestają reagować na bodźce, unikają dotyku.

👉 Przykład: Starszy labrador z chorobą stawów w zaawansowanym lub końcowy stadium unika chodzenia, nie podchodzi do miski, przestaje się cieszyć na widok opiekuna.
To nie lenistwo – to ból, który ogranicza codzienne funkcjonowanie.
Jeśli mimo leczenia ból nie daje się kontrolować, jakość życia znacząco się pogarsza.
----------------------------------------------
🔹 2. Hunger – głód

Brak apetytu to jeden z najczęstszych objawów pogarszającego się stanu zdrowia.
Czasem wynika z mdłości, bólu, osłabienia, a czasem z braku motywacji do życia.

👉 Przykład: Kot z przewlekłą chorobą traci zainteresowanie jedzeniem, omija miskę, odwraca głowę od ulubionej karmy.
To sygnał, że organizm przestaje walczyć, a jedzenie przestaje być potrzebą, staje się wysiłkiem.
Jeśli pomimo wsparcia i leczenia brak apetytu się utrzymuje – to wyraźny znak spadku jakości życia.
----------------------------------------------
🔹 3. Hydration – nawodnienie

Odwodnienie to stan, w którym organizm nie jest już w stanie utrzymać równowagi.
Zwierzę pije mało, ma suchy język, zapadnięte oczy, suchą sierść.
Odwodnienie nasila zmęczenie, senność i ból.

👉 Przykład: Pies z chorobą serca lub nerek zaczyna pić coraz mniej, a pysk staje się suchy, skóra traci elastyczność.
To znak, że ciało traci zdolność regeneracji.
Jeśli nie reaguje na leczenie i podawanie płynów, może to oznaczać, że organizm zbliża się do kresu możliwości.
----------------------------------------------
🔹 4. Hygiene – higiena

Czystość to nie tylko kwestia estetyki – to komfort, samodzielność i godność.
Zwierzę, które nie ma siły, by się umyć, wstać do kuwety lub utrzymać suchą sierść, żyje w nieustannym dyskomforcie.

👉 Przykład: Kot po udarze leży w jednym miejscu, brudzi się, nie potrafi już samodzielnie utrzymać czystości.
Nawet jeśli opiekun pomaga, to sygnał, że ciało nie radzi sobie z podstawowymi funkcjami.
Gdy mimo opieki higiena i komfort nie są możliwe – to znak utraty jakości życia.
----------------------------------------------
🔹 5. Happiness – szczęście

To najbardziej emocjonalne kryterium.
Czy Twój pies lub kot wciąż reaguje na Twój głos? Czy cieszy się, gdy wracasz do domu?
Czy wciąż szuka kontaktu, przytulenia, interakcji?

👉 Przykład: Beagle, który kiedyś czekał przy drzwiach z piłką, teraz leży w kącie i nie reaguje.
Nie interesują go zabawki, głos opiekuna, spacer.
To nie kaprys – to utrata emocjonalnego życia.
Utrzymująca się obojętność mimo opieki świadczy o zaniku reakcji emocjonalnych i pogłębiającym się wycofaniu.
----------------------------------------------
🔹 6. Mobility – ruchliwość

Ruch to wolność.
Zwierzę, które nie może samodzielnie wstać, położyć się czy zrobić kilka kroków bez bólu, traci niezależność i spokój.

👉 Przykład: Pies, który do niedawna spacerował po ogrodzie, teraz przewraca się przy każdej próbie wstania, traci równowagę, unika poruszania się.
To nie tylko problem fizyczny – to stres i utrata poczucia bezpieczeństwa.
Jeśli mimo leczenia i wsparcia mobilność nadal spada, oznacza to głębokie cierpienie.
----------------------------------------------
🔹 7. “More good days than bad days” – więcej dobrych dni niż złych

To pytanie, które często rozdziera serce.
Czy Twój przyjaciel ma wciąż więcej dni, kiedy je, pije, odpoczywa spokojnie, wita Cię z radością – niż tych, kiedy cierpi, odmawia jedzenia, nie wstaje, nie reaguje?

📓 Zapisuj obserwacje przez kilka dni.
To prosty sposób, by zobaczyć, czy dobre dni wciąż przeważają.Jeśli coraz częściej jest inaczej – to moment, by wspólnie z lekarzem zastanowić się, co naprawdę przynosi zwierzęciu spokój, a co zaczyna go kosztować zbyt wiele.
----------------------------------------------
🩺 Jak korzystać ze skali HHHHHMM?

Każde kryterium ocenia się w skali 0–10 (0 – bardzo źle, 10 – bez zastrzeżeń).
Łączna liczba punktów pozwala zorientować się, jak wiele obszarów codziennego funkcjonowania zwierzęcia wymaga wsparcia.
Wynik powyżej 35 punktów zazwyczaj wskazuje na zadowalającą jakość życia,
natomiast poniżej 35 może sugerować, że konieczna jest ponowna ocena planu leczenia i intensywności opieki.
To nie matematyka, lecz narzędzie klinicznej rozmowy – pomiędzy opiekunem a lekarzem.
Pomaga wspólnie określić, czy obecne postępowanie nadal przynosi korzyść pacjentowi,
czy może wymaga modyfikacji, by zapewnić mu jak najlepszy komfort i bezpieczeństwo.
----------------------------------------------
💬 Co daje ta skala?

-pomaga oddzielić emocje od faktów,

-ułatwia rozmowę z lekarzem o jakości życia,

-pozwala zauważyć moment, w którym terapia przestaje pomagać,

-daje poczucie spokoju i pewności, że decyzja – nawet o eutanazji – jest przemyślana i pełna troski.
----------------------------------------------
Nie ma nic trudniejszego niż podjęcie decyzji o końcu.

Ale jeszcze trudniejsze jest patrzenie, jak ktoś, kogo kochasz, cierpi – tylko dlatego, że boisz się powiedzieć „dość”.

Skala HHHHHMM nie daje jednej odpowiedzi.

Daje jednak język, którym można opisać to, co niewyobrażalnie trudne.

I pomóc ukochanemu zwierzęciu odejść wtedy, gdy jego życie przestaje być dobre.
----------------------------------------------
Udostępnij lub zapisz – bo każdy opiekun prędzej czy później stanie przed tym pytaniem.
----------------------------------------------

📘 Źródło: Villalobos, A.E. (2011). Quality of Life Scale for Pets with Cancer and Terminal Illness.
📊 Adaptacja i omówienie: lek.wet. Kuba Letek / Weterynaria: Instrukcja Przetrwania

🥰
16/10/2025

🥰

🟨 Poznajcie Splasha: pierwszą na świecie wydrę poszukującą zaginionych ludzi

Floryda zyskała właśnie nieoczekiwanego podwodnego bohatera w postaci wydry o imieniu Splash. Zwierzę zostało wyszkolone do poszukiwania zaginionych osób w mętnych wodach otaczających wybrzeże Florydy.

Splash jest najnowszym członkiem zespołu Peace River K9 Search and Rescue. Jest to wyspecjalizowana jednostka zajmującą się poszukiwaniem osób zaginionych w wodzie. Składa się z wyszkolonych psów (kategoria psów pracujących K9) – zarówno do poszukiwania zwłok, jak i osób żywych – nurków, operatora sonaru i kapitana łodzi. A teraz również jednej, profesjonalnie wyszkolonej wydry.

– Możliwości odnajdywania śladów ludzi nawet dla najlepszych psów kończą się na brzegu. Pomyślałem jednak, dlaczego nie możemy wyszkolić wydry do wykonywania tego rodzaju pracy? – powiedział Mike Hadsell z Peace River K9 Search and Rescue.

Aby wcielić swój plan w życie, Hadsell skontaktował się z zoo w Arizonie, które miało idealnego kandydata: samca wyderki orientalnej (Lutra cinerea) o imieniu Splash. Zamieszkał on z ratownikiem i rozpoczął szkolenie w dziecięcych basenach ustawionych w jego przydomowym ogrodzie. Baseny nie zostały wypełnione wyłącznie wodą, ale również substancjami wydzielanymi przez rozkładające się ludzkie ciała.

– Splash został wyszkolony do lokalizowania i identyfikowania zapachu ludzkich szczątków. Jego zadaniem jest więc odnalezienie ofiary pod wodą w warunkach ograniczonej widoczności, co uniemożliwia pracę nurkom – powiedział Hadsell stacji WTSP.

Dodajmy, że ludzie szczątki wydzielają ponad 500 lotnych związków organicznych charakterystycznych dla naszego gatunku. Wydra odnajduje trop, zasysając tworzące się na wodzie bąble z gazu wydzielanego przez zwłoki. Jeśli znajdzie coś, co odbiera jako zapach rozkładającego się ciała, powiadamia ratownika. Każde takie znalezisko jest sowicie opłacane smakołykami.

W swojej krótkiej karierze Splash ma na koncie już trzy udane znaleziska, które wzbudziły zainteresowanie w całym kraju. W wolnym czasie wyderka lubi się siłować, dokuczając kotom i psom z Peace River K9 Search and Rescue.

Splash jest pierwszą na świecie wydrą ratowniczą – ale może nie ostatnią. – Myślę, że za 10 lat będą one prawdopodobnie standardowym członkiem zespołów – powiedział Hadsell. Ratownik żywi nadzieję, że Splash i inne podobne mu zwierzęta pomogą rozwiązać tysiące spraw dotyczących zaginionych osób w stanie Floryda.

Wiemy, że wiele innych ssaków morskich samoistnie współpracuje z ludźmi. Znane są historie o delfinach butlonosych ratujących ludzi przed atakami rekinów. Np. w 2004 roku w Nowej Zelandii grupa delfinów otoczyła pływających ludzi i przez około koło 40 minut powstrzymywała rekiny przed atakiem, aż do momentu, gdy ludzie bezpiecznie dotarli na brzeg. Podobne zachowania znane są m.in. u humbaków, białuch, a nawet lwów morskich.

Zwierzęta te pracują również w wojsku, np. w programie Marine Mammal Program. Już od lat 60. XX wieku delfiny butlonose i uchatki kalifornijskie są szkolone przez US Navy w celu wykrywania min, ochrony portów przed nurkami, przywracania obiektów z dna morskiego i lokalizacji zagubionego sprzętu. Uchatki potrafią przywiązywać linki do sprzętu, ułatwiając nurkom odzyskanie obiektów z dna. Delfiny wykorzystują echolokację do wykrywania trudnych do zauważenia min w zatłoczonych portach i płytkich wodach

Pojedyncze zespoły – MK-4 (delfiny), MK-5 (uchatki), MK-6 (zespół mieszany), MK-7 i MK-8 (delfiny) – były wykorzystywane w Wietnamie, w operacjach w Zatoce Perskiej oraz innych misjach. W ZSRR trenowano delfiny, foki, morświny, a także – według niektórych doniesień – białuchy do zadań wojskowych, takich jak lokalizowanie torped, sprzętu czy uzbrojenia. W 2019 roku w Norwegii znaleziono białuchę z uprzężą oznaczoną jako „sprzęt z Sankt Petersburga”. Uważa się, że została wyszkolona przez rosyjską marynarkę, m.in. do ochrony baz czy wspierania nurków. Jak widać do tego zacnego grona w niedługim czasie może dołączyć „komando wydry”.

📷 Mike Prince from Bangalore, India, Wikimedia Commons, CC-BY-2.0

22/09/2025
👃🏼🐕‍🦺
31/07/2025

👃🏼🐕‍🦺

🟨 Psy potrafią wykryć kolejną chorobę u ludzi. Ich węch może być przyszłością medycyny

Psi węch nie przestaje zadziwiać. Niezwykle czuły zmysł naszych pupili od dawna wykorzystuje się do tropienia przestępców, odnajdywania zwłok czy wykrywania narkotyków. Jednak w ostatnich latach ich niezwykłe zdolności badane są na zupełnie nowym polu – w medycynie.

Węch psów był już testowany w diagnostyce m.in. raka prostaty czy malarii. Najnowsze badania opublikowane w „Journal of Parkinson’s Disease” dowodzą, że psy są w stanie wywąchać także chorobę Parkinsona.

W badaniu przeprowadzonym przez naukowców z Uniwersytetu w Bristolu (Wielka Brytania) psy były trenowane do wykrywania zapachu charakterystycznego dla parkinsona na podstawie próbek skóry pacjentów.

Jednym z wczesnych objawów tej choroby jest nadprodukcja sebum (łoju skórnego), co sprawia, że skóra pacjentów staje się nadmiernie tłusta i woskowata. Naukowcy podejrzewali, że to właśnie ten objaw może stanowić „ślad” dla psów.

Początkowo do treningu wybrano pięć psów, ale tylko dwa z nich – 2-letni golden retriever Bumper i 3-letnia labradorka Peanut – ukończyły proces szkoleniowy. Zwierzęta uczyły się rozpoznawać próbki skóry od ponad 200 osób – zarówno chorych na parkinsona, jak i zdrowych.

W trakcie tzw. testów podwójnie ślepych, w których jedynie komputer znał pochodzenie próbek, psy osiągnęły wysoką skuteczność: do 80% trafności w wykrywaniu choroby i aż 98% skuteczności w odrzucaniu próbek od osób zdrowych, nawet jeśli próbki pochodziły od pacjentów z innymi schorzeniami.

Zdaniem kierującej badaniem dr Nicoli Rooney sukces eksperymentu otwiera drogę do opracowania szybkiej, nieinwazyjnej i taniej metody wczesnej diagnostyki Parkinsona. Obecnie nie istnieje test, który pozwalałby wykryć chorobę we wczesnym stadium, mimo że pierwsze symptomy mogą pojawić się nawet 20 lat przed pełnoobjawową diagnozą.

Z kolei Claire Guest z organizacji Medical Detection Dogs podkreśla, że wczesne rozpoznanie może znacząco spowolnić rozwój choroby Parkinsona i złagodzić jej objawy. Wyniki badań potwierdzają zatem ogromny potencjał wykorzystania psiego węchu w medycynie.

📷 sonyachny / Adobe Stock

Cieszę się, że mogłam brać w tym udział! Oby więcej sukcesów przed nami 😄
01/07/2025

Cieszę się, że mogłam brać w tym udział! Oby więcej sukcesów przed nami 😄

Trzy miesiące... kiedy to zleciało?

W kwietniu, maju i czerwcu intensywnie pracowaliśmy w bardzo mocnej grupie nad tym, jak lepiej edukować na temat zwierząt (w tym zwłaszcza psów).

*Tak się złożyło, że tegoroczna edycja była już 10-tą (lub 15-tą, jeśli uwzględnić te odbywające się w ramach studiów na Stosowanej Psychologii Zwierząt UW) 🥳.

Dziesięć nowych osób (i kilka, które dołączyły do zajęć w ramach odrabiania nieobecności z poprzedniej edycji) stworzyło niesamowitą przestrzeń wymiany doświadczeń 🌿.

O to właśnie chodzi w tym kursie:
⚓o doświadczanie procesu uczenia się na własnej skórze
⚓o tworzenie bezpiecznej przestrzeni do poszukiwania dobrych rozwiązań
⚓o budowanie społeczności zaangażowanej w dzielenie się wiedzą i umiejętnościami z najróżniejszymi grupami odbiorców
⚓o wzajemne wsparcie w przekuwaniu swojej wiedzy na ćwiczenia, gry, materiały pozwalające na aktywne zaangażowanie uczestników zajęć

Efektem kursu dla każdego uczestnika jest stworzenie autorskiego scenariusza zajęć edukacyjnych 🧑‍🎓👩‍🎓.

Sprawdzanie prac dopiero przede mną, ale już nie mogę się doczekać kolejnych spotkań przy jakichś nowych okazjach, wspólnych projektów czy choćby wymiany myśli raz na jakiś czas! 🌱.

Wraz z uczestnikami myślimy nad wznowieniem pewnego ważnego pomysłu, więc zalecam czujność! :)

Bardzo dziękuję wszystkim Uczestniczkom i Uczestnikowi za zaangażowanie, wyrozumiałość, otwartość, kreatywność i kopa dla mnie do dalszego działania! 🐶

Monice ze szkoły dziękuję za wsparcie i udostępnienie przestrzeni szkoleniowej! 🐶

Trzymam kciuki za realizację wszystkich wspaniałych pomysłów, które powstały podczas zajęć :)

Magdalena Warońska

29/04/2025

Choroby odkleszczowe.

Wyobraź sobie spacer po lesie – pies radośnie biega po łąkach, macha ogonem, cieszy się każdą chwilą. Niestety, czasem pod płaszczem tej beztroski kryje się zagrożenie.

Kleszcze — pasażerowie na gapę. Małe, trudne do zauważenia pasożyty — mogą przenosić choroby, które dosłownie odbierają zdrowie. Babeszjoza, borelioza, anaplazmoza, erlichioza... Brzmią obco? Niestety, dla zbyt wielu psów kończą się dramatycznie.

Co warto wiedzieć?

Kleszcze są aktywne nie tylko latem, ale także wiosną, jesienią, a nawet zimą.
Do zakażenia może dojść już po kilkunastu godzinach od ukąszenia.
Choroby często rozwijają się po cichu — kiedy widać pierwsze objawy, może być już późno.
Twoja uwaga ma ogromne znaczenie:

Sprawdzaj sierść pupila po spacerach — szczególnie za uszami, na szyi i między palcami.

Obserwuj zmiany w zachowaniu: brak apetytu, gorączka, apatia to sygnały ostrzegawcze.

Nie ignoruj niepokojących objawów – szybka reakcja może uratować życie.

Pamiętaj: regularna ochrona, to nie moda, to odpowiedzialność.

„Był tylko trochę bardziej senny…” – historia, która mogła skończyć się inaczej..

Kiedy pies przestał z entuzjazmem podchodzić do miski i spał więcej niż zwykle, opiekunka pomyślała, że to może przesilenie wiosenne. Może się przeziębił. Może za dużo się zmęczył na ostatnim spacerze.

Kilka dni później było już gorzej – gorączka, niechęć do ruchu, brak apetytu. Diagnoza? Anaplazmoza. Choroba odkleszczowa, która po cichu atakuje organizm, niszcząc krwinki i osłabiając odporność.

Pies miał szczęście – jej opiekunka szybko zareagowała.

Problem w tym, że anaplazmoza nie daje spektakularnych objawów. Nie rzuca się w oczy. A mimo to potrafi być bardzo groźna. Najczęściej pojawia się:

senność,
gorączka,
osłabienie,
brak apetytu.
I właśnie dlatego warto pamiętać:
Kleszcz to nie tylko ukłucie. To potencjalna choroba.

Sprawdzaj sierść po spacerach. Reaguj na „małe” zmiany w zachowaniu. I nie odkładaj wizyty, jeśli coś Cię niepokoi.

Lepiej raz sprawdzić za wcześnie, niż raz za późno.

08/04/2025

BURACTWO 🍅 Zmora polskich lasów - psy puszczane luzem 🦮🦌

Do lasu wybrałem się rankiem. Niedługo posiedzieć w czatowni, poobserwować zwierzęta lornetką, posłuchać ptasich oznak wiosny. Jest chłodno, szaro i rześko. Droga dość daleka – 8 km od domu. Ale szukam przede wszystkim spokoju. Zjeżdżając stromą polną dróżką mijam panią z psem, który na mój widok nieco się szarpie. Kobieta przytrzymuje go. Szybko o nich zapominam.

Pod samym lasem prowadzę rower idąc ostrożnie – nie chcę spłoszyć zwierząt możliwie przebywających w zagajnikach, po nocnym żerowaniu. Jeśli uda mi się niewykrytym przemknąć do ambony, mogę liczyć na pyszne obserwacje. W kniei śpiewa już wiosennie. Z pola słyszę skowronka, nadają sikory, potrzeszcz, kosy, migocąco nawołują kowaliki. Werblami bębnią dzięcioły, regularnie. Zaczęło się znaczenie rewirów. No i lerki. Takie skowronki borowe. Słyszałem je co kawałek podczas jazdy zdumiony będąc, bo w życiu nie odnotowałem ich tyle wczesną wiosną po głosie. Skąd ich się tu wzięło? I przecież wiem. Domyślam. Lerka to taki ptak, który jako jeden z niewielu korzysta ze spustoszenia jakie robi człowiek. Upodobała sobie świetliste polany, wyręby, łyse ugory przy lasach i połacie po wycinkach. Jednego i drugiego w ostatnich latach nie brak. Można powiedzieć, niektóre lasy w całości stały się zrębami. Tematyka na osobną opowieść. Okrzyki żurawi mieszają się z wędrującymi w powietrzu zawołaniami gęsi. Oh, jak dobrze…

Naraz ptasią sielankę zagłusza, wydziera, gromkie, HAU HAU AUUUU.
W lesie trzaski. Coś przedziera się z łoskotem. Ucieka. Tam jest pies! Goni za czymś. Jest podniecony, ujada aż kwili.
Sarna! Wyskakuje z krzaków i sadzi przez pole niemal nie dotykając ziemi, jakby miała w zadku silnik odrzutowy. Jakby frunęła. Gdy znika za horyzontem, z lasu wynurza się pies. Jest duży, brązowy. Chyba wyżeł. Goni w pole i ani myśli odpuścić. Dlatego sarna uciekała tak szybko. Boją się one bardzo dużych psów, bo przypominają im wilki, oraz dlatego że nie mają kondycji do długodystansowych ucieczek. Pies tak. Jeśli właściciele nad nim nie panują, z pozoru niewinna zabawa domowego pupila kończy się zagonieniem do wyczerpania i zejściem na zawał lub oba. Naprawdę, to nie są rzadkie przypadki. Te sarny, które znajduje się gdzieś ‘’wkomponowane’’ jakby spały, bez żadnych widocznych ran, to zwykle ofiary psich pościgów. A sporo już takich napotkałem. Odnajdywano nawet pod 20 sztuk martwych na raz. Jeśli pies jest bardziej krewki, szarpie sobie ofiarę przed zgonem, powodując dodatkowe, niewyobrażalne cierpienia. Właściciele czworonogów nie wiedzą o tym. Myślą, że ot piesek coś chwilę pogonił. Nie chodzą za nim w krzaki, nie wiedzą co się dzieje. Wystarczy jednak 15-20 minut nieobecności aby doszło do dramatu.

Myślę sobie, no co za czerep. Co trzeba mieć w głowie żeby wtargnąć do lasu i zrobić taki raban? Choć towarzyszy na quadach i tak nic nie przebije.
Słychać gwizdek, na który pies sobie…gwiżdże.
Ujadanie psa, gwizdawka, nawoływania. No to wypocząłem. Ale jestem wściekły. Zwykle trzymam emocje na wodzy, zawijam się i idę szukać bezludnego zakątka, no ale to chyba o ten jeden raz za dużo. Poza tym, to jest obszar NATURA 2000, siedlisko zwierząt, las państwowy, tym samym celowe – umyślne płoszenie podlega karze grzywny. Czy jakoś tak. WTF, serio aby przekonać kogoś że w lesie pies nie powinien gonić zwierząt potrzeba jakichś kar? Jakby nie było oczywiste? Za moment miałem przekonać się, co mieszka w głowach ‘’puszczalskich’’, i dlaczego obecne kary to nawet za mało.

Nie wytrzymuję i schodzę z ambony. Wiem, że ta osoba wyjdzie mi na widok. Nie wiem jeszcze co zrobię ani co powiem. Ani jaka to sytuacja. Może pies po prostu się wyrwał przypadkiem? Wtedy OK. Wyłania się z zarośli. Kobieta w pościgu za psem. On szczeka, ona gwiżdże. Ja idę wprost na nich. Poznaję. Ta sama pani i ten psiak, których mijałem jadąc pod las. Patrzy się zdziwiona na człowieka w moro ubranego w lornetkę, i uśmiecha przepraszająco.

- Ooo, to już wszystko wiem kto tak zwierzęta tu płoszy, a chciałem już służby wzywać, do odłowienia niebezpiecznego psa… Zagajam rozmowę i daję też od razu do zrozumienia jak rzecz widzę. I już wiem, że nici z ‘’opierdolu.’’ Ja bym chyba nawet tak nie potrafił. Próbuję ukazać piękno tej krainy, coś uzmysłowić. Mówię, że o tej porze można spotkać tu dziki wracające z łąk na bagno, że trafiają się jelenie, a sarny to lubią spać tu i tam. Że szedłem specjalnie cicho, aby je w spokoju obserwować…

‘’A bo wie pan, my mieszkamy w nowym domu, tu nie daleko’’.

Tak, wiem. ‘Nowe domy’’ i ich mieszkańcy. Tak umierając miejsca, gdzie jeszcze rok czy dwa wcześniej, można było w spokoju wypocząć, będąc pewnym jedynie zwierzęcej obecności. I naprawdę nic nie mam do ludzi w lesie, byle nie zachowywali się jak w wesołym miasteczku albo ulubionej galerii. I mówię, że no ok, spacer zrozumiałe, ale pamiętać wypada że w przyrodzie jesteśmy gośćmi, zwierzęta tu spokojnie sobie żyją bo to ich ostoja, i nie godzi się aby pies jednak za nimi ganiał. Że jakiś szacunek i choćby i wczucie się położenie tej gonionej sarny. Wie pani jak one po takim pościgu kończą? (opowiadam ze szczegółami)

-‘’ To niech pan wybuduje obiekt, gdzie można będzie wypuszczać te psy. On się musi gdzieś wybiegać, to taka rasa’’

W tym momencie wszystko mi się sypie, i widzę jaki bywam naiwny. Że ludzie tak serio. I na nic zdadzą się apele do wrażliwości (bo jej nie ma), do empatii (a co to takiego), do zrozumienia i jakiegoś poczucia pokory wobec tego co czynimy, no bo przecież rok w rok wbijamy się coraz gęściej w zwierzęce enklawy, i dokąd mamy te zwierzęta spychać i jak długo? Czy nie mają prawa mieć chociaż trochę spokoju w tym zagajniku z kawałkiem pola? Muszą przecież uważać na ruch samochodowy, opryski, myśliwych, a i drapieżnik jakiś się trafi. Myślę, że jedynym miejscem gdzie powinno się je puszczać jest własna działka, posesja, może jakieś boisko - tak odpowiadam. Żeby chociaż jakaś skrucha?

- Pan jest leśniczym?

Pada pytanie. Oho myślę, jakbym był leśniczym to już by miała 500 zł mandatu i wyproszenie z lasu. Na dalsze usprawiedliwienie słyszę jeszcze, że ‘’no ale przecież zaraz ciągniki wyjadą na pola, będą orki, roboty – to nie płoszy saren’’? – Pretensja i próba odwrócenia, ‘’proszę pani a Maciuś też przeklina’’. To nie tak… Roboty polowe, to można powiedzieć chleb powszedni życia saren. Tych, które zdecydowały się zamieszkać na polach. Znają one traktory i ich warkot, często pasą się beztrosko mimo pracującego, orzącego pługa. Przesuwają się tylko po kawałku. Pewnie dlatego, że mają możliwość otrzaskania się ze zjawiskiem, a sama maszyna ich nie goni, tylko powoli, równo sobie jedzie. W sezonie siewów czy orki, słychać je zewsząd. To nie pies który dopada ją śpiącą w zagajniku i podrywa przerażoną do biegu. A ja opowiadam o tym jak to wszystko widzę. Że no dobrze, pani tu sobie jedna teraz, ale co za parę lat kiedy domów pojawi się więcej i tym samym większa ilość psów – to gdzie te zwierzęta mają w spokoju się podziać? Uświadamiam jak to znika. Że tu gdzie stoimy dawniej był las, człowiek wyciął i zrobił pole, a to co widzimy wokół to ledwie skrawki tego co tu było. Ile tak można? Wystarczy jeszcze kilka domków i ludzi z takim podejściem, aby zwierzęta nie miały tu życia!

‘’ Wie pan, no ludzie budują domy’’ – mówi to z taką wyższością, jakby argument był niezbywalny i usprawiedliwiający. ‘’Zgadzam się z tym, że szacunek do przyrody, ale pies musi się wybiegać, jest młody i wszystko go interesuje’’.

Widzę, że więcej nie wskóram. Toczę luzną gawędę. I rozmyślam. Puszczanie psa luzem, o którym wiem że nie można nad nim zapanować, który goni, ujada i sieje zamęt na terenie gdzie żyją dzikie zwierzęta, to nie tylko objaw braku wrażliwości czy empatii. Jest to po prostu zwyczajne BURACTWO. Brak poszanowania wobec innych użytkowników lasu. Jest to też rodzaj swoistej agresji na naturze, choć wygląda niewinnie, ot piesek się bawi. To tak jakby ktoś w ciszy nad rzeką odpalił na cały głośnik muzykę z boomboxa, zagłuszając śpiew ptaków. Spierdział głośno przy stole obiadowym. To podobny kaliber co wywożenie śmieci do lasu, tylko tym śmieciem jest hałas. Okej – nie ma zrozumienia dla zwierząt, trudno. Ważne że kajtek się wybiega, nieważne ile saren skręci przez to nogę, zabije się, jakby mało jeszcze miały niebezpieczeństw na co dzień. Ja tu się sprowadziłam i mam psa na spacer, a ludzie budują domy, panie! Odnośnie zabudowy i braku przestrzeni w krótkiej perspektywie, słyszę, że ‘’to już są rozważania filozoficzne’’. Fakt. Ludzie naprawdę o tym nie myślą. Kto i po co by się nad tym zastanawiał, jak będą żyć przyszłe pokolenia? A już zwierzęta? Ha, ha..! Zresztą mam wrażenie, widząc jaki jest stopień interakcji z otoczeniem, że ludziom nie zależy na niczym. Coś tam czasem zaprotestują, gdy im chlewnię czy kurnik pod oknami budować, nieliczni przeciw wycinkom. Życie mija na styku trzech punktów / praca / dom / samochód - market. Przyroda jest okazyjnie lub wcale. Wobec tego nie są nikomu potrzebne polne kępy, zarośla, tlen, bioróżnorodność, czysta woda, ani żadne zwierzęta. Przyzwyczajony do hałasu i chaosu zewsząd, w lesie zachowuje się tak samo.

Obserwując świat i to co się w nim dzieje, mam poczucie, że takich postaw i poglądów jest przytłaczająca większość. Przyjęcie tego faktu pozwala mi być na co dzień spokojniejszym. Od dawna uważam i mocno czuję, że tutaj wszystko już stracone, a cień nadziei pozostaje w tym, że kataklizmy naturalne zdążą przemówić dosadnie zanim wytłuczemy, przeżremy i zabetonujemy wszystko. Obserwować i kronikować. Może istnieje jakieś 5 % szansy. Być może burzę tutaj niektórym światopogląd, czy choćby swoją osobę. Pamiętam jak niedawno wybuchłem już śmiechem, gdy znajomy podesłał mi wiadomość o tym jak jednej pani ktoś wyciął drzewa na prywatnej posesji, bez jej wiedzy i zgody. Ten nadęty, pyszny styl bycia wobec wszelkiego życia, przejawia nie tylko w aroganckim traktowaniu natury, ale i przestrzeni wokół, gdziekolwiek jest coś zielonego. Ogłowione do cna drzewa, ścięte pniaki, sterty śmieci w rowach, quady na polach, psy przeczesujące zarośla i wypłaszające zeń wszystko, ku uciesze. Bywały i zdarzenia, kiedy nadziewano gałęzie drzew szpikulcami ‘’żeby ptaki nie siadały’’, a na miejskich balkonach jest to już ponoć standard. To tylko pokazuje, jak nisko upadliśmy. Jestem naprawdę ciekaw. Czy za te 30 lat naprawdę nikomu nie będzie przeszkadzał brak miejsca w którym rządzi prawdziwa cisza, gdzie nie słychać szumu z autostrady, głośnych biesiad, ‘’cywilizacji’’?

Te same osoby mówią potem ‘’zwierzęta tak jak najbardziej, ale w lesie, nie u mnie na działce’’ – powiada ktoś, kto właśnie zakupił hektar łąki na której wybuduje dom, po której jeszcze do nie dawna chodziły dziki i gnieździły ptaki, mieszkały setki maleńkich istot. I co roku te hasełka wybrzmiewają nad mogiłami kolejnych zabranych przyrodzie ostoi.

Schemat zagłady od lat był podobny, ale teraz do całości spustoszenia doszedł jeszcze jeden element – spacerowicze z psami. I owszem, są psiaki posłuszne, karne, jak i takie które nie są zainteresowane zwierzyną, lub się jej boją. Takie, które z zasady idą przy nodze i można być ich pewnym. W przypadku z jakim idę właśnie obok, jest pełna świadomość czynu, brak przyjęcia do wiadomości faktów (śmierć zapędzanych zwierząt) i obrona ‘’swego stanowiska’’ z głębokim przekonaniem że mogę, bo ‘’pies musi’’. Nieliczni prowadzają je na otokach, a chyba promil jest świadomy zagrożeń jakie czyhają na psa buszującego samotnie nawet krótko po lesie. To nie tylko pasożyty i kleszcze, możliwa wścieklizna, wilki które takiego harcownika zabijają dla zasady. Rozjuszony dzik, czy rozzłoszczony myśliwy, którzy w takich przypadkach po prostu od razu do psów strzelają – takich historii można znaleźć w Internecie mnóstwo. Pamiętam jak razu pewnego pogratulowałem po prostu jednej pani, że szła z ‘’ciapkiem’’ na smyczy. Widok dla mnie tak rzadki, że ujęło. Miałem taki piękny rejon niespełna 2 kilometry od siebie, gdzie można było tylko błogo wypoczywać. Stare stawy i bagna, gdzie żyją jeszcze dziki, czaple, bażanty, jeleń, sarny, lisy, zające, żurawie. Zaczęło się od pojedynczych zdałoby się, ‘’incydentów.’’ Teraz każdy dzień od popołudnia to jedynie przestraszone okrzyki przelatujących bażantów, trzaski uciekających saren, radosne poszczekiwania i jedna wielka przykrość pewnego wędrowca, oraz zapomnienie o wszelkich obserwacjach. Coście zrobili z tym miejscem. Wystarczyło tylko kilka regularnie i głośno spacerujących - niewrażliwych osób, do klęski i rozwałki przyrodniczego życia w tym skrawku. Część już dawno się wyniosła. Gdy częstotliwość nieświadomego ruchu ludzkiego wzrasta, zawsze cierpią zwierzęta. Ale pieski muszą się wybiegać, prawda. Wiem też, że z perspektywy idącego, zamyślonego człowieka to aż tak zle nie wygląda. Oni po pierwsze nie wiedzą często, że jakieś zwierzęta tam żyją, a psiego ujadania chyba nie łączą z atakiem na zwierzę. Lub zwyczajnie, wiedzą i olewają to.

Staram się uzmysłowić jeszcze przykładami i drastycznymi. A jakby się pani czuła, gdyby ktoś teraz podjechał tutaj quadem i zaczął z warkotem jeździć wokół tego psa, obsypując błotem? Na oburzenie odrzekłby beztrosko, że gdzie ma to robić, że sprzęt musi być na chodzie, etc. Albo ktoś podjechał autem i zaczął godzinę trąbić, bo generalnie lubi, ale na drodze za bardzo nie może. No to gdzie ma to robić? Wszedł o świcie w ubłoconych butach do sypialni i zaczął śpiewać na cały głos? Oprócz szacunku do samych mieszkańców kniei, chodzi też o elementarną przyzwoitość wobec innych użytkowników lasu. Dlaczego ja mam słuchać jakiegoś terroru gonitwy czyjegoś czworonoga? Przecież, halo! Do lasu ludzie zachodzą najpierw po ciszę i spokój, potem aby nacieszyć się bliskością różnych dzikich gatunków. To chyba oczywiste! A takie zachowania jak prezentuje, są karalnym wykroczeniem. Co roku ponawiane są apele do właścicieli psów. Bezskutecznie.

Propozycja rzucania psu kija zostaje zbyta półuśmiechem, że ‘’to nie wystarczy’’, a w sumie to miała nadzieję, że goni zająca, bo zając to nic takiego, bo szybki… Ehhh…

Mimo wszystko rozmowa toczyła się pogodnie i przyjaznie, aż doszło do takiej atmosfery, że pani puściła przy mnie psa ponownie, wyczuwając że nie jestem nikim groznym.
Ot jaki ze mnie tolerant… Ale taki już jestem. Zawsze próbuję ‘’po dobroci’’ i wierzę / yłem dotąd, że zwykła rozmowa może coś zmienić. Niestety. I dlatego zostawiam ten wpis. Może dzięki niemu, choć jedna sarna nie zostanie poderwana w swoim domu ze snu, do ostatniego biegu w życiu.

🌳 A jeśli temat jest dla Ciebie ważny i układ literek z doborem słów jakoś się spodobał, to zachęcam do wsparcia Szeptów na PATRONITE. Pomoc pozwoli mi tworzyć więcej kronik i wpisów:

➡️ https://patronite.pl/szeptykniei ⬅️⬅️⬅️

Można też postawić kawę dla Wędrowca, co by starczyło mu energii i świeżości umysłu na terenowe dysputy w temacie:

https://buycoffee.to/szeptykniei

Tych, którzy wspierają już Szepty na PATRONITE zapraszam do naszej kameralnej grupy ''Przyjaciele Kniei'', gdzie otrzymasz ode mnie dodatkowe, unikatowe opowieści z wypraw, wpisy z przemyśleniami, LIVY, oraz zniżki / wejściówki na darmowe przyrodnicze warsztaty:

➡️ https://www.facebook.com/groups/1023689752281733

Dziękuję za Twoją obecność i wsparcie

Adres

Kraków

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Trenuj, Psie umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Trenuj, Psie:

Udostępnij

Kategoria