05/12/2025
Ludwika była moją Królową i moją kochaną króweczką. Byłyśmy razem ponad 13 lat, dożyła prawie 14 i to ogromne szczęście, bo od młodości diagnozowano jej wszystkie choroby świata i nie miałam prawa liczyć na tyle wspólnego, dobrego czasu. Ale oczywiście liczyłam, i chciałabym jeszcze tyle więcej. Więcej razem poprowadzonych zajęć online i Rad Wydziału uświetnionych zbliżeniem na królewski tyłek. Tekstów pisanych mimo braku krążenia w dłoniach - lubiła mi się kłaść na rękach. Zasypiania i budzenia się z biało-czarnym sukubem na piersiach. Nie pisałam Wam o jej chorobie, chociaż żegnałyśmy się już od paru miesięcy, potrzebowałam raczej odskoczni i kilku wesołych postów o zdrowym grubasie. Zrobiłam wszystko, żeby cierpiała jak najmniej. Umarła wczoraj, głaskana do końca.
Okazuje się, że dom z trzema kotami to strasznie pusty dom.