20/08/2025
Zapraszam na
Wrócimy do Lulusiowych zdjęć niebawem, bo mam jeszcze przygotowaną porcję ładnych ujęć, a dziś zostawiam Wam na zdjęciu moją Puszeczkę, kicie która jest ze mną od ponad 5 lat. Jak to minęło, to ja nie wiem, dalej jest draniem, tylko już trochę większym niż moja dłoń. Puszka przyjechała do mnie na dom tymczasowy. Jej historia od początku była dość szalona i bez żadnego ładu, bo została złapana jako maleństwo szalejące między samochodami na ruchliwej ulicy, a dziewczyna która kicie znalazła - usłyszała od partnera, ze nie ma jego zgody na przyniesienie kolejnego kota do domu. Więc zapłakana dziewczyna w nocy obdzwaniała wszystkich, siedząc z kociakiem na chodniku, bo nie mogła kota zostawić, a z nim nie miała gdzie się podziać. Tą część historii pozostawię bez komentarza. Miałam opiekować się kicią tylko do czasu znalezienia nowego domu. Jednak każdy zainteresowany adopcją ostatecznie rozpływał się w powietrzu. Po tym jak mała, szalona kulka z kocimi łapkami zaprzyjaźniła się z moją ukochaną suczką Ziutką, uznałam że mój pies będzie miał kota - no i tak została naszą Puszką. Puszką Pandory, jak się okazało, bo mimo że nie wygląda, to straszny wariat jest 😆
Ps
Na ścianie jest portret Ziutki, więc trochę jakby nadal razem 🖤