16/01/2026
Każdy lubi oswojone zwierzątka. Te, które w funkcji domyślnej mają podkładanie się do głaskania; które ufają człowiekowi i bardzo szybko nawiązują więź.
Sushi taka nie była - nie od początku. Przyjechała z przyspieszonym oddechem, uszami do zakrapiania i ostrymi zębami - nie wahając się robić blizny na rękach tym, którzy naruszali jej przestrzeń. Wycofana, nerwowa i jeszcze niegotowa na przyjęcie miłości.
Początki jej łączenia z Żukiem też nie należały do najłatwiejszych - tupanie, terytorializm, wywracanie wszystkiego, sikanie na moje łóżko... Bywało ciężko, nawet ze wsparciem najlepszej chruliczej "matki chrzestnej" Magda Puch (💚). Ale była warta każdej poświęconej minuty, każdego zmienionego prześcieradła, wszystkich strupków i blizn.
W ostatnią Wigilię obudziła mnie lizaniem po ręce. Po śmierci Żuka często tak robiła - wskakiwała obok mnie, trącała pyszczkiem moje śpiące "zwłoki" i lizała mnie po policzku, dłoni albo stopie. Najbardziej lubiła ułożyć się tak, by jej ucho opierało się o moje przedramię, a pyszczek wtulał w środek dłoni. Kiedy zeskakiwała do paśnika, wiedziałam, że to czas na codzienne leki i porcję jej ulubionej żurawiny. Jak na księżniczkę przystało, z godnością wybierała najlepsze okazy, resztę zostawiając na potem. Do końca konsekwentnie gardziła tym, co nie mieściło się w palecie jej ulubionych smaków.
Nie wierzę, że piszę o Sushi w czasie przeszłym. Wczoraj rano odwiozłam ją na kontrolę do naszej przychodni - jak od prawie dwóch lat, regularnie ze względu na jej paskudzące się uszy i anemię. Nie spodziewałam się, że transporter w drodze powrotnej będzie tak boleśnie lekki...
Nie tak miało być. Nie tak Ci obiecałam, uszaty Paszteciku. Miałaś jeszcze poznać królika do kochania, cieszyć się zdrowym życiem i świeżą dostawą smaczków...
Od wczoraj nie wiem, jak wchodzić do pokoju, w którym nie podbiegasz do drzwi albo ciszy nie przerywa dźwięk przerzucanej kuwety. Twoje małe serce się zatrzymało - moje nie może przestać rozpadać się na kolejne kawałki. 💔
Jeśli istnieje alternatywny świat, mam nadzieję, że leżysz już z Żukiem przy misce bananów i śpicie razem przytuleni do ukochanych uszu.
Żegnaj, Suszynko... 🥹💚