05/07/2026
W piątek na pytanie "jak tam Roko, zdrowy?" odpowiedziałam mojej matce bez większego namysłu, że tak. No i oczywiście następnego dnia rano awaria 🙄
Łapa w górze, pazurek boli, więc jeszcze przed spacerem i śniadaniem dzwonię do Animal Center, czy przyjmą gagatka na sedację i ogarnięcie pazurka na śpiocha, bo w gabinecie to gagatek nawet nie pozwoli na łapę popatrzeć, a co dopiero pogrzebać. No i przyjęli, od ręki przyśpili (dobrze, że robiliśmy badania krwi w maju), pazurek (i resztę pazurków, i gruczoły, i uszy...) sprawnie ogarnęli, buta elegancko zamontowali i wypisali do domu.
Pacjent wprawdzie do domu się nie spieszył (jak widać, polecam z dźwiękiem), ale jak wyszłam na chwilę zapłacić za wizytę to nagle się okazało, że bez matki obok to się nie śpi, tylko jojczy i robi dramę, dzięki czemu rozbudził się na tyle, że w końcu wyszliśmy. W domu zombie-spanko do wieczora, a wieczorem nówka sztuka, bo tym razem dostał inny środek znieczulający, który nie trzymał go w półprzytomnym stanie przez 24 godziny jak ten zwykły, tylko faktycznie odpuścił już po kilku godzinach.
Więc jak zawsze dziękujemy całej ekipie Animal Center za fachowe podejście, cierpliwość do niemiłych piesków i zorganizowanie nam takiej akcji w trybie emergency ❤️..
Za to za wszelkie kolejne pytania o zdrówko nie dziękujemy i nie odpowiadamy, bo prędzej czy później zbankrutujemy 💸