01/01/2026
Kochani, czy nie czas na zmiany?
Czy wraz z rozwojem świadomości, nauki, obserwacji otoczenia, nie powinniśmy postępowo zmieniać naszych tradycji. Zmieniać tak, aby była dobra i wzniosła, ale dla nas i całego świata. Wszechobecna postępowość w tolerowaniu odmienności zalewa Netflix, od tego już roku nie można w ogłoszeniach o pracę sugerować płci -elektryk, nauczycielka... Czy te zmiany są tak istotne, czy czasami nie przytępiamy swoich zmysłów, żeby nie dostrzegać takich obrazów jak ten... Odwrócę wzrok to cierpienie zwierząt znika, "przecież to tylko jedna petarda, tylko jeden dzień w roku".
My też spędziliśmy tą noc z naszymi pupilami. Foster dobrze znosi Sylwestrową noc, Biru mimo wsparcia farmakologicznego nadal wykazywał objawy stresu.
Czy nasza egoistyczna potrzeba wchodzenia w nowy rok związana z hukiem i wystrzałami, musi być silniejsza niżeli dobro naszych pupili??
W okresie noworocznym ilość zaginięć zwierząt domowych wzrasta między 30-60%.
Ptaki uciekają w panice niejednokrotnie kończąc ucieczkę w momencie utraty sił, często ulegając uszkodzeniom mechanicznym przez wpadniecie na przeszkody... Nie wszystkie ptaki radzą sobie w ciemnościach jak sowy.
Dzikie zwierzęta uciekają daleko za miejsca swoich siedlisk, wiąże się to ze stresem i dużym ubytkiem kalorycznym, w zimowym okresie czasu może mieć to tragiczne konsekwencje. Nie istnieją badania statystyczne ile zwierząt ginie tej nocy jednak już sam steres, strach, lęk, przerażenie i ból fizyczny jaki powodujemy w milionach, nieświadomych co się dzieje, zwierząt powinien nas uświadomić jak źle postępujemy.
Nie krytykuje, pragnę naświetlić problem na który zwrócił mi Ktoś uwagę - wtedy oczy mi się otworzyły.
Zabraniamy trzymania psów na uwięzi, kupujemy jajka z wolnego wybiegu, jesteśmy przeciwko hodowli zwierząt futerkowych, przeciwko klatkom, jesteśmy weganami, wegetarianami.... A później Ci sami My odpalamy kolejny lont pirotechniczny! To jest właśnie HIPOKRYZJA! To jedna noc, jedna petarda... Nie, to setki przerażonych zwierząt. To miliony stworzeń torturowanych dla naszej chorej fantazji hucznego wejścia w nowy rok.
Wszytkim chciałbym życzyć, żebyśmy czynili więcej dobrych rzeczy zamiast wytykać te złe innym.
Dziękuję cudownym Ludziom ze Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Radlinie Wlkp. - Fundacja Bliżej Domu
za to, że Oni, tej nocy, minimalizowali konsekwencje tej "wspaniałej tradycji"
„Dobro nie rodzi się ze słów, lecz z czynów."
Platon
Kilka tradycji których już nie praktykujemy, zaniknęły wraz z rozwojem świadomości:
• W Chinach, dziewczynkom łamano i bandażowano stopy, by pozostały nienaturalnie małe.
• W dawnych Indiach wdowa była czasem zmuszana (społecznie lub fizycznie), by spłonąć na stosie pogrzebowym męża.
* Aztekowie – składali ofiary z ludzi bogom (np. słońca), wierząc, że bez tego świat przestanie istnieć.
* Inkowie – rytuał capacocha, często obejmujący dzieci, miał zapewnić przychylność bogów.