Zezolkowe historie - pomocowe

Zezolkowe historie - pomocowe Jestem Ewelina i od kilku lat działam w ramach wolontariatu na rzecz kotów bezdomnych.

Skarby rozpoczynamy niewyobrażalny wyścig z czasem. Proszę przeczytajcie opis zbiórki. O nic więcej Was nie proszę.  Poś...
08/03/2023

Skarby rozpoczynamy niewyobrażalny wyścig z czasem.
Proszę przeczytajcie opis zbiórki. O nic więcej Was nie proszę. Poświęćcie nam 5 min swojego życia. Poświęćcie tą chwilę Oczusiowi.
Z całego serca wierze, że się uda.
Niech Dobro wraca ❤️

Zaczynamy walkę o życie mojego Stalkera kuwetowego, walkę z czasem i brakiem pieniędzy.

Pilnie poszukiwane domy stałe ! Kochani 6 kotów poszukuje domów. Cudownie jakby znalazły je w pakietach, bo niektóre są ...
31/01/2023

Pilnie poszukiwane domy stałe !

Kochani 6 kotów poszukuje domów. Cudownie jakby znalazły je w pakietach, bo niektóre są ze sobą bardzo zżyte. Trójka rodzeństwa z matką, dwa trochę wycofane plus jeden, który absolutnie musi być kotem jedynakiem.
Koty obecnie mają opiekę dochodzącą niestety z powodu tego, że ich Pani umarła zostały same i zaczynają tą samotność odczuwać.
Domy są poszukiwane na terenie Trójmiasta, jest jednak możliwość zorganizowania transportu w całej Polsce.
Koty są wykastrowane. Przed adopcja zostaną jeszcze przebadane u weterynarza.
Tylko do domów zabezpieczonych i odpowiedzialnych.
Zdjęcia i opisy pod postem❤️
Proszę znajdźmy im domy niech nie będą już same 🥺

Była wiosna, piękne lato, długa ciepła jesień. Teraz też nie jest jeszcze najgorzej. Ja się pytam, w którym momencie był...
28/11/2022

Była wiosna, piękne lato, długa ciepła jesień. Teraz też nie jest jeszcze najgorzej. Ja się pytam, w którym momencie był problem połapać koty na kastracje, żeby uniknąć kolejnych stworzeń na dworze ? Pytanie oczywiście retoryczne...
Teraz płacze, użalanie się i ból dupy, bo jedna z drugą gwiazdą płacze co z maluchami na zimę zrobią... Można było tego uniknąć? Oczywiście, że tak. Tylko po co ?
Kolejne stada kotów na dworze zostają na zimę. Wszędzie w ogłoszeniach widzę tylko maluchy i rozpacz.
Ja się zastanawiam czy ktoś się czasem zastanowił co ludzie zajmujący się zwierzętami mają z tym zrobić? Można pomóc w kastracji, można pomóc z karmą, leczeniem. Można wszystko jeśli ktoś nie ma totalnie olewającego stosunku do wykastrowania swojego stada. I te teksty " panie z fundacji nie chciały pomóc" albo " nikt nie przyjechał ich zabrać " Przepraszam bardzo, ale można zawsze ruszyć swoje 4 litery i zrobić coś od siebie. Mi się poprostu już ulewa jak widzę te wszystkie zbiórki na jakieś małe niczemu nie winne szkraby, których na świecie być nie powinno. Idzie zima i część z tych kotów jej nie przeżyje i nie tylko młodych podrostów, ale starych chorych dziadków, bo dla nich znowu jak co roku nie ma nigdzie miejsca, bo jakaś gwiazda jedna z drugą miały gdzieś kastracje.
Nienawidzę rozmnażaczy. Z całych sił mam już dosyć tej niekończącej się bezdomności kotów. Ile trzeba napatrzeć się na to cierpienie żeby cokolwiek do kogokolwiek dotarło.
Miejsce kota nie jest na ulicy. To samo tyczy się rozmnażania ich. Absolutnie NIE!
ŻADNA wymówka tego nie usprawiedliwia.
Ani to, że ktoś ma 80 lat ani to, że ktoś nie wiedział, ani to że kogoś nie stać. Nic nie jest w stanie usprawiedliwić lenistwa i głupoty.

Ps. W razie gdyby ktoś miał wątpliwości, że przeszkodą są środki to chciałabym tylko przypomnieć, że obowiązkiem gminy jest te środki udostępnić. Można też poprosić schronisko albo fundację, która może być tak miła i założyć zbiórkę na kastracje. Można wszystko tylko trzeba mieć jakiekolwiek minimalne chęci...

Zastanawiam się ostatnio jak drastyczny musi być opis zbiórki, ile musi w niej być krwi, historii wyssanych z palca aby ...
14/11/2022

Zastanawiam się ostatnio jak drastyczny musi być opis zbiórki, ile musi w niej być krwi, historii wyssanych z palca aby udało się uzbierać na najpotrzebniejsze rzeczy w kocim domu tymczasowym. Czy samo to, że te koty zostały uratowane, że nadal są ratowane z bezdomności nie wystarczy ? Musi być jakaś dziwna historia- sensacja by kogokolwiek zaciekawiła i skruszyła serce o choćby 5 zł.
Błagania, wołania o pomoc, PRAWDA już się nie sprzedaje. Nie ma nic gorszego niż pisanie prawdy ostatnimi czasy. Każdy jest na nią obojętny, a ja nie potrafię już nawet prosić.

KOCHANI NIE MAM KARMY DLA KOTÓW ANI NA TEN ANI NA KOLEJNE MIESIĄCE.

Nie mam na leki dla nich nie mam dosłownie na nic. Wszystko tak podrożało, że z mojej wypłaty nie wystarcza już na nic dla nich.
W moim domu są koty zgarnięte z ulicy, chore z problemami i mój senior Bandzisław. Na dworze mam ich 20 i chciałabym przed zimą zgarnąć z niego 2 koty, które zimy nie przetrwają.
Mam iść robić zdjęcia rozjechanych kotów na ulicy i pisać niestworzone historie, żeby zapewnić im jakiekolwiek jedzenie na kolejne dni?
Proszę jedynie o karmę, żwirek i pieniądze na leki dla nich. Jeśli ktoś chce może mi też te leki kupić i wysłać.
Miesięczne utrzymanie tego stada to 3.5 tyś listopad i grudzień będzie dla nas chyba najgorszym czasem, który nie wiem jak przetrwamy😔
Link do zbiórki w komentarzach ❤

10/07/2022

Internetowy lincz, trucie kotów i kółeczko wzajemnej adoracji.
Nie będzie to miłe, ale ja nie jestem miła jeśli, ktoś personalnie tyka ludzi, którzy ciężko pracują by ograniczać kocią bezdomność.

Działam w tym świecie już trochę lat i nic, ale to nic mnie tak nie denerwuje jak sfrustrowane kociary, którym w życiu nie wyszło atakujące wszystko i wszystkich byleby tylko coś się klikało i kasa leciała. ( kociary, bo to zwykle osoby prywatne nie mające nic wspólnego z pomaganiem tylko lansem w sieci )

Umownie przyjęło się, że jeśli ktoś ma coś do kogoś to jest od tego prywatna wiadomość albo telefon i można sobie powiedzieć parę słów, bo jeszcze się taki nie urodził żeby każdemu dogodził, ale bezpodstawne wyrzygi, wymyślanie jakieś, pisanie bzdur i to wszystko jednostronne, bo komentarze poblokowane jest już na serio słabe.

W necie jest taki dziwny klimat, że każdy czuje się bezkarnie. Można się atakować i robić z oprawcy ofiarę. Wszystko zmierza do tego, że wolność słowa przeradza się w hejt.
Jednym słowem można zniszczyć każdego.
Czy to jest w porządku?
Nie.
W necie można kręcić wałki, można kłamać, można wszystko, bo to wykreowna rzeczywistość. Ludzie widzą tylko pięknie napisane słowa. Są ufni na czyjeś tragedie często nie istniejące.
Ludzie w sieci widzą to co druga strona chce pokazać. I to co chce osiągnąć tym co pokaże.
Co ja widzę?
Często są to tylko słowa, jakieś syfiaste karmy, które nawet kury jeść nie powinny wydawane kilkanaście tyś na coś co nie pomaga tylko szkodzi. Upychanie kotów wszystkim w koło, zero dobrego słowa. Brak jakiejkolwiek współpracy byle tylko dbać o własny interes i pisanie pięknych bajek.

Dla przypomnienia do osób, które wspierają:
Koty nie jedzą zbóż ani jedzenia ludzkiego przetworzonego. Nie jedzą ziemniaków, nie jedzą i nie powinny jeść suchej karmy tymbardziej jakieś wiskasków i innych dziwnych gdzie jest 2 % produktów pochodzenia zwierzęcego i długo... długo nic.
Jeśli ktoś komu pomagasz kupuje takie jedzenie i się obnosi swoją wspaniałością to w obowiązku waszym jest zwrócenie uwagi, że wasze pieniądze są źle wydatkowane.
Jeśli poleci za to na Was hejt to łatwo się domyśleć po co tam jesteście.

To samo tyczy się pomagania kotom i upychania ich po fundacjach, azylach stowarzyszeniach. Upchnięcie komuś kota to nie jest koniec pomocy.
Te koty nie znikają magicznie w momencie kiedy je oddajemy tam. Należy im się chociaż odrobina wdzięczności w postaci szacunku. Wszystkim organizacją jest ciężko i jeśli nie stać nas na pomoc finansową to zawsze można napisać o nich dobre słowo. Pozbierać fanty na bazarek, udostępnić post. Można pomóć w kociarnich. Można zbierać koce. Można robić wiele, ale nie obrażać i nie hejtować.

Nie wspieramy rozmnażaczy.
Nie wspieramy ludzi, którzy szkodzą kotom.
Nie wspieramy bajkopisarzy.
Nie dla Hejtu i braku kultury w sieci.
Nie niszczmy ludzi dla swojego wybujałego ego.

Miejmy szacunek dla siebie. Bądźmy nadal w tym świecie egoistów ludźmi. Pomagajmy sobie na wzajem. Wspieramy się, bo przed nami bardzo ciężkie czasy.

Prestiżowym kociarzą dziękujemy niech nadal kręcą biznesy na kocich dramatach, które się nie kończą w momencie pozbycia się ich od siebie.

Miłego tygodnia Robaczki Wam życze i wracam do pomagania swoim kociastym ❤

Edit. MRÓWKA już w swoim domu ❤Mała Mrówka zaczyna rozglądać się za domem. Ma ok 10 tyg jest już po odrobaczeniu czeka j...
09/07/2022

Edit. MRÓWKA już w swoim domu ❤
Mała Mrówka zaczyna rozglądać się za domem. Ma ok 10 tyg jest już po odrobaczeniu czeka ją jeszcze szczepienie i kastracja.
Mrówka bedzie szukać domu w trójmieście i okolicach.
Jest cudownym miziakiem uczącym się świata. Pięknie korzysta z kuwetki.
Kotka nie ma i nie miała nikogo.

26/05/2022

Nigdy nie jest poprostu.
Niestety przed moim pójściem do szpitala miało być spokojnie. Przed chwilą otrzymałam informację, że kotka z filmu w trybie natychmiastowym ma być zabrana z obecnego miejsca, bo tak. Kotka żyje tam 16 lat nikt przez tyle lat nic z nią nie zrobił. Cud, że jest wykastrowana. Atrakcja śródmieścia... ot co. Teraz jak zaczęliśmy się nią opiekować i miała do nas jak tylko zrobi się miejsce trafić ( bo przepraszam, ale nie mam ścian z gumy i nie mam miejsca dla niej na już, miejsce u mnie robi się tylko poprzez adopcje jednego z kotów bądź po śmierci któregoś z nich) to zaczęła przeszkadzać. I już dziś mam ją zabrać stamtąd, bo tak.
Kotka ma 16 lat. Na filmie wygląda na miłą, ale to tylko pozory. Napewno trzeba ją przebadać i przeprowadzić socjalizacje żeby odnalazła się w domu.
Nie mam pojęcia jaki ma stosunek do innych kotów i psów. Nie mam pojęcia jak będzie zachowywać się w domu.
Jedyne co wiem, że ten dom musi mieć i to najlepiej na wczoraj 😔
Kotka jest w Gdańsku i pilnie szuka wyrozumiałego domu.
Badania i ewentualne leczenie biorę na siebie byle by miała dom.

Co słychać w kocim domu.* Oczuś już po usunięciu kłów. Czuje się całkiem nieźle. * Żabol zostanie ze mną dłużej niż bym ...
14/05/2022

Co słychać w kocim domu.
* Oczuś już po usunięciu kłów. Czuje się całkiem nieźle.
* Żabol zostanie ze mną dłużej niż bym tego chciała. Chłopak nadal znaczy teren. Posikuje dosłownie wszędzie. Przy czym ma podejrzenie FMS. Wylizuje sobie sierść wzdłuż kręgosłupa.
* Benek schudł 2.5 kg w przeciągu 2 miesiący. Ma powiększone węzły chłonne, stan zapalny jelit i żołądka, ostre biegunki. Do dalszego leczenia i poszukiwania diagnozy.
* Pozostała trójka Zenek, Julo i Bandzik mają gorsze i lepsze dni, ale uff stabilnie.
* Cudna Rózia nadal poszukuję domu... jest taka kochana i nikt jej nie chce.
* Elunia walczy z kolejnymi kotami na dt Puszkiem, Wiewiórem, Sosikiem i Białasem. Boże gdyby nie ona to ja bym w życiu nie ogarnęła takiej ilości kotów ❤ dziękuję
* Na dworze już wiosna czas odrobaczać i zabezpieczyć koty przed kleszczami (z powodu braku środków nie mam na tą chwilę takich możliwości:( )
* Udało mi się kupić mały zapas jedzenia za co bardzo dziękuję wszystkim bazarkowiczą
* Budżet mojej kociej skarbonki jest na minusie 2 tyś za leczenie i leki dla kotów. Aktualnie do czasu uzbierania zaległości wstrzymuje dalsze przyjmowanie kotów do siebie. Przepraszam, ale nie dam już rady na tą chwilę. 😔❤

Ile warte jest bezdomne kocie życie? Czasami jest to kilkaset złotych, czasami kilka tysięcy. Wszystko zależy w jakim st...
08/05/2022

Ile warte jest bezdomne kocie życie?
Czasami jest to kilkaset złotych, czasami kilka tysięcy.
Wszystko zależy w jakim stanie jest ten kot i ile lat spędził na dworze w bezdomności.
Na koszt ratowania kota składa się;
- leczenie, badania( pełna diagnostyka w tym testy na choroby zakaźne ) leki, suplementy diety,
- wyżywienie, żwirek, podkłady,
- środki do dezynfekcji
- to o czym nikt nie mówi transport i paliwo
- eksploatacja transporterów i klatek kennelowych, które czasami są już tak zużyte, że nie nadają się do niczego.
- często są to też konsultacje z behawiorystą i rehabilitacja ( to dość ważny punkt jeśli kot po mimo naszego zaangażowania nadal nie rokuje do adopcji i nie robi żadnych postępów)
- szczepienie, odrobaczenie,
- czas ( koszt niepoliczalny, ale jakże istotny)
Jeśli nie ma sie czasu na ratowanie z bezdomności kotów to nie powinno się nigdy zaczynać takie jest moje zdanie, bo to nie jest nigdy godzina- dwie dziennie.
Każdy kot potrzebuje czasu by zaufać, zsocjalizować się i wyzdrowieć. Później ten czas potrzebny jest by znalazł dom. Wszystko trwa, ale warto.

Ja sobie zdaję sprawę, że to wszystko o czym piszę powinno leżeć po stronie gmin. Że każda gmina powinna zapewnić odpowiednie środki na ograniczenie bezdomności jednakże walka z gminami zawsze trwa i nigdy nie jest idealnie. Choć nadal utopijnie wierzę, że to się zmieni.

Póki co pozostaje walczyć o zmiany. O środki na kastracje o miejsca i domy dla tych, które na dwór wracać nie powinny. O edukowanie ludzi, że bezdomność zaczyna się w domu. Nie można rozmnażać kotów tymbardziej świadomie kiedy wiemy jak duża skala bezdomności jest wokół nas...

Każdy z nas może coś zmienić. Każdy z nas może zmienić życie jednego kota dając mu dom. Może walczyć z własną gminą o środki na tą walkę, nie trzeba być organizacją by napisać kilka pism. Wszystko zależy o tego czy chcemy by w końcu się coś zmieniło czy będziemy narzekać jak jest źle nic w tej kwestii nie robiąc.

Zostawiam link do zbiórki na jedzenie i najpotrzebniejsze rzeczy dla kotów pod moją opieką z nadzieją, że coraz więcej z nich będzie znajdować odpowiedzialne domy i w końcu uda mi się jakoś w miarę spokojnie zabezpieczyć je na dłuższą chwilę zanim te domy się odnajdą❤

Dom pilnie poszukiwany! Kochani mam na imię Rózia. Urodziłam się na dworze i byłam bezdomna. Nie za wiele pamiętam z tyc...
07/05/2022

Dom pilnie poszukiwany!
Kochani mam na imię Rózia. Urodziłam się na dworze i byłam bezdomna. Nie za wiele pamiętam z tych chwil po za tym, że było zimno i niejednokrotnie byłam bardzo głodna.
Nie jestem malutkim koteczkiem, bo mam już 8 miesięcy. Mi się udało mojemu rodzeństwo nie do końca. Prawdopodobnie dwójka z nich utopiła się w rzece. Tak właśnie wygląda bezdomność...
Szukam domu już dosyć długo, bo jestem " dorosła" nikt nie robi -och ! Na mój widok. Zwykły kot czarno-biały.
Bardzo chciałabym mieć swój własny domek. Taki na zawsze. Taki, który zaakceptuje to, że jestem jeszcze lekko wycofana, bo muszę mieć więcej czasu by zaufać.
Lubię dzieci i inne koty. Umiem się bawić i ładnie korzystam z kuwety.
Jestem gotowa do adopcji tylko czy znajdzie się gdzieś ktoś kto mnie pokocha.
Zaszczepiona, odrobaczona, fiv/felv ujemny.
Bardzo chciałabym być kochana.
Obecnie znajduje się w Trójmieście, ale szukam domku wszędzie.
Może to właśnie Ty zostaniesz moim opiekunem na zawsze ❤

Ma domek Sosik ❤ Turbo miziak za moment będzie szukał domu na zawsze
05/05/2022

Ma domek

Sosik ❤
Turbo miziak za moment będzie szukał domu na zawsze

02/05/2022

"Oddam małe kotki" czy jest coś w tym złego?
Rok rocznie każda z osób działająca na rzeczy ograniczania bezdomności dwoi się i troi żeby nie dopuścić do sprowadzenia na świat kolejnych kocich miotów. Często po pracy, przed pracą w każde święte ( kurde co to są święta...), czy jest chora, czas nie ma znaczenia siedzi na dworze i łapie koty na kastracje byleby nie mieć właśnie takiego problemu gdzie pojawią się maluchy.
Każdy z nas ma pierdyliard kotów do adopcji "dorosłych ", bo według osób chcących adoptować kociaka kot półroczny jest już za duży a taki co ma kilka lat dziadkiem wybierającym się na tamten świat. O zgrozo...
Te, które od lat siedzą w klatkach w schroniskach nie mają żadnych szans na dom zaś te na ulicy choćby człowiek chciał tak bardzo je z tej ulicy zabrać muszą czekać na swoją kolej. No właśnie muszą czekać na czas, w którym ktoś zaadoptuje innego dorosłego kota i zrobi miejsce dla niego.
Co jest złego w tym "oddam małego kotka" ?
W tym, że te koty rozmnażane są często w domu, bo ktoś potrafi być tak egozistyczny w swoim myśleniu i chce by jego kotka rodziła. Naraża ją tym samym na ropomacicze albo raka listwy mlecznej. Bo jest zbyt egozistyczny by spojrzeć na świat oczyma kota bezdomnego, któremu przez właśnie takie działanie zabiera ostatni promyk nadzieji na lepsze jutro... na dom.
Te małe kotki trafiają często w nieodpowiedzialne ręce osób, które też będą sobie te koty rozmnażać, z licznymi zaburzeniami. Bo przecież koty oddawane w 8 tyg życia nie są przystosowane do samodzielnego życia. Zazwyczaj są nieodrobaczone, niezaszczepione i nie ma mowy o jakiekolwiek kastracji przed adopcją.
Są śliczne, małe i nie mają pojęcia jak trudne życie je czeka. Wiele z nich trafi na ulice, bo przestaną spełniać oczekiwania nowych Pańć.
- bo kotek nie jest grzeczny, bo sika, bo choruje, bo miał siedzieć na kolankach 8 godzin a nie 4, bo wypadł przez balkon, bo zawsze wychodził i wracał a teraz wybrał wolność-jemu się w domu nie podobało to poszedł, bo niszczy, bo... przestał być małym kotkiem
Z tego właśnie powodu każde ogłoszenia, które widzę i ten las rąk po małe kotki, ba kolejki... rezerwacje.. awantury kto po kim, kto był pierwszy powoduje u mnie ścisk żołądka i kilka niecenzuralnych słów.
Posiadanie zwierzęcia to przywilej, a nie sklep z mięsem.
Wyjaśniając jeszcze co istotne w domach tymczasowych/fundacjach/ i dobrych schroniskach koty oddawane są po odrobaczeniu i szczepieniach oraz kastracji a to zawsze trwa dlatego nikt z tych osób nie odda komuś kociego niemowlaka... po za tym obecne badania naukowe mówią, że jeśli to możliwe kociak z matką i rodzeństwem powinnien być do 18 tyg życia by mógł się w pełni rozwijać emocjonalnie.
I najważniejsze bezdomność zawsze zaczyna się w domu... biorąc zwierzę od rozmnażacza pogłębiasz tą bezdomność i skazujesz te które od lat czekają na dom na śmierć w zapomnieniu.

Adres

Gdansk

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Zezolkowe historie - pomocowe umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Zezolkowe historie - pomocowe:

Udostępnij