28/12/2025
Drodzy obserwujący naszą stronę. Jako osoby pracujące z psami doświadczamy dość długo (około 20lat), jak wygląda wiele hodowli psów. Są takie, w której nie tylko ocenia się szczenięta, ale również takie gdzie dba się o stymulację układu nerwowego u psów celem wzmocnienia, widzimy właścicieli hodowli pełnych pasji. Po tym poznać takich ludzi - nie tylko dlatego, że jadą na wystawę, ale jeżdżą na treningi, rozwijają swoje psy. Którzy rozróżniają osobniki stabilne, wytrzymałe, mocne psychicznie i fizycznie od ich przeciwieństw. I takie psie osobniki sprawdzają na różnego rodzaju testach, egzaminach, gdzie WYSTAWY są tylko dopełnieniem, a nie wyznacznikiem. Tak, dobrze czytasz. Osobiście uważamy, że pies dla nas ma małą wartość jeśli hodowca szczyci się wyłącznie wystawą u swoich psów hodowlanych. To tak jak sprawdzić psa z wyglądu, a nie z charakteru. Bo tam nikt nie ocenia jego predyspozycji i użytkowości. Bo właśnie użytkowość lub jej brak u psa definiuje go, czy będzie zdolny wykonywać to, do czego jest stworzony. Najprostszym przykładem psa stworzonego do pracy jest owczarek niemiecki/belgijski Malinois, ale tak naprawdę każda rasa powstała w wyniku potrzeb człowieka, żeby wykonywała określone czynności. Nawet York powstał do konkretnych zadań. Niestety, może 1 na 20 yorków które spotykamy wykonały by to, do czego są stworzone. A cała reszta? Wzięta wyłącznie dla naszych egoistycznych potrzeb. Psy, które na drodze hodowli, selekcjonowane do pracy w prawie każdych warunkach - Huki, błyski, tłum ludzi, a tym bardziej warunki miejskie nie powinny być przeszkodą, by normalnie funkcjonowały. Mają być silne psychicznie, ale również fizycznie. Wbrew tej krążącej opinii przeciętnego „zjadacza chleba”, wystawa nawet z wynikiem super hiper ekstra reproduktora nic nie daje, jeżeli przy względnych bodźcach ogon zawija pod szyję. Już nie mówiąc o dniach w okolicy sylwestra. Czy winę tego stanu rzeczy ponoszą tylko hodowcy? Oczywiscie, że nie. My właściciele również. W dobie, gdzie konsumpcjonizm jest najwyższy w historii, nie dbamy często o to, czy pies którego kupimy ma odpowiednie geny. Większość ludzi nie interesują predyspozycje. 20 lat temu jeszcze można było wybaczyć brak wiedzy, przecież internet dopiero raczkował. Ale teraz po informacje można łatwo sięgnąć . Trenerów i behawiorystów jest tysiące. Wystarczy zadzwonić i skonsultować, na co zwrócić uwagę przy wyborze hodowli/szczeniaka. I najgorsze w tym wszystkim jest to, że błędy nasze i tych kiepskich hodowców, błędy ludzi nieodpowiedzialnych dzięki którym mamy mnóstwo psów w schroniskach (rasowych jak i kundelków, bo ktoś nie pilnował i pozwolił rozmnażać) - przerzucić na pozostałych ludzi, co chwilę chcąc wprowadzać jakieś zakazy, byle odsunąć odpowiedzialność za swojego psa od siebie i zwalić na „system”. Jak to jest, że jedni ludzie kupują świadomie mocnego psa, i jeszcze dbają o jego rozwój w pierwszych etapach życia pracując z nim codziennie, mając później wynik swojej pracy - taki sylwester im nie straszny, pies na tle fajerwerków bawi się z właścicielem i jak gdyby nigdy nic idzie do domu spać. I jest ta druga strona osób, która kupiła lub wzięła psa w przypływie emocji za to z ładką przypiętą na czole - „pomagam, nie strzelam!”, w dodatku pomijając już genetykę przy wyborze psa, jedyną rzeczą którą się kierują jest „miłość”. Czyli wprowadzamy psa w nasze warunki miejskie, po czym chcemy dostosować innych do naszego psa a nie psa do otoczenia, warunków, tradycji itp. Jeżeli jesteś człowiekiem bez wiedzy, to dla swojego psa tę wiedzę zdobądź. Ulżyj mu w cierpieniu, jeśli boi się różnych rzeczy na dworze. 90% zachowań ma źródło w genach, ale 10% dalej leży po Twojej stronie, jako właściciela. Można dość wiele zmienić w życiu Twojego psa. Wiele leków można wygasić, przepracować, wiele z nich przynajmniej do pewnego stopnia, nawet jeśli jesteś nowicjuszem. Nie szukaj winy u innych. Zacznij od siebie. Nie szukaj wymówek. Gdy 10 lat temu kupiłem swojego psa, codziennie chodziłem do pracy na 8 lub 12 h, pojawiło sie w domu dziecko. I co? Pies jest ulozony - poświęcony został odpowiedni czas na jego rozwój. Rozwojem nie jest leżenie z nim na kanapie. Uwielbiamy psy, ale żeby dobrze funkcjonowały w naszym środowisku, musimy je do tego przystosować - również na drodze genetycznej, w hodowlach.
Dzikie zwierzęta żyją z dala od aglomeracji miejskich, wypasając się na wolnych przestrzeniach, szukają schronienia przede wszystkim w lasach, natomiast dzikie drapieżniki schronienia szukają w norach, ciasnych i ciemnych. Mądra Matka Natura zabezpiecza przeżywalność gatunkową poprzez rozmnażanie się najsilniejszych ich przedstawicieli, które są odporniejsze na stres, silniejsze również fizycznie. (Przekazywane są geny najsilniejszych osobników) Również wszelkiego rodzaju ptactwo działa na tych samych zasadach. ZAWSZE przeżywają najmocniejsze osobniki, najsłabsze giną, są pożywieniem dla innych. Tak było, jest i będzie a polityczna narracja tego nie zmieni w prawdziwym życiu, jedynie namąci w naszych głowach. Jeleń w wyniku strzałów sylwestrowych nie ucieka do miasta. Jeżeli podchodzi do domostw, to dlatego że mu się OPŁACA. Kiedy zbliża się okres noworoczny, zwierzęta stopniowo oddalają się od domostw, czyli od miejsca, od którego dobiega hałas. Próba emocjonalnego gwałtu na umyśle, jakoby W SYLWESTRA dzikie zwierzęta nadziewają sie na plotach, najzwyczajniej w świecie mnie irytuje. Po pierwsze, takich przypadków jest bardzo mało patrząc na całe populacje różnych gatunków, to w dodatku dzieje się to w całym roku kalendarzowym, a nie tylko w Sylwestra. Najbardziej poirytowani strzelaniem są właściciele psów. Psów, które w drodze swojej niewiedzy, ignorancji, lenistwa wybraliśmy z różnych hodowli lub fundacji czy schronisk, nie sprawdzając ich predyspozycji, możliwości adaptacyjnych do naszego środowiska itd. Jak długo pracuje z psami, tak może na palcach dwóch dłoni mogę policzyć ile osób zadzwoniło z prośbą o pomoc w wyborze psa, na co zwrócić uwagę itp. Czemu zatem winę ponosić ma całe społeczeństwo, tylko dlatego że daliście sie wmanewrować w słabego psa, do którego nie masz odpowiedniego podejścia, nie potrafisz z nim pracować, nie stać Cię na trenera, a wszystko tłumaczysz EMPATIA? Czy to jest słowo klucz, wytrych do głupoty i wybaczania? Dlatego wszyscy musimy się dostosowywać do coraz głupszych prób zakazów, jak napisała Pani w opinii, tylko dlatego że jest poirytowana swoimi życiowymi wyborami zarzucając nam brak empatii. Próba przykucia uwagi innych tanimi tekstami „babcia ma emerytury 1700zl i wzięła trzy psy” dla nas nie są wyznacznikiem empatii, tylko głupoty. Bo i ta wymyślona babcia nie będzie miała na chleb, a psy będą żyły w nędzy na której różne fundacje później zrobią show. I to za niezłą kasę. Później ta Pani oczywiście powoływała się na ekspertów książkowych, którzy pracą trenera raczej się nie splamili, już nie mówiąc o bogatym doświadczeniu w tej branży. To Ci sami fachowcy, co piszą o kolczatkach, dławikach, obrożach elektrycznych jak cała rzesza ludzi, którzy nie wiedzą o co chodzi, ale przykryją to słowem kluczem - EMPATIĄ. Zadam Ci pytanie - czy od poprzedniego roku, jak krzyczałeś znów o zakazach, zakasałeś/as rękawy i przygotowałeś/as psa? Kolejny rok przeleciał i co, dalej nic? A może pozazdrościłeś/as sąsiadowi goldena, dlatego wziąłeś bezmyślnie do parki też szczeniaka? Może jak będą dwa pieski w domu, to będą się bawić i nie zwrócą uwagę na strzały? A może najpierw trzeba było zwrócić uwagę co prezentują szczeniaki, ich „rodzice”? Nie sprawdziłeś, bo … no właśnie. Co znów wymyślisz? Niech zgadnę - kolejny raz jakiś ZAKAZ.
PS nie piszcie mi o ptakach. 40 lat na karku, pytam ludzi starszych - czy widzieli w miastach te zmarłe ptaki masowo leżące na ziemii? Nikt nie widział, ale w internecie pisali. Na pewno wszystko jest prawdziwe. Aaaa i te wszystkie wpadające pod samochód dzikie zwierzęta. Szczególnie nocą, gdy jeżdżą wyłącznie taksówki. I to powoli.
Muszę Was zmartwić. Wiele lat pracowałem w obsłudze wypadków w Policji. I właśnie w Sylwestra nigdy nie miałem pracy związanej z dziką zwierzyną, ale w pozostały rok kalendarzowy już tak.
PS 2 jak widać na dołączonym zdjęciu naszego pierwszego komentarza, nikt nikogo nie zachęcał do czegokolwiek. Niestety czytanie ze zrozumieniem się kłania. 🙇♀️
PS 3 oczywiście Pani nie może się powstrzymać, żeby nie napisać na innych stronach jak jesteśmy śmiertelnym zagrożeniem dla dobra zwierząt. Oczywiscie na stronach różnych fundacji, które zarabiają na emocjach ludzi 🙂