03/12/2022
Od jakiegoś czasu nie miałam kota. Przy całej miłości dla tych magicznych zwierząt i znajomości ich natury, uznałam, że do sfory psów nie potrzebami jeszcze kota. Jednak się myliłam.
Kitku pojawiła się 3 miesiące temu. Marcin wyszedł po fajki. Wrócił z kotem. Dziewczyna miala ledwo 8 tygodni i respektu do psów brak. Uznała, że psy są świetne 😁
Saszka dołączyła tydzień później. Pochodzi z okolicznej wioski, gdzie chyba nikt nie słyszał o kastracji, bo w co 2 ogrodzie biegają kociaki. 2 kot to była już w pełni świadoma decyzja, bo dokacanie ma największą szansę na sukces kiedy koty są małe. Po dobie dziewczyny były już BFF 🥰Pozostało jeszcze nauczyć 7 psów, że to są nowi członkowie rodziny, nie można ich gonić ani żuć 😉
Tak, mamy 7 psów, w tym 2 gończe.
Zeżrą wam te koty! - mówili. Będą je ciągle ganiać! - mówili.
Początkowo koty dostały swoją przestrzeń, kociarnię i pół pietra.
Początki nie były łatwe, jeden z psów przez 2 miesiące nakręcał się na koty i wył jak opętany. Nie chciał bawić się z kotem, raczej kotem...
Psy reagowały różnie - jedne z ciekawością, inne ignorowały, jeszcze inne oszczekiwaly, chciały ganiać.
Po 3 miesiącach doszliśmy do etapu, kiedy wszyscy razem siedzimy w salonie - nas dwoje, siedem psów i dwa koty. Każdy zajmuje się sobą. Chyba, że przygotowujemy jedzenie, wtedy wszyscy zajmują żebractwem a koty kradną produkty😁
Takie ustawienie relacji kosztowało nas dużo pracy, czasu, konsekwencji, cierpliwości i opanowania. Ale było warto 😍
Chociaż moja dobra rada jest taka - jeżeli nie macie zwierzęcego doświadczenia, dużej dawki wewnętrznego spokoju i zaufania do swoich psów - nie próbujcie tego w domu 😁🤣