18/05/2026
Piłka, a dokładnie pogoń za nią potrafi być jedną z najbardziej zdradliwych zabawek dla psa.
Dlaczego? Bo dla psów jest bardzo silnie pobudzającym elementem łańcucha łowieckiego i właśnie to może zacząć tworzyć problemy.
W trakcie pogoni dochodzi do nagłego, dużego wyrzutu dopaminy. I właśnie ten hormon w momencie kiedy przesadzimy, może być „niebezpieczny” dla mózgu psa.
Jest to działanie, które potrafi być bardzo uzależniające (zresztą dokładnie tak samo jest u ludzi). Dlatego wiele psów wpada w pętlę gonienia za piłką, pomimo, że ciało jest już wykończone.
I teraz warto odpowiedzieć sobie na jedno pytanie: pogoń oczywiście jest elementem łańcucha łowieckiego, ale czy pies w naturze goniłby ofiarę bez przerwy przez 30 minut? Albo nawet godzinę godzinę?
No nie.
Pogoń jest krótkim elementem całego zachowania łowieckiego. Po niej następują kolejne ogniwa łańcucha, które pozwalają to pobudzenie uregulować. Natomiast przy niekończącym się aportowaniu bardzo często fundujemy psu wyłącznie najbardziej pobudzający fragment całej sekwencji.
Problem polega na tym, że przy uzależnieniu pies bardzo często nie zna umiaru. To, że dalej chce biegać, wcale nie oznacza, że jego organizm nie jest wykończony. Psy w wysokim pobudzeniu + już w stanie uzależnienia, potrafią ignorować zmęczenie, pragnienie, ból czy nawet przegrzanie.
Zawsze kiedy poruszam ten temat przypomina mi się sytuacja, którą miałam nieprzyjemność obserwować na wakacjach.
Jesteśmy na plaży, blisko 30 stopni, pełne słońce. Przyszedł rottweiler i przez 3 godziny bez przerwy biegał za piłką. Ani razu się nie położył. Ani razu się nie napił. Po prostu biegał bez przerwy, a kiedy rzut się nie pojawiał to stał wgapiony w piłkę jak w amoku. I podejrzewam, że całe to zachowanie trwało jeszcze dłużej, tylko ja już poszłam.
No i wiele osób powie wtedy: „ale on to przecież uwielbia”.
No i okej, tylko że uzależnienie bardzo często właśnie tak wygląda — potrzeba robienia czegoś cały czas, mimo że organizm dawno temu ma już dość.
Nie oznacza to też, że każdy pies potrzebuje od razu całkowitego odwyku od rzucania. Takie zalecenie pojawia się u mnie stosunkowo rzadko. Ale naprawdę warto mieć świadomość, jakie skutki może to nieść — zarówno psychiczne, jak i te fizyczne.
Bo problemem nie jest sama w sobie piłka.
Problem zaczyna się wtedy, kiedy nie potrafimy pójść na kompromis i znaleźć umiar w tym wszystkim, tylko popadamy ze skrajności w skrajność.