10/01/2026
😥😥😥
Kiedyś obiecałam sobie, że nigdy na stronie hodowli nie będzie niczego nie związanego z Sami i Daisy i naszym życiem z nimi.
Ale dziś po raz pierwszy robię wyjątek, bo takie tragedie trzeba nagłaśniać, po to by patologia się skończyła.
Tulę Sami i Daisy i co chwilę płaczę.
Od wczoraj nie mogę przestać myśleć o pieskach, które zostały zagłodzone (16) i o tych, które ledwie przeżyły (51).
Przeżyły ale co one za życie miały.
Tego się nie da ozdobaczyć, nie da się objąć rozumem.
Interwencja Fundacji dla szczeniąt zakończyła ich cierpienie i teraz toczy się walk o ich życie i zdrowie.
WARTO WESPRZEĆ ZBIÓRKĘ ZORGANIZOWANĄ PRZEZ FUNDACJĘ JUDYTA. LINK W KOMENTARZU
Lepiej nie oglądać, ja żałuję że to widziałam. Wspieram więc mi się wyświetliło ale wolałabym tego nie widzieć, więc lepiej nie oglądajcie. Ale wiedzieć o tym trzeba.
One powinny być radosne i szczęśliwe, czyjeś serce powinno je kochać ponad wszystko i dawać miłość na jaką każdy piesek zasługuje a były poupychane w ciasnych klatkach, jedna na drugiej, chore, głodne, umierające, upodlone, w samotności, bez nadziei.
Tulę moje misie i nie mogę się pogodzić, że te pieski nie zaznały czułości i miłości człowieka. Dlaczego?
❓Kto zgotował im taką gehennę?
Hodowla spod Warszawy, należąca do ZKwP w Gdyni, jej wlaścicielka jest też handlarką na wystawach, jest sekretarzem Komisji Rewizyjnej oddziału ZKwP w Gdyni.
Szok. Niedowierzanie. ZKwP? Niestety tak.
Każdy przegląd miotu z ZKwP u nas jest w domu, każdy maluszek jest bardzo dokładnie obejrzany, zbadany od oczu po jąderka czy już zeszły, jak stoi, jak się rusza, jakie ma ząbki,sprawdzony jest chip każdego z nich. Sprawdzona jest matka i warunki w hodowli.
Więc jakim cudem, no jakim cudem taka hodowla jak tamta istniała?
Kto robił tam przeglądy miotu, kto sprawdzał tą hodowlę. Kto nie dopełnił obowiązku sprawdzenia dobrostanu tych piesków, warunków ich życia? Bo właścicielka piastowała urząd w związku?
Zawsze byłam dumna z przynależności do jedynej słusznej organizacji kynologicznej, ZKwP, która jako jedyna należy do międzynarodowej FCI, mającej wysokie standardy, regulaminy, wymagającej i gwarantującej czystość rasy.
Tylko, że każdą organizację tworzą ludzie, każdy oddział ZKwP tworzą ludzie, hodowlę też tworzą ludzie, dom dla pieska z hodowli czy ze schroniska też tworzą ludzie a ludzie to czasem podłe bestie jak w tym przypadku Pani Katarzyna.
Lecz w tym przypadku nie chodzi tylko o nią, o czarną owcę wśród hodowców ale o te osoby nadzorujące z ZKwP, które o tym musiały wiedzieć, które na to pozwalały.
Moja wiara w ludzi padła, w instytucje też. Wierzę tylko sobie i ludziom, których dobrze znam.
Zawsze uważałam i pisałam u nas na tablicy fb( wisi do dziś)o tym, że hodowlę trzeba dokładnie prześwietlić, oglądać socjal media, bo nie da się na codzień udawać, wrzucać codziennie ładnych fotek z miejsca, które jest kaźnią dla piesków, pojechać, zobaczyć, poczytać opinie.
Ja prześwietlam opiekunów szukając idealnych rodzin a opiekun ma prawo zrobić to samo w stosunku do mnie.
Jak można mieć kilka miotów w miesiącu i kilkanaście w roku? Jakim cudem mogą być zadbane.
Mamy tylko 1 miot rocznie, uwielbiam ten czas ale wiem też jak bardzo jestem wtedy zmęczona bo w nocy nie śpię dłużej niż 2 h jednym ciągiem po to by moje maluszki i mamusia były super zaopiekowane. Kocham ten stan, czekam na to cały rok ale dlatego jest to święto, bo jest raz w roku i mogę się oddać całą sobą maluszkom i mamusi przez ok. 2 miesiące. To mnie pasjonuje, jest niezwykłym przeżyciem, dającym ogrom radości. Cały czas pomaga mi mąż i często też dorosłe już dzieci. Tylko z 8 maluszkami i 2 dorosłymi suniami.
Kto miał choćby 1 szczeniaczka wie ile czasu trzeba mu poświęcić by był zdrowy i super odchowany.
A czy jeśli coś robisz kilkanaście razy w roku ( czyli cały czas)to nadal pasja czy już praca?
Czy jeśli nie pracujesz na pieski lecz one na hodowcę to pasja czy już praca?
Czy jeśli życie materialne hodowcy zależy od hodowli piesków, to nadal ich dobrostan jest najważniejszy czy już wtedy ważniejszy staje się człowieka i ludzkiej rodziny?
Czy nadal można szaleć z miłości na punkcie każdego maluszka i pieska, gdy ma się ich tak dużo a obowiązki zaczynają przerastać możliwości ?
Eh.
Kilka miotów w miesiącu, kilkanaście rocznie? No nie da się tego ogarnąć.
Więc jakim cudem taka hodowla istniała?
Współodpowiedzialny jest każdy, kto przymknął oko.
Jest też nim w jakimś stopniu nabywca szczeniąt. Piszę tak, bo ludzie często chcą mieć szczeniaczka na już. Zamiast dobrze poznać hodowlę, choćby obserwować ją przez kilka miesięcy na fb, dzień po dniu, wtedy, gdy są szczeniaczki i kiedy ich nie ma to kupują szybko, często wydawane po drodze lub przez furtkę.
Jeśli ktoś codziennie pokazuje życie w hodowli, to nie da się go polukrować i udawać codziennie. Jesli tylko wrzuci kilka ładnych fotek od czasu do czasu, to powinno zastanowić.
A co cały rok dzieje się z matką, z psami z hodowli, jak żyją, czy mają czas na radosne psie życie? Przecież to wszystko można zobaczyć i sprawdzić.
Ile psów jest w hodowli, ile ras?
Tam było 51 żyjących i 16 znalezionych martwych w pomieszczeniu obok. Ile jeszcze do odkrycia, zakopanych?
Ta gehenna się skończyła. Mam nadzieję, że ta osoba i jej kolesiostwo ze związku, poniesie surowe konsekwencje za ten bestialski mord niewinnych istot.
A każdy z nas będzie wyczulony na cierpienie zwierząt, będzie zgłaszał takie rzeczy, bo zagłodzone pieski w klatkach same się nie obronią.
Mają tylko nas.
Przy tym smutnym opisie dla szoku, kontrastu wrzucam zdjęcie z dzisiejszego spaceru, bo cały czas myślałam o tych pieskach. Czy one zaznały kiedykolwiek tej radości?