20/03/2026
Kleszcze, profilaktyka, choroby odkleszczowe - temat wracający jak boomerang, zwłaszcza w okresie wiosenno-letnim 🕷️
Często pytacie mnie o to na zajęciach, więc postanowiłam napisać posta na ten temat, na wstępie zaznaczę że są to wyłącznie moje przemyślenia, mój punkt widzenia na podstawie moich doświadczeń i obserwacji, można się z nim zgadzać bądź nie, post nie ma też na celu promocji ani odradzania konkretnych firm preparatów antykleszczowych 😉
,,Co polecasz na kleszcze?" - gdybyście zadali mi to pytanie jeszcze 1,5 roku temu odpowiedziałabym że jestem przeciwna tabletkom, bo to jednak chemia która nie pozostaje bez wpływu na organizm, skoro zostaje w nim na tak długi czas to obciąża wątrobę itp. itd... Ale jak to często bywa - punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, a podobno tylko krowa nie zmienia zdania 🐄
Wcześniej stosowałam popularne preparaty do stosowania zewnętrznego co miesiąc, na skórę, bez permentyny ponieważ moje psy mają bezpośredni kontakt z kotami które się o nie ocierają, a należy pamiętać że właśnie permentyna, tak często stosowana w preparatach dla psów, jest dla kotów zabójcza.
Wszelkie preparaty 'chemiczne' na kleszcze działają w ten sposób, że owy pajęczak ma prawo się wbić, ale po napiciu się krwi powinien się zatruć i odpaść. Jeśli kleszcz jest zarażony patogenami, to aby wniknęły one do organizmu psa powinien żerować minimum 24h, a zatruty odpada wcześniej.
Jednak teoria teorią, a życie życiem. Brutalna prawda jest taka, że te małe stwory są z roku na rok co raz bardziej odporne na różne substancje, w dodatku ze względu na to że zimy już nie są takie same jak kilkanaście lat temu, to teraz nie można już mówić o 'sezonie kleszczowym' bo często pozostają one aktywne przez cały rok, także zimą.
Moje zdanie uległo zmianie właśnie te 1,5 roku temu, kiedy mój pies - Lester, pomimo regularnego stosowania preparatów na skórę zachorował na anaplazmozę. Aktywny, wesoły pies z dnia na dzień stał się dosłownie wrakiem, pomimo leczenia jego stan pogarszał się w bardzo szybkim tempie, leżał pod kroplówkami, w pewnym momencie było już tak źle że w nocy wstawałam sprawdzać czy jeszcze oddycha i powoli myśleliśmy że to już koniec 😞 Finalnie udało się nam jednak wydrzeć go ze szponów kostuchy (gdybyśmy wdrożyli wtedy leczenie choćby dzień czy dwa później sądzę że ta historia miałaby inne zakończenie) anaplazmoza została wyleczona, jednak z jej powikłaniami i tym jakie spustoszenie zasiała w jego organizmie mierzyliśmy się jeszcze przez prawie rok zanim można było powiedzieć że już jest w pełni zdrowy a wyniki wróciły do normy...
To wydarzenie skłoniło mnie do tego, aby jednak zacząć stosować tabletki przeciw kleszczom (jest kilka firm na rynku, u nas to akurat Bravecto jeśliby to kogoś interesowało) - stwierdziłam że wolę ryzykować wątrobą niż całym psem. Stosujemy je już od 1,5 roku, psy czują się świetnie, wyniki w porządku, nie łapią kleszczy - zdarzało mi się znajdować jedynie jakieś pojedyncze sztuki chodzące po sierści, ale były już 'przydżumione' z powykręcanymi odnóżami 😅 Żadnego wbitego kleszcza nie znajdowałam, choć teoretycznie na tabletkach mogą one się wbijać na takiej zasadzie jak opisałam wcześniej. Jeśli natomiast znajdujecie na psie opitego kleszcza, to znaczy że stosowany preparat na niego nie zadziałał.
Uważam, że wartym rozważenia uzupełnieniem ,,chemicznej" profilaktyki jest także stosowanie przed spacerami do lasu, łąk itp. sprayów z naturalnymi olejkami na bazie octu, lawendy które co prawda nie zatruwają kleszczy ale skutecznie je odstraszają - jednak taki preparat działa krótko, stąd do zastosowania jedynie jako uzupełnienie przed spacerem, a nie jako jedyna forma całorocznej ochrony.
Kończąc ten wywód, moje zdanie aktualnie jest takie że na ten moment z wszystkich dostępnych dziś preparatów, tabletki uważam osobiście za najskuteczniejszą formę. Napewno nie pozbawioną wad, wiem że są psy które źle na nie reagują, przed pierwszym podaniem warto zrobić badania krwi + profil wątrobowy. Choroby odkleszczowe sieją takie spustoszenie w organizmie że przez niektórych wybór tabletek może być uważany jako po prostu 'mniejsze zło', zdaję sobie z tego sprawę.
Zdrówka dla was i czworonogów, nie dajcie się tym wstrętnym pajęczakom 🕷️